Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Terapeutka 20

Terapeutka 20     Nie miałam pojęcia, jak ma na imię, ile ma lat, czym się zajmuje. Kompletnie nie było mi to do niczego potrzebne. Zresztą w tym miejscu takie pytania byłyby złamaniem zasad. On także zainteresowany był tylko moimi cyckami, od których nie odrywał wzroku, a potem także dłoni.

     Nie pozostałam dłużna i od razu wzięłam do ręki jego kutasa. To przecież głównie ze względu na niego go wybrałam. Był długi i gruby, więc spełniał podstawowe wymagania każdej dojrzalej i świadomej kobiety.

     Wiedziałam, czego pragnie, więc wzięłam go do ust. Już zapominałam, jak to smakuje. Nie byłam fanką robienia loda, zwłaszcza kiedy moje majtki przypominały szmatę do podłogi po dwóch godzinach używania. Marzyłam tylko o tym, żeby już we mnie wszedł, ale chciałam go odpowiednio zachęcić.

     Lizałam go na odpierdol, beznamiętnie i bez pasji cały czas licząc na to, że po prostu powie, żebym przestała i się wypięła. O tak. Od tyłu i ostro. Tego pragnęłam, ale nie miałam śmiałości po prostu o tym powiedzieć. Chciałam zachować resztki godności.

     Syknął szybciej, niż mogłam przypuszczać. Jedno, potem drugie wytryśnięcie białego płynu poleciało na mój policzek. Odruchowo wytarłam je ręką. Nie miałam pojęcia co o tym sądzić. Był szybki. Nie miałam pretensji, że spuścił mi się na twarz. Cieszyłam się, że nie zrobił tego w usta.

     — Teraz ty — rzucił mi do ucha, po czym od razu zaczął całować mnie po brzuchu, zjeżdżając z każdym ruchem coraz niżej. Nie o tym marzyłam. Tym razem postanowiłam wspiąć się na wyżyny i jasno określić czego chce.

     — Po prostu mnie zerznij od tyłu — powiedziałam, po czym zaczęłam się odwracać.

     Uderzył mnie. Nie spodziewałam się tego, ale tego doświadczyłam. Ostry klaps w dupę. Potem jeszcze jeden i kolejny. Każdy bolał bardziej i co istotne każdy bardziej podniecał.

     Skończyło się na trzech, ale nie miałabym nic przeciwko, gdyby było ich znacznie więcej.
Mój tyłek zadziałał na niego jak płachta na byka.

     — Skoro tak chcesz mała suko, to nie ma problemu.

     Pewnie w innych warunkach oburzyłyby mnie takie słowa, ale nie tu, nie teraz i nie z nim. Miałam w dupie, co o mnie myśli i czy mówił to na serio, czy po prostu chciał mnie podniecić. To nie miało w tej sytuacji kompletnie żadnego znaczenia. Przynajmniej dla mnie.

     W końcu! Wszedł we mnie szybko i brutalnie. Prawdziwy, długi, gruby i umięśniony penis zagościł w mojej cipce. Nie plastikowy, sztuczny, którego ruchy zależały ode mnie. Ten należał do prawdziwego faceta, który właśnie zaczynał mnie rżnąć jak dziwkę. O tym marzyłam od kilku miesięcy. W końcu to dostałam.

     Uległam mu całkowicie. Unieruchomił mnie. Zdarł ze mnie stanik, potem usiadł na mnie okrakiem, mocno dociskając mnie do łóżka za ramiona. Podobało mi się to.

     Z każdym jego ruchem byłam bliżej szczęścia. Jedyną moją obawę budziło to, że skończy tak samo szybko, jak przy lodzie. To byłaby katastrofa.

     Nie trafiał dobrze tam, gdzie chciałam, ale przy takim wyposzczeniu i takim pragnieniu posiadania go w sobie, jak wystąpiło u mnie, była to sprawa drugorzędna. Byłam jak wygłodniała samica, która doszłaby, nawet gdyby ruchający ją samiec dysponował mocno przeciętym sprzętem.

     Nie zatroszczyłam się o to, aby wymusić na nim założenie gumki. To było skrajnie nieodpowiedzialne, choć dziś nie mogłam zajść w ciąże. Większe obawy powinno wzbudzić we mnie możliwe zarażenie jakimś gównem, ale liczyłam w głębi duszy, że trafiłam na zdrowego typa.

     Doszłam pierwsza. Trudno. Nie wstydziłam się tego. Nie miałam czasu. Moja macica wariowała. Szczęście rozlewało się na cały mój organizm. Chciałam to wykrzyczeć całemu światu. Na szczęście muzyka w klubie nieco zgłuszyła moje zapędy. Cały czas mnie trzymał, jakbym mu się miała wyrwać. To tylko spotęgowało moje doznania. Mrowienie i dreszcze rozeszły się po całych plecach i nogach. Już dawno nie czułam w tyle głowy skutków orgazmu. Czasem udawała mi się taka sztuka podczas masturbacji, ale z facetem to była rzadkość.

