Jest-Takie-Miejsce 29

Damian wywołuje we mnie wiele pozytywnych emocji. Jestem nim zauroczona, jak każda dziewczyna tutaj, ale nie chcę żeby było z tego coś więcej. Chcę żeby zostało, tak jak jest. Fajny z niego kumpel i tego się trzymajmy. Możliwe, że zakułoby mnie serce, gdybym był z Jolką, ale tylko przez moment. Byliby fajną parą, chociaż od początku jakoś widzę ją z Rafałem. Ale jeśli ma ją uszczęśliwić Damian, to trzymam kciuki. Rozmyślam o tym wszystkim, po właśnie skończonej rozmowie z Jolką. Wywołałam chyba wilka z lasu, bo Damian właśnie otwiera drzwi naszego pokoju. W środku jestem tylko ja z przyjaciółką. Nie wchodzi, uchyla drzwi i oparty o nie zaczyna śpiewać:
-, , Bosa do mnie przyjdź i od progu bezwstydnie powiedz mi czego chcesz”, – Wchodzi do środka i kontynuuje:
-, , Kochaj mnie”. – Patrzy na Jolkę.
-, , Kochaj mnie”. – Patrzy na mnie.
-, , Kochaj mnie nieprzytomnie, jak zapalniczka płomień, jak sucha studnia wodę” – wygłupia się, a ja lubię go coraz bardziej. Jolka się śmieje, a ja tylko uśmiecham do swoich myśli, które mówią mi, jakim Damian jest zajebistym chłopakiem. Po chwili uśmiech znika mi z twarzy, bo myśli zaczynają działać na zdwojonych, oooch chyba nawet na potrojonych obrotach. Mówią mi, że chłopak, który właśnie stoi przede mną i coś śpiewa, jest zbyt idealny dla mnie. Ogarnia mnie przekonanie, że nigdy nie mógłby być z kimś takim, jak ja. Boję się, że to samo tyczy się Jolki. On z Warszawy, fajny, zabawny, inteligentny, a my? Szare myszki z małego miasteczka. Albo coś dziwnego w tej sekundzie stało się z moją samooceną, albo po prostu niepotrzebnie go tak idealizowałam. Ta chwila była dla mnie bardzo cenna. Zaczęła paraliżować mnie myśl, że za chwile to wszystko się skończy.
- To co, która mnie pokocha? Hmmm? – Damian odciąga mnie od tych głupich myśli.
- Przecież obie jesteśmy twoje – przypominam mu jego słowa, po czym zaczynamy się śmiać.
- No ja myślę. – Robi taką fajną minę. – Bo ja właśnie kocham was obie. Poważnie, obie bardzo was lubię. I nie mam pojęcia, którą bardziej. Cieszę się, że was poznałem. Fajne z was koleżanki. Mam nadzieję, że kontakt nam się nie urwie po powrocie do domu. – Ogromnie się cieszę, że właśnie to powiedział. Jeśli moja samoocena minutę temu, z jakiegoś dziwnego powodu spadła, to w tym momencie wróciła na swoje miejsce. Jeśli mogłabym wybrać jedną osobę, z którą będę kontynuować znajomość, byłby nią właśnie Damian. Przytula nas obie jednocześnie. Czuję, że naprawdę jesteśmy przyjaciółmi, choć znamy się tak krótko. My też zapewniamy go, że będziemy pisać, dzwonić i jakoś robi mi się bardzo smutno. Czuję się tak, jakbyśmy właśnie się żegnali, jakby rekolekcje się skończył i każdy miałby pójść w swoim kierunku. Wcale się nie mylę, to jest pożegnanie. Moje i jego.
Tego samego wieczoru, chwilę później pocałował Jolkę. A więc to ją jednak, , kochał” bardziej. A może wiedział, jak bardzo ona tego chciała, może widział, że jest w nim zakochana? Nie wiem. Nie mam pojęcia czemu tak nagle to zrobił. Pamiętam tylko, że wróciła szczęśliwa do pokoju, cała w skowronkach, mało nie fruwała z radości.
