Terapeutka 14

Terapeutka 14Nie do końca byłam przekonana, czy moje przypuszczenia na temat Teresy były słuszne. Jeśli faktycznie była lesbijką, to po co wychodziła za mąż? Czy to możliwe, że rodzina i wychowanie, jakie otrzymała, miały na nią aż taki wpływ?      
     Pytanie było złudne. Doskonale znałam na nie odpowiedź. Dziewczyna nie byłaby pierwszą ani ostatnią, której rodzice wyrzekliby się z powodu odmiennej orientacji seksualnej.
     Cały czas coś mi w tej teorii nie pasowało. Kilka dni temu, na własne oczy widziałam, jak moja pacjentka osiąga orgazm. A może zwyczajnie udawała? Nie...                         Nabrać na taki numer mogłaby męża, a nie inną kobietę, na dodatek seksuolog, rozbuchaną erotycznie.  
     Teresa najpewniej dopiero niedawno odkryła prawdę na swój temat i do tej pory się jej wypiera. Nie mogłam się dziwić. To musiało wywrócić do góry nogami cały jej świat. Tak naprawdę przyszła do mnie po coś zupełnie innego niż to, co powiedziała na pierwszej wizycie. Teraz byłam o tym przekonana.
     Na kolejne spotkanie dotarła nieco spóźniona. Bałam się nawet, że już nigdy się u mnie nie pojawi. Propozycja, jaką rzuciła na koniec ostatniej wizyty, była śmiała i odważna. Mimo wszystko to dzięki niej zrozumiałam, na czym tak naprawdę polega problem tej dziewczyny. Wspólna masturbacja na pierwszy rzut oka nie wydawała się niczym złym i to właśnie spełnienie tego życzenia zaplanowałam na nasze dzisiejsze spotkanie.
     Teresa była w wyśmienitym nastroju. Mogłam się jedynie domyślić, że od dawna czekała na ten dzień. A co jeśli ta miła, nieśmiała i spokojna dziewczyna przeobrazi się w potwora, który zrobi mi jakąś krzywdę? Niczego nie można było wykluczyć, ale nie czułam się jakoś specjalnie zagrożona.  
     - Jak sprzęt? - zapytałam, wskazując na czerwonego kutasa, którego wyjęła z torebki.
     - Super. Problem tylko w tym, że muszę się nieźle nagimnastykować, kiedy chcę go użyć. Sytuacje, kiedy jestem sama w domu, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.  
     - Może powinnaś spróbować porozmawiać szczerze z mężem i pokazać...
     - Chyba żartujesz! - rzuciła przerażona.
     - Spokojnie. To nie było polecenie, tylko drobna sugestia.
     Dziewczyna zastanawiała się chwilę nad tym, co powiedziałam, po czym stwierdziła, że woli na razie trzymać się tego, co wcześniej ustaliłyśmy.
     Plan, jaki ukłułam, kiedy nie znałam jeszcze prawdy na jej temat, zakładał, że moja pacjenta musi nauczyć się samodzielnie zaspokajać i odkryć co lubi w łóżku. To w tym celu zakupiłam jej wibrator. Pierwsza sesja wyszła całkiem nieźle i miałam okazję być świadkiem jej pierwszego orgazmu w życiu.  
     Wyjęłam z szuflady mój własny sprzęt. Teresa od razu podeszła do mnie i zaczęła je porównywać.
     - Mój jest większy?
     - Rozmiar tak naprawdę nie ma znaczenia, ważne, żeby...
     - Był długi i gruby? - zapytała z satysfakcją, jakby znajomość tego powiedzonka dodawała jej pewności siebie.  
     - Ważne, żeby wiedzieć, jak go używać - poprawiłam ją z uśmiechem, żeby nie czuła się urażona.
     Po raz kolejny zastanowiło mnie jej zachowanie. Była wyjątkowo śmiała i pewna siebie. Czy to możliwe, że aż tak się zmieniła w ciągu kilku dni? Może chodziło o to, że dziś miało się spełnić jedno z jej największych pragnień.
