Życie trudne jest cz. 26

Życie trudne jest cz. 26

Zostawił samochód na płatnym parkingu i pobiegł do szpitala. Zapytał przechodzącą pielęgniarkę gdzie może uzyskać jakiekolwiek informacje na temat przyjętych pacjentów. Nie była w stanie odpowiedzieć gdzie zabrano Sienkiewicza. Wybrał numer Agaty by zapytać gdzie są. Na oddziale leczenia udarów mózgu znalazł się kilka chwil po piętnastej. Na korytarzu siedziały obie zalane łzami.
- Co się stało?- zapytał kiedy szedł w ich kierunku.
Nie doczekał się odpowiedzi. Albo nie słyszały pytania albo były zbyt przejęte tym co się wydarzyło. Stał przed nimi w milczeniu czekając aż się odezwą.  
- Tata miał udar mózgu
- Jak to?
- Nowak spod siódemki wracał ze śmietnika i znalazł go na parkingu. Zadzwonił po pogotowie i przyszedł nas poinformować- dodała matka.
- Co z nim?
- Nastąpił krwotok śródmózgowy…- odpowiedziała Agnieszka.
Nie bardzo miał pojęcie co to znaczy więc zapytał:
- Wyjdzie z tego?
Obie spojrzały na niego zalane łzami. Spodziewał się najgorszego.
Z sali w której leżał wyszedł lekarz w asyście dwóch osób.
- Niestety nie możemy mu już pomóc- spojrzał na nich oznajmiając bolesną prawdę.
Obie wybuchły płaczem jakiego nigdy nie słyszał.
- Co to znaczy panie doktorze?- dopytywał.
- Tyle, że mózg nie reaguje na żadne bodźce. Pomoc nadeszła zbyt późno. Nic już nie można zrobić. Jedyne co państwu pozostało to pożegnać się z nim.
Histeria jaka ogarnęła obie dziewczyny doprowadziła i jego do łez pomimo, iż z początku nie przepadali za sobą. Lekarz pozwolił im wejść na chwilę a potem kazał wyjść z czym nie mogły się pogodzić. Objął je obie i wyprowadził tuląc do siebie. Siedzieli pod salą do momentu kiedy ciało zostało zabrane z oddziału.
- Odwiozę was do domu- zaproponował po prawie dwóch godzinach obłędnej ciszy.  
Ani jedna ani druga się nie odezwała. Obie z twarzami ukrytymi w dłoniach przeżywały całą sytuację jakby głuche na jego słowa. Podszedł do Agaty, której oddech był znacznie powolniejszy niż matki.
- Pozwól, że zabiorę was do domu.
Spojrzała na niego badawczo i niemal natychmiast rzuciła się w jego objęcia. Przytulił ją i zaczął masować po plecach czekając aż się do końca uspokoi.
- Mamo?- zapytała.
Agnieszka wstała i bez słowa ruszyli w kierunku schodów. Szły za nim całkiem oderwane od rzeczywistości oglądając się za siebie kilka razy.
- Niech to szlag- wyjął blankiet z karą 50zł za brak opłaty parkingowej.
Otworzył drzwi samochodu dla każdej z nich. Kiedy wysiedli na parkingu zadzwonił jego telefon.
- No cześć. Idziesz z nami na piwo?
- Z jakiej okazji?
- Ocaliłeś dzisiaj firmę.
Dziewczyny udały się w kierunku klatki schodowej więc miał chwilę na swobodną rozmowę.
- Nie mogę. Tata Agaty odszedł dwie godziny temu.
- Jak to?
- Miał udar. Pomoc zjawiła się zbyt późno.
- Co z nimi?
- A co ma być? Są wstrząśnięte, nie reagują na żadne moje słowa.
- Przekaż im wyrazy współczucia od nas. Trzymaj się- zakończył rozmowę Michał.
Zdążył jeszcze dobiec do klatki zanim się zamknęły drzwi. Szedł za nimi po schodach a cisza jaka się roztaczała wokół nich dołowała również jego. Kiedy weszli do środka zapytał:
- Mogę zrobić sobie kawy?
