Jest-Takie-Miejsce 132

Kuba i Damian dotarli bezpiecznie do swojego pokoju, a ja i tak jeszcze długo nie mogę zasnąć. Oczy mam zamknięte już dobre pół godziny, ale sen nadal nie nadchodzi. Za to zalewa mnie fala wspomnień minionego dnia. A właściwie dni, wszystkich dziesięciu, spędzonych tutaj. Przypomina mi się pociąg, Kuba z torbą na ramieniu, wieczorek zapoznawczy, pierwsze spotkanie z Damianem, szalone akcje z Supermanem i resztą, wszystkie głupkowate rozmowy z Kubą, każda sytuacja, w której uczestniczył. Na początku myślę o wszystkich ludziach, których tutaj poznałam, ale po chwili wszystko zostaje przyćmione osobą Kuby. Widzę piankę, widzę nasze mokre ubrania w kuchni, widzę jezioro, widzę jego oczy, jego uśmiech, widzę każdą najkrótszą spędzoną z nim chwilę, aż w końcu zaczynam to odczuwać. Z uśmiechem na ustach zasypiam i przenoszę się w inny wymiar.

DZIEŃ 11

- Pobudka!!! – Słyszę przeraźliwie głośny krzyk Focusa. Zazwyczaj budziły mnie już jego glany, a dzisiaj spało mi się tak dobrze, że wróciłam do rzeczywistości dopiero po jego ryku nad moim uchem.
- Juuuuż – jęczę i zaciągam śpiwór na twarz, jakby miał sprawić, że przestanę słyszeć i pozwoli mi jeszcze chwilę poleżeć. Śpiwór zawodzi, bo Focus krzyczy dwa raz głośniej.
- Zuuuuzaaa! – Sprawia mu to ogromną radość.
- No przecież wstaję.
- Nie widzę. – Wiem, że nie odpuści, więc powoli siadam. Przeciągam się i patrzę na Focusa.
- Jesteś okropny.  
- Miło mi. Pobudka! – drze się jeszcze raz, bo Ola jako jedyna jeszcze się nie podniosła. Dziewczyna zakrywa dłońmi uszy, a nasz ukochany animator ma pełne pole do popisu, więc bez chwili zastanowienia chwyta rękoma materac Oli i zaczyna wyciągać ją na korytarz. Wszystkie zaczynamy się śmiać. Ola najwyraźniej bawi się równie dobrze, bo wcale nie protestuje. Oboje znikają za drzwiami, a nasze śmiechy nie cichną.  
- Focus jesteś… - zaczyna Olka.
- Twoim ulubionym animatorem. Wiem, wiem – wtrąca i otwiera drzwi  naprzeciwko.
Piętnaście minut później wszystkie jesteśmy gotowe do wyjścia. Spinam włosy w kucyk i idę do łazienki. Zerkam w lusterko i uśmiecham się do swojego odbicia. To będzie dobry dzień. Jolka i Anka czekają na mnie pod klasą. Razem idziemy na boisko. Wcale nie jesteśmy ostatnie. Ubrałam krótkie spodenki i jest mi jakoś tak chłodno, pomimo świecącego słońca.  
Fibi zaczyna rozgrzewkę i po pierwszym okrążeniu wokół boiska robi mi się cieplej. Podbiega do mnie Krzyś i witamy się przybiciem piątki.
- Jak rozmowa?  - Chyba pyta mnie o Kubę i wczorajszą akcję, w którą wpakował mnie Rafał.
- Oj Krzysiu, wczoraj jak od was wyszłam to jeszcze dużo się działo – uśmiecham się na samą myśl.
- To opowiadaj. Wiesz, że uwielbiam twoje historie.
- W skrócie, czy ze szczegółami? – pytam i zerkam na biegnącą obok nas Jolę, która od razu włącza się do rozmowy:
- W skrócie to ja mogę to szybciutko streścić.
- Chętnie posłucham – śmieję się i czekam na jej wersję wydarzeń.