     - Zaczynamy? - spytała, patrząc na mnie z promiennym uśmiechem. Chwilę potem odłożyła swój wibrator i patrząc na mnie, zaczęła rozpinać guziki bluzki.
     - Nie poznaję cię Teresa.
     - Mówiłaś, że powinnam coś zmienić, więc...
     Podniosłam do góry kciuk, jednocześnie omiatając wzrokiem jej biust. Piersi mojej pacjentki były tak nabrzmiałe, że miałam wrażenie, iż za chwile rozerwą stanik.
     Zdjęłam swoją sukienkę. Po chwili stałyśmy naprzeciwko siebie. Każda z nas miała na sobie tylko bieliznę. Teresa założyła czerwoną koronkę, ja miałam prosty, czarny biustonosz. Czułam, że dziewczyna za chwile się na mnie rzuci. Nie pomyliłam się...
     Objęła mnie i zaczęła namiętnie całować.
     - Chyba byłyśmy umówione na wspólną masturbację, a nie na całowanie?
     Dziewczyna speszyła się nieco, po czym usiadła na kanapie i szeroko rozłożyła nogi. Wcześniej zdjęła majtki, cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. Nie byłam lesbijką, ale ten widok ogromnie mnie podniecił. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje.
      A może w każdej kobiecie jest jakieś ukryte pragnienie zaspokojenia z inną kobietą? U Teresy uaktywniło się jakiś czas temu, a u mnie teraz? To był absurd.
Moja pacjentka siedziała z rozłożonymi nogami i czekała na to, co zrobię. Nie mogłam pozwolić na to, aby pomyślała, że jestem mniej zaangażowana od niej, dlatego zbliżyłam się do niej i delikatnie zdjęłam jej stanik. Nie protestowała. Podobnie było, kiedy położyłam swoje dłonie na jej ogromnych cyckach. Zazdrościłam jej tego, że miała czym oddychać.  
     Uklęknęłam przed nią i wbiłam wzrok w jej waginę. Była idealnie wygolona, choć lekkie zaczerwienienie skóry świadczyło o tym, że zabieg musiała wykonać dopiero kilka godzin wcześniej. Jej cipka nie była jakoś specjalnie pociągająca. Nie mogłam jej porównać do swojej, bo tak naprawdę tej drugiej nigdy dokładnie nie widziałam. Typowy, kobiecy problem. Możemy obejrzeć cipkę swojej kumpeli, o ile nam na to pozwoli, ale jeśli chcemy przyjrzeć się własnej, to bez lusterka, ani aparatu niewiele zdziałamy.  
     Włączyłam wibrator Teresy. Po ręce przeszedł mnie potężny dreszcz. Uczucie było niezwykle przyjemne. Delikatnie przejechałam po jej wargach sromowych. Dziewczyna zaczęła sapać i mruczeć. Zaskoczyła mnie. Jeśli coś takiego zrobiło na niej już takie wrażenie, to co będzie dalej?
     Odpowiedź na to pytanie przyszła już po chwili, kiedy delikatnie wsunęłam wibrator do jej wnętrza. Najchętniej wbiłabym go z impetem, ale nie mogłam tego zrobić. Teresa po prostu nie była na to gotowa. Poza tym nie miałam pewności, że to, co mnie się podoba, będzie równie satysfakcjonujące dla niej. Ustawiłam trzecią prędkość wibracji. Ciało mojej pacjentki nieco się uspokoiło. Przełączyłam na program piąty. Efekt był piorunujący. Dziewczyna wyciągnęła się do tyłu, unosząc nogi jeszcze wyżej. Po chwili ku mojemu zdziwieniu położyła je na moich ramionach. Tym samym zwiększyła pole mojego działania.
     Wepchnęłam głębiej wibrator, jednocześnie zwiększając jego obroty do szóstego poziomu. Chwile potem na własne oczy przekonałam się, że zjawisko kobiecego wytrysku nie jest wcale mitem. Z wnętrza pochwy Teresy zaczęły wydobywać się imponujące ilości śluzu. Nie mogłam się powstrzymać. Korzystając z tego, że moja pacjentka była najpewniej w fazie preorgazmu nabrałam na końcówkę palca trochę wydzieliny.  
