Jest-Takie-Miejsce 16

Jestem rozdrażniona. Jakim prawem on w ogóle mnie dotyka, jakim prawem do mnie mówi i jakim prawem choćby na mnie patrzy? Nikt nie wyprowadza mnie z równowagi, z taką łatwością jak on. Jest kretynem. Za kilka minut mamy mszę, więc nie mam dużo czasu na to, żeby się na nim odegrać. Szybko zmieniam koszulkę, wycieram włosy i aby nie czuć już zapachu jego pianki, pryskam się dużą ilością perfum. Wtedy coś podpowiada mi, że nie mogę tak po prostu pójść do kaplicy. Muszę coś zrobić. Sama jeszcze nie wiem co. Biorę te perfumy i szybo zbiegam na dół. Bez pukania wpadam do pokoju Kuby. Nie ma go, jest tylko Igor.  
- To jego torba? – zadaję mu pytanie.
- Kogo?
- Największego palanta pod słońcem. Jego, czy nie?
- To torba Kuby.
- Świetnie – mówię wyciągając kilka koszulek ze środka.
Ja musiałam znosić zapach jego pianki, więc niech on teraz pachnie, jak dziewczyna. Wszystkie koszulki, które były na wierzchu torby szybko upiększam, zapachem swoich perfum. Kuba pachnący Pur Blancą to wystarczająca zemsta. Nie potrzebuję więcej, bo już jestem zadowolona z przebiegu całej tej sytuacji.
- Zwariowałaś? Wkurwi się. Powiem mu, że to ty – próbuje interweniować, jak zawsze wulgarny Igor.
- Oczywiście, że mu powiesz. Z pozdrowieniami od Barbie – odpowiadam i szybko wychodzę. Mam nadzieję, że nie spotkam go teraz, gdzieś na korytarzu. No jak nie. Idzie. Aby dostać się na górę muszę go minąć, innej drogi nie ma. Chowam perfumy za siebie, żeby ich nie dostrzegł. Mijamy się, uśmiechając do siebie. Nie odezwał się. Nic. Zero. Żadnej zaczepki, żadnej Barbie i żadnego normalna akcja. Po prostu się minęliśmy. Nie może tak być. Chcę poczuć satysfakcję i tym razem to ja chcę zdenerwować jego.  
- Ej, Kuba! – Odwraca się w moją stronę. – Zapomniałam ci o czymś powiedzieć.
- Słucham. – Uśmiecha się.
- Twoje koszulki…Nie żeby jedna, wszystkie twoje koszulki… Bardzo…Bardzo ładnie pachną. – Wyciągam zza pleców flakonik, dając mu do zrozumienia, skąd właśnie wracam.
- Nie zrobiłaś tego.
- Jak to szło? NORMALNA AKCJA, że zrobiłam – przedrzeźniam go i uciekam na górę.
Nie pobiegł za mną, tylko szybkim krokiem poszedł w kierunku swojego pokoju. Pewnie już wącha swoje ubrania. Żałuję, że nie mogę tego widzieć. Kiedy wchodzę do naszej klasy, jest już zupełnie pusta, a więc wszyscy są już na mszy. Szybko odkładam perfumy, przeczesuję włosy i lecę do kaplicy. Mam dużo lepszy humor niż dziesięć minut temu. Wydaje mi się, że udało mi się go wkurzyć. Mam taką nadzieję, chociaż… Co ja gadam? Nie powinno być, żadnego chociaż. Prawdą jest, że nie chcę, żeby wkurzył się na mnie zbyt mocno. Może zwariowałam, ale zaczynają mi się podobać te nasze wygłupy. Uśmiecham się sama do siebie. Wchodzę do kaplicy. Damian, Jolka i Anka patrzą w moim kierunku. Damian skinieniem głowy, daje mi znak, że chce, abym usiadła obok niego. Tak właśnie robię.  
- Jak tam Kuba? Dał ci spokój? – pyta szeptem Damian, tym samym wywołując uśmiech na twarzach Jolki i Anki.  
- Mam nadzieję – odpowiadam, rozglądając się i zastanawiając, jaki będzie jego następny krok. Wchodzi. W towarzystwie Igora, nie inaczej. Nie patrzy ma mnie, nie uśmiecha się i siada po przeciwnej stronie. Dziwne. Pogniewał się? On? Serio? Zastanawiam się nad tym, aż do momentu, , Przekażcie sobie znak pokoju”. Damian stoi najbliżej. Lubię się do niego przytulać i właśnie to robię. Podchodzi do mnie dużo osób, ale nie Kuba. Pogniewał się? Nie chcę żeby się pogniewał. Zwariowałam. Idę do ludzi, stojących w jego pobliżu. Podejdzie do mnie, czy nie?
- Pokój z tobą Zuza – mówi Mateusz, ja odpowiadam, po czym kiedy mnie przytula, zadaje mi pytanie:
-  Kuba, czy Damian?
- Cooo? – śmieję się, a on się wygłupia, robiąc jakieś dwuznaczne miny.  
- Pokój z tobą, Barbie. – Słyszę w końcu.
- Pokój z tobą – mówię i dostrzegam, że ma na sobie inną koszulkę. Białą, wcześniej na sto procent miał czarną. Mogę się założyć, że biała była w torbie z pozostałymi, kiedy niedawno byłam w jego pokoju.
– Kuba, jak ty ładnie pachniesz – rozśmieszam go, chociaż w rzeczywistości nie czuję na nim swoich perfum. Nadal pachnie sobą. Nadal jest to bardzo zmysłowy zapach.
- Co nie? Mi też się podoba. Bardzo – mówi i znów patrzy na mnie tak, jak to tylko on potrafi. Ufff. Nie jest obrażony. Jakoś mi ulżyło. Nie mam pojęcia czemu się tak przejęłam. Może dlatego, że przyzwyczaiłam się, do bycia w jego centrum zainteresowania. Bardzo mi to schlebia. Oczywiście udaję, że ani trochę go nie lubię. Lubię, ale na razie nie mam zamiaru tego zdradzić.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 858 słów i 4806 znaków, zaktualizowała 11 paź 2016.

6 komentarzy

 
  • A

    Super!:) na pewno nie za szybko...im szybciej tym lepiej :) czekam na  kolejną część

  • Szalonaa

    Cudowne <3 dodawaj części jak najszybciej :)

  • NIEjestemBARBIE

    Jakoś ucichliście :) Może za szybko wrzucam kolejne części? :)

  • Ksiezniczka25

    Świetne, czekam na kolejną :)

  • ddt

    "Nie jestem Barbie", a zachowujesz się dokładnie jak ona - wyobraźnia to nie tylko świadomość "cyca i tyłka..., chociaż trochę Cię rozumiem

  • NIEjestemBARBIE

    @ddt  
    Dlaczego piszesz ,,zachowujesz się" ?:) chyba mówisz o bohaterce. Nigdy nie powiedziałam, że historia jest prawdziwa i dotyczy mnie.