Jest-Takie-Miejsce 166

Patrzę na niego w taki sposób, jakby był najlepszą osobą, która mogła stanąć teraz w tych drzwiach. Co ja gadam? Przecież on jest tą osobą. Żadna inna postać nie mogłaby wywołać we mnie tyle sprzecznych emocji. Radość, że tutaj jest, ciekawość, po co przyszedł, strach, że nie szykuje się nic dobrego, nadzieja, że może jednak nie będzie tak źle, no i… Zafascynowanie, podekscytowanie, motylki w brzuchu, euforia… Czyli to wszystko, cały zestaw emocji, które odczuwam za każdym razem, kiedy go widzę.
Kuba.
Rozgląda się po klasie. Jego oczy na moment skupiają się na mnie, ale po krótkiej, bardzo krótkiej, zdecydowanie za krótkiej chwili rozglądają się dalej. Nie mnie szuka. Nie do mnie przyszedł. Strach wychodzi na prowadzenie.
- Jolanta – odzywa się, a mnie przechodzi dreszcz. – Spinaj dupeczkę i chodź ze mną na moment.
- Jaaaa? – Przyjaciółka jest zdziwiona równie mocno, jak ja.
- No ty, ty. Dawaj.
Kompletnie nie zwraca na mnie uwagi. Zachowuje się tak, jakby w ogóle mnie tutaj nie było. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Czego on chce od Jolki? Nieeee! Przyszedł jej powiedzieć o mnie i o Damianie. Myślałam, że już jest źle, ale okazuje się, że będzie tylko gorzej. Nie przeżyję, jeśli Jolka się na mnie pogniewa. Patrzę na niego, ale na jego twarzy nie dostrzegam wypisanych tak niecnych zamiarów. A może przyszedł tylko po to, żeby mnie zobaczyć? Jest dumny i nie chce się do tego przyznać, dlatego chce wykorzystać Jolkę, jako pretekst.
Boże, Zuza, jaka ty jesteś naiwna. Chłopacy nie wpadają na takie porąbane pomysły.
- Idziesz? – Kuba ją pogania, a ona od razu zerka na mnie. Wie, co teraz czuję.
- Nie.
- Jak nie?? – Chyba nie wierzy, że właśnie mu odmówiła.
- Zajęta jestem. Śpiewamy sobie. Możesz dołączyć. – Robi mi się gorąco, kiedy słyszę tą propozycję.
- Nie, nie, nie będę dołączał. – Mój organizm momentalnie się wychładza. – Na sekundę chodź.
Uważam, że powinna z nim pójść. Może czegoś się dowie. Może powie jej, że nic od niej nie chce, albo będzie coś kręcił i ona wyczuje, że nie miał do niej żadnej sprawy. Potem mi to powie, a ja będę szczęśliwa, że myśli o mnie, chociaż jest zły. Poprawiam ręką włosy, żeby dać Jolce znak, że nie mam nic przeciwko. Mamy całą masę różnych znaków na wiele okoliczności. Poprawianie włosów oznacza przyzwolenie.
Przyjaciółka się uśmiecha, po czym wypala:
- Ok, pójdę z tobą, ale pod warunkiem, że zaśpiewasz ze mną jakąś piosenkę.
- Oszalałaś. – Kuba zaczyna się promiennie śmiać. Uwielbiam, kiedy to robi.
- Nieprawda. Jestem całkowicie poważna.
- Właśnie widzę – odpowiada nadal rozbawiony.
- Mam lepszy pomysł – głos zabiera nasz gwiazdor z gitarą. – Jola zostaje i zaśpiewa ze mną duet, a z Kubą pójdzie Zuza. Pasi?
Nie pasi!!!! Broń Boże! Nigdzie nie pójdę, nie teraz, kiedy jest na mnie pogniewany. Nie.
- Nie, nie. Nie zgadzam się! – krzyczy Jolka, ratując mnie z opresji. – Pierwszy raz przyszedł do mnie, więc nie odpuszczę – śmieje się i tylko ja jedna wiem, czemu to robi.
Kuba, podobnie, jak ja speszony tekstem Rafała, nie komentując go, szybko wychodzi z klasy. Za nim rusza Jolka. Nie jestem w stanie myśleć, o niczym innym, jak o tym, czego może dotyczyć ich rozmowa. Czuję niepokój. Do czego to wszystko prowadzi?
- Ej, Barbie, co jest? – Rafał się wygłupia, kiedy drzwi się zamykają.
- Wiem, że chciałeś dobrze, ale nie wyszło.
- Nie, nie. Ja wcale nie wiedziałem, że coś nie gra. Serio chciałem zaśpiewać z Jolką – śmieje się, a ja nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć.
- Ja wystarczę?
- Normalna akcja, że… Czekaj, czekaj. Nie. Oczywiście, jasna sprawa, cała przyjemność po mojej stronie. – Uśmiecha się i oddaje Krzyśkowi gitarę. – Graj mistrzu.
- Co mam grać? Tylko nie mów, że kolędę – żartuje i puszcza mi oczko.
