Jest-Takie-Miejsce 50

Kolejną rzeczą, którą muszę teraz zrobić, jest odnalezienie Damiana. To dla mnie priorytet. Myślę, że nie mam powodu, żeby się martwić, ale za bardzo mi na nim zależy. Wiem, że powinnam od razu pójść do Agnieszki. Wiem, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Obecność Damiana jest znacznie wyżej w mojej hierarchii niż pogadanka moralizująca animatorki.
- Nie chodzi o Damiana, prawda? – odzywam się do Kuby.
- Myślę, że nie. Wiedziałbym. Ty też byś wiedziała.
- Też mi się tak wydaje, ale musimy to sprawdzić.
- To może ja poszukam Damiana, a ty idź do Agi - proponuje, ale ja nie mogę się na to zgodzić.
- Idę z tobą.
- Boisz się o niego – nie pyta, tylko stwierdza. Nie będę zaprzeczać. Ma przecież rację.
- Pewnie, że się boję.
- Tak samo, jak o mnie? – Jejku…
- Podobnie – odpowiadam wymijająco, bo nie chcę wchodzić w szczegóły i porównywać ich do siebie. Na obu bardzo mi zależy, ale chyba nie powinnam tłumaczyć tego Kubie.  
- A o kogo bardziej? – zadaje coraz trudniejsze pytania i jest przy tym całkiem poważny.
- Kuba, a co to są za pytania?
- No takie sobie pytania. Normalne, bardzo łatwe. Odpowiedz – nie odpuszcza.
- Lubię Damiana – zaczynam.
- To akurat wiem, ale pytałem o coś innego.
- Lubię go i nie chciałabym żeby pojechał dzisiaj do domu…
- Dlaczego mówisz nie na temat?  
- Mówię na temat, tylko mi przerywasz i ciągle wchodzisz w słowo. Jakbyś spokojnie słuchał to za moment byś usłyszał odpowiedź.
- A nie możesz powiedzieć wprost?
- Mogę. Ale chciałam tak, więc mówię tak – droczę się z nim.
- Ej Barbie, nie denerwuj się.
- Nie denerwuję się.
- To słucham.
- Teraz to za późno. Mogłeś słuchać, jak mówiłam – żartuję.
- Musisz powiedzieć i koniec.
- Wcale nie.
- Ok, w porządku. Nie mów – odpowiada, a ja patrzę na niego zdziwiona. Po chwili ciszy znowu się odzywa:
- To ja odpowiem za ciebie. Zależy ci na Damianie i to o niego martwisz się bardziej, ale nie chcesz przyznać.
- Skąd taki pomysł?
- Gdyby było inaczej, poszłabyś teraz do Agnieszki i pozwoliła mi go poszukać.

