Życie trudne jest cz.49

Życie trudne jest cz.49Choć wstał pół godziny przed budzikiem nie czuł zmęczenia. Patrząc w sufit próbował przywołać w pamięci śmiechy, jakimi go raczyły poprzedniej nocy i czuł się świetnie, że złapały niezły kontakt. Spodziewał się pytań o Kingę ze strony siostry, ale wolał ucinać temat niż drążyć coś, co powinno odejść w zapomnienie. Wciągnął kapcie, przeciągnął się i wyszedł. Zajrzał po drodze do jednej i drugiej. Pocałował obie w policzek i zszedł na dół.
Spojrzał w lustro, ale nie wrócił się do niego na dłużej. Wiedział, że potrzebuje porządnej regeneracji po tym wszystkim, co się ostatnio działo wokół niego i Agaty. Zamiast kawy zaparzył herbatę owocową, do której zrobił bułki z dżemem truskawkowym. Przed domem naprzeciwko stał Dawid skrobiący szybę samochodu. Kiwnął mu głową unosząc parujący napar do góry.
– Całe szczęście, że mam garaż – uśmiechnął się i poszedł się ubrać.
Kiedy wrócił dopił herbatę do końca, wciągnął buty i poszedł do garażu. Odpalił silnik i ruszył, kiedy brama wjechała nad samochodem do środka. Uchylił szybę stając obok Dawida.
– Mogę podrzucić.
– I co?  Tyle pracy na marne? – wskazał skrobaczką szybę swojego Audi.
– Wracam normalnie, więc możesz zabrać się z powrotem.
Dawid zamknął auto i zaniósł kluczyki do środka. Z laptopem pod pachą wsiadł do auta Krystiana.
– Brr. Nienawidzę zimy.
– Ja też. Kiedyś pracował u nas chłopak, ale założył własną firmę i pomyślałem sobie, że może kupisz od niego blaszany garaż. Po co się męczyć?
– Ile za taki?
– Tysiąc dwieście z montażem to minimum. Mogę podać ci numer.
– Wolałbym taki jak ty masz. Pogadam z wujkiem czy mógłby mi postawić taki.
– Jak chcesz. Jakby, co mogę ci pomóc w ramach sąsiedzkiej przyjaźni.
– Będzie mi miło.
Jak to z rana Łódzka przeżywała totalne oblężenie a na terenie toruńskiego parku technologicznego było już sporo aut.  
– Marnowanie paliwa – skomentował Dawid jazdę ruszanie-stop-ruszanie.
– Co zrobisz? Dzisiaj wszyscy wygodni. Wsiadasz i dojeżdżasz własnym autem na każdą godzinę bez czekania na autobus.
– I tak lepiej niż w Warszawie. Tam to jest dopiero problem z korkami i nadmiarem aut.
Wysadził go przed portiernią firmy zajmującej się ochroną i przechowywaniem danych osobowych.  
– Zadzwoń jak skończysz.
– Jasne. Dzięki.
Wjeżdżając na parking swojej firmy nie mógł uwierzyć w ilość wolnych miejsc. Mógł stanąć nawet w poprzek.
– Co się stało? – zapytał ochroniarza.
– Podobno grypa żołądkowa.
– Mi nic nie jest.
– Szczęściarz. Ja wczoraj cały dzień w kiblu.
– Bez zwolnienia?
– Nie miał, kto za mnie przyjść.
– Tragedia.
– A żebyś wiedział.
Co drugi gabinet był pusty i nawet kolejki do automatu z kawą nie było. Zrobił trzy i wrócił do siebie. Włączył komputer, radio i z nogami na stole zabrał się za kawę.  
Przeglądał ciekawy artykuł o bardzo podejrzanym projekcie, jakim był nano GPS. Wiedział, że na świecie trwa walka technologiczna o to, kto będzie miał najlepszy sprzęt i kto pierwszy przejmie kontrolę nad systemami wroga. Podobno to mieszanka jakichś metali podająca dokładność wskazania do pół metra. Wadą było to, że pomimo bezśladowego wstrzyknięcia wywoływała objawy podobne do choroby popromiennej, więc jawne korzystanie z tej metody było niemożliwe i stosowanie tego na ludziach było bardzo niehumanitarne.  
Kiedy wybiła ósma trochę się zmartwił nieobecnością Seby i Michała. Wysłał im dwie jednakowe wiadomości:
„Jak posiedzenie? Dostarczyć papier?”
Ich odpowiedzi były takie same jakby siedzieli w jednym szalecie:
„Spadaj. Nie wiesz chyba, co to męka”
Uśmiechnął się szeroko, ale pożyczył im szybkiego powrotu do zdrowia.  
Cały dzień przesiedział u siebie, bo większości z obecnych nie znał osobiście, więc nie miał, z kim pogadać, kiedy się nudził. Wychodząc klepnął w ramię ochroniarza życząc i jemu powrotu do pełnej formy.
