Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Polowanie (miniatura)

Uwaga! Tekst (choć krótki) jest dosyć brutalny.  
Mgła unosiła się nad polami, otulając lodowatymi ramionami rosnące tu i ówdzie pradawne drzewa. Księżyc rozpraszał mrok, kusząc poświatą groźne stworzenia kryjące się w leśnych zakamarkach.
Jednym z nich był nagi mężczyzna leżący na brudnej podłodze w rozpadającej się chacie. Spocony próbował przetrwać to, co właśnie nadchodziło.  
Z zaciśniętymi zębami i fascynacją widoczną w źrenicach obserwował, jak gęsta, szara sierść pokrywa mu skórę.  
Ból kąsał jego ciało, gdy nogi i ręce przekształcały się w łapy, a twarz – w zwierzęcy pysk. Jęknął głośno, starając się znieść te tortury.
Nienawidził tego, co się z nim działo, rodzącego się okrucieństwa. Brzydził się sobą, że zaakceptował mieszkające w nim zło, że zaprzestał walki ze swoim przekleństwem.  
Skulił się w rogu niewielkiej izby, by nie dosięgła go jaśniejąca smuga światła. Dopiero gdy uwolnił ukrytego głęboko potwora, a jego dziwna moc przejęła nad nim kontrolę, uniósł się z posłania, gotowy do ataku.
Otrząsnął się, jakby zrzucał resztki starej skóry i człowieczeństwa. Pozostał tylko dziki instynkt.
Zadarł głowę i wydał ostrzegawczy ryk. Po chwili usłyszał odpowiedź – czekali na niego.
Na zewnątrz od razu dostrzegł żółte ślepia watahy kryjącej się w mroku. To byli jego bracia, z którymi łączył siły podczas polowania. Bez wahania dołączył do grupy.
Ruszyli.
W tę zimową noc, gdy mróz trzymał góry i doliny w bezlitosnym imadle, biegli przed siebie niczym duchy. Pojawiali się i znikali, igrając z ludzkimi lękami.
W trakcie pościgu śnieg delikatnie skrzypiał pod ich łapami, gdy niestrudzenie tropili nieświadomą zagrożenia ofiarę, idącą im na spotkanie.
I nagle to poczuli – odór kwaśnego potu. Tak pachniał strach. Wiedzieli, że łowy będą udane.
Byli blisko…  
Coraz bliżej.
Chęć zatopienia kłów w delikatnym mięsie sprawiła, że przyspieszyli.
Wędrowiec, szczelnie otulony płaszczem, szedł szybko, oświetlając drogę pochodnią. Czujnie rozglądał się wokół. Chwilami wstrzymywał oddech, nasłuchując uważnie. Miał wrażenie, że coś go obserwuje, śledzi, stąpając za nim bezszelestnie, jak cień, który zawsze jest obok.
Już miał pójść dalej, gdy ujrzał zanurzone we mgle wilcze oczy oraz błysk ostrych zębów. Ręka trzymająca polano drgnęła.
Sparaliżowany bezdusznym spojrzeniem nie był w stanie się poruszyć. Chociaż wszystko w nim krzyczało: „Uciekaj!”, zrozumiał, że to koniec. Wciąż chronił go ogień, ale nie na długo. Był jak powoli wypalająca się nadzieja.  
Czas płynął, a oni wpatrywali się w siebie, jakby na świecie nie było nikogo poza nimi.  
Myśliwy i jego przyszła zdobycz – dwa serca pulsujące w takt niebezpieczeństwa.
Towarzyszący im wiatr szeptał stare zaklęcia, a las je za nim powtarzał, płacząc nad nieuchronnym losem.
Łagodny podmuch zimna sprawił, że pochodnia zaskwierczała żałośnie i zgasła.
Obaj znieruchomieli, przygotowując się na to, co nieuniknione.
Nie czekając dłużej, mroczny łowca odbił się mocno tylnymi łapami i rzucił się na swój cel. Nie było już litości, tylko głód.
Ofiara nawet nie zdążyła krzyknąć, gdy kły rozrywały jej szyję. Zapach strachu zastąpiła woń krwi.
Ogarnął go szał, gdy brutalnie szarpał zwłoki i nurzał pysk we wnętrznościach. Zatracił się w buzującej w nim euforii. Nie liczyło się nic poza płynącą w żyłach ekstazą.  
Kolejny raz człowiek przegrał z bestią.
Nasycony zawył triumfująco, zwołując resztę swoich pobratymców.
Gdy sfora ucztowała, on podjął świeży trop. Noc się jeszcze nie skończyła…

1 komentarz

 
  • Użytkownik Hart

    Krótko brutalnie ale bardzo bogaty w treść przekazu tekst. Dalej już raczej była tylko ciemność. Dla mnie 👍🏻

    19 godz. temu

  • Użytkownik Marigold

    @Hart Witaj :) Ta miniatura to opowieść nie tylko o wilkołaku, ale chyba przede wszystkim o nas - ludziach.  
    Wielkie dzięki za komentarz!  <3

    18 godz. temu