Nic nie pamiętam #197

Nic nie pamiętam #197W niedzielę, Milena, zaprosiła
Nadzieję na popołudniowy spacer
po nadmorskich straganach.

Wśród drobiazgów o charakterze  
pamiątkowej z wakacji, barów rybnych  
i wesołego miasteczka, kobiety  
pisząc wprost:  - obgadywały ludzi  
z pensjonatu.

       - Oni mają taki układ jaki mi  
by pasował - perorowała Franeczko,
przymierzając okulary przeciwsłoneczne
- Ona wieczorami idzie potańczyć do
lokalu. Jego to nie kręci to z facetami  
między domkami rozpali grilla i  
zalewają robala przy męskich przechwałkach.

       - Na prawdę byś tak chciała? - Dziewczyna
spojrzała sceptycznie na swą rozmówczynię.
- Mnie by było przykro gdyby mój chłopak
wolał biesiadować niż spędzać czas ze mną.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 124 słów i 702 znaków, zaktualizował 10 cze o 9:54.

Dodaj komentarz