Dawid już czekał na niego, więc razem wrócili na Strzałową. Zapach obiadu poczuł już w garażu.
– Pięknie pachnie – rzucił, kiedy wszedł do jadalni.
Nie odpowiedział mu nikt. Zupa była ciepła, kiedy dotknął garnka, więc ktoś musiał niedawno tutaj być. Wszystko się wyjaśniło, kiedy przeczytał kartkę leżącą na jego łóżku.
„Umówiłam się z Kingą. Wrócę po południu”
Zdenerwował się trochę tą informacją. Miał tylko nadzieje, że Agata nie przeczytała jej przed nim.  
Usłyszał zamykanie drzwi i zgniatając kartkę zszedł na dół. Przywitał się z Agatą, ale nie dostrzegł na jej twarzy żadnego wyrazu niezadowolenia.  
– Ładnie pachnie.
– Czyli to nie ty…
– Co nie ja?
– Zupa.  
– Marta powiedziała, że coś przygotuje na obiad.
Nalał dwa talerze zupy grzybowej z makaronem i zjedli wspólnie opowiadając sobie o dzisiejszych przeżyciach. Oczywiście Krystian nie bezpośrednio przedstawił sytuację w firmie, ale delikatnie dał jej do zrozumienia, że markety mogą dziś wyprzedać cały zapas papieru toaletowego.  
– Gdzie Marta?
– Poszła się z kimś spotkać.
– Dobrze, że ma jeszcze, z kim pogadać.
– A wy, do której siedziałyście? Widzę, że trochę zmęczona jesteś.
– Opowiedziała mi wszystko, co się wydarzyło tam za granicą. To było straszne.
– To, z czego się śmiałyście?
– To było przed. Opowiedziała mi o kilku zabawnych wpadkach, jakie ci się przytrafiły.
– To znaczy? – zaczerwienił się ze wstydu.
– Jak zbiłeś szybę w witrynce babci i upozorowałeś to na działanie przeciągu.  
– Coś jeszcze?
– Czymś się stresujesz?
– Nie. Chciałem wiedzieć czy aby nie za dużo się zwierzała.
– Nic, co byłoby dla ciebie wstydliwe.
– Jasne. Co ci powiedziała o tamtych wydarzeniach?
– Długo rozmawiałyśmy. Powiedziała tylko, że tyle ile mogła to powiedziała tobie.
– Łapię. Część faktów nie nadaje się do opowiadania bratu.
– To nie tak. Ona kocha cię ponad wszystko. Długo płakała, że cię wtedy nie posłuchała a potem bała się, że straciła twoje zaufanie.
– Nigdy do tego nie dojdzie. Mieliśmy bardzo trudno w życiu i przysięgliśmy sobie, że będziemy zawsze się wspierać. Dlatego z nami zamieszkała i zabrałem ją na zakupy.
– To twoja siostra. Ja nie wiem tylko czy – próbowała dokończyć odwracając wzrok.
– Czy co?
– Starczy miejsca dla nas dwóch.
– Kocham was obie. Nie biorę nawet pod uwagę sytuacji, w której musiałbym wybierać między wami – przytulił ją próbując rozproszyć jej wątpliwości.
– Nie chcę stać między wami. Po tym wszystkim, co mi powiedziała czuję, że mi zaufała. Myślisz, że zupełnie się do mnie przekonała?
– Nie wiem, ale sądzę, że polubicie się i z czasem odstawicie mnie na boczny tor a ja będę tylko przydatny, kiedy będzie trzeba zapłacić rachunki albo podwieźć na zakupy.
Agata parsknęła śmiechem przytulając go do siebie.
– Wariat. Sporo razem przeszliśmy i nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia bez ciebie. Nie pozwolę żadnej innej nawet spojrzeć na ciebie – dodała z uśmiechem na ustach.
– Wyczuwam lekką zazdrość…
– Wcale nie.
– A jednak.
– Co?
– Widzę to w twoich oczach.
Spojrzała na niego błagalnym wzrokiem, po czym usiadła mu na kolanach i oparła głowę na ramieniu.  
– Współczuję jej bardzo. Przejść takie piekło.
– Prosiłem ją przed wyjazdem. Od początku nie podobał mi się ten typ.
– Doświadczenie czy przeczucie?
– Nie wyglądał mi na godnego zaufania.  
– Nie wiem czy po czymś takim mogłabym ponownie zaufać jakiemukolwiek facetowi.
– A mi?
Milczeli przez chwilę do momentu aż wróciła Marta.
– Jestem.
Nadal przytuleni siedzieli w kuchni czekając aż do nich dołączy.
– Smakowało? – zapytała w progu.
– Mi tak. Agata?
– Gorąca zupa w tak mroźny dzień to prawdziwy skarb.
– Cieszę się.  
