Terapeutka 8

Terapeutka 8Była druga w nocy. Za nic w świecie nie mogłem zasnąć. Cały czas myślałem tylko o niej i o tym zaszło w jej mieszkaniu. Miałem różne myśli. Podniecenie i zadowolenie mieszało się z żalem. Pozwoliła mi na dotykanie swoich piersi i zaspokoiła mnie swoją ręką, ale liczyłem, że będzie to miało miejsce kilka razy. Nie byłem gotowy na tak wielkie wyrzeczenie. Do tej pory waliłem konia po kilka razy dziennie. Dla niej wytrzymałem cały tydzień, mając nadzieje, że nadrobimy te kilka razów, które mnie ominęło. Robiłem to do tej pory za często, ale nie byłem gotowy na tak ostre metody terapii. 
Położyłem dłoń na swoim brzuchu. Ten ruch wyzwolił we mnie zadowolenie. Moje ciało najwyraźniej lubi, kiedy siebie dotykam. Poczułem, jak penis lekko się wzdrygnął. Otarł się przy tym o kołdrę, a to zrobiło swoje. Ręka machinalnie powędrowała w dół. To był pierwszy krok do porażki. Mój gadzi mózg podpowiadał mi, że jeśli zaraz jej nie cofnę, to wszystko szlag trafi. Jeszcze przed północą miałem podobne myśli. Wykombinowałem sobie, że jak tego samego dnia spuszczę się po raz drugi, to nic się nie stanie. Chciałem lekko aneksować moją umowę z terapeutką i dopisać, że mogę się masturbować ostatniego dnia tygodnia, ile tylko chce. Po głębszym przemyśleniu doszedłem do tego, że to byłoby nieuczciwe wobec niej. Nie chciałem jej oszukiwać. Lubiłem ją. Była naprawdę w porządku i leczyła mnie za darmo. Nie wiedziałem dlaczego, ale podejrzewałem, a raczej fantazjowałem, że kiedyś będę musiał to odpracować. Ewidentnie była singielką i być może to, co ze mną robi, ją podnieca. Kiedyś wspomniała, że jak terapia pójdzie dobrze, to pozwoli mi na więcej. Widziałem, jak się przy tym uśmiechnęła i długo się nad tym zastanawiałem.
Po raz kolejny spojrzałem na zegarek. Wydawało mi się, że minęło sporo czasu, a tymczasem wskazówka przesunęła się zaledwie o dwie minuty. Moja ręka cały czas krążyła wokół mojego penisa. W końcu wyjąłem ją i jak grzeczny chłopczyk położyłem na kołdrze. Tydzień miał dokładnie 168 godzin. Do mojego kolejnego spotkania zostało już tylko 159. Ta myśl wcale nie była pocieszająca. Jeszcze niedawno cieszyłem się, jak wytrzymałem dobę. To był ogromny sukces.
Pierwszy raz masturbowałem się, kiedy miałem czternaście lat. Byłem dosyć nieśmiały i sam doszedłem do tego, co to znaczy „walić konia”. Moi koledzy mówili o tym i się przechwalali. Nikt ze mną nigdy nie odbył rozmowy o tym, skąd się biorą dzieci i o mojej seksualności. Nie miałem o to żalu do rodziców. Zapewne wstydzili się takich rozmów. Temat seksu był i do dziś jest u mnie w domu tematem tabu i tak zapewne pozostanie. Wszystko, czego chciałem się dowiedzieć, przeczytałem w internecie albo doszedłem do tego sam. No właśnie. Doszedłem sam...
Pamiętam, że pierwszy wytrysk nawet mnie lekko przeraził. Bawiłem się tylko penisem, kiedy nagle poczułem ogromną przyjemność z tej zabawy. Po jakimś czasie było mi naprawdę dobrze, a z mojego prącia wylała się ogromna ilość spermy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to jest i myślałem, że się posikałem. Dopiero kiedy zobaczyłem, co jest w moich majtkach, domyśliłem się, że stało się to, o czym czytałem w podręczniku do biologii. Cieszyłem się, że moje dojrzewanie wkroczyło w nowa fazę. Następnego dnia znów się bawiłem i stało się to samo. Na początku robiłem to raz dziennie, potem coraz częściej. Zacząłem fantazjować o różnych kobietach. Filmy pornograficzne działały na mnie, ale wolałem zawsze swoją wyobraźnię, niż narzucony przez kogoś obraz.