     Smak jak łatwo się domyślić był wręcz odrażający, ale podniecenie, jakie ogarnęło moje ciało, podczas tej czynności było dla mnie czymś nowym. Bałam się, że Teresie nie spodoba się to, co zrobiłam, ale ona była chyba zupełnie gdzieś indziej.  
     Dosłownie chwilę potem zacisnęła nogi na mojej szyi, co było cholernie przerażające.  
     Dopiero chwilę później zorientowałam się, że moja pacjentka przeżywa orgazm i nie panuje nad tym, co robi. Jej szczytowanie trwało kilka minut, co było dla mnie nie tyle dziwne, ile wręcz niewiarygodne. Doprowadziłam ją do orgazmu wielokrotnego, co było jednym z moich największych osiągnięć. Dla wielu kobiet był jedynie mitem, a te, które w niego wierzyły, traktowały go jak kosmos. Miały świadomość, że istnieje, ale wiedziały także, że nigdy nie doświadczą go z bliska. Jeszcze większy problem mieli faceci, którzy całymi latami starali się posiąść wiedzę i umiejętności na temat tego, jak doprowadzić w ten stan swoje partnerki. Większość popadała z tego powodu we frustrację. Część kończyła nawet u specjalistów, takich jak ja. Tymczasem mnie udało się doprowadzić Teresę do wielokrotnego orgazmu zaledwie w kilka minut i to za pomocą wibratora.  
     - To było cudowne - skomentowała, kiedy jej oddech ustabilizował się na tyle, że mogła wykrzesać z siebie kilka słów. Siedziała naga na kanapie z uśmiechem na ustach. Nie dostrzegłam w niej żadnego wstydu ani skrępowania tym stanem. Zupełnie jakbym miała do czynienia z kimś innym.
     W ogóle nie przypominała zakompleksionej i niezaspokojonej mężatki, która kilka tygodni wcześniej pojawiła się w moim gabinecie.
     - Ciesze się, że ci się podobało. Za chwile będziesz miała okazję się odwdzięczyć..
     Moje dłonie znalazły się na plecach. Z niewielkim trudem rozpięłam i zrzuciłam z siebie biustonosz. Obserwowałam jej reakcje. Wbijała oczy w moje piersi, a jej nogi lekko potarły się o siebie. Podniecał ją widok nagiej kobiety, choć miałam na sobie jeszcze majtki. Zdjęłam je delikatnie i nonszalancko rzuciłam na jej piersi. Chciałam sprawdzić, jak zareaguje.
     Teresa podniosła szybko moje fatałaszki, jakby paliły ją w cycki. Gapiła się na nie przez chwilę. Byłam przekonana, że je powącha, ale moja pacjentka najwyraźniej uznała, że i tak tego dnia pozwoliła sobie na zbyt wiele. Położyła je delikatnie na krześle, po czym ponownie z iskierkami w oczach zaczęła się na mnie gapić. Tym razem na celownik wzięła moją waginę.
     Dbałam o higienę i nie miałam się czego wstydzić. Moja myszka była raczej przeciętna, choć tak naprawdę nie miałam wielu okazji do porównań. Bazowanie w tej kwestii na zdjęciach, czy nawet filmach pornograficznych było ryzykowne. Największym kłamstwem, otaczającego nas świata wcale nie była statystyka, a film porno. Z tego powodu tylu nastolatków przeżywało rozczarowanie podczas pierwszych kontaktów seksualnych. Dziewczyna wzięła do ręki swój wibrator.
     - Nie. Chce czegoś innego - oznajmiłam.
     Teresa spojrzała na mnie podejrzliwie.
     - Wyliżesz mnie. Zawsze marzyłam o tym, żeby zrobiła to inna kobieta. Chciałabym, żebyś robiła to tak, jakbyś lizała samą siebie.  
     Moja pacjentka z trudem przełknęła ślinę. Nie spodziewała się takiej propozycji. Właściwie było to polecenie, nie pytałam jej o zdanie. Ku mojemu zdziwieniu dziewczyna nie protestowała, co więcej, od razu wzięła się do roboty.