– Jak spotkanie? – zapytał Krystian niepewnie licząc, że nie wiele zdradzi.
– Było miło. Pogadałyśmy przy pizzy i coli.
– Ja zabieram się za lekcje – Agata poszła na górę.
Kiedy Agata poszła Olek zaparzył dwie kawy rozpuszczalne. Po kilku minutach przebrana w dres dołączyła do niego Marta.
– Kinga nic się nie zmieniła. Nadal piękna, choć trochę smutna.
– O czym rozmawiałyście?  
– O wszystkim. O tobie też.
– To znaczy? –  dopytywał skupiając na niej wzrok.
– Powiem ci, co zaobserwowałam. Kiedy tylko przewijało się twoje imię podnosiła wzrok, jej oczy błyszczały tak niesamowicie, że momentami było mi jej żal.
– Marta…proszę cię. To wszystko przeminęło i nie wróci.
– Nie byłabym tego taka pewna – zasiała w nim ziarno niepewności.
– Zbyt bardzo różnimy się w pewnych kwestiach.
– Nie wierzę, że nie chciałbyś zostać ojcem.
– Powiedziała ci?
– Tak. Streściła mi wszystko. I wiesz, co?
Spojrzał na nią ze zdziwieniem czując zbliżające się kazanie.
– Trochę mi przykro za ciebie.
– Dlaczego?
– Po tym wszystkim jestem zdziwiona, że nie mogliście się porozumieć.
– Ale ja próbowałem.
– Chyba zbyt mało się starałeś.  
– Odpuść.
– Krystian.
Spojrzał na nią gniewnie tak jak zawsze, kiedy coś przeskrobała. Przyłożyła kubek z kawą do ust by zamaskować swoją reakcję.  
– Jest jeszcze jeden plus naszego spotkania.
– Jaki?
– Wynajmie mi mieszkanie. Za połowę ceny, jaką mogłaby dostać ze względu na naszą znajomość.
– Nie pozwolę na to. Dołożę drugą połowę.
– Też nie chciałam się zgodzić, ale ona długo nalegała.
– I zgodziłaś się…
– A miałam wyjście?
– Nie wiem – wzruszył ramionami.
Jakiś czas temu ustalił pewne kwestie z Kingą. Wszystko zawierało się w ich prywatnym pakcie. Pojawienie się Marty między nimi sprawiło, że jedna ze stron mogła nadal żyć nadzieją powrotu. Krystian nie brało pod uwagę takiego scenariusza. Poświęcił kiedyś wiele dla Kingi, ale teraz jego serce było otwarte tylko dla Agaty.
– Sprawdzę jak sobie radzi.
Zapukał dwa razy i wszedł do jej pokoju. Siedziała pochylona nad książkami jakby nie dosłyszała, że przyszedł.
– Łatwe czy trudne?
– Rachunek prawdopodobieństwa. Nienawidzę tego
– Ja też za tym nie przepadałem. Pokaż – chwycił zeszyt i zaczął rozwiązywać zadania. Kreślił kolejne znaki i liczby tak szybko, że nie nadążała za nim.  
Po kilku minutach rozwiązał wszystkie siedem zadań. Odłożył ołówek i podał jej zeszyt.
– Gotowe.
– Nawet nie pytam czy dobrze.  
– Musi być dobrze. Miałem szóstkę z matmy – pochwalił się.
– Gratulacje kochany. A teraz mi wytłumacz, co i jak.
– Siadaj – poklepał miejsce na zaścielonym łóżku.
Położyła się obok niego i bacznie słuchała, kiedy wskazywał jej kolejne działania. Kiwała głową, kiedy pytał czy łapie.  
– Boję się matury.
– Czemu?
– Że ze stresu zapomnę wszystkiego i nic nie napiszę.
– Mądra z ciebie dziewczyna. Dasz radę.
Objęła go bardzo mocno. Krystian spoglądał przed siebie pełen optymizmu wiedząc, że sobie poradzi bez problemu.  
– Mogę napisać za ciebie matmę jak chcesz. Nie wiem tylko czy uda mi się za ciebie przebrać.
– Niezły pomysł. Musiałbyś zapuścić włosy i założyć sukienkę.
– Dla ciebie zrobię wszystko.  
– Wiem. Czuję to w środku. Kocham cię. Co do naszej rozmowy w kuchni…
– To?
– Nie jestem zazdrosna. Chcę tylko abyś zawsze był przy mnie.
– Będę i liczę, że ty też nigdy mnie nie zostawisz.
– Obiecuję – i zasnęła w jego objęciach a on nadal gładził jej włosy.
Przykrył ją kocem i zszedł na dół. Przed telewizorem stale zmieniając kanały siedziała Marta.
– Śpi?
Kiwnął głową akceptująco.
– Siadaj brat. Obejrzymy coś fajnego.
– Jak za dawnych lat?
– A jak!  
Z serwisu VOD wybrali kinową wersję Dragon Ball, aby wspomnieć sobie wspólnie spędzany czas przed telewizorem zaraz po szkole. RTL 7, obiad i naśladowanie kame-hame.

