Życie trudne jest cz.53

Życie trudne jest cz.53Przegadali całą noc i tylko on musiał wstać do pracy z czego nie był zbytnio zadowolony. Jego głowa była ciężka a oczy zamykały się na dłużej przy każdym mrugnięciu. Odwrócił się w kierunku Agaty i zostawił na jej policzku pocałunek. Spała jak zabita bo nie zauważył żadnej reakcji z jej strony. Wyjął z szafy ubrania, chwycił portfel, kluczyki do auta i zszedł na dół. Szybki prysznic dodał mu nieco energii ale dopiero kanapki z kremem czekoladowym i mocna, niesłodzona kawa przywołały go do jako takiego stanu. Sąsiedzi szykowali się już do wyjazdu a on dopiero co kończył śniadanie. Wciągnął lekką kurtkę i poszedł do nich na chwilę.
- Cześć- przywitał się z obojgiem podając rękę najpierw Ewelinie a potem Dawidowi.
- Witaj.
- Macie jakieś plany na popołudnie?
- Chcesz pobiegać?
Skinął głową potwierdzając domysły dziewczyny.
- Szesnasta?
- Pasuje- uśmiechnął się.
Kiedy Ewelina wróciła do domu Dawid zabrał go nieco dalej.
- Nie wiem jak ty to robisz ale zazdroszczę.
- Czego?
- Tyle zajebistych dziewczyn się kręci wokół ciebie.
- Aż tak widać?
- Trochę.
- Jedna to moja siostra, druga to moja była a trzecia to Agata.
- Nie rozumiem.
- Czego?
- Siostra, Agata a jaką rolę odgrywa twoja była? Oczywiście nie musisz odpowiadać bo to nie moja sprawa.
- No co ty? Wolę wyjaśnić wszystko zanim ludzie zaczną gadać różne rzeczy.
- Z naszej strony nie musisz się niczego obawiać.  
- Wiem. Skoro tak widać to inni mogą się zainteresować a plotki mogą się przerodzić w dziwne spekulacje.
- To znaczy?
- Ludzie lubią wymyślać różne historyjki. Mogą opowiadać, że mam w domu burdel i sprowadzam tak wiele dziewczyn a potem…
- Łapię- przerwał mu Dawid- Jednak nie rozumiem roli twojej byłej.
Krystian westchnął głęboko ale chciał się uwolnić od tego typu pytań.
- Jest przyjaciółką mojej siostry…
- Masakra jakaś. Twoja była przyjaciółką siostry. A co na to Agata?
- Staram się jak mogę by unikały ze sobą kontaktu. Nic przyjemnego dla niej ani dla mnie.
- Rozmawiałeś z siostrą o tym?
- Tak ale po tym wszystkim co przeszła nie mogę pozbawić jej najlepszej przyjaciółki.
- A co przeszła?
- Długa historia. Opowiem wam obojgu po południu. Pasuje?
- Jasne.  
- Lecę.
- To do czwartej.
Kiedy wrócił na stole parzyła się kolejna kawa. Szum prysznica z łazienki i zapalone światło świadczyły, że jedna z nich już nie śpi. Do wyjścia miał jeszcze kilkanaście minut więc czekał aby się przekonać która poszła w jego ślady.
- Wyspany?- Marta weszła do kuchni i popiła kawę.
- Nie bardzo.
- Ja też ale nie mogłam już spać. Dużo masz czasu?
- Góra pół godziny.
- To pojadę autobusem. Nie zdążysz o tej porze wrócić do pracy na czas.
- Gdzie chcesz jechać?
- Żółkiewskiego 8. Wiesz gdzie to jest?
Oczywiście, że wiedział. Znał ten adres bardzo dobrze bo często stamtąd zabierał Kingę po pracy. W niedawno powstałym budynku mieścił się dział projektowy agencji nieruchomości, której właścicielką była właśnie jego była. W aktualnym biurze brakowało przestrzeni więc wynajmowała kilka pomieszczeń przy Żółkiewskiego 8.  Kiedyś wspominała, że wybuduje własny biurowiec kiedy trafi się jej działka w dobrej lokalizacji.
- Krystian?- wyrwała go z zamyślenia.
- Jasne, że cię podrzucę. Zbieraj się to powinienem zdążyć na czas.
Marta pobiegła na górę gdzie przebrała się w ekspresowym tempie. Zdążył ledwo wyjechać za bramę a siostra siedziała obok niego.
- Gniewasz się.
- Wcale nie.
- Nic nie mówisz.
- Bo jestem trochę zmęczony- tłumaczył się choć był niezadowolony z obrotu spraw w ostatnich dniach.
- Nie chcesz abym była zależna od niej.
- Twoje życie, twoja przyjaciółka. Nie mogę stanąć między wami z tak błahego powodu.
- Błahego? Krystian ty ją kochałeś ponad życie. To nie mogło skończyć się od tak.
- Mogło. I jest już przeszłością.
- Jeżeli chcesz zrezygnuję. Po tym wszystkim co dla mnie zrobiłeś wtedy i teraz, kiedy wróciłam wiele ci zawdzięczam braciszku.
Wrzucił czwarty bieg i złapał ją za rękę.
