Jest-Takie-Miejsce 142

Mam ochotę zawrócić i wykrzyczeć mu w twarz, co myślę, ale jakbym się rozkręciła, to mogłoby się skończyć na tym, że przyznałabym, jak bardzo na mnie działa i jeszcze wymsknęłoby mi się, że jestem w nim cholernie zakochana. Dlatego wbiegam schodami na górę. Jeszcze mam ciary na plecach po tym spotkaniu… Fizycznie mam go ciągle na wyciągnięcie ręki, ale emocjonalnie jest na drugim końcu galaktyki. Mur, który kiedyś nas dzielił nigdy nie był tak wysoki, jak dziś. Nie wiem, czy mam jeszcze siłę, aby się wspinać. Jak na razie walę pięściami i tylko się przy tym kaleczę.
- Znalazłaś go? – pyta od razu Jolka.
- Tak.  
- I co powiedział?
- Nic.
- Jak to nic??  
- Normalnie. Zdążyłam się przyzwyczaić, że jestem niewidoczna.
- Widziałaś się z Kubą?? – pyta zdziwiona.
- No przecież mówię.
- Bo ja właściwie miałam na myśli Damiana.
- A, tak. Jego też widziałam. On dla odmiany nadal chce ze mną gadać. Wiesz czego się dowiedziałam? Że to on mi się podoba.  
- Co?
- Tak powiedział.
- Kto?
- Damian. To znaczy Kuba Damianowi.  
- I o to całe zamieszanie? – Jolce, podobnie, jak mi nie chce się w to wierzyć.
- Wpadaliśmy na siebie w drzwiach. Myślałam, że coś zrobi, że coś powie, że wydarzy się między nami coś więcej poza tą straszną ciszą. A on po prostu sobie poszedł.  
- Chodź – mówi przyjaciółka i mocno mnie obejmuje.
- Byłoby lepiej, gdyby wczoraj pojechał do tej cholernej Warszawy.
- Nie mów tak. Przecież wcale tak nie myślisz.
- Uwierz mi, że wolałabym tęsknić za tym, co było, niż dowiedzieć się, że dzisiaj nie ma już nic.
- Spokojnie. Wszystko się wyjaśni, zobaczysz. On nie wytrzyma do końca. Na pewno się do ciebie odezwie. W ogóle takie obrażanie nie jest w jego stylu. Może powiedziałaś coś…
- Kiedy? – przerywam jej. – Byłaś przecież obok nas na mszy. Było normalnie. A potem coś mu się poprzestawiało.
- Ale wiemy już, że to o Damiana chodzi. Jest o niego zazdrosny. Nie powiedziałaś nic głupiego? Czasem ci się zdarza.  
- No przestań. Nic. Zupełnie nic. W ogóle z nikim nie gadałam o Damianie. Tylko z tobą o tym telefonie…
- Czekaj. No właśnie. Ej, a jak on coś usłyszał? Jak Anka gadała z mamą?
- Anka gadała z mamą przed mszą. W ogóle to głupie, nieee.
- To nie wiem. Przypomnij sobie wszystko, co było po mszy.
- Od razu poszłam do Anki.
- O czym gadałyście?
- Wkurzyłam się na nią o tą akcję z Damianem.
- O widzisz, to jakiś trop.
- Jaki trop? Gadałam z nią na górze, w łazience.  
- Gdzie??
- W łazience.
- Zwariowałaś? Każdy mógł to usłyszeć.
- Akurat Kuba przypadkiem przechodził koło łazienki.
- Właśnie tak! Zuza, on cię wtedy szukał.
- Co?
- Szłyśmy razem do szkoły. Powiedziałaś, że chcesz pogadać z Anką i poszłaś. Później o ciebie pytał i powiedziałam mu gdzie jesteś.
- Powiedziałaś, że w łazience??
- Nieee, powiedziałam, że na górze. Mówiłaś cicho?
W sumie to…Nie…Bardzo głośno krzyknęłam, , Dlaczego powiedziałaś mamie, że jestem zakochana w Damianie?”
- Jolka, dzięki. Jesteś wielka.  
- Tak? Myślisz, że to o tą rozmowę chodzi?
- Nie wiem. Muszę sprawdzić.
Zbiegam szybko na dół, mając nadzieję, że gdzieś go złapię. Nie mógł pójść daleko. Może kręci się gdzieś przed szkołą. Tylko, co ja mu powiem? Ej, Kuba, może być tak jak wcześniej, bo ja wcale nie jestem zakochana w Damianie. Bez sensu. On na to odpowie, że wcale go to nie interesuje i znowu będzie mi przykro. Albo jeszcze gorzej, minie mnie bez słowa, jak zrobił to kilka minut temu, a drugi raz nie chcę tego doświadczać.  
Aaaa! Jaka ta sytuacja jest popieprzona!
Mimo wszystko wychodzę ze szkoły. Nie wiem jeszcze, co mu powiem. Najpierw muszę go w ogóle znaleźć. Będę improwizować. Zerkam na telefon i okazuje się, że za kilka minut mamy obiad. Na śmierć zapomniałam. W ogóle nie jestem głodna. Kuby nigdzie nie widać, za to pozostali zaczynają kolejno wychodzić na zewnątrz i kierować się w stronę stołówki. W końcu wychodzi też Olga. Tym razem w towarzystwie Maryśki, ale to wcale nie znaczy, że patrzę na nią z większą przyjemnością. Kiedy na nią zerkam posyła mi pewne siebie spojrzenie, jakby chciała mi nim powiedzieć:, , Kuba jest mój.” Moja pewność siebie nie jest wcale mniejsza, a mój wzrok odpowiada:, , To się jeszcze okaże!”
Następną osobą, którą dostrzegam jest Mateusz. Zatrzymuje się przed szkołą i chyba na kogoś czeka. Kiwa do mnie głową, ale kilka sekund później idzie przed siebie z Rafałem. Nadal tu stoję i czekam nie wiadomo na co. Na Kubę? Na Jolkę? Na cud?
- Buuu! – słyszę i czuję jego ręce na moich ramionach.
- Damian. – Wypowiadam jego imię, jakby było zaklęciem na wszystkie troski.
- Damian, Damian. Co masz taką minę?
- Wydaje mi się, że miałeś rację. On naprawdę myśli, że ja się w tobie zakochałam.
- Rozmawialiście o tym?
- Nie z Kubą. Rozmawiałam o tym z Anką – mówię i wybucham śmiechem, bo zabrzmiało to tak, jakbym naprawdę była w nim zakochana.
- Dobrze wiedzieć, że jednak mnie trochę kochasz – śmieje się, a ja czuję lepiej za każdym razem, kiedy jest obok. Faktycznie, zakochanie się w nim byłoby najlepszym wyjściem z całej tej chorej sytuacji, ale niestety moje serce nie wpadło na taki pomysł.
Opowiadam mu co i jak, nie pomijając żadnych szczegółów. Mówię o telefonie pani Marzeny i o tym, co powiedziała jej Anka. Wspominam też, że wpadłam na Kubę w drzwiach i o tym, jak się to skończyło. Na sam koniec daję mu jasno do zrozumienia, że byłabym mu bardzo wdzięczna, gdyby wspomniał o tym wszystkim Kubie. On się godzi, a ja szczęśliwa, że jestem o krok od wyjaśnienia tej sytuacji po prostu go przytulam. On też mnie obejmuje i jak na złość akurat pojawia się Kuba…Jeden malutki krok do przodu i dziesięć ogromnych do tyłu. Brawo Zuza!  
Czyżby Wszechświat zaczął spiskować przeciwko nam?? Jeśli tak, to jest to głupi Wszechświat i ja się na to nie godzę.
- Proszę cię, powiedz mu to wszystko.
- Teraz to chyba nie uwierzy – mówi Damian i robi głupią minę, żeby poprawić mi humor.
- Musisz iść do niego właśnie teraz, w tej chwili. Nie chcę żeby znów coś sobie dopowiedział. Zrobisz to? – proszę, wiedząc, że jest moją ostatnią deską ratunkową.
- Chodź ze mną.
- Nie, nie, nie ma mowy. On nie chce ze mną gadać.
- Ze mną też nie.
- Proszę, Damian. – Robię błagalną minę.
- Nie wiem, jak się odwdzięczysz. – Mruży oczy i biegnie w stronę Kuby.  
Odruchowo zaciskam kciuki i przepraszam Wszechświat za nazwanie go głupim. Proszę, niech to się wreszcie wyjaśni.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1279 słów i 6776 znaków, zaktualizowała 25 wrz 2016.