     Zamieniłyśmy się miejscami. Ułożyłam się na kanapie tak, aby było mi wygodnie. Przez chwilę chciałam nawet zaprosić ją do sypialni, ale zrezygnowałam. Kanapa nie była taka zła. Poza tym chciałam zachować dla własnego komfortu psychicznego, choć namiastkę prywatności. Wpuszczenie pacjentki do swojego łózka całkowicie by mnie jej pozbawiło. Już i tak sam fakt, że przyjmowałam pacjentów w swoim mieszkaniu, przestawał być wygodny.
     Teresa położyła dłonie na moich udach, po czym zbliżyła się do sedna mojej kobiecości. Musiałam chwilę poczekać, aż jej usta po raz pierwszy nawiążą fizyczny kontakt z moją cipką.
     Zaskoczyła mnie. Do końca brałam na poważnie scenariusz, w którym dziewczyna w ostatniej chwili rezygnuje. W tym wypadku się pomyliłam. Teresa przyssała się do mnie jak mała dziewczynka do pierwszej gałki loda w sezonie. Była lesbijką, to nie ulegało już żadnej wątpliwości. Na dodatek wszystko wskazywało na to, że jest doskonałą kochanką.
     Czułam, jak z każdym jej ruchem wzrasta poziom mojego podniecenia. Lizało mnie w moim życiu wielu facetów. Mój kochanek z Gdańska robił to nawet lepiej niż Teresa, ale kiedy z nim byłam, nie czułam tego, co w tamtej chwili. Świadomość tego, że robię to po raz pierwszy z kobietą, na dodatek lesbijką, której sprawia to ogromną rozkosz, robiła swoje. Do mojego umysłu nie docierały wszystkie implikacje i konsekwencje tego, co działo się w moim salonie.
     Język tej dziewczyny był wyjątkowo sprawny. Może było to spowodowane faktem, że rzadko się odzywała i nie miała zbyt wielu okazji, aby go strzępić? W każdym razie doskonale muskała końcówkę mojej łechtaczki. Gdyby dodała do tego jeszcze jakieś pieszczoty rękoma, byłoby wspaniale. Jej dłonie ściskały cały czas moje uda. Mogłam się jedynie domyślić, że w ten sposób daje upust podnieceniu, które również musiało i jej towarzyszyć. Być może właśnie spełniała się jej najskrytsza fantazja.
     Z tą myślą mój mózg i moje ciało zastygły jednocześnie, kiedy moja macica zaczęła się kurczyć kilkanaście razy na minutę. To nie był jakoś specjalnie silny i cudowny orgazm, ale jego odmienność od tych, jakie do tej pory przeżywałam była wyraźnie dostrzegalna.
     Dziewczyna całowała moją cipkę jeszcze przez chwilę. Położyłam dłonie na jej ramionach, dając znak, że może przestać. Spojrzała na mnie niepewnie.
     - Byłaś cudowna - powiedziałam z uśmiechem, po czym zaprosiłam ją, by usiadła obok mnie. Przez chwile nic nie mówiłyśmy. Dochodziłyśmy do siebie, siedząc całkowicie nago i lekko się dotykając.
     - Jesteś lesbijką? - zapytałam wprost. Uznałam, że nie ma co tego przeciągać.
     - Wygląda na to, że tak.
     - To po co wychodziłaś za mąż?
     - Wtedy nie byłam tego jeszcze świadoma. Odkryłam to dopiero jakiś czas temu.
     Kąciki moich ust uniosły się z lekką satysfakcją. Teresa potwierdziła moje przypuszczenia. Nie byłam najgorszą seksuolog, skoro udało mi się tak szybko połapać w sytuacji.
     - Wszystko zmieniło się, kiedy poznałam ciebie - dodała dziewczyna, po czym przytuliła się do mnie.
     Dopiero wtedy zrozumiałam, co tak naprawdę się stało.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Gazda

    Ależ mi Ciebie tu brakowało.
    Mam nadzieję że nie znikniesz znowu 😀😀

  • eksperymentujacy

    Witamy po przerwie, no i warto było poczekać :)