Nic nie pamiętam #111

Nic nie pamiętam #111Lekarz z zainteresowaniem
przyglądał się tej scenie, zastanawiając
się kim jest ów mężczyzna.

      Znali się na tyle długo by Patrycja
napomknęła coś o związku.
Nie była szarą myszką, która boi się
odsłonić swoją codzienność.  

    Wręcz odwrotnie, wiele razy  
opowiadała o tym jak chciałaby
tacie zorganizować czas i
by nie czuł pustki często wieczorem
zagląda do niego pod byle pretekstem.

    W tych rozterkach przewijały się  
personalia, Dobosz, wujka Kazka, sąsiada
Czyża ale Drwięga nie przypominał
sobie by Fejkiel mówiła coś o mężczyźnie.
O takim mężczyźnie.
    
     Nie, psycholog pokiwał przecząco
głową.
To musi być ktoś z rodziny
   - przyłożył dłoń do skroni. -  
No chyba, że to była świeża znajomość.

     - Wszystko w porządku?  - przerwała ten  
natłok rozważań pacjentka widząc, że  
człowiek w białym uniformie zachowuje się
jakby sam potrzebował pomocy.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 168 słów i 907 znaków, zaktualizował 27 mar o 8:30.

Dodaj komentarz