Życie rowerzysty

Życie rowerzystyBył środek tygodnia, środa w połowie września. Dni zaczęły robić się chłodniejsze, ale jeszcze nie nastała dobrze jesień, dopiero pojedyncze drzewa zaczynały nabierać jesiennych barw, a większość nadal była zielona. Tego dnia miało być akurat słonecznie i ciepło. Wstałem nieśpiesznie z łóżka, nigdzie się mi się nie spieszyło, zrobiłem sobie śniadanie i pomyślałem by gdzieś wyruszyć rowerem. Mam znajomych na wycieczki, ale w środku tygodnia albo pracują, albo się uczą i nawet nie pomyślałem by się z kimś zgadać, wolałem po prostu wyruszyć dziś gdzieś samemu. Postanowiłem nie jechać jednak daleko i wybrać się do lasu jakieś 20 km drogą w jedną stronę, znalazłem kilka dni wcześniej na jednej mapie nowy dojazd do tamtejszego lasu, który postanowiłem wypróbować. Wykąpałem się i spakowałem kilka potrzebnych rzeczy, które zwykle zabieram jak aparat fotograficzny. Udałem się do piwnicy i wyciągnąłem rower, sprawdzając czy w kołach jest powietrze i ruszyłem spokojnie, początkowo jechałem wielokrotnie już przebytą drogą asfaltową, dopiero po około 16 km odbiłem w drogę gruntową. Nigdy nią nie jechałem, gdyż wydawała się prowadzić do jakiegoś domostwa, wiele takich dróg było w okolicy. Jednak ta konkretna według mapy miała przebiegać obok czyjegoś domu, gdy obok niego przejeżdżałem zauważyłem iż kręci się tam sporawy pies i jak to bywa, gdy tylko zobaczył rowerzystę zaczął ujadać i próbował wgryźć się w moją nogę. Przyśpieszyłem i po paru metrach pies dał sobie spokój -niestety na wsiach parę razy miałem już podobną sytuację, zwykle właścicieli owych psów ani widu, ani słychu. Niektórzy z moich znajomych zaopatrzyli się nawet w jakiś gaz pieprzowy, czy tego typu ustrojstwo w razie ostrzejszej sytuacji. Mimo wszystko lubiłem psiaki, kiedyś sam miałem niewielkiego kundelka. Minąłem niewielki mostek nad rzeczką, droga gruntowa zrobiła się niestety piaszczysta i trudna do przebycia, pomyślałem że dobrze iż mam tędy jechać tylko około czterech kilometrów, w okolicach rzeczki widok był ładny. Później niestety piasek nadal był, a widok już mniej ciekawy, po prostu pole. Po minięciu górki ujrzałem w dali swój cel, z prawej strony znajdował się las może niecały kilometr od drogi, a z lewej widać było daleko położone od siebie niewielkie domki. Gdy dotarłem do lasu rozpocząłem poszukiwania jakiejś w miarę przyzwoitej ścieżki, czy drogi wjazdowej, pierwsza była ogrodzona i tak zarośnięta, że odpuściłem próbę przedzierania się tamtędy i wjechałem nieco dalej jakąś rzadko używaną i również trochę pozarastaną znów zamkniętą drogą. Rowerem bez większego problemu przejechałem obok zbitego z drewna szlabanu i wjechałem w las, tego mi było potrzeba pomyślałem -cisza i spokój, żadnych spalin i innych smrodów, w górze słychać dźwięki ptaków. Po przejechaniu około trzech kilometrów lasem ujrzałem z lewej niewielki staw ze strumykiem biegnącym pod dróżką leśną w prawą stronę, a za stawem niewielką polankę. Przy brzegu stawu rosła trzcina zasłaniając kawałek polany. Ładne miejsce, ustronne i przyjemne, byłem tam już parę razy jednak dojeżdżałem zwykle z innej strony. Nikogo nie spodziewałem się tam zastać, mało osób znało i wybierało się do tego miejsca, czasem w weekend natrafiłem na jakiś innych rowerzystów, gdyż inaczej niż rowerem raczej nie można się było tam dostać. Jedyna droga po której można było poruszać się autem, biegnie parę kilometrów dalej i panuje tam dosyć duży ruch, jest niewielkie pobocze, ale zbyt małe by się zatrzymać. Dopiero sporo dalej można stanąć, a stamtąd już nikt nie zapuszcza się piechotą aż tu. Jeśli już kierowcy i ich pasażerowie byli bardziej zainteresowani zalaną żwirownią niedaleko możliwego miejsca postojowego, chociaż nawet o tamtym miejscu mało kto wie. Stali bywalcy przyjeżdżają tam powędkować, czy się popluskać w wodzie. Osobiście wolę to miejsce, spokojniejsze i bardziej ciche, tylko rechot żab, śpiew ptaków i szum liści. Zatrzymałem się przed stawem i zszedłem z roweru, wolnym spacerkiem skierowałem się w stronę polany, aż wyłonił mi się dosyć zaskakujący widok. Otóż przy stawie stał rower skryty początkowo za trzciną, a koło niego opalała się kompletnie nago jakaś kobieta. Przez chwilę zastanawiałem się co robić, czy oddalić się zapewniając jej spokój, popatrzeć na nią, czy też do niej podejść, uznałem że podejdę istniała szansa, że uda mi się ją poznać, a jeśli nie to przynajmniej będę miał lepszy widok. Kobieta leżała na plecach, podszedłem z jej prawej strony, jedynie co na sobie miała to drobną bransoletkę na kostce, miała ciemno brązowe i lekko kręcone włosy do ramion, duże piersi ze sporymi sutkami, zmysłowe usta, na cipce kuszący i zadbany paseczek, nie była szczupła ale taka w sam raz i wyglądała jakby była przed czterdziestką -mówiąc wprost atrakcyjna kobieta. Podszedłem do niej i i gdy już byłem blisko, zorientowałem się iż wie o mojej obecności, ale co zaskakujące, nic nie zrobiła. Myślałem, że się zawstydzi i zasłoni, a ona tylko patrzyła jak podchodzę.

Zatrzymałem się tuż przy niej, postawiłem rower i się przywitałem:
-Dzień dobry pani, piękną mamy dziś pogodę i widzę korzysta pani ze słońca (banalne, ale nic lepszego nie przyszło mi do głowy, uśmiechnąłem się skończywszy zdanie);
-Dzień dobry, tak chciałam złapać ostatnie promyki słońca (ona również się uśmiechnęła