4 komentarze

 
  • Ela

    Kiedy dodasz następna część

  • dreamer1897

    @Ela Witam. Za kilka minut powinno się coś pojawić. Pozdrawiam :)

  • AuRoRa

    Smartfon nie zastąpi rozmowy w cztery oczy, w czasie świąt zwłaszcza. Ciekawie rozwijasz wątek siostry w opowiadaniu. Kinga wciąż żywi nadzieję na miłość, skoro rozmawiała z Martą o dawnych czasach. Matura Agaty powinna pójść gładko, przy takiej pomocy ze strony Krystiana :)

  • dreamer1897

    @AuRoRa Dzięki, staram się czerpiąc niektóre słowa od najlepszych w tym Ciebie. Może na coś jeszcze liczy? Kto wie co będzie w przyszłości? Pomoże jej na tyle ile da radę bo ma tylko jego. Dzięki za odczyt. Pozdrawiam serdecznie ;)

  • Ela

    Nareszcie ale jak zawsze malo

  • dreamer1897

    @Ela Bardzo mi miło, że ciągle mało. Nadrobię w następnej części. Dziękuje bardzo za wizytę. Pozdrawiam serdecznie ;)

  • blondeme99

    Marta chyba zżyła się z Kingą i być może dlatego nie rozumie decyzji Krystiana. Każde rozstanie jest trudne, ale widocznie Kingę jeszcze to gryzie. Dziękuję za rozdział w ten świąteczny dzień  :zakochany:

  • dreamer1897

    @blondeme99 Pewne znajomości nie kończą się od tak więc wspomnienia potrafią na nowo ożywić pewne uczucia. To ja dziękuję, że wobec takiej ilości pyszności na stole znalazłaś czas aby przeczytać ten rozdział. Dziękuję i pozdrawiam :)