Jest-Takie-Miejsce 17

Po mszy Fibi wyjaśnia nam, jak będzie wyglądała modlitwa, którą mamy wpisaną w programie na dziś wieczór. Po krótkim wprowadzeniu idziemy na obiad. Towarzyszą mi Emilka, Inga i Agata. Jola z siostrą wróciły jeszcze na moment na górę. W drodze na stołówkę mija nas Mateusz i śmiejąc się do mnie, porusza znacząco brwiami.  
- A temu o co chodziło? – pyta Emi.
- Śmieje się ze mnie – odpowiadam krótko. Wiem, że chodzi mu o Kubę i Damiana, bo zaczął temat dziś, podczas znaku pokoju.
- Gdzie moja Jola? – zagaduje nas Rafał.
- Twoja Jola zaginęła w akcji. Zaraz powinna się pojawić – mówię.
- Twoja Jola?? Zdradzasz mnie? – Emilka udaje, że płacze.
- Ja? Ciebie? Kochanie, nigdy! – Rafał ją przytula. – Ja kocham was obie.
Uwielbiam te nasze wygłupy. Dostrzegam idącą w naszym kierunku Jolkę.
- Jolaaa! Już się o ciebie martwiłem. Gdzie się podziewała moja żona? – on jak zawsze żartuje, a ona jak zawsze się uśmiecha. Lubię ich będących w jednym miejscu. Ich poczucia humoru świetnie się zgrywają.
- Przecież ja jestem twoją żoną! – Emi znowu udaje obrażoną.
- Drugą. A Ola jest trzecią – tłumaczy nasz podrywacz, a Ola akurat jest metr od nas, dołącza i nie ma pojęcia, o czym mówimy.
- Co nie Ola? – mówi Rafał.
- Nie wiem, o co chodzi, ale tak – przytakuje mu Ola.
- Zostałaś właśnie jego trzecią żoną – wyjaśnia Emi.
- Trzecią? Dlaczego ja mam być trzecią? Chcę być pierwszą. – Dziewczyny przez moment licytują się, którą kocha bardziej. Na koniec on przytula wszystkie trzy po kolei.
- A kto będzie numerem cztery? Zuza? – żartuje sobie Ola.
- Zuzka – zaczyna Rafał. – Wiesz, że ciebie też uwielbiam, ale boję się nazywać cię żoną. – Teraz to ja się boję. Domyślam się, jaka może być puenta tego żartu.
- Czego się boisz? – nakręca go Jolka.
- Tej całej konkurencji, z Kubą i Damianem na czele. A jeszcze Franek, Krzysiek, Mikołaj… - rozśmiesza mnie, a ja uderzam go w brzuch. On wtedy mnie przytula i cicho mówi mi do ucha:
- To który jest numerem jeden? Normalna akcja, że Kuba? – Po raz kolejny doprowadza mnie do śmiechu.
- Normalna akcja, że nigdy w życiu. – W dobrych humorach wchodzimy na stołówkę.  
Po posiłku wracamy do szkoły. Towarzyszy mi Mikołaj. Reszta zagadała się gdzieś z tyłu. Żartujemy sobie, śmiejąc się, jak to zwykle bywa. Jest bardzo wysoki. Prawie zawsze nosi czapkę z daszkiem. Ma takie śmieszne włosy, dość długie, jak na chłopaka. W dodatku są kręcone. Zatrzymujemy się, czekając na pozostałych.
- Jakoś dziwnie na mnie patrzysz - śmieje się mój rozmówca.
- Nieee, nie dziwnie. Tak właśnie sobie uświadomiłam, że jesteś wielki.
- Cooo? - śmieje się - Jestem wielki?
- Miałam na myśli wysoki, ale wielki też. - Dołącza do nas Krzysiek, zaciekawiony powodem naszego śmiechu. W tym samym czasie, razem z Igorem idzie Kuba. Mija nas i uśmiecha się do mnie w taki sposób, że zapominam, o czym właśnie rozmawiałam z chłopakami.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 556 słów i 3071 znaków, zaktualizowała 11 paź 2016.

3 komentarze

 
  • marTYNKA

    Tez uwielbiam ❤❤❤

  • NIEjestemBARBIE

    @marTYNKA Dziękuję <3 ;*

  • NIEjestemBARBIE

    Dziękuję <3 ;* Obiecuję, że ciąg dalszy będzie jeszcze dziś :)

  • Szalonaa

    Uwielbiam to opowiadanie <3 Pisz szybciutko kolejną część :)