Jest-Takie-Miejsce 143

Nie spuszczam Damiana z oczu. Bardzo wierzę w jego urok osobisty i dar przekonywania, ale nie wiem, czy Kuba zalicza się do osób, na które te triki mogą zadziałać. Obserwuję uważnie każdy ruch ich obojga. Kuba dostrzega Damiana już z daleka, ale odwraca wzrok. Damian mimo wszystko podchodzi do kumpla i nawiązuje rozmowę. Żałuję, że nie mogę jej słyszeć. Wcale nie ukrywam, że nie jestem nią zainteresowana i nie udaję, że patrzę w inną stronę. Teraz liczy się tylko to, co ma się zaraz wydarzyć. Kuba musi wiedzieć, że między mną, a Damianem nic nie ma i nigdy nie było. Komu, jak komu, ale jemu powinien uwierzyć.
Jeśli w ogóle będzie chciał słuchać… Widzę, że atmosfera między nimi robi się napięta. Kuba próbuje wyminąć Damiana, ale ten uparcie kontynuuje. Oboje zaczynają poruszać się bardzo energicznie. Wygląda to tak, jakby za moment mieli zacząć się przepychać. Po krótkiej chwili Kubie udaje się skutecznie zakończyć rozmowę i pójść w stronę stołówki. Wygląda na bardziej wykurzonego niż był dotychczas. Dlaczego? Dlaczego nie zadziałało? Chyba ciąży nade mną jakieś cholerne fatum!
Z poczuciem kolejnej porażki idę powoli na obiad. Nie dołączam do nikogo, bo nie czuję się teraz na siłach, żeby z kimś gadać. Nie potrafię choćby pomyśleć, o czymś innym, co nie miałoby związku z Kubą.
- Zuzia, cześć – słyszę i rozglądam się w poszukiwaniu właściciela głosu. W pierwszej chwili nie mam pojęcia do kogo należy, bo nie słyszałam go zbyt często.
- Patryk, hej – odpowiadam troszkę zaskoczona, ale spokojna.  
Wyobrażenie tej rozmowy zawsze przyprawiało mnie o poczucie jakiegoś dziwnego lęku. Nie chciałam z nim gadać, bo bałam się reakcji Kuby. Nie chciałam, aby się na mnie wkurzył. Ale teraz… I tak jest wściekły, choć nie ma najmniejszego powodu. Parzę na stojącego przede mną chłopaka i nie odczuwam żadnego poczucia winy.
- Idziesz na obiad? – pyta, a ja wyczuwam w jego głosie zdenerwowanie. Pewnie musiało go wiele kosztować, aby zebrać się na odwagę i w końcu do mnie podejść tak po prostu.
- Tak – odpowiadam i posyłam mu ciepły uśmiech, mając nadzieję, że trochę się rozluźni. – Co słychać?
- W porządku. Ciężko cię złapać. Chyba jesteś rozchwytywana – żartuje i chyba czuje się już swobodniej.
- Bardziej zabiegana.
- A jak się czujesz? – Jak się czuję? Jest bardzo uprzejmy. Chyba przez te dziesięć dni nikt tutaj nie zapytał mnie o zdrowie.
- Dobrze, dziękuję.
- Jola mówiła, że rano byłaś chora. – Aaaaaa. No tak. Byłam chora i nie byłam na śniadaniu. Wyszłam z Damianem wyjściem ewakuacyjnym, żeby tylko go nie spotkać. Mam ochotę powiedzieć mu prawdę, ale chyba to nie będzie zbyt miłe. A co tam, mam pójść zaraz do spowiedzi, więc koniec z kłamstwami.
- Patryk, przepraszam. Tak naprawdę to…Nie byłam chora. Byłam na stołówce, ale wiedziałam, że na mnie czekasz, dlatego poprosiłam Jolkę o odegranie tej sceny. Naprawdę jest mi głupio. Przepraszam. – Nie dostrzegam większych zmian na jego twarzy. Na pewno nie wygląda na tak rozwścieczonego, jak Kuba.
- A właściwie czemu mi o tym mówisz?
- Bo zachowałam się…głupio. Nie chcę cię oszukiwać.
- Teraz też się zastanawiasz jak zwiać? – Uśmiechamy się do siebie.
- Jakoś nie – odpowiadam radośnie i naprawdę nie rozglądam się za wyjściem ewakuacyjnym lub kimś kto mógłby mnie uratować. Nie rozmawiam z nim też dlatego, żeby wzbudzić w Kubie zazdrość. Ona już najwyraźniej została zbudzona i to dość konkretnie. - Masz dla mnie jakiś list? – żartuję.