- Dlaczego kolędę, skąd taki pomysł? – pyta zdziwiony Mikołaj.
Nim któreś z nas zdąży odpowiedzieć do klasy wraca Jolka. Tylko Jolka. Jolka bez Kuby.  
- Jestem! – krzyczy, mimo to, że i tak każdy zdążył już zauważyć, że się pojawiła.
- Super. W takim razie będzie trio – cieszy się Rafał i już ustala z Krzyśkiem repertuar.
- Nie, nie, ja odpadam. Chcieliście duet, więc się nie krępujcie.
- Jakieś pomysły? – Rafi pyta Jolkę.
- Może… Ty wybierz.
Uśmiecham się do Krzyśka, który na sto procent pomyślał o tym samym, co ja.
Wieczorem czeka nas wyczekana modlitwa. Do tego czasu nie spotkałam ani Kuby, ani Damiana. Pewnie dlatego, że ciągle siedziałam w pokoju, bojąc się spojrzeć w oczy tak samo jednemu, jak i drugiemu. Niby z Damianem wszystko sobie wyjaśniłam, ale to nie jest to, co wcześniej. Poza tym nie przychodzi do nas, a kiedyś siedział w naszej klasie bez przerwy. Na pewno znowu się pokłócili i obaj mają mnie dosyć.
Całe to wydarzenie ma się odbyć w bazylice, która znajduje się niedaleko szkoły. Idę tam w towarzystwie Jolki.
- Naprawdę chodziło mu tylko o jakąś głupią sprawę, z którą wysłała go animatorka? – znowu zaczynam ten temat.
- Tak, Zuza. Nie mówił nic o tobie. – Jolka zapewnia mnie, że serio miał do niej dwa słowa i nic więcej nie chciał.
Łudziłam się, że może jednak…
Wyciszam się i wchodzę do środka. Bazylika jest śliczna. Wszyscy siedzą na podwyższeniu przed ołtarzem. Ławki są puste. To czas tylko dla nas. Z każdą minutą jest nas coraz więcej. Animatorki grają na gitarach i cicho śpiewają pieśni uwielbienia. Kiedy kończą pierwszą, wchodzi Damian i zajmuje miejsce obok nich, dołączając swoją grę. Po lewej stronie mam Jolkę, po prawej Ankę. Światło jest zgaszone, świecą się tylko małe świeczki ustawione wokół ołtarza. Klimat jest niesamowity.  
W końcu pojawiają się księża i uczestnicy jednej z grup wyżej. Fibi krótko przedstawia przebieg modlitwy po czym oddaje głos animatorkom, które zaczynają pieśń, wzywającą do nas Ducha Świętego.
- Niechaj zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię, życiodajny spłynie deszcz na spragnione serca. Obmyj mnie i uświęć mnie. Uwielbienia niech popłynie pieśń. Chwała, Jezusowi, który za mnie życie dał. Chwała, temu, który pierwszy umiłował mnie. Jezus, tylko Jezus Panem jest.
Włączam się do śpiewu, zamykam oczy, wznoszę ręce i oddaję się modlitwie.  
- Ześlij deszcz, ześlij deszcz, otwórzcie się bramy nieba, ześlij deszcz – śpiewamy następną piosenkę, kiedy słyszę obok siebie jakiś szum. Mimo to nie chcę się rozpraszać i nie otwieram oczu. Śpiewam dalej. Robi się coraz głośniej i wyraźnie czuję, że Anka jakoś dziwnie się kręci. Otwieram oczy i nie widzę obok siebie Anki, ale jego.
Nie patrzy na mnie. Od razu zamyka oczy i coś nuci pod nosem. Robię to samo, bo nie wiem, co powiedzieć. Przyszedł. Nic nie muszę mówić. Czuję, że jest dobrze, czuję, że jest tak, jak być powinno. Przyszedł i usiadł obok mnie. Tak po prostu.  
- Unieśmy nasze ręce, aby pokazać Bogu, jak bardzo chcemy, żeby do nas przyszedł, unieśmy je i wołajmy do niego – mówi Fibi, a animatorki wyśpiewują nowe słowa:
- Jak ożywczy deszcz, Duchu Święty przyjdź, dotknij naszych serc, rozpal ognia żar. Przyjdź przenikaj nas, tchnieniem mocy swej, bądź nam światłem dnia i nadzieją serc.
Unoszę ręce. Kuba w tym momencie robi dokładnie to samo, bo nasze palce niechcący się dotykają. Oboje otwieramy oczy i patrzymy na siebie zabierając ręce. Pierwsza z powrotem opuszczam powieki. Przełykam ślinę i staram się skupić na tym, co teraz najważniejszy.
- Przyjdź Duchu Święty – mówię w myślach.
Kuby dłoń delikatnie dotyka moją, po czym mocno zaciska się wokół moich palców.
Więcej znaków i dowodów nie potrzebuję.
Przyszedł.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1423 słów i 7939 znaków, zaktualizowała 21 gru 2016.