Ani jedna ani druga nie odezwały się słowem. Wstawił wodę, nasypał kawy do trzech kubków i zalał kiedy woda się zagotowała. Ostrożnie zabrał do dużego pokoju gdzie obie siedziały na kanapie tuląc się do siebie. Przechodził przez podobne piekło już kilka razy ale nigdy nie potrafił pocieszyć nikogo w takiej sytuacji. Przyszło mu niestety milczeć z tego powodu i wypić kawę samemu. Agnieszka zasnęła na kanapie więc Agata okryła ją kocem a sama wypiła swoją kawę. Kiedy skończyła poszli do jej pokoju. Klepnęła ręką na łóżku wskazując mu miejsce obok siebie.
- Żebym mogła cofnąć czas…
- Myślę, że to by nie pomogło- dodał ostrożnie.
- Dlaczego?
- Każdemu z nas jest pisany jakiś scenariusz. Mój już dawno przekroczył granice, których sobie nigdy nie wyobrażałem.
- To znaczy?
- Zabrał Natalię, moich dziadków.
- Nigdy nic nie mówiłeś o twoich rodzicach…
Milczał przez dłuższą chwilę. Wiedział, że kiedyś zapyta o jego rodziców ale nie domyślił się, że w takich okolicznościach.
- Chcesz poznać prawdę?
Skinęła głową pragnąc poznać jego historię.
- Wychowywała mnie babcia z dziadkiem.
Zrobił przerwę aby ułożyć sobie wszystko w logiczną całość.
- Twierdziła, że moi rodzice nie byli gotowi na dziecko dlatego zrzekli się swoich praw. Ona stoczyła największą walkę aby wychować mnie i moją siostrę.
- Masz siostrę?- zapytała zaciekawiona.
- Tak. Jest dwa lata młodsza ode mnie.
- Co z nią?
- Po śmierci dziadków wyjechała do Londynu na studia. Przez jakiś czas przesyłała kartki z miejsc w jakich bywała. Potem kontakt się urwał kiedy mi napisała, że chce poślubić jakiegoś Brytyjczyka.  
- Dlaczego?
- Nie jestem rasistą- zaznaczam to z góry.
- Ok. Rozumiem.
- Miał arabskie pochodzenie. Nie podobał mi się od samego początku.
- Muzułmanin?
-  Tak. Radykalny i bezwzględny. Wywiózł ją do Egiptu.
- Co się z nią dzieje?
- Nie mam pojęcia. Zgłosiłem jej zaginięcie do MSZ oraz fundacji Itaka.
- Coś wiedzą?
- Pół roku temu podobno jacyś turyści ją spotkali. Wyglądała znacznie marniej niż na zdjęciu jakie przekazałem fundacji.
- Dlaczego nie walczysz o jej powrót?
- Nic nie mogę zrobić. Prawo arabskie daje mu prawo własności do niej.
- I tak zostawisz tą sprawę?
- Gdybym miał z nią kontakt porozmawiałbym z nią na temat ucieczki. Chciałbym zapłacić za koszty podróży do Polski.
- Musi być jakiś sposób.
- Próbowałem prawie wszystkiego. Nie ma innej opcji niż ucieczka a nawet wtedy nie ma gwarancji, że nie będzie jej ścigał.
- Właśnie.
- Choć nie zawahałbym się ani chwili gdyby tu za nią przyjechał. Pokazałbym mu gdzie ma się wynosić.
Milczeli przez chwilę ale jemu zrobiło się znacznie lżej na sercu kiedy podzielił się tą historią.
- Chciałabym się już położyć. Zasnąć, rano obudzić i zobaczyć ojca.
- Mam zostać z tobą?
Spojrzała na niego i postanowiła, że powinna sama się z tym zmierzyć. Wierzyła w jego dobre intencje ale chciała być teraz sama.
- Dam sobie radę. Miałeś trudny dzień w pracy. Wypocznij.
- To nic przy tym co dziś przeszłaś. Jesteś pewna?
Skinęła głową akceptująco. Pocałował ją w czoło. Założył buty i zszedł na dół kiedy zamki w drzwiach się przekręciły. Wyjął telefon i zadzwonił do Michała. Potrzebował towarzystwa aby pogadać na temat obecnej sytuacji.
- Gdzie jesteście?
- Na starym mieście. W barze Pod Jeleniem.
- Za kilka minut będę u was.
Zostawił auto na parkingu i poszedł piechotą. I choć dopiero dochodziła dwudziesta to ilość pijanej młodzieży zwiększała się proporcjonalnie do pokonanej odległości. Kiedy się zjawił na zewnątrz czekał Sebastian z papierosem w ręku.
-Ciężki dzień co?
- Jak cholera.  
