Jest-Takie-Miejsce 124

Te bajki, które znam z dzieciństwa, zawsze kończyły się dobrze. Królewna spotykała Księcia, zakochiwali się w sobie i wszystko od początku wskazywało na to, że muszą być razem. Nie obyło się też bez negatywnych bohaterów, którzy ze wszystkich sił starali się namieszać i popsuć całą opowieść. Królewna była dobra, więc pokonywała całe zło, wszelkie trudności, czarownice, wredne macochy, wiedźmy i wszystkie inne potwory. Natomiast Książę, niczym Rycerz walczył o względy Króleweny do samego końca.
Nasza bajka nieco się różni. Księżniczka Zuzanna strasznie nie chciała się zakochać w żadnym Księciu. Wierzyła, że można żyć długo i szczęśliwie i bez niego. Była radosna, uśmiechnięta i naprawdę szczęśliwa. Miała przyjaciółkę, śliczną i zabawną Księżniczkę Jolantę, która potrafiła zastąpić jej każdego człowieka na ziemi. Pewnego dnia, wyjechały razem z królestwa, aby spędzić dwa tygodnie w odległym pałacu. Poznały w nim całą masę Książąt i Księżniczek. Jedni od razu przypadli im do gustu, a innych wolały po prostu unikać. Największe wrażenie zrobił na obu Książę w lśniącej zbroi, Damian. Oczarowane jego pięknem uwielbiały spędzać z nim czas. Po jakimś czasie Księżniczka Zuzanna poznała kolejnego ciekawego jegomościa. Jego ciężka i stalowa zbroja wskazywała na to, że w walce nie ma sobie równych. Był tak kontrowersyjny, że odpychał i przyciągał jednocześnie. Onieśmielał Księżniczkę i przeszywał wzrokiem, doprowadzając ją do szaleństwa. Nie chciała go poznawać, patrzeć na niego, rozmawiać  z nim. A już na pewno nie chciała się w nim zakochać. No ale cóż, stało się. Magia królestwa i czary, które można było tam spotkać sprawiły, że Księżniczka przestała udawać. Przyznała, że Rycerz Jakub jest wyjątkowy, jak nikt inny w żadnym z królestw. A może to nie czary? Może to wyłącznie jego urok?
Jak widać, bajki mogą być różne. Zakończenia pewnie też, choć nie ukrywam, że liczę na wyjątkowo dobre. W moim królestwie i mojej bajce to ja piszę scenariusz. Na przykład teraz mam chęć pobyć z Rycerzem. Tylko z nim.
- Zuza! – Jolka sprowadza mnie do realnego świata i na korytarz prowadzący do sali balowej…Konferencyjnej.
- Tak Joluś?
- O czym tak myślisz? W ogóle mnie nie słuchasz.
- Właściwie to myślałam o tobie. O mnie też. I tak ogóle o samych miłych sprawach, o tym, że mamy wolny wieczór.
- Barbie, ty nie masz wolnego wieczoru. A już na pewno nie masz wolnej nocy. – Kuba uśmiecha się prowokująco i przypomina o obietnicy wspólnego nocowania.
- No więc? Jaki mamy plan? – pytam, choć nie ma dla mnie większego znaczenia, co będziemy robić. Liczy się to, że będziemy robić to razem.
- Ja mam dla nas wiele planów. Normalna akcja, że wyjątkowo zajebistych. – Podchodzi do mnie i coraz bardziej onieśmiela swoją bliskością i pewnością siebie.
- Kuba, przystopuj – włącza się Damian. – Właź do sali, bo wyglądasz tak, jakbyś miał się zaraz na nią rzucić.
- Bo ja właśnie chciałem się na nią rzucić – mówi radośnie i jak się okazuje także dosłownie. Przewraca mnie na podłogę i pochyla bardzo blisko, przybliżając swoją twarz do mojej. Czuję na sobie jego oddech. Swój wstrzymałam. Chyba nie pocałuje mnie przy Jolce i Damianie?  
- Kuba, co ty wyprawiasz? – pytam i patrzę w jego brązowe, rycerskie oczy.
- Puść ją. Zachowujesz się, jak pajac. – Damian się śmieje i podaje mi rękę.
- On jest pajacem – komentuje Jolka, a Kuba w odpowiedzi posyła jej groźne spojrzenie. Po chwili oboje wybuchają śmiechem, a Kuba udaje, że ją dusi. Damian pomaga mi wstać  i szarmanckim ruchem dłoni, sugeruje, abym ruszyła przodem.
Nasza bajka się toczy, a my w dobrych humorach wchodzimy do środka. Jesteśmy spóźnieni. Fibi zaczął już wygłaszać, to co miał do powiedzenia, ale kiedy się pojawiamy, od razu milknie. Oczy wszystkich zebranych zwracają się w naszym kierunku. Chyba czekają na jakieś wyjaśnienia. Damian bierze to na siebie i w ramach żartu mówi:
- Przepraszamy, postanawiamy poprawę, zachowaliśmy się, jak szczyle. – Swoimi wyjaśnieniami wywołuje uśmiechy na wielu twarzach. Również Fibiego, który roześmiany odpowiada:
- Ty, szczylu, już nie gwiazdorz, tylko siadaj. – Jak zwykle na dobry humor. – W porządku. Na czym skończyliśmy? A tak, dla nieobecnych przypominam, że pojutrze mamy naszą wyczekaną modlitwę wstawienniczą, która jest celem naszych rekolekcji. Musimy się do niej porządnie przygotować.
Kiedy Fibi mówi, my przemieszczamy się, szukając odpowiedniego miejsca. Mateusz woła Kubę, więc zarówno on, jak i Damian siadają obok niego. Jolka zajmuje miejsce przy siostrze, a ja dostrzegam, że Emi wysyła mi jakieś dziwne sygnały. Przewraca oczami i dyskretnie macha ręką, jakby się bała, że ktoś zauważy. Idę do niej, bo domyślam się, że o to właśnie jej chodziło. Siadam pomiędzy nią, a Agatą.
- To znaczy ciągle się przygotowujemy, ale musimy pójść krok dalej – kontynuuje Fibi. – Jutro będzie intensywnie. Czekają nas aż trzy konferencje, msza i spotkanie w  grupkach. – Na wiadomość o grupkach od razu robię dziwną minę. Emilka to dostrzega i trąca mnie w bok.
- Myślałam, że lubisz swoją grupkę – żartuje, a ja doskonale wiem, że ma na myśli Kubę.
- A ja myślałam, że jej nie lubię. – Uśmiechamy się do siebie dwuznacznie i nie muszę nic więcej dodawać.
- Będziemy mówić o ważnych rzeczach. Głównym tematem będzie spowiedź – wyjaśnia Fibi. – Nie można owocnie przeżyć modlitwy wstawienniczej, nie będąc w stanie łaski. Także jutro obfite słowo, a pojutrze każdy i każda z was spotka się ze mną, lub Jankiem przy konfesjonale. Żartuję. Konfesjonału nie będzie. Jak zdążyliście zauważyć, jesteśmy nietypowi. I spowiedź też prowadzimy w nietypowy sposób. Wydaje mi się, że w bardziej dostępny i efektowny. Będzie ona przebiegała w formie rozmowy. Albo w jednej z klas, albo jakiś spacer na świeżym powietrzu. To już w ramach uzgodnienia.  
Fibi jeszcze jakiś czas opowiada o tym, co nas czeka przez najbliższe dni, a ja zaczynam się zastanawiać nad jego słowami.Spowiedź zawsze wiąże się z rachunkiem sumienia.
Zakochałam się w nim. Więcej grzechów nie pamiętam.
A może się mylę? Może właśnie moje uczucie do niego jest dobre. Wiem, że uskrzydla mnie teraz, tutaj, dzisiaj. Tylko co będzie za te kilka dni? Czy nadal będzie mi dobrze z tym, że się do niego przywiązałam? Nie, nie przywiązałam, uzależniłam. Nie piję wódki, nie palę papierosów, nawet mam dystans do czekolady, ale bez niego nie wyobrażam sobie życia. Stał się moim nałogiem. Jest niezbędny. Nie chcę z niego rezygnować.
Zuza! Ogarnij się. Dopiero co go odzyskałaś, a znowu myślisz o pożegnaniu? Nie. Nie chcę tak. Liczy się teraz i tu. O przyszłości będę myśleć, kiedy nadejdzie. Uśmiecham się, bo ostatnio mam takie przeczucie, że Kuba będzie jej częścią.

