Życie trudne jest cz.64

Życie trudne jest cz.64Zapał z jakim się zabrała za pakowanie rzeczy zaczął go przerażać. Tak bardzo wyczekiwała tego wyjazdu, martwiła się co się stanie, gdy to on wyjedzie jako pierwszy. Opuszczali Anglię cztery dni przed planem jego powrotu, a ona niemalże unosiła się w powietrzu z tego powodu. Wiedział jak ważne dla niej są podróże i studia lingwistyczne. Chciał ją w tym wszystkim wspierać, zrobić co tylko się da, aby mogła się realizować w tym kierunku. Teraz wszystko wyglądało, jakby nagle wszystko jej się odwidziało. Miał na uwadze to co się wydarzyło, ale nie spodziewał się, że będzie tęsknić za powrotem do kraju. Usiadł w fotelu i nadal ją obserwował. Mógłby ją teraz zapytać co z tym wszystkim, co ze studiami angielskiego, ale odpuścił sobie. Nie była roztrzęsiona, ale jakiś niepokój nadal władał jej ciałem. Drżące ręce i strachliwe spojrzenie zauważyłby każdy na pierwszy rzut oka. I chociaż tulił ją dzisiaj kilka razy, zapewniał o tym, że wszystko wróci do normy po powrocie to nadal czuł jej niepewność.  
O dwudziestej ktoś zapukał dwa razy do drzwi. Wstał i poszedł otworzyć.
- Wejdź.
- Dzięki.  
- To jest Jacek, a to moja dziewczyna Agata.
- Cześć- powiedział i wyciągnął w jej kierunku rękę podając telefon.
Wzięła go i natychmiast odłożyła.
- Coś się stało?- Krystian dostrzegł jej nieciekawą reakcję.
Milczała. Jej ciało zaczęło drżeć.
- Już dobrze- objął ją i usiedli na zielonej kanapie pod oknem.
- Jeżeli przeszkadzam to wrócę do siebie.
- Zostań. Napijesz się czegoś?
- Masz na myśli alkohol?
- Mogę zamówić, jeżeli chcesz.
- Nie. Nie piję od prawie roku.
- Słusznie- sięgnął po butelkę Pepsi i nalał do trzech szklanek.
- Może nie muszę tego już mówić, ale chcę. Krystian to bardzo dobry chłopak. Kupił mi jedzenie i dał sporo kasy. Zaproponował mi nawet powrót do kraju, a wcale mnie nie zna.
Agata patrzyła na niego ze skupieniem.
- Widziałem jak tamta dziewczyna na niego leciała, ale on przez cały czas był zupełnie gdzie indziej. Telefon traktował jak najważniejszy przedmiot w swoim życiu. Stale na niego spoglądał, choć ten nawet dźwięku nie wydał. Może to niewiele znaczy, ale dałbym sobie za niego rękę uciąć, że nie mógłby zrobić z tą dziewczyną nic co mogłoby zniszczyć to co jest między wami.
- Wiem, ale to nie jest takie proste jak wam się wszystkim wydaje.
- Chcę ci powiedzieć, że tamten typek dostał ode mnie po gębie, za to co zrobił.
- Nie będziesz miał problemów?- zapytała nadal go obserwując.
- Nie. Wyjaśnił ochroniarzowi, że zasłużył i odjechał jak gdyby nigdy nic. A nawet jeśli? Krystian mi pomógł zanim się o tym wszystkim dowiedziałem. Byłem mu winien przysługę.
- Daj spokój. Zrobiłem to co by zrobił każdy na moim miejscu.
- Wątpię. Takich krajanów jak ty, trafiłem może ze trzech na kilkadziesiąt tysięcy.
- Jesteś młody i zasługujesz na szansę, która może odmienić twoje życie.
- Tym samym mam jeszcze większy dług wobec ciebie.
- Jaki dług?
- Ubrania, przybory i kosmetyki.
- Wystarczy, że kiedyś ty pomożesz komuś takiemu jak ty.
- Skąd będę wiedział, że to akurat ten człowiek?
- Zaufaj mi. Może jakiś toast?
- Za Krystiana? Za jego dobroć, która wróci po stokroć większa.
Nie lubił takich sytuacji w których ktoś akurat chwalił to w jaki sposób próbuje naprawić świat. Może dla niektórych takie docenienie jest powodem do czucia się kimś lepszym, ale nie dla niego. Wolał tą pozytywną energię zachować na kolejną okazję, w której mógłby dać komuś poczucie przydatności.  
- Jestem za!- Agata uniosła swoją szklankę i stuknęła w szklankę Krystiana, a potem Jacka.
- Miło z waszej strony- uśmiechnął się lekko, bo zachowanie Agaty wracało do normy- Odlot przed dziewiętnastą, ale musimy być znacznie wcześniej. I tak jestem wdzięczny facetowi, że załatwił tak szybko te bilety.  
- Takich tutaj jest sporo.
- Skąd wiesz?
- Też próbowałem się wyrwać, ale nigdy nie zebrałem kwoty jakiej ode mnie oczekiwali.
- No cóż. Teraz masz okazję do zmiany swojego życia.
- I wykorzystam ją, nie mogę zawieść twojego zaufania.
- Wierzę, że sobie poradzisz. Musisz.  
- Dam z siebie wszystko.
Rozmawiali do jedenastej i poznali prawie całe życie Jacka od momentu wyjazdu z Polski do teraz. Wiele przykrych wydarzeń i traktowanie go jak śmiecia mogło złamać każdego, ale on nie wybrał najłatwiejszej drogi do wolności jaką było samobójstwo z tego powodu. Poznali niezłomnego chłopaka nastawionego na powrót do społeczeństwa, ale nikt nie chciał mu tej szansy podarować.  