https://www.youtube.com/watch?v=5tXlTlRVXdY

- Po części masz rację. Zależy mi na nim. Nie darowałabym sobie, gdyby chodziło o niego, a ja nie zdążyłabym się pożegnać, bo akurat prowadziłabym jakąś durną rozmowę z Agnieszką o naszej relacji. – Patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami, a ja uświadamiam sobie, jak głupio to zabrzmiało, więc szybko kończę myśl. – Jest jednak ktoś o kogo wystraszyłam się bardziej i od razu do niego pobiegłam. Więc przestań być o niego zazdrosny i pomóż mi go znaleźć – tłumaczę, a Kuba zaczyna się śmiać. Patrzę na niego pytająco.
- Nie jestem zazdrosny. Po prostu chciałem to usłyszeć.
- Cieszę się, gdzie on jest?
- Skąd mam wiedzieć? Przecież nie widziałem go od śniadania. Zuza, na pewno nie chodzi o niego. Może któryś z twoich kolegów maminsynków stęsknił się za domem i chce wracać.
- O co ci chodzi??
- O nic.
- Chyba jednak o coś. Kogo miałeś na myśli?
- Znowu się na mnie wkurzasz.
- Widzieliście Damiana? – dołącza do nas Jola.
- No właśnie go szukamy.
- A co wy macie takie miny? Znowu się kłócicie? – śmieje się przyjaciółka.
- Nie – mówię.
- Tak - mówi w tym samym czasie on.
- Nie kłócimy się. To on ma jakiś problem.
- Barbie, ja nie mam żadnego problemu. – Oboje się śmieją.
- Nie jestem Barbie!!
- Zuza, ogarnij się – upomina mnie Jolka.
- Niech on się ogarnie. – Kuba zatyka mi ręką usta, ja próbuję się wyrywać, a Jolka mówi:
- Uwielbiam was. Wasze kłótnie są niesamowite.
- Barbie jest uzależniona od obrażania się na mnie.
- Nie jestem od ciebie uzależniona – mówię, kiedy moje usta są znowu wolne.
- Normalna akcja, że uzależniona ode mnie to dopiero będziesz.
Sprzeczamy się tak, aż do momentu znalezienia naszego wspólnego przyjaciela.
Damian w dobrym nastroju dołącza do nas i okazuje się, że nic nie wie o niczyim wyjeździe. Znowu jesteśmy w komplecie. Znowu wszystko jest dobrze. Cieszę się, że z żadnym z nich nie muszę się dzisiaj żegnać. Ta sytuacja jednak wpędza mnie w uczucie nostalgii. Mam świadomość, że jeszcze nie dziś, ale za kilka dni nadejdzie taki moment, w którym będziemy musieli powiedzieć sobie, , do widzenia”. Nie wyobrażam sobie tego. Nie będę w stanie tego zrobić. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tych ludzi, że nie wiem, jak będę funkcjonowała bez ich obecności w moim życiu. Jestem uzależniona. Od tych wszystkich cudownych osób, które dane mi było tu poznać, od naszych relacji, od naszych głupawek, od rozmów, od bliskości. Jestem uzależniona od miejsca, w którym jestem. Nigdy nie będę umiała się z nim rozstać.  
- Zuza, mam coś dla ciebie – wyrywa mnie z rozmyślań Damian.
- Dla mnie? – Wszyscy patrzymy w jego kierunku.  
- Tylko nie mów, że list od tego typa – odzywa się Kuba, a Damian twierdząco kiwa głową.
- Znalazł mnie po śniadaniu. Był…zdesperowany. Kazał przeprosić twojego chłopaka i mimo wszystko ci to dać. – Podaje mi kolejną białą kopertę. Patrzę na Kubę. Nie próbuje mi wyrwać listu, stoi spokojnie. Siadam na trawę i mówię:
- No chodźcie. Chyba jesteście ciekawi, co napisał. - Jolka już siedzi obok mnie. Damian kuca naprzeciwko nas, a Kuba ani drgnie. Rozrywam kopertę, wyciągam ze środka kartkę w kratkę i zaczynam czytać na głos:
- Spotkaj się ze mną. Będę na ciebie czekał przed stołówką dzisiaj po obiedzie.
- Koniec? – pyta rozczarowana długością wiadomości Jolka.
- Koniec – odpowiadam.
- Idziemy – mówi Kuba do Damiana.
- Dokąd ty chcesz iść? – pytam go, chociaż domyślam się, co chce zrobić.
- Ostrzegałem go – mówi krótko i już całą czwórką idziemy w stronę szkoły.
- Wyluzuj – uspokaja go Damian. – Ja nigdzie nie idę. Jak bardzo chcesz się z nim spotkać, to będziesz miał okazję po obiedzie.
- Jolka, jak z Damiana taki kumpel, to ty chodź ze mną. Byliście razem, więc wiesz gdzie mieszka.
- Kuba, przestań. Nidzie nie pójdziesz. Ja nie mam zamiaru się z nim spotkać - włączam się do dyskusji.
- Ale ja mam taki zamiar.
- Kuba, ty jesteś zazdrosny – śmieje się Damian.
- Normalna akcja, że jestem.
- Żeby tylko o niego. – Uśmiecham się, przypominając sobie, że dziesięć minut wcześniej był zazdrosny nawet o Damiana.
- Zrobimy tak, jak będzie czekał na Zuzę po obiedzie, to oboje z nim pogadamy. A teraz idziemy na msze, bo zostało nam siedem minut. Pasuje?
- Ja się zgadzam – wyraża swoje zdanie Jolanta.
- Niech będzie. Ale lepiej dla niego, żeby nie przyszedł – mówi Kuba.
- Pytałem głównie Zuzkę – śmieje się Damian, a ja kiwam głową, że plan mi odpowiada. Mam już jednak swój własny. Nie wszyscy z nich mogą zostać wtajemniczeni...

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1274 słów i 6936 znaków, zaktualizowała 23 lis 2016.

10 komentarze

 
  • TruskawkowaXD

    Kocham to <3

  • NIEjestemBARBIE

    @TruskawkowaXD  <3 a ja kocham, że to kochasz ;)

  • xd

    Kiedy kolejnaa? Oby jak najszybciej

  • NIEjestemBARBIE

    @xd Za dwie godzinki powinna być :)

  • ja

    Kiedy następne?

  • mysza

    Ah też zazdrosny Kubuś. Szkoda tylko, że są coraz bliżej wyjazdu i rozstania, a niczego nie zbudują na parę dni.

  • tutam

    Trochę naiwne -- ale "Cudowne lata", też z jakąś nostalgią

  • ¤¥£

    Nie mow, ze planuje zrobic cos za plecami Kuby  :woot: znowu sie pokloca  :O

  • NIEjestemBARBIE

    @¤¥£ Spokojnie ;P

  • Milianna

    I... znowu nie dosyt!, ale na co ja mam narzekać, jak to jest cud, miód, malina. Mam wrażenie, że twój poziom z opowiadania na opowiadanie cały czas wzrasta, a to się bardzo chwali. Co ja mogę jeszcze powiedzieć...oby tak dalej, a ja już nie mogę doczekać się dalszych losów Zuzy i Kuby. Mam nadzieję że pojawią się jak najszybciej! <3  :jupi:  :bravo:

  • NIEjestemBARBIE

    @Milianna Dziękuję Ci :) Mogę Was pocieszyć faktem, że jutro będzie więcej niż jedna część :) <3  :kiss:

  • Milianna

    @NIEjestemBARBIE juupi jej :yahoo:  :jupi:  :rotfl:

  • majli

    Niezłomny ten wielbiciel. :rotfl: Kuba jak zawsze wymiata. <3

  • Margo

    Och dzieje się, dzieje. Uwielbiam !

  • Margo

    @NIEjestemBARBIE <3