Jest-Takie-Miejsce 27

Idziemy na śniadanie. Na stołówce jest pełno ludzi. Przez to moje przebieranie, jesteśmy ostatni. Nie ma czterech wolnych miejsc obok siebie. Wolne są tylko pojedyncze krzesełka. Damian siada obok swojego brata Piotrka, z innej szkoły. Jola zajmuje krzesełko obok Kasi, która zajęła jej miejsce, ponieważ ją uwielbia. Anka siada koło dziewczyn ze swojej grupki, a ja…Mam ochotę podziękować za śniadanie, bo wolne miejsce jest tylko naprzeciwko Kuby, który nie zdziwiłabym się, gdyby trzymał piankę pod stołem.
- Barbie, chodź, chodź ! – woła mnie, kiedy dostrzega, że stoję na środku i się rozglądam. Obok niego siedzi Igor. Nie mam wyjścia, zajmuję jedyne wolne krzesełko w całej stołówce.
- Co tak ładnie pachnie? Jakiś mężczyzna? A nieee, to ty. Męska pianka? – żartuje od samego początku. Nic nie odpowiadam. Igor się śmieje.
- Nalać ci herbaty? – pyta po chwili Kuba.
- Poproszę. – Podaję mu szklankę, a on napełnia ją gorącym napojem.
- Ile słodzisz?
- Wydaje mi się, że ona już jest słodka.
- Ale może być jeszcze słodsza. – Znowu patrzy na mnie tak, że wstrzymuję oddech. – Ile?
- Trzy – odpowiadam, a on zadowolony dosypuje do mojej szklanki równo trzy łyżeczki cukru. Całe szczęście, że po mojej lewej stronie siedzi Mikołaj. Też się chyba spóźnił, bo jego kolegów nie ma w pobliżu i nie sądzę, żeby sam ze swojej nieprzymuszonej woli zajął miejsce naprzeciwko Igora. Rozmawiam z Mikim, nie zwracając uwagi na durne żarty naszych kolegów. Po chwili Mikołaj zaczyna się śmiać i daje mi znak oczami, żebym się odwróciła. Robię to i widzę, że Kuba trzyma cukierniczkę. Mówiłam już, że jest kretynem? Kiedy zagadałam się z Mikołajem, on dosypał mi cukru do herbaty.  
- Dziękuję, że się tak o mnie troszczysz. Teraz na pewno jest słodka. – Biorę łyk. – Mmmm, pyszna. Powinieneś mi słodzić każdego dnia.
- Wiem, co dobre. – Nie przestaje się uśmiechać.
- Nie wypije tego – odzywa się Igor. Wypiję, choćby dlatego, żeby pokazać mu, że się myli.
- Dlaczego miałabym nie wypić?
- Dosypaliśmy tam z dziesięć łyżeczek – przyznaje zadowolony z siebie Igor.
- Świetnie. Nie przeszkadza mi to.
- Serio chcesz to pić? – dziwi się Kuba.
- No przecież mówię.
- Normalna akcja, że nie dasz rady.
- Chcesz się założyć ? – Muszę mu udowodnić, że to wypiję, choćby nie wiem co.
- Pewnie, że chcę. O co? – Kubie spodobał się mój pomysł.
- O co chcesz.
- Jak przegrasz, to śpię dzisiaj w twoim pokoju. – Chłopaki się śmieją. Igor chyba jest dumny z pomysłowości kolegi, a Mikołaj pewnie śmieje się z ich głupoty.
- Może być – zgadzam się, bo mam pewność, że wygram. Coś podpowiada mi, że w tej sytuacji fajnie byłaby przegrać, ale… Odganiam od siebie te myśli.
- A jak wygrasz, to co? – pyta.
- To dasz mi spokój – żartuję.
- Nieee! Nie ma mowy.
- Czyli nie jesteś zbyt pewny zwycięstwa ?
- Aż tak wolę nie ryzykować. Barbie, przecież ty nie chcesz żebym dał ci spokój. – Czy on czyta w moich myślach?.
- To inaczej. Jak przegrasz, to przestaniesz mnie tak nazywać.
- Za trudne. Wiesz, że nie wytrzymam.
- Wieeem. To co proponujesz?
- Umówię się z tobą.
- Co? – Wybucham śmiechem. – To byłaby dla ciebie nagroda, nie kara. Kuba, proszę cię. – Jejku. Czy on naprawdę to powiedział?  
- Barbie, nie musisz prosić. Jak wygrasz to się z tobą umówię, spokojnie – znowu żartuje.
- Nie, jak wygram to spróbujesz zachowywać się normalnie. Nie wiem, czy w twoim przypadku jest to możliwe, ale chociaż spróbujesz, ok?
- Niech będzie. – Nagle do rozmowy włącza się Igor, który proponuje, żeby dosypać jeszcze kilka łyżeczek. Kuba protestuje. Wszyscy przy naszym stole patrzą na mnie z zaciekawienie, wtedy ja przechylam szklankę i bez problemu wypijam jej zawartość. Odstawiam pustą już szklankę i proszę Mikołaja, aby podał mi talerz z kanapkami z dżemem.
- Nie ma mowy. Nie będziesz jeść teraz kanapek z dżemem – poucza mnie Kuba.
- Nie będziesz mi mówił, co mam jeść.
- Zuza, on ma racje – mówi Miki, a Kuba w tym czasie odstawia talerz na taką odległość, żebym nie miała go na wyciągnięcie ręki.
- Nie rób scen Kuba, podaj mi ten talerz.
- Proszę bardzo. – Podsuwa talerz, pełen kanapek z serem. – Nie chcę żebyś przeze mnie pół dnia rzygała.  
- Jeszcze pomyślę, że się o mnie martwisz.
- Normalna akcja, że masz robić, to co ci mówię - odpowiada stanowczo, a ja się poddaję i wyciągam rękę po kanapkę z serem.
- Grzeczna dziewczynka – wtrąca swoje trzy grosze Igor.
- Zajmij się już śniadaniem i patrz w swój talerz – mówię, a Kuba śmieje się i dodaje:
- Nie rób scen Igor! – Chyba mnie przedrzeźnia. Przypominam sobie, że wygłupialiśmy się na korytarzu i w końcu nie wzięłam tej opaski, którą chciał mi oddać.
- Czekam na twoje normalne zachowanie. I opaskę.
- No przecież zachowuję się normalnie. A opaskę oddałem. Słabo jej pilnowałaś. – Uśmiecha się do mnie tak fajnie, że i ja nie umiem powstrzymać uśmiechu.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 926 słów i 5176 znaków, zaktualizowała 11 paź 2016.

4 komentarze

 
  • A

    Miłość  kwitnie :) hehe
    Czekam na cd :)

  • mela

    Uwielbiaaam to czytac ! :) Poprosze nastepna czesc :)

  • NIEjestemBARBIE

    @mela Będzie jeszcze dziś ;) Dzięki :)

  • dream47

    Extra  :rotfl:

  • Szalonaa

    :jupi:  <3