Moje życie zaczęło się zmieniać. Stałem się senny i leniwy. Szybko obaliłem mit o tym, że onanistom rosną włosy na rekach. Bałem się, że mogliby to zauważyć koledzy, a ja stałbym się obiektem drwin. Miękkie uszy także były legendą, jaką wymyślili prawdopodobnie nastolatkowie.
Moje oceny w szkole zaczęły spadać, choć nie jakoś radykalnie. Starałem się robić to z głową. Nie wyobrażałem sobie, co by się stało, gdyby kiedyś mama przyłapała mnie na takich zabawach. Parę razy było od tego o krok, ale miałem fart.
Starałem się ograniczać. Szybko doszedłem do tego, że im dłużej się powstrzymuje i im więcej spermy zmagazynuje, to jest mi lepiej. Kiedy robiłem to kilka razy dziennie, to często miałem tylko wytrysk, a mi zależało przede wszystkim na orgazmie, co chyba nie jest dziwne i zaskakujące. Po dwóch dniach było mi naprawdę dobrze za pierwszym razem, ale na jednym nie poprzestawałem. Zazwyczaj tego trzeciego dnia robiłem to jeszcze kilka razy i każdy następny był gorszy. Mimo to było mi przyjemnie i dlatego decyzja pani Ani tak mnie rozczarowała.
Masturbacja zmieniła moje życie. Poznawałem różne kobiety i zawsze wieczorem marzyłem o seksie z nimi. Zacząłem odkrywać, co lubię, a co kompletnie na mnie nie działa. Wyobrażałem sobie zawsze, że kobieta, z którą się kocham ma na sobie czerwoną bieliznę. To było bardzo podniecające, zarówno jak obiekt moich westchnień był brunetką, blondynką, czy rudą. Zazwyczaj marzyłem o tym, że pozwala mi na wszystko i posuwam ją, jak chce. Wiedziałem, że to kiedyś się na mnie zemści.
Jakiś cas temu poznałem pewną dziewczynę. Była mało atrakcyjna dla innych, bo miała trochę za dużo tu i tam. Mnie akurat lekko puszyste bardzo podniecały. Zaprosiłem ją na randkę i po kilku spotkaniach zaczęliśmy się całować. Miała ewidentnie ochotę na więcej. Wtedy przeżyłem traumę. Mój penis ani drgnął. Dziewczyna była prawie naga, a ja nic. W końcu położyła dłoń na moim kroczu i chyba sama odkryła, że na mnie nie działa. Ze wstydem zakończyliśmy to spotkanie i nigdy więcej się nie zobaczyliśmy. Jej pewnie było wstyd, że nie potrafi swoim ciałem podniecić faceta, a mnie do tej pory jest żal tamtej sytuacji. Mogłem stracić swoje dziewictwo i stać się prawdziwym facetem, a nie tylko nałogowym onanistą. Po tamtym spotkaniu leżałem w łóżku i zacząłem wyobrażać sobie, co mnie ominęło. Marzyłem o tym, że tamta dziewczyna daje mi od tyłu. Mój penis od razu się podniósł, a ja zaspokoiłem się sam. Zrozumiałem, że dziewczyna działała na mnie i pragnąłem jej, ale miałem skrzywiony obraz seksu. Wszystko przez moje praktyki. Wtedy dotarło do mnie, że mam problem. Godzinami czytałem opracowania i oglądałem filmiki o tym, jak wychodzi się z onanizmu. Raz nawet wytrzymałem kilka dni. Starałem się, ale słabo mi to wychodziło. Uciekałem w naukę i w pracę. Zacząłem pomagać w pogotowiu komputerowym. Klientkami były zazwyczaj młode dziewczyny, ale one nie zwracały na mnie uwagi. Dostarczały mi za to bodźców, które dalej pchały mnie w nałóg. Któregoś dnia zadzwoniła Anna...
Nie miałem siły, żeby wstać. Nic mi się nie chciało. Dwa razy odkładałem wizytę. W końcu chciałem ją odwołać. Dziś cieszę się, że tego nie zrobiłem. Wytrzymam jeszcze te 159 godzin. Zrobię to dla siebie i dla niej. Kiedy tylko pomyśle o tym, jak cudowne piersi ma moja terapeutka, od razu jest mi lepiej. Wiem, że mnie wyleczy i zrobi ze mnie faceta. Czeka mnie sporo wyrzeczeń, ale głupotę trzeba odpokutować.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Helen57

    Samo życie!

  • eksperymentujacy

    Dobrze opisany punkt widzenia pacjenta ;)