- Marta. Jesteś najbliższą mi osobą. Nie chcę cię stracić ponownie.
- Ja też cię kocham braciszku- ścisnęła mocniej jego dłoń- Nie chcę abyś cierpiał z tego powodu.
- Już się z tym pogodziłem. Wyglądasz znacznie lepiej od kiedy cię odebrałem z Warszawy. Widzę każdego dnia, że jej towarzystwo ci służy.
- Ale ty…
- Nie ważne co ja- przerwał jej- Chciałbym abyście się tutaj nie spotykały. Oczywiście nie musze ci przypominać żebyś nie mówiła o niej w towarzystwie Agaty?
- Jasne.
Wjechał przed bramę i wysadził ją w tym samym momencie w którym zjawiła się Kinga. Spojrzała na niego z uśmiechem ale on tylko podniósł dłoń do góry na powitanie. Wyjechał z parkingu i usłyszał ogromny huk.  
Kiedy się ocknął opleciony był kurtynami powietrznymi a przed nim na poduszce była krew. Rozglądał się przez dłuższą chwilę widząc pukające w szybę dziewczyny. Uderzył łokciem w drzwi ale te nawet nie drgnęły. Spojrzał w boczną szybę. Kinga z Martą płakały krzycząc coś czego nie rozumiał bo jeszcze piszczało mu w uszach.  
Ucisk w mostku był coraz mocniejszy. Z plecaka wyjął nożyczki jakie nosił dla własnego bezpieczeństwa i przeciął pas. Zaczerpnął powietrza i westchnął z wyraźnym grymasem co nie uszło uwadze dziewczyn za szybą, które zintensyfikowały uderzenia w drzwi. Odniósł wrażenie, że jeszcze kilka takich uderzeń i posypie się szkło. Dopiero niebieskie, błyskające światła i kilku facetów w odblaskowych strojach uświadomiło mu, że jest w centrum wypadku do jakiego doszło przed chwilą. Nie rozumiał co do niego mówią ale po chwili tylna szyba znalazła się na kanapie.
- Wszystko w porządku?
Potwierdził skinieniem głowy, że tak.
- Zaraz się panem zajmiemy.
Po chwili gmerania brechą między drzwiami gdy te ustąpiły doskoczył do niego sanitariusz.
- Jak się pan czuje? Coś boli? Proszę nie ruszać głową- zaglądał mu w oczy, delikatnie obejmując jego kark- Wygląda na zszokowanego. Krew z nosa. Pomóżcie mi.
Trzech ludzi pomogło położyć go na noszach. Słońce tak przyjemnie świeciło mu w twarz.
- Krystian!- wołała go Kinga.
- Nic mi nie jest- podniósł kciuk do góry.
- Gdzie go zabieracie?- zapytała Marta
- Na Batorego.
- Wiesz gdzie to jest?- spojrzała na Kingę.
- Tak. Chodź- złapała ją za rękę i pobiegły do auta.
- Co z tym drugim?
- Nic mu nie będzie. Proszę się tym teraz nie martwić.
Po przyjeździe do szpitala zrobili mu USG jamy brzusznej a potem prześwietlenie klatki piersiowej bo uskarżał się na lekki ból. Badania nic nie wykazały ale lekarz zdecydował aby został choć na jeden dzień celem obserwacji. Przeciwbólowa kroplówka podłączona przez pielęgniarkę zaczęła płynąć do jego żył orzeźwiając krew swoim chłodem.  
- Wszystko w porządku?- Marta wbiegła do sali siadając obok niego.
- Jest ok. Trochę mnie żebra bolą ale reszta ok.
Kinga stała w drzwiach przyglądając się im przez chwilę.
- No chodź- spojrzała na Kingę.
- Całe szczęście, że tak się skończyło. Mam nadzieję, że tamten typ odpowie za kolizję. Jeżeli będziesz chciał kontakt do faceta zajmującego się takimi sprawami daj mi znać.
- Dzięki za troskę. Chciałbym też podziękować ci za to co robisz dla Marty.
- Nie musisz. To moja przyjaciółka a ja zrobię dla was wszystko.
- Nie mam telefonu. Dzwoniłaś do Agaty?
Marta zaprzeczyła kręcąc głową.
- Przez to wszystko jakoś zapomniałam. Masz- podała mu swoją komórkę.
- Ja będę już uciekać mam kilka spotkań- spojrzała ze smutkiem na Krystiana- Wracaj do zdrowia.
- Dzięki.
- To ja- zaczął- Co? Wszystko ok. Miałem wypadek i nie mam swojej komórki- westchnął głęboko- Nie denerwuj się. Naprawdę jestem cały. Lekarz chce abym został do jutra- podniósł się do góry z lekkim grymasem na twarzy- Jestem na Batorego- oddał telefon siostrze.
- Przyjedzie?
- Powiedziała, że biegnie na autobus.
- Dlaczego tak ją potraktowałeś?
- Kogo?
- Dobrze wiesz.
- Będziesz mi teraz wykłady robić?
- Nie.
- Więc?
- Nawet nie wiesz jak ona się przejęła tym wszystkim. Próbowała sobie wmówić, że to jej wina.
- Przecież to nie była jej wina. Facet chciał ominąć skręcający pojazd i wjechał w moje auto.