Jasnym sygnałem, że wypadałoby kończyć było znużenie i ziewanie Agaty. Krystian sam nieco przysypiał co nie umknęło uwadze Jacka.
- Wypocznijcie. I tak nasłuchaliście się takich nudnych opowieści.
- Zamówię ci jakieś śniadanie z rana. Jeżeli miałbyś coś do załatwienia poza hotelem zrób to najpóźniej do piętnastej. Ok?
- A co ja mógłbym mieć do załatwienia? Bezdomny…
- Może kogoś miałeś wcześniej?
- Odeszła jak tylko moja sytuacja się pogorszyła.
- Nie było pytania- otworzył mu drzwi, a potem wrócił do Agaty.
- Sporo przeszedł.
- Ty też- przytulił się do niej i zgasił światło.

Szybkie śniadanie i kawę wypili w restauracji naprzeciwko. Pogoda jak na złości zrobiła się wyśmienita. Słońce oślepiało i grzało jak w najcieplejszy dzień. Żadnego powiewu wiatru, a chmur wcale. Poszli obejrzeć po raz ostatni Pałac Buckingham. Krystian widząc na youtube konfrontacje turystów ze strażnikami królowej odpuścił sobie nawet próbę zrobienia zdjęcia jednego z nich.  
- Powinnam się skontaktować z moją nauczycielką.
- Masz- podał jej telefon.
Mógł słuchać w jaki sposób wyjaśni swój wyjazd, ale oddalił się i usiadł na schodach prowadzących do pomnika Królowej Wiktorii. Ten monument mógł się podobać każdemu i swoim majestatem raził wszystko dookoła, włącznie z ptakami, które nie miały odwagi plamić go czymkolwiek. Agata chodziła od lewej do prawej stale coś gestykulując, jakby tłumacząc powody swojego wyjazdu. Po skończonej rozmowie namówiła jednego z turystów do zrobienia im wspólnego zdjęcia.  
Potem zjedli lody truskawkowe kupione od faceta z wózkiem, który również okazał się Polakiem. Jako pierwszy zwrócił się do nich w tym języku, kiedy Krystian pytał ją jaki smak wybiera. W Anglii mieszkał od dziesięciu lat i praktycznie nie było pracy w której by nie spróbował swoich sił.  
Do hotelu wrócili kilka chwil po piętnastej. Zamówili trzy sztuki pizzy Hawajskiej i zapraszając Jacka zjedli razem gawędząc o kolejnych etapach podróży.  
Po przyjeździe na Stansted Krystian wybrał numer chłopaka od biletów. Umówili się przy stoliku w Starbucks.
Młody, piegowaty chłopak rozglądał się za nimi i natychmiast wstał kiedy podeszli do stolika.
- Cristian?
Skinął mu tylko głową.
- Your tickets, sir.
Obejrzał bilety, sprawdził godzinę i wyjął zwinięte banknoty.
- Three hundred and fifty?
Chłopak sapnął, ale jego uśmiech chyba oznaczał, że dobili targu.
- Deal- oddał im bilety i przeliczył banknoty- There is four hundred?
Teraz Krystian mrugnął mu okiem i wyszli z kawiarni.
- Przystał na trzysta pięćdziesiąt. Czemu dałeś mu czterysta?- zapytał Jacek.
- Chciałem tylko sprawdzić jak bardzo mu zależało. Zresztą byłem mu to winien, za poprzedni bilet.
Mieli jeszcze kilkadziesiąt minut do odlotu, więc Krystian skorzystał z okazji i kupił sobie Daily Mirror oraz The Guardian na pamiątkę tego wyjazdu. Wybrał numer siostry chcąc uprzedzić ją o niespodziewanym powrocie.
- W końcu się odezwałeś.
- Pilna potrzeba.
- Jaka?
- Wracamy dziś wieczorem.
- Co? O której?
- Wylatujemy o 18:50. Na 22 powinniśmy być w Gdańsku.
- W Gdańsku? Dlaczego tam?
- Tylko na taki lot udało się załatwić bilety.
- Dlaczego wracacie? Coś się stało?
- Marta- westchnął-  Wydaje mi się, że zbyt dużo pytań zadajesz.
- Dobra. Chciałam być gotowa.
- Jasne. Dasz radę po nas przyjechać?
- Jak bym powiedziała, że tak to bym skłamała. Ja nigdy nie byłam autem w Gdańsku. Nawet nawigacja mi nie pomoże.
- Mam inny pomysł. Oddzwonię do ciebie za kilka minut.
Wybrał numer Sebastiana.
- Potrzebuję twojej pomocy- zaczął.
- Nie mam konta walutowego.
- Potrzebuję transportu.
- Na kiedy?
- Na 22.
- Nie mam akurat auta…
- Ja mam, ale ktoś musi po mnie przyjechać do Gdańska.
- Miałeś być dopiero za kilka dni.
- Zmiana planów. Pomożesz?
- Zawsze.
- Dzięki. Powiem Marcie, że ma podjechać do ciebie i razem pojedziecie na lotnisko. Pasuje?
- Niech do mnie zadzwoni jak będzie wyjeżdżać.
- Przekażę jej. Do zobaczenia o dziesiątej- schował telefon i wrócił do Agaty.
- Z kim gadałeś?
- Z Martą i Sebastianem. Załatwiałem nam powrót do domu.
- Udało się?
- Tak.
Szczery uśmiech blondynki wpuszczającej ich na pokład był chyba ostatnią, pozytywną rzeczą jaką zapamięta z tego pobytu.  