15 komentarzy

 
  • Barbie

    Pojawi się dzisiaj kolejna część? <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Barbie Właśnie zaczynam pisać. Jeśli skończę to pewnie jakoś po 23 się pojawi:)

  • Barbie

    @NIEjestemBARBIE a ok. Przeczytam sobie w takim razie o 6 rano .Dobranoc :* <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Barbie Dobranoc :* <3 do 6 na pewno się wyrobię :)

  • Paula13

    Będzie dziś część?!^.^

  • czarnyrafal

    Fajne, fajne i jeszcze raz fajne. Co ? - oczywiście rozterki Zuzy i jej chęć wybrnięcia z dylematu , który mimowolnie sama stworzyła - jak dowiadujemy się z tekstu. Oj Zuza , Zuza. <3

  • Paula13

    Kiedy next !?^3^

  • Natusik

    Zauważyłam literówkę : "Barwo Zuza!" ;) Swietne.

  • milenka25

    Boże to jest boskie :* niech wreszcie Kuba i Zuza się pogodzą :* boskie

  • Misiaa14

    Kocham:3

  • Paula13

    Po prostu brak słów,kocham to opowiadanie ^^⌒.⌒^o^^▽^♡.♡*♡*(~.^)

  • NIEjestemBARBIE

    Kochani, dodałam tą część wczoraj, bo dzis nie będę miała możliwości:) pozdrawiam i życzę udanego weekendu :*

  • nasiaaa

    Kocham to opowiadanie :*<3

  • Freya

    "- Choć* ze mną." - chyba naprawdę jesteś zakochana ;)

  • NIEjestemBARBIE

    @Freya haha:) chyba tak:) dzięki;)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam niecierpliwie na kolejną. :* dodaj kochana coś szybko.  <3

  • Olifffka&lt;3

    O suuper

  • Krolewna

    :yahoo:

  • Zaslodko

    O super! :) Czekam na next :P