     On miał jeszcze trochę do zrobienia. Jego ruchy były stałe i bardzo mocne. Z drugim orgazmem było już znacznie szybciej. Prawdopodobnie doszliśmy w tym samym momencie. Poczułam na udach jego nasienie, więc nie był tak nieuświadomiony, żeby wlewać wszystko we mnie. Moje ciało w tym momencie zastygło na chwile, nie wiedząc co się dzieje. Fala orgazmu, która je przeszyła połączyła się z falą zadowolenia po tym, jak zniknął uścisk, jaki mu doskwierał od kilku chwil. Mój kochanek puścił mnie od razu po tym, jak skończył.

     To nie był koniec dla mnie. Znów dostałam solidny klaps. Potem kolejny i jeszcze dwa. Tym razem nie były tak przyjemne, ale na szczęście nie bolały tak bardzo, jak mogłabym się tego obawiać.

     Odwrócił mnie szybko i wbił we mnie wzrok. Jego przeszywające spojrzenie utkwił tym razem w moich oczach. Odwzajemniłam je. Uznałam, że nie ma nic złego w spojrzeniu w oczy facetowi, który tak dobrze i skutecznie zaspokoił moje pragnienia i popędy po niecałym roku abstynencji. Niestety w jego oczach zobaczyłam tylko pustkę. Nie było tam żadnego zadowolenia ani uczucia. Zupełnie jak u kogoś, kto robi to z przymusu i nie zamierza nawet udawać.

     Rozsunął moje nogi. Byłam bardzo z tego faktu zadowolona. Tym razem zaczął mnie mocno stymulować wręcz ssając i gryząc moje piersi. Nie miałam nic przeciwko, choć w jednym momencie bardzo mocno przesadził. Na szczęście w tym też momencie wszedł we mnie po raz trzeci tego wieczoru i moje ciało skupiło na tym swoją uwagę, a nie na bólu, jaki mnie przeszył.

     Zaplotłam nogi na jego plecach i ścisnęłam go mocno. To był wyraz wdzięczności za to, co sam zrobił poprzednim razem. Zrozumiał i nawet się uśmiechnął. Spodobało mi się to. Nie miałam o nim bladego pojęcia, poza tym, że w łóżku czuje z nim jakieś porozumienie. Pieprzył mnie głęboko i powoli. Mógłby to robić szybciej, ale tak też było całkiem nieźle. Tym razem trafił w łechtaczkę idealnie. Z każdym ruchem czułam, że jestem coraz bliżej.

     Nie pomyliłam się, kiedy jakiś czas później powiedziałam sobie w duszy, że zaraz dojdę po raz trzeci. On potrzebował jeszcze minuty. Wyjął go podobnie jak wcześniej i spuścił mi się na cycki. Gapił się na nie, kiedy z końcówki jego kutasa wylewały się ostatki nasienia, jakie magazynował w sobie. Musiał być niezaspokojony tak samo, jak ja. Doszedł dziś cztery razy. Nie miał prawa narzekać. 

     Trzy orgazmy. Bardzo intensywne orgazmy. Nie było źle, zważywszy, że przyszłam do tego klubu obserwować, jak inni się pieprzą. Nie brałam pod uwagę takiego rozwoju sprawy. Moim celem było obserwowanie zachowania pacjenta, a nie zaspokajanie własnych potrzeb.

     Nawet nie wiedziałam gdzie jest i co robi. Musiał pomyśleć, że jestem mega nieprofesjonalna, skoro pozwoliłam sobie na takie coś. Zapewne powinnam mówić już o nim jak o byłym kliencie. Nie żałowałam. Płacił bardzo dobrze, ale jego żona przyprawiała mnie o nerwice. Poza tym kasa nie była najważniejsza. Warto było tu przyjść i dać dupy jakiemuś facetowi, który wypieprzył mnie co by nie mówić całkiem nieźle. Potrzebowałam tego bardziej od kolejnych tysiaków.

     A jednak się pomyliłam. Zaraz jak doszłam do siebie, zaczęłam zbierać ciuchy. Nie zdążyłam nawet podziękować koledze za seks. Wtedy zobaczyłam coś, co mnie przeraziło. Cały czas w rogu tego pokoju stało kilka osób i na nas patrzyło. Jeden facet do tej pory miętoszył swojego kutasa, patrząc na mnie. Mogłam się tego spodziewać, ale mimo wszystko liczyłam na chwile intymności nawet w takim miejscu. 

     Wśród tych osób był także mój klient. 

     — Tam jest łazienka, gdyby pani chciała — wskazał na drzwi naprzeciwko. - Proszę sie wykąpać, a potem zapraszam na rozmowę. Mam dla pani pewna propozycje — dodał pewnym i władczym tonem.

Poczułam, że ten wieczór się dla mnie jeszcze nie skończył.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.