- Tym razem nie. Ale jeśli chcesz to do kolacji mogę napisać.
- Nie trzeba. Poza tym mam twój różaniec. Chyba powinnam ci go oddać.
- Jest twój.
- Jest bardzo piękny, ale…
- Twój chłopak jest nadal zazdrosny – nie pyta, tylko stwierdza.
- Właściwie to…Skomplikowana sprawa. Jest największym zazdrośnikiem, jakiego spotkałam, ale chyba nie jest moim chłopakiem. – Upss. Chyba nie powinnam tego mówić, żeby Patryk przypadkiem nie odebrał tego, jak swego rodzaju zachętę.
- Zuzia, nie musisz przede mną uciekać. Chciałem powiedzieć, że nie jestem żadnym psycholem, który będzie cię nachodził. Z listami też już skończyłem. – Uśmiecha się. – Zrozumiałem, że nie jesteś zainteresowana. Będzie mi miło, jeśli zachowasz sobie ten różaniec. Możesz się czasem na nim pomodlić w mojej intencji. – Kurczę, jest bardzo sympatyczny.  
- Ok, myślę, że da się zrobić. Muszę lecieć, bo spóźnię się na obiad.
Uśmiechamy się do siebie na pożegnanie, po czym on idzie w stronę ośrodka, a ja stołówki. Chyba wszyscy są już w środku, bo nikogo nie widać. Czuję wibrację w kieszeni i domyślam się, że to Jolka próbuje mnie zlokalizować. No jasne.
, , Gdzie jesteś???”
, , Za tobą :)” – odpisuję i wchodzę przez otwarte na oścież drzwi.
Szukam wzrokiem Jolki, ale pierwsze, co widzę, to Kuba uśmiechający się słodko do Judyty. Czuję ukłucie w sercu. Jeszcze dziś rano to do mnie się tak uśmiechał.  
- No w końcu jesteś! – krzyczy Jolka i wskazuje na wolne krzesełko obok siebie. Zajęła mi miejsce, za co jestem jej bardzo wdzięczna, bo nie czułabym się komfortowo, gdybym została zmuszona, usiąść naprzeciwko Kuby i patrzeć, jak kompletnie przestałam się dla niego liczyć. Siadam obok przyjaciółki i ani trochę nie odczuwam głodu.
- Gdzie byłaś tak długo?
- Nie uwierzysz. Rozmawiałam z Patrykiem.
- Co??!
- Cicho.
- Rozmawiałaś z Patrykiem??!! – mówi bardzo głośno, a ja próbuję ją zabić wzrokiem. Bezskutecznie. – Spokojnie, Zuza – szepcze. – Mam nadzieję, że ten kretyn usłyszał.
- Nigdy więcej nic ci nie powiem. – Złoszczę się, bo wcale mi nie pomogła. Jeśli Kuba miał jakikolwiek przebłysk myśli o tym, że może naprawdę nie ma powodu do zazdrości, to Jolka właśnie go zgasiła.
- No co ty, Zuza, wyluzuj. Miałaś się zachowywać tak, jakby go nie było.
- No właśnie. Też się powinnaś tego trzymać, a nie się wydzierać, żeby tylko usłyszał.
- Oj tam, on ciebie wkurza, to i ty możesz wkurzyć jego.
- Jolka, czy on wygląda jakby to zrobiło na nim jakiekolwiek wrażenie? Nie. Więc przestań już i podaj mi kotleta!
Nie mogę się powstrzymać i muszę na niego spojrzeć. Nawet nie spojrzeć, tylko zerknąć. Chwileczkę, maleńką, króciutką chwilunię. Tylko się odwrócę na sekundę i zaraz zajmę się obiadem. Nikt się nie zorientuję. Ułamek sekundy. Dawaj, Zuza.
Biorę głęboki wdech i przekręcam głowę delikatnie w prawą stronę. Miał nie dostrzec tego nikt, ale wyszło tak, że on wpadł na podobny pomysł. Nasze oczy się spotykają. Przełykam ślinę. Nie jest zły. Patrzy tak, jakby widział mnie po raz pierwszy. Patrzy ze skupieniem, zamyśleniem, jakby starał się rozwiązać, jakąś zawikłaną zagadkę. Nie odwraca wzroku. Ja też się na to nie decyduję. Ułamek sekundy zmienia się w całkiem długą chwilę. Nie chcę jej przerywać, bo cieszę się, że chociaż w taki sposób mogę zagarnąć jego uwagę tylko dla siebie. Strasznie mocno mi jej brakuje.  
- Zuza! – Jolka trąca mnie w lewy bok i wyrywa mnie z zamyślenia. Zerkam na nią na moment i znów wracam tam, gdzie było bezpiecznie, ale jego oczy już na mnie nie czekają…

