Strażnicy cienia II część 46

Alex pojechał za nią.
     – Myślę, że dobrze by było narobić trochę dymu i znaleźć bezpieczne miejsce na noc… albo przygotować się na ciężką przeprawę – powiedział, gdy oddalili się od pozostałych.
     – Dlaczego? Jest rano, one nie mogły odejść daleko, bo tuż przed świtem były tutaj. Mamy realne szanse, by to dziś załatwić. Nie rozumiem twojego stanowiska.
     – Chodzi mi o to, że jest ich wiele – wyjaśnił. – Wyrywałaś kiedyś chwasty?
     – Nie – zaprzeczyła.
     – Na tym polu jest sporo chwastów. Niektóre bardzo ciężko się wyrywa. To czasochłonne. Nie radzę ci się spieszyć.
     – Zrobię wszystko, by tej nocy nie zobaczyły księżyca – zadeklarowała.
     – Zabrzmiało poetycko…
     – Prawda? – Uśmiechnęła się. – Chyba odkryłam w sobie nowy talent. Może zaraziłam się od Gerta. On ma czasem takie artystyczne zapędy.
     – A czasami niewieście – stwierdził Alex.
     – Co masz na myśli?
     – Jego postawę względem ciebie. Powinniście zamienić się rolami.
     – Chodzi ci o to, że nie krzyczy na mnie, nie bije mnie i nie rozkazuje? – zapytała.
     – Nie. O to, że ty mu rozkazujesz, a on powtarza twoje polecenia ludziom. I to w jaki sposób…
     – Nie wiem, o co ci chodzi – skłamała.
     – Jesteście komediantami. Z daleka widać, że to jakaś ściema… Trochę przesadzacie.
     – Przesadzamy w jakim sensie? I z czym? – zainteresowała się.
     – Z tymi gierkami. Muszę jednak przyznać, że te wasze występy zacierają prawdziwy obraz.
     – Przepraszam, jeśli coś ci się zatarło, ale na pewno nie to było moim zamiarem – powiedziała.
     – Więc co? Co było waszym zamiarem? – Uważnie ją obserwował.
     – Nasze zamiary są raczej oczywiste.
     – Tak? No to mi chyba na mózg padło – stwierdził Alex.
     – Przykro mi to stwierdzić, ale jeśli… Może nie powinieneś ulegać swoim nawykom z poprzedniej pracy i doszukiwać się jakiegoś drugiego dna? Czasami coś jest takie, na jakie wygląda.
     – To nie jest podwójne dno. Ono jest co najmniej potrójne – powiedział z pełnym przekonaniem.
     – To ciekawe – przyznała. – Powiesz mi coś więcej na ten temat?
     – Nie wiem, co jest tym trzecim dnem.
     – A pierwsze i drugie? – Doskonale ukrywała, jak bardzo bawiła ją ta rozmowa.
     – Pierwsze i drugie pokazujecie zbyt jaskrawo, więc każe mi to sądzić, że jest trzecie.
     – Oba pokazujemy? – dopytywała.
     – Tak. Po to, by komuś mało wnikliwemu pokazać właśnie to drugie. Ktoś taki nie będzie się doszukiwał trzeciego. W zasadzie te wasze gierki sprawiają, że trudno stwierdzić, które jest pierwsze, a które drugie. On udaje zniewieściałego, po czym zasadza się na wampiry w liczbie, można by rzec, niespotykanej.
     – Spokojnie. Są tu i kobiety.
     Alex obejrzał się za siebie.
     – A to co za jedna? – zapytał, patrząc na dziewczynę ze wsi, która jechała na samym końcu.
     – Barmanka – odpowiedziała Veronika. – Jest z zajazdu, w którym się zatrzymaliśmy. Ostrzegliśmy miejscowych. Wieśniacy zbierali się do ucieczki, a ona stwierdziła, że pojedzie z nami.
     Jeszcze raz poparzył na dziewczynę i pokręcił głową.
     – Fajna babka – podsumowała czarodziejka. – I co dalej? Zniewieściały jedzie na wampiry…
     – W zasadzie to, że jest zniewieściały, to pierwsze dno. Drugie dno, nie boi się ryzyka i potrafi obchodzić się z bronią. Jest pewny siebie w przeciwieństwie do pierwszej postawy. Tam okazuje niezdecydowanie i wrażliwość.
     – Teraz chyba będę musiała spojrzeć na niego w inny sposób – powiedziała do najemnika.
     – Yhm. Ty z kolei udajesz kogoś, nie obraź się, mało inteligentnego, aczkolwiek nasza pamiętna rozmowa odsłoniła twoje prawdziwe oblicze. Jesteś bezwzględna w swoich dążeniach. Jeszcze nie wiem, jak daleko byłabyś w stanie się posunąć… Rozkopywanie grobów i rozwalanie łbów wampirów to nie jest zajęcie dla każdego.
     – Skoro barmanka może, to ja chyba też sobie poradzę.
     – Barmanka? – Pokręcił głową. – Zgaduję, że nie wie, w co się pakuje.
     – Jak to mało inteligentna?
     – Zadajesz takie pytania, jakbyś nie rozumiała, o czym mówię. Chociaż wiem, że doskonale wszystko rozumiesz.
     – Co jak co, ale nigdy nie chciałam uchodzić za głupią – oznajmiła.
     – To po co zadajesz takie pytania? Za każdym razem, kiedy coś powiem, udajesz zdziwioną i mówisz „tak?”, albo „nie rozumiem”, „co masz na myśli”. To sugeruje, że…
     – Być może – przerwała mu – ale dopytuję, ponieważ zarzucasz mi jakąś grę. O Gercie mówisz, że wygląda na zniewieściałego, a ja naprawdę nie rozumiem dlaczego.
     – Nie dla mnie, bo ja dostrzegam to, co jest pod spodem.
     – Obraziłabym się na każdego, kto tak by go odbierał. To niesprawiedliwe.
     – Obraziłabym się? – powtórzył po niej. – Bardzo śmieszne. Myślę, że prędzej rozwaliłabyś mu łeb. Co masz w tej torbie? – zmienił temat.
     – Prywatne rzeczy, które są dla mnie cenne – wyjaśniła.
     – Wozisz ze sobą cenne rzeczy? Jak rozumiem, są nieprzydatne podczas tej wyprawy?
     – Biżuteria i kosmetyki zawsze są potrzebne – odparła. – A dlaczego o to pytasz?
     – Bo nigdy się z nią nie rozstajesz – powiedział.
     – Złodziejstwo się szerzy. Aż taka głupia nie jestem… Ale nie mów nikomu – poprosiła szeptem.
     – O czym?
     – O tym, że tam są cenne dla mnie rzeczy. Chociaż pewnie i tak się zorientują przez to, że nigdy się z tym nie rozstaję… Kurczę, jeśli jest tu jakiś złodziej, to mam problem. – Konspiracyjnie popatrzyła na ludzi.
     Spojrzenie Alexa było niemal wrogie.
     – Co się stało? – zapytała go.
     Najemnik pokręcił głową, ale się nie odezwał.
     – Znowu coś nie tak? – udawała, że nie wie, o co chodzi. – Nie mam racji? Na pewno też masz jakieś cenne rzeczy, które trzymasz przy sobie. Ja jestem grzeczna i nie będę pytać, co to jest i gdzie to trzymasz.
     – Mogę ci powiedzieć, gdzie schowałem sakiewkę – mruknął zirytowany.
     – Nie obchodzi mnie to. Mam swoją i nie kradnę. – Dyskretnie uśmiechnęła się sama do siebie na myśl o bzdurach, które opowiadała. – Daj spokój i przestań rozmyślać o czymś, co nie ma najmniejszego sensu.
     – Skupmy się. – Skinął przed siebie.
     W dolinie przed nimi widać już było chaty, nieopodal których przepływała rzeka.
     – Jak jest z tymi wampirami i wodą? Stanowi to dla nich jakąś przeszkodę, czy to bajka? – zapytała.
     – To nie jest bajka. I to świetna okazja, by dowiedzieć się więcej na ten temat. Jeśli to możliwe, chciałbym dostać jednego żywego. Wiem, że wampir nie przekroczy rzeki, chyba że po moście. Nie wiem jednak dlaczego.
     – Te, które tu będą, raczej nie będą tego wiedziały.
     – Oświeci je, gdy pomogę im przejść przez rzekę. Z pewnością nie chodzi o jakiś przesąd, bo świętości to one nie uznają.
     – Tylko po moście… – powiedziała do siebie.