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1297 słów i 7163 znaków.

9 komentarzy

 
  • Misiaa14

    Cudeńko :)

  • mariplosa

    :):*

  • Arailana

    Ooo świetny pomysł z nawiązaniem do bajki! Jak zwykle część cudowna ????

  • Saszka2208

    Mam nadzieje na jakis maratonik ;)

  • nasiaaa

    To Jest fantastyczne  :kiss:

  • czarnyrafal

    Jak zawsze przepięnie napisana część .Te bajkowe klimaty na początku i niemal bajkowa rzeczywistość, ale z odrobiną dziegciu w myślach Zuzy i okraszona  z pozoru szalonym przypuszczeniem o przyszłości. Słowem C U D O. <3

  • cukiereczek1

    Noo jak zawsze rewelacyjna część nie mogę doczekać się kolejnej już. :* :)

  • karolciaaa4

    Ta czesc jest cudownaaa <3 boze *.* pisz jak najszybciej kolejna :D:)

  • NIEjestemBARBIE

    Właśnie sobie uświadomiłam, że dziś mija pół roku odkąd tu jestem i dzielę się z Wami swoim opowiadaniem. Dziękuję za wszystko i życzę Wam cierpliwości na kolejne pół roku ;D ;*

  • Hermes1

    Ka tobie tez zycze duzo cierpliwosci ale licze ze pojawi sie z tej okazji dlugi maratonik hehe

  • NIEjestemBARBIE

    @Hermes1 Zobaczę, co da się zrobić;)

  • mariplosa

    @NIEjestemBARBIE  to życzę  dużo weny bo my ciągle czekamy na nowe i nowe części. :) no i cierpliwości do nas ;) :*