Jest-Takie-Miejsce 5

O dziewiętnastej mamy grać na boisku w jakąś grę zespołową. Schodzę na dół, w poszukiwaniu chłopaków, których polubiłam: Franka, Mikołaja i Krzyśka. Chcę wejść do pokoju, w którym przebywają, ale otwierają się inne drzwi. Wychyla się zza nich brunet o brązowych oczach.
- Kuba jestem. - To on. - Zapraszam do mojego pokoju. - Uśmiech pięknie zdobi jego twarz. Zaskoczył mnie. Nie wiem, co odpowiedzieć. Zazwyczaj nie odbiera mi mowy i mam odpowiedź na każdą, choćby najgłupszą zaczepkę, ale teraz...Przez kilka długich sekund milczę. W końcu odpowiadam coś typu, , Fajnie" i szybko znikam za drzwiami pokoju, do którego od początku chciałam się dostać.  
Co ja robię? Co ja mówię? Fajnie? Wyszłam chyba na idiotkę.
- Oooo, Zuza, hej - wita mnie Krzysiek, a ja kompletnie zapomniałam, po co tu przyszłam.  
Ten chłopak jest... Sama nie wiem, jak go określić. To, że jest przystojny wiem od wczoraj. Okazało się, że ma też bardzo przyjemny głos. No i zachowuje się dziwacznie. Kuba. Analizuję zdarzenie sprzed kilku minut i w towarzystwie chłopaków idę na boisko. Zaczyna się gra. Podzieleni jesteśmy na dwie drużyny. Zadanie chyba polega na tym, aby z pola przeciwnika zabrać piłkę i przenieść ją na swoje pole. Ani trochę mi się nie podoba ta cała zabawa. Jak się wtargnie na pole drużyny przeciwnej i zostanie się złapanym, trzeba stać bez ruchu, bez możliwości powrotu na swoją część boiska. Ale do czego dążę? Ten wariat oczywiście specjalnie wbiega na nasze pole i daje się złapać. Jest, , zamrożony", a więc nieużyteczny w grze. Ma zatem możliwość, aby łazić za mną i gadać coś bez sensu. Nie mam ochoty go słuchać, więc idę za jego przykładem i wbiegam na pole przeciwnika, żeby się od niego uwolnić. Patrzy na mnie rozbawiony i nie przestaje się uśmiechać. O co mu chodzi?? Gra nie kończy się tak szybko, jak na to liczyłam. Zaczynamy od nowa. Wtedy on podbiega do mnie i szybkim ruchem ściąga mi z włosów opaskę.
- Oddaj to! - krzyczę.
- Już nie uciekasz? - pyta, powstrzymując śmiech.
- Ja nie uciekam, po prostu nie chcę z tobą gadać.
- Dlaczego? - Jest rozbawiony jeszcze bardziej.
- Bo jesteś...
- Jaki jestem?
- Oddaj mi opaskę!
Wtedy on podnosi do góry rękę, która trzyma moją własność. Zanim zaczęłam próbować odebrać mu opaskę, on zdążył powiesić ją na bramce.
- Bardzo śmieszne! - Odwracam się i idę w inną stronę.
- Czekaj!
- Co znowu?
- Nie chcesz tej opaski?
- Nie!
- Na pewno?
- Oczywiście, że ją chcę! Ale nie mam zamiaru cię o nic prosić. Sama ją sobie sięgnę. - No może nie do końca taki mam plan. Proszę o pomoc Rafała. Jest wysoki, więc sięgnięcie opaski, wiszącej na bramce, nie jest dla niego żadnym wyczynem. Ładnie mu dziękuję i dumna z siebie spoglądam na Kubę.
- Pilnuj jej - śmieje się.
Gra ciągle trwała, a ja w ogóle jej nie ogarniam. Już teraz wiem czemu.
W drodze powrotnej z boiska, podbiega do mnie Krzysiek.
- Zuzia, jesteś mistrzem. Bez ciebie nasza drużyna nie miałaby szans.
- Wygraliśmy? - Nie mam pojęcia, jaki był wynik.
- Taaak - odpowiada rozbawiony.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 601 słów i 3198 znaków, zaktualizowała 11 paź 2016.

4 komentarze

 
  • Margerita

    łapka w górę

  • Zaslodko

    Ja się pomodle by baterii mi w telku starczyło na resztę

  • NIEjestemBARBIE

    @Zaslodko Dołączam się do modlitwy xD

  • czarnyrafal

    Piszesz świetnie ,ale - ale jak patrzę na kolejne 110 odcinków to po cichu modlę się by Pan dał mi siłę by je wszystkie kolejno przeczytać - a chcę to zrobić.

  • NIEjestemBARBIE

    @czarnyrafal Dziękuję pięknie. W takim razie ja modlę się, aby tej siły Ci nie zabrakło:)

  • czarnyrafal

    @NIEjestemBARBIE Bóg zapłać.Mam nadzieję że z Jego pomocą jakoś sobie poradzę.

  • Hemmings

    Dawaj dalej :D super opowiadanie :)