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1331 słów i 7459 znaków, zaktualizowała 26 wrz 2016.

14 komentarze

 
  • Jolcia223

    No i jest Patryk ;) Fajnie, że porozmawiali ze sobą. Baaardzo się cieszę ♡ :*

  • NIEjestemBARBIE

    @Jolcia223 O proszę, kogo ja widzę :) :*

  • Jolcia223

    @NIEjestemBARBIE Zaskoczona moją obecnością?  :)

  • NIEjestemBARBIE

    @Jolcia223 Ciut :)

  • Barbie

    Będzie długa? :D

  • NIEjestemBARBIE

    @Barbie Taka jak zawsze raczej ;D :)

  • NIEjestemBARBIE

    @Barbie No może ciut dłuższa niż ostatnio ;D

  • NIEjestemBARBIE

    Kolejna część będzie dzisiaj :) ;*

  • Barbie

    @NIEjestemBARBIE super <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Barbie Jakoś za pół godzinki powinna być:) <3

  • Paula13

    @NIEjestemBARBIE Extra

  • NIEjestemBARBIE

    @Paula13 Jeszcze kilka minutek :)

  • Paula13

    @NIEjestemBARBIE  :yahoo:

  • xdarciax

    Niech Kuba już nie będzie taki zły dla Zuzy i się pogodzą ????????????????

  • Lelekkk

    Super część a patryk jest spoko

  • Natusik

    Szczerze to polubiłam Patryka. :D

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością  :) :* :*

  • Sosenka

    <3

  • nasiaaa

    Fantastyczne :* kocham <3

  • marTYNKA

    Niech oni w końcu pogadaja ze sobą szkoda czasu na obrażanie się.

  • czarnyrafal

    To się " pokićkało " ale fajnie że jednak doszło do rozmowy z Patrykiem której tak się Zuza bała a świat się nie zawalił. Tylko jest jak jest i na razie nic nie zapowiada poprawy ssytuacji Zuzy- to po prostu pech. <3

  • Paula13

    Kooocham!

  • NIEjestemBARBIE

    @Paula13 Dziękuję ! <3 ! :)

  • zielonooka

    Uwielbiam ❤

  • NIEjestemBARBIE

    @zielonooka Dziękuję ! <3

  • Saszka2208

    Brawo ty!! Kiedy next? ❤

  • NIEjestemBARBIE

    @Saszka2208 Jutro :) Dzięki :*