- Nie zostałeś z Agatą?
- Powiedziała, że musi się z tym sama zmierzyć. Nie naciskałem.
- Dałeś jej odetchnąć.
- Nie chciałem robić nic na siłę.
- Jak to się stało?
- Wejdziemy do środka?
Wziął numerek zostawiając swoją kurtkę na wieszaku. Przy stoliku siedzieli Michał i Oliwia.
- Hej- rzucił ponuro w ich kierunku.
- Cześć. Jednak się zdecydowałeś.
- Potrzebowałem odpoczynku. Chciałem pogadać.
- Co taki smutny?- zapytała Oliwia.
- Michał nic ci nie powiedział?
Spojrzał na przyjaciela i znał już odpowiedź.
- Chciałem ci właśnie powiedzieć- zwrócił się w jej kierunku.
- Co takiego?- zapytała.
- Tata Agaty…umarł dziś w szpitalu- uprzedził go Krystian.
- Co?- wykrzyknęła wstając z miejsca.
- Usiądź, proszę- dodał Krystian.
- Ale jak to? Agata nic mi nie powiedziała.
Milczeli przez chwilę.
- Widocznie nie miała głowy aby dzwonić po wszystkich.
- Co z nią?- dopytywała.
- Chce być sama więc tutaj jestem.
- Może ja do niej pójdę?
- Uważam, że to nienajlepszy pomysł- zahamował jej zapędy Krystian.
- Dlaczego?
Rzucił w jej kierunku znaczące spojrzenie i dał sobie chwilę na dokończenie zamówionego piwa.
- Kiedy pogrzeb?- zapytał Michał.
- Nie mam pojęcia. Potrzebuję noclegu aby jutro być z nimi.
- Wpadnij do mnie- zaoferował się Sebastian.
Skinął głową w jego kierunku akceptując zaproszenie. Kilkanaście minut zajęło mu streszczenie przebiegu wydarzeń od kiedy opuścił firmę.
- Dlaczego tak musi być?-  dopytywał Michał będący już po trzecim piwie ale bez oznak upojenia alkoholem.
Cisza jaka rządziła przy ich stoliku wprowadziła każdego w zadumę nad kruchością życia.
- Wiecie co było najgorsze?-zapytał Krystian.
Patrzyli na niego nie znając odpowiedzi.
- Ona wierzyła w to, że rano się obudzi a tata będzie siedział z nimi.
Całą noc spędzili w jednym klubie. O północy rozstali się i każdy poszedł we własnym kierunku. U Sebastiana byli po dziesięciu minutach jazdy taksówką. Mieszkał w kamienicy niedaleko Mickiewicza. Skrzypiące schody prowadzące na górę wzbudzały szacunek w Krystianie. Samemu nie miałby odwagi przebywać w takim miejscu o tej porze. Drzwi z numerem siedem zaskrzypiały a z sypialni matki Seby dochodził głoś smętnego chrapania.  
- Kanapa czy łóżko z Ikei?- zapytał kolega.
- A co wygodniejsze?
- Ikea- odparł bez wahania.
Sebastian zaprowadził go do swojego pokoju i zostawił. Sam udał się do salonu na kanapę  gdzie zasnął  natychmiast gdy zetknął się z poduszką.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 27 lip 2018

    Odcinek pełen zadumy nad kruchością naszego życia   Szkoda ojca Agaty, już wyglądało na to, że zaczyna akceptować związek córki. Życie jest takie skomplikowane, a najgorsze że nie wiemy co przyniesie jutro. Masz dar opisywania rzeczywistości . Oby Krystianowi wreszcie zdarzyło się coś weselszego, biedny chłopak.

  • Fanka

    Fanka · 12 lip 2018

    Już po zdjęciu wiedziałam,że z taty Agaty nie będzie dobrze...Straszne jest stracić kogoś najbliższego   współczuje Agacie...

  • blondeme99

    blondeme99 · 12 lip 2018

    To najsmutniejszy rozdział jaki czytałam   Strata kogos bliskiego to najgorsze co moze byc   Oby Agata i jej mama były silne. Pieknie i wzruszająco napisane. Miałam wciaz nadzieje, ze tata Agaty wyjdzie z tego cało   Rozdział jak zwykle mega, to jak ubierasz słowa w zdania jest imponujące i ciekawe Trzymaj tak dalej i życzę weny