- Wiesz jaka ona jest.
- Marta przecież ci mówiłem, że nic już z tego nie będzie.
- Jesteś tego pewien?
- Tak. Zaraz tu będzie ta która wymazała wszystkie wspomnienia i dała na nowo poczuć, że dla każdego jest kolejna szansa.
- Wierzę ci, że dokonałeś słusznego wyboru i widzę po was, że pasujecie do siebie idealnie.  
- Trafne stwierdzenie.
Po kilkunastu minutach telefon Marty zawibrował.
- Agata. Pyta o numer pokoju.
- Odpisz jej.
Agata cała zapłakana wbiegła do środka obejmując go tak mocno aż jęknął.
- Przepraszam.
- Już dobrze- gładził ją po plecach a drugą ręką wycierał łzy.
- Jak mi powiedziałeś o wypadku cała zesztywniałam. Przez całą drogę wyobrażałam sobie skutki tego zdarzenia.
- Jak widzisz jestem cały.
- Nie rób tego więcej.
- Chciałbym ale nigdy nie wiesz kto pojawi się na drodze.
- To będziesz jeździł autobusem.
- Nie po to zrobiłem prawo jazdy.
- Sądzę, że nie masz wyboru. Auto jest poważnie zniszczone- wtrąciła się Marta.
- Będę jeździł z Dawidem.
- Kto to?
- Sąsiad mieszkający naprzeciwko. A właśnie. Miałem dzisiaj z nimi biegać. Nie pamiętam ich numerów.  
- Przejmujesz się takim czymś?
- Nie chcę by pomyśleli, że ich olałem.
- Pójdę do nich jak wrócę do domu.
- Dzięki. Kocham cię- przytulił ją i oparł obok siebie- Dasz mi jeszcze komórkę na chwilę?- spojrzał na Martę.
Bez zastanowienia oddała mu swój telefon.
Krystian wybrał numer i przyłożył smartfon do ucha.
- To ja. Krystian. Nie, to nie mój telefon. Jestem w szpitalu. Nic mi nie jest. Możesz podjechać? Super. Dzięki.
Kilka minut po dziewiętnastej do sali wszedł Sebastian.
- Krychu co ty wyprawiasz?  
- Takie tam. Moja siostra Marta.
- Cześć. Sebastian.
- Marta.
- Nic ci nie jest?- przejął się na poważnie na widok kroplówki.
- Przeciwbólowa. Jutro wychodzę. Zabierzesz dziewczyny do domu?
- Jasne, że tak.
- Nie chcę jeszcze wracać- objęła go bardzo mocno.
- Późno się robi a ja nie chciałbym abyście same kręciły się po mieście.
- Zostanę na noc. Prześpię się na krześle. Dam radę.
- Nie zgadzam się. Jutro wracam.
- Nie chcę spać sama.
- Marta też będzie w domu.
- Krystian ma rację. Odpoczniesz w domu a jutro po niego przyjedziemy.
- Proszę. Agata…
Przytuliła go jeszcze raz i pocałowała na pożegnanie. Kiedy wychodzili obejrzała się jeszcze spoglądając na niego błagalnym wzrokiem. Odpowiedział jej uśmiechem i kciukiem uniesionym do góry.
Przed dziewiątą ktoś zapukał. Drzwi uchyliła Kinga.
- Mogę jeszcze na chwilę?
- Wejdź.
Usiadła obok niego na krześle na którym siedziała Marta.
- Wiesz, że możesz na mnie liczyć. Mam wolny samochód bo jeden z agentów zwolnił się kilka dni temu.
- Dzięki. Doceniam to, że chcesz mi pomóc ale nie mogę skorzystać z twojej propozycji.
- Dlaczego?
- Chcesz abym jeździł z Agatą samochodem z nazwą twojej firmy?
- To tylko pomoc. Wierzę, że ona to zrozumie.
- Nie wiem.  
- Kontaktowałam się już prawnikiem w sprawie odszkodowania. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?
- Poradziłbym sobie sam- wzruszył ramionami co kosztowało go niezłą dawkę bólu.
- Powiedział, że bezsporna kwota jaka ci może przysługiwać to wartość samochodu i jakieś 10-15 tysięcy za obrażenia, których nie jest sporo.
- Szok.
- To nie wszystko. Jest jeszcze sprawa kwoty spornej. Znam lepszego prawnika, który zna się na rzeczy.  
- I pomoże mi od tak?
- Bierze jakiś procent ale kwoty jakie wywalcza są zadowalające nawet po odjęciu prowizji.
- Z nim też już rozmawiałaś?
- Nie. Chciałam zapytać ciebie o zdanie.
- Słusznie. Pomyślę nad tym. Najważniejsze, żebym miał czym jeździć.
- Moja propozycja nadal aktualna. Zastanów się- wstała i już chciała go przytulić ale złapała go tylko za ramię- Trzymaj się. Dzwoń jakby co.
- Dzięki Kinga. To bardzo dużo dla mnie znaczy.
- Dla mnie też. Hej.
Kiedy wyszła walnął z całej siły pięściami w łóżko aż zaskrzypiało.
- To jakiś obłęd. To nie dzieje się naprawdę.
Skorzystał jeszcze z toalety a potem zasnął po krótkiej walce ze swoimi myślami i tym czego chciałby jeszcze od życia w najbliższym czasie.