- To Krzysiu słuchaj, było tak. Siedzę w klasie z Damianem i nagle dzwoni Rafał. Patrzę na Damiana, nic nie mówię i odbieram. Cześć, co tam, pytam. A on jednym tchem mówi: ,,Dzwoń szybko do Zuzy. Wpakowałem ją w głupią akcje. Musisz mi pomóc. I jej pomóc. Dzwoń i improwizuj. No to dzwonię i improwizuję. – Miało być w skrócie. – Mówię, że nie wiem o co chodzi, że Rafał mi kazał zadzwonić i żeby dała znać co i jak, aż ona w końcu mówi, że jest z Kubą. To się rozłączyłam, bo uznałam, że tak to jej na pewno nie pomogę.  
- Joluś to nie jest streszczenie – śmieję się, a Krzyś zainteresowany opowieścią prosi, aby kontynuowała. Nadal biegniemy, więc Jolka ma problem z wypowiadaniem kolejnych słów. Jednak się nie poddaje i wyczerpana kontynuuje:
- To ja może przejdę do konkretów. Zuza pobiła się z Kubą – śmieje się i zatrzymuje, kiedy ja i Krzyś biegniemy dalej. Rozbawiony Superman staje w miejscu, patrzy na mnie pytająco i wytrzeszcza oczy. Zwalniam i krzyczę:
- Nieprawda!  
Krzysiek dołącza i dalej biegniemy obok siebie.
- Co ona opowiada?
- W sumie to… Może opowiem ci przy śniadaniu.
- Ale serio coś  było?
- Nic takiego. Niechcący go uderzyłam – śmieję się, bo słowo ,,niechcący” raczej nie jest odpowiednie.
Po rozgrzewce Krzysiek informuje mnie, że będzie czekał na mnie przed szkołą i nie odpuści dopóki mu nie opowiem.
Wbiegam po schodach na górę. Zmieniam koszulkę, rozpuszczam włosy i w towarzystwie Joli wychodzę z klasy.
- Miałam nie mówić, że go walnęłaś? – pyta rozbawiona.
- Miało być ogólnie, a to już szczegół.
- Nieee, szczegółem jest, że zdjął ręcznik – Uśmiechamy się do siebie. – A właściwie też nie. To powód. To, że miał spodenki, to szczegół. Nieeee, to błąd – śmieje się, a ja zakrywam jej ręką usta.
- Lepiej sama opowiem.
Wychodzimy ze szkoły, a Krzysiu już na nas czeka. Obok niego stoi Rafał i też jest wyraźnie zainteresowany tym, czy telefon Jolki pomógł.
- Zuza, weź pod uwagę, że chciałem dobrze, tak? Od razu zadzwoniłem do Joli i chciałem pomóc.
- No wiem, wiem. Pomogłeś. Wybaczyłam.
- To jak było? Buzi buzi? – znowu żartuje, a ja przecząco kiwam głową i biorę Krzysia pod rękę.
- Jola ci opowie. Ze szczegółami. – Uśmiecham się i patrzę na Krzysia.
- Z przyjemnością – mówi przyjaciółka i znowu zaczyna opowieść. Ja i Krzysiek słuchamy uważnie i wymieniamy się głupimi minami.
Przyjaciółka oczywiście się wygłupia. Rafał ma niezły ubaw, w sumie ja też. Roześmiani wchodzimy na stołówkę. Rozglądam się, za głównym bohaterem historii, ale nigdzie go nie dostrzegam. Zajmujemy we czwórkę miejsce przy jednym stoliku. Po chwili dołączają do nas Ania, Emi i Agata. Zmieniamy temat rozmowy, ale nadal jest wesoło.
- Pamiętasz, jak wylałem na ciebie herbatę? – przypomina mi Krzyś i daje nam kolejny powód do śmiechu.
- Lany poniedziałek – wykrzykuje Jolka, kiedy na stołówkę wchodzi Kuba w towarzystwie Damiana. Przy naszym stoliku nie ma już wolnych miejsc, więc zajmują miejsca naprzeciwko. Siadają przodem do nas, więc widok mam doskonały. Jem kanapkę, popijam sokiem, rozmawiam i co chwilę zerkam w ich kierunku. Obok Kuby siedzi  Judyta, a to sprawia, że przypomina mi się jeszcze jedna z wczorajszych akcji. Zerkam na Jolkę, która rozumie mnie bez słów i tylko się uśmiecha.
Kończymy jeść, wstajemy, zmawiamy wspólnie modlitwę i kierujemy się w stronę wyjścia. Jolka idzie kilka kroków przede mną. Wychodzi na zewnątrz i od razu zawraca. Chwyta mnie za rękę i we dwie idziemy w przeciwnym kierunku niż cały tłum ludzi, wychodzący ze stołówki.
- Co się stało? – pytam i idę za przyjaciółką.
- Patryk. Stoi na schodach.  
- Nieeee.  
- Spokojnie. Coś wymyślimy. – Jesteśmy już obok stolika, przy którym przed chwilą siedziałyśmy.
- Co tam dziewczyny? – zagaduje nas Janek, który pomaga grupce sprzątającej zbierać talerze.
- Zuza zostawiła telefon – wymyśla na poczekaniu Jola.
- Pomogę wam szukać – proponuje ksiądz, ale wyciągam z kieszeni komórkę i mówię:
- Już mam. Dzięki.  
Janek się uśmiecha i wraca do sprzątania. Ja i Jola powoli idziemy w stronę wyjścia.  
- Jaki jest plan? – pyta.
- Bardzo prosty. Ty wychodzisz i mówisz, że mnie nie ma.
- A gdzie jesteś?
- Jestem…Chora. Leże w łóżku, a ty zostałaś dłużej, żeby wziąć dla mnie kanapki.
- A skąd ja wezmę kanapki?
- Jesteśmy w kuchni – zauważam i jestem gotowa zakosić jakieś pozostałe ze śniadania kromki.
Kiedy Janek i pozostali znikają za drzwiami, prowadzącymi do kuchni, zakradam się do stołu w poszukiwaniu kanapek. Jest jedna. Trudno, musi wystarczyć. Biorę kanapkę i zaczynam biec. Przy drzwiach podaję ją śmiejącej się przyjaciółce i ogłaszam, że będę tu czekać.  
Jolka wychodzi, a ja się rozglądam, bo chcę pozostać niezauważona.  Jest cicho. Słychać tylko kroki dobiegające ze stołówki. Mam jakieś dwadzieścia minut zanim grupa sprzątająca zacznie wychodzić. Mam nadzieję, że Jolka szybko się uwinie. Wyciągam z kieszeni telefon i czekam na wiadomość.  
Nagle robi się głośno i wyraźne słyszę, że ktoś się zbliża. Odwracam się tyłem, kucam i udaję, że sznuruję but.  
- Zuza? – słyszę i oddycham z ulgą.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1530 słów i 8499 znaków.

5 komentarzy

 
  • czarnyrafal

    Jak to się pięknie nadal "plecie" ku radości czytelników. Niby bez akcji a jednak- no troszeczkę jej było ale bez głównego bohatera - Kuby i tesz śmieszne.Brawo. :kiss:  <3

  • NIEjestemBARBIE

    @czarnyrafal Dziękuję ;* :) Kuba się pojawi, spokojnie :)

  • czarnyrafal

    @NIEjestemBARBIE  wiem ,wiem że to nie koniec "tarapatów " Zuzy z Kubusiem. <3

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością. :* :)

  • Ania13477

    hej kiedy kolejna? :D :D  :)

  • NIEjestemBARBIE

    @Ania13477 Jeszcze nie wiem :*

  • nasiaaa

    Cudowne :* kocham to opowiadanie :* <3 część wspaniała jak zwykle <3

  • Misiaa14

    Hah kocham <3