Strażnicy cienia III część 3

Od razu skierowała się w stronę centrum. Po drodze wynajęła powóz, by oszczędzić trochę czasu. Bez problemu znalazła odpowiadające jej stroje, a potem pojechała do sklepu dla magów. Mieścił się w sporym budynku otoczonym wysokim murem. Przy bramie stali strażnicy.
     Właścicielem okazał się około czterdziestoletni czarodziej z Kolegium Złota. Veronika od razu zorientowała się, jakie zrobiła na nim wrażenie. Wykorzystała to, by nie przepłacać za formuły zaklęć, które dla siebie wybrała. Delikatny flirt ze sprzedawcą pozwolił jej zaoszczędzić trochę pieniędzy.
     – Może spotkalibyśmy się w jakimś przyjemniejszym miejscu? – zaproponował mag, gdy już zamierzała wyjść.
     – Z wielką przyjemnością, ale niestety wkrótce opuszczam miasto na jakiś czas – odmówiła delikatnie.
     – Kiedy? – zainteresował się.
     – Dzisiaj. To zakupy przed wyjazdem – wyjaśniła.
     – Wielka szkoda – powiedział z żalem. Bardzo mu się spodobała, czego nie był w stanie ukryć. – Gdyby wpadło ci w ręce coś ciekawego, oczywiście zapraszam.
     – Naturalnie – odparła.
     Wyszedł za nią, by odprowadzić ją wzrokiem, więc posłała mu uśmiech, zanim wsiadła do powozu. Wiedziała, że następnym razem wytarguje u niego jeszcze lepszą cenę.