5 komentarzy

 
  • blondeme99

    blondeme99 · 24 lutego

    O kurde, wiedziałam ze sporo mam do nadrobienia, ale ze tyle akcji mnie ominęło to szok. Wypadek - nie życzę nikomu, naprawdę. Myślałam, że u Krystiana w końcu zaświeci słońce i będzie dłuuuugo długooo dobrze, a tu co chwilę jakaś niespodzianka. Ehhh ta Kinga...czasem przeszłość do nas wraca, ale czy powinna? Dziś robię maraton czytania twoich opowiadań, bo mam niedosyt i chcę więcej i więcej

  • AuRoRa

    AuRoRa · 28 stycznia

    Tak nie wiele czasem trzeba do wypadku, biedny Krystian. Znów wraca Kinga, krąży w jego życiu jak cień, nawet sąsiedzi już o tym dyskutują. Ciekawe jak to się dalej potoczy, bo dłużej przed Agatą nie będzie mógł ukrywać jej pojawiania się, niezręczna sytuacja, tym bardziej jeśli chodzi o jego miłość do ukochanej, której nie chciałby stracić.

  • Kmicic

    Kmicic · 26 stycznia

    To się porobiło, Agata w szoku 😲, Krystian miał wypadek a Kinga chyba dalej ma nadzieję że ukochany wróci  . Porobiło się i to mocno, jakby po wyjściu ze szpitala wszystko wróciło do normy to git. Ale na moje oko 👀, Krystian teraz wejdzie z Kingą w kontakt, zwłaszcza w sprawie tego odszkodowania. Ale ta tylko moje domysły, równie dobrze następnego dnia wypadek da o sobie znać. Ahh uwielbiam to, poczekamy zobaczymy 😆.  
    Dziękuję za dodanie kolejnego świętego rozdziału, życzę weny i oczekuję na więcej 😃, pozdrawiam  

  • Ela

    Ela · 26 stycznia · 284352576

    Tyle czekania i tak krutko

  • Speker

    Speker · 26 stycznia

    To się działo tak szybko. Farba z nosa to nie taka tragedia. Ale teraz się zacznie 3 panny do opiekowania się. Taki to ma dobrze.