Przylecieli z kilkuminutowym opóźnieniem, ale nie obchodziło ich to wcale. Odebrali swoje bagaże i wyszli na parking. Sebastian wrzucił torby do bagażnika, a dziewczyny zajęły miejsca na tylnej kanapie. Krystian stał jeszcze z Jackiem.
- Mam nadzieje, że ci się uda. Na pewno nie chcesz zadzwonić?
- Nie. Gdybym go poinformował to mógłby mnie wcale nie przyjąć. Wolę wziąć go z zaskoczenia, może nie mieć wyjścia i mnie przygarnie.
- Jak wolisz. Powodzenia.
- Trzymaj się. Mam nadzieje, że kiedyś będę mógł ci się jeszcze odwdzięczyć za to wszystko.  

Taksówka z Jackiem odjechała, więc i oni mogli spokojnie wrócić do Torunia. Przejazd o tej porze był niesamowicie komfortowy i pokonanie tego odcinka zajęło im nieco ponad godzinę i trzydzieści minut. Zjechali na węźle Ciechocinek, by wysadzić dziewczyny, a potem Krystian odwiózł Sebastiana do domu. Po powrocie nie miał już ochoty na nic. Padł na łóżko umierając ze szczęścia, że to jego własne łóżko, a wizyta w Londynie to już historia.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 17 kwietnia

    Pomoc Krystiana jest nieoceniona, być może uratował życie temu chłopakowi, ale dalej będzie musiał radzić sobie sam. Agata miała przygody, ale wreszcie wrócili. Jak zwykle przyjaciele odwdzięczają się, nawet transport udało się zorganizować. Ciekawe co powie Marta, jak się dowie co się działo w Londynie Wygląda na to, że to nie koniec, zwłaszcza, że wciąż gdzieś kręci się pewnie Kinga

  • blondeme99

    blondeme99 · 14 kwietnia

    Krystian ma takie dobre serce   Takiego człowieka spotkać na swojej drodze to cud właściwie przy nim nawet zła osoba chciałaby być dobra Agata wiele przeszła, ale w końcu odetchnie od tych przykrych wydarzeń, które ją spotkały Ale budujesz napięcie  

  • Speker

    Speker · 14 kwietnia

    W Twoich opowiadaniach zawsze jest super bohater, który mimo ciężkiego losu z jakim sam musi walczyć, zawsze skory jest do pomocy innym. Bardzo przyjemnie i lekko czyta się Twoje dzieła. Potrafisz pisać o życiu codziennym, miłym i spokojnym. Potrafisz także wpleść wątek tragiczny, pełen emocji i trwogi o losy bohaterów. Masz talent, i życzę Ci mnóstwa weny i sukcesów, oby tak dalej!