     Po zakupach udała się do zajazdu przy bramie. Potrzebowała ochrony, a tam najczęściej przesiadywali najemnicy, którzy nie mieli jeszcze pracy. Nie interesował jej byle kto. Chciała zatrudnić grupę profesjonalistów wzbudzających zaufanie.  
     Pewnym krokiem weszła do środka i stanęła przy barze. Zamówiła piwo i od razu zapłaciła. Karczmarz najwyraźniej jej nie poznał. Nalał trunek bez słowa i postawił przed nią kufel.
     – Tam jest wolny stół. – Wskazał środek sali.
     Odwróciła się bokiem, by móc się przyjrzeć gościom. Było ich wielu.
     – Nie słyszał pan, żeby ktoś szukał pracy? – zagadnęła barmana. – Chodzi mi o dobrych najemników.
     – Wszyscy chcą pracy, jak jeden – odparł. – Proszę wybierać.
     – A jakaś grupa?
     – Niewielu jest tu samotnie.
     Czarodziejka znów spojrzała w stronę sali. Zaczęła przeczesywać wzrokiem izbę w poszukiwaniu grupy ludzi z dobrą bronią, trzeźwych i w miarę zadbanych. Większości źle patrzyło z oczu, więc nie brała ich pod uwagę. Nie chciała ryzykować, że zabiją ją pierwszej nocy, by przywłaszczyć sobie jej złoto.
     Zatrzymała wzrok na rosłym mężczyźnie, który siłą mógłby chyba dorównać wampirowi.
     Nagle coś przefrunęło jej koło twarzy i usiadło na barze. To był kruk, który zaczął stukać dziobem w blat. Veronika od razu skoncentrowała się na magii, ale nie wyczuła niczego nienaturalnego. To raczej nie był chowaniec.
     Zdziwiona spojrzała na karczmarza.
     – Chwileczkę – powiedział do ptaka.
     – Co to ma być? – zapytała.
     – Można powiedzieć, że klient – odparł mężczyzna, jakby to było oczywiste. – Dobrze płaci. Srebrem.
     – A co zamawia?
     – Głównie strawę, ale daję mu też wodę. Mało pije.
     Karczmarz zniknął za drzwiami do zaplecza, a kruk nadal stukał w bar. Po chwili mężczyzna wrócił z ziarnem, chlebem i miseczką, w której była woda. Postawił to przed ptakiem.
     – Od dawna tu przylatuje? – zainteresowała się czarodziejka.
     – Od dwóch tygodni – odparł rozbawiony.
     Kruk jadł jak gdyby nigdy nic, a Veronika bacznie go obserwowała. Czegoś takiego jeszcze nie widziała.
     – Proszę nie zwracać na niego uwagi. Zje i odleci – powiedział do niej barman. – Większość gości już zdążyła się przyzwyczaić.
     Kobieta wzruszyła ramionami i wróciła do swoich poszukiwań. Najemnik, który wcześniej ją zainteresował, siedział z grupą typów spod ciemnej gwiazdy. Z takimi nie chciałaby podróżować. Szybko doszła do wniosku, że chyba będzie lepiej, gdy pojedzie sama.
     Kruk gwałtownie się poderwał i przeleciał przez salę. Usiadł na ramieniu starszego człowieka o ciemnych włosach i bladej cerze, który ubrany był na czarno. Wpatrywał się w Veronikę. Naprzeciwko niego siedział mężczyzna w kolczudze, na którą narzucona była skórzana kamizelka. Poszedł za wzrokiem swojego towarzysza. Człowiek z ptakiem na ramieniu, nie spuszczając czarodziejki z oczu, pochylił się w stronę swojego znajomego i coś do niego powiedział. Ten od razu wstał i ruszył w kierunku baru.
     Kobiecie nie podobała się ta akcja. Czekała na to, co ma się wydarzyć, gotowa do użycia magii.
     Mężczyzna w kolczudze zatrzymał się obok niej.
     – Dzień dobry – przywitał się, posyłając jej uśmiech.
     – Dzień dobry – odpowiedziała, obserwując go czujnie.
     – Mogę zaproponować piwo? – zapytał.
     – Mam, dziękuję.
     – Następne? – próbował dalej.
     – Nie – odmówiła stanowczo.
     – Może chociaż miejsce przy stole?
     – Czego chcesz? – przeszła do rzeczy.
     – Myślę, że powinniśmy porozmawiać – odpowiedział, choć jej pytanie wyraźnie zbiło go z tropu.
     – Skąd ten pomysł?
     – Ja… się na tym nie znam. Może on… ci to wyjaśni. – Wskazał mężczyznę w czerni.
     – On to kto? I od kiedy jesteśmy na ty? – zapytała ostro.
     – Nie wiedziałem, że trafiłem na jakąś paniusię.
     – Licz się ze słowami – upomniała go.
     – Bardzo panią przepraszam – poprawił się. – To jest Marcus.
     – Nic mi to nie mówi – rzuciła Veronika.
     – To możliwe – przyznał. – Bardzo prawdopodobne.
     – Więc dlaczego miałabym z nim rozmawiać?
     Mężczyzna w kolczudze westchnął, jak gdyby miał już dość tej wymiany zdań.
     – Prawdę mówiąc, nie wiem, o czym chce z panią rozmawiać, ale skoro o to prosił, to chyba mu na tym zależy – powiedział.
     – Z przykrością odmówię – odparła i upiła łyk piwa, nie spuszczając z niego wzroku.
     – On nie lubi, kiedy mu się odmawia – ciągnął.
     – Nie obchodzi mnie to.
     – Niech mu pani poświęci chociaż chwilę – poprosił.
     – Nie. Mam to zrobić, bo nie lubi, gdy mu się odmawia? To marny powód… Proszę dać mi spokój. Przyszłam tutaj napić się piwa. W samotności. Żegnam.
     Mężczyzna, nie ruszając się z miejsca, przez chwilę intensywnie się nad czymś zastanawiał.

Fanriel

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1023 słów i 6242 znaków.

2 komentarze

 
  • Margerita

    Łapka w górę a gdzie to Veronika wybiera?

  • Fanriel

    @Margerita, dziękuję.  Na poszukiwania. ;)

  • AnonimS

    nowe postacie hmm.... a już myślałem że wpadnie na Artura.... rozumiem że masz całość napisaną a tylko wrzucasz w częściach

  • Fanriel

    @AnonimS Zgadza się. Tekst jest już skończony.