14 komentarze

 
  • zimnajaklód

    Wesołych Świąt  <3

  • NIEjestemBARBIE

    @zimnajaklód Dziękuję pięknie:) wesołych świąt:):*

  • zimnajaklód

    CZEKAM... czekam... i nic ale nie popędzam bo warto czekać ????

  • Polalek

    Takie cudowne a takie króciutkie ????????

  • nasiaaa

    Cudowne opowiadanie, bardzo mi się podoba a każda część czytam z zaciekawieniem i uśmiechem na ustach, kocham <3

  • NIEjestemBARBIE

    @nasiaaa dziękuję pięknie:))))❤????

  • aldonka

    Wiesz co? Tak sobie myślę, że to opowiadanie jest jakimś fenomenem. To niesamowite i zadziwiające, że opowiadanie jest o dwutygodniowych rekolekcjach a ciągnie się już ponad 160 odcinków. Możnaby pomyśleć że to takie masło maślane, moda na sukces gdzie ślub Ridża z Brook trwa 10 epizodów, ale twoje opowiadanie jest zaskakująco dobre i się w ogóle nie nudzi. To nie jest łatwe stworzyć 160 części tak, by każda zostawiała czytelnika w napięciu z pragnieniem "jeszcze" dlatego - moje gratulacje :)

  • NIEjestemBARBIE

    @aldonka Bardzo miło mi się zrobiło czytając ten komentarz:) tak ciepło na serduchu xD dziękuję Ci pięknie i mam nadzieje że nie zawiedziesz się do samego końca, którego na razie nie przewiduję:)

  • nataliaa2349

    Na samym końcu aż mi kilka łez spłynęło, genialne! Czekam na kolejną część <3

  • NIEjestemBARBIE

    @nataliaa2349 oooooo:) uśmiecham się i zastanawiam jak Ci podziękować i nic sensownego nie przychodzi mi do głowy :) więc po prostu DZIĘKUJĘ i zapraszam do czytania kolejnych części:)

  • :-)

    <3 <3

  • natallla7

    Uwielbiam <3 Czekam z niecierpliwością na kolejne części <3 <3

  • Krolewna

    <3

  • Karuś

    Osz ty Polsacie kochany XD ????

  • NIEjestemBARBIE

    @Karuś xDDD ❤ kolejna część prawdopodobnie jutro :)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością ????????????????

  • NIEjestemBARBIE

    @cukiereczek1 dziękuję!:) :*

  • czarnyrafal

    Jest tak jak powinno być, bo niezbadane są wyroki Boskie a Duch Święty dotyka nas w niespodziewany sposób i w chwili , której nie znamy. On najlepiej wie kiedy jest nam potrzebny iak to opisała Autorka. Przepiękna część - brawo. :kiss:  <3

  • NIEjestemBARBIE

    @czarnyrafal och ach !!! :)))) jestem zaszczycona jak zwykle:)

  • Malawasaczka03

    Genialne ????

  • NIEjestemBARBIE

    @Malawasaczka03 dziękuję!:)

  • Aka

    Cudowna części oczywiście jaak zawsze czuję niedosyt życzę weny i proszę dodaj jak najszybsze <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Aka dziękuję dziękuję dziękuję :) :) :) obyś się nie zawiodła:*