Fanriel

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1161 słów i 6999 znaków.

2 komentarze

 
  • Margerita

    Alex proszę mi tu Gercika nie wyzywać od niewieścich bo  :spanki: dam na dupę

  • Fanriel

    @Margerita, popieram. ;)

  • AnonimS

    Miałem nie komentować szerzej tego co piszesz bo skoro nie chcesz dyskutować a nikt inny nie komentuje i pewnie tych komentarzy nie czyta to sensu w tym brak. Mimo to naskrobię parę słów. Ciekawa postać ten tajemniczy Alex. Rozumuje podobnie jak ja, że ona rządzi a  Gert robi za mikrofon wobec najemników. Tyle że ja nie widzę 3 dna. W niekorzystny sposób przedstawiasz Estalijkę ... Pożyjemy , zobaczymy co dalej.

  • Fanriel

    @AnonimS Komentuj! Dyskutować nie chcę, ale bardzo chętnie poznam Twoje zdanie. Cieszę się, że naskrobałeś te parę słów (nawet więcej). ;) O ile pamięć mnie nie myli, nikt jeszcze nie stwierdził, że przedstawiam Estelę w niekorzystny sposób. Zdradzisz mi, dlaczego tak to odbierasz? Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie. :)

  • AnonimS

    @Fanriel zdradzę ale jeśli Ty będziesz mi w formie polemiki przedstawiać Twój punkt widzenia. To uczciwa propozycja :woot:

  • Fanriel

    @AnonimS Widzę, że naprawdę jesteś spragniony dyskusji. ;)

  • AnonimS

    @Fanriel jestem. I wyjaśnię dlaczego. Interesuje mnie inna perspektywa postrzegania. Nie zależy mi na przekonaniu rozmówcy do mojej koncepcji, ale na poznaniu czemu akurat tak wybrał swoją. Bo może coś mi umyka i co przeoczyłem.