- Pocałował mnie! Zuza! – I Zuza przez kolejną godzinę słuchała szczegółowej opowieści, jak było. Czułam to. Przecież od jakiegoś czasu to czułam. Miałam czas, żeby się przygotować do tej chwili. Może powinnam była ułożyć sobie jakąś mowę, zaplanować, jak należy się zachować, w jaki sposób okazać swoją radość. Może umiałabym wtedy lepiej udawać. Przytulam ją, słucham, uśmiecham się i powtarzam: super, fajnie, cieszę się. Jezu! Przecież nie miało mnie to zaboleć! Nie chcę się tak czuć.
To jej drugi pocałunek. Pamiętam, jak pół roku temu opowiadała mi o pierwszym. Dzisiaj cieszy się dużo bardziej. I ja też się cieszę. Naprawdę. Tylko smutno mi trochę, że to ją wybrał, a dla mnie nie będzie miał teraz czasu.
Byłam zła na siebie, że czułam to, co czułam. Chciałam odczuwać tylko radość, ale zaatakowała mnie cała paleta różnorodnych uczuć. Miałam do Damiana słabość, myślę, że o tym wiedział. Kiedy Jolka na moment ucichła, powiedziałam, że muszę do łazienki. Tak naprawdę chciałam po prostu wyjść.
Zamknęłam za sobą drzwi, nie mając pojęcia, dokąd chcę pójść. Żadna z koleżanek nie mogłaby mi teraz poprawić humoru. To ja od tego byłam. To zawsze ja je rozbawiałam, wymyślałam różne dziwne rzeczy, opowiadam śmieszne historie i wygłupiałam się. To ja od pierwszego dnia słucham, jaka to jestem zabawna i jak każdemu umiem poprawić humor. Teraz ja potrzebowałam kogoś takiego. Pomyślałam o Kubie. Jaki był, taki był, ale już wiele razy wywołał uśmiech na mojej twarzy. Może potrzebowałam usłyszeć teraz te jego, , normalna akcja”, albo, , Ej Barbie”. A może po prostu chciałam go zobaczyć. Jeszcze nie zdarzyło mi się pójść do niego tak po prostu, bez powodu. Chyba nie wiedziałabym, co powiedzieć. To zawsze on rozpoczynał rozmowę, a ja udawałam, że mam to w dupie.  
Schodzę na dół. Damiana nie było u nas, więc musi być u siebie. A jego akurat nie chcę teraz oglądać. Kuby pokój jest więc dzisiaj dla mnie miejscem zakazanym. Nie mogę tam wejść. Siadam na schodach, mając nadzieję, że może Kubie zachce się siku i wyjdzie do łazienki. Czekam. Minutę, dwie, pięć, dziesięć. Nic się nie dzieje. Nazywam się w myślach skończoną idiotką i wstaję ze schodów. Jest już późno. Na pewno śpi. Jezuuu, czemu zawsze muszę być taka dumna i niedostępna? Nie mogłam przegrać tego zakładu? …

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1062 słów i 5818 znaków, zaktualizowała 11 paź 2016.

6 komentarzy

 
  • A

    To sie tak dobrze czyta ze nawet nie wiem nie wiem kiedy czas ucieka... Dobrze ze pojawiła się kolejna część :)

  • Nataliaaa

    Czekam na kolejną część ;)

  • Malineczka2208

    Boze cudenko ????♡♥ :) Nie moge doczekac sie nastepnej.

  • Korni

    Kocham!! <3 <3 <3

  • Majuszek

    Kiedy kolejna???  <3  <3  <3  :D  :D

  • NIEjestemBARBIE

    @Majuszek Myślę, że jakoś koło 20 :)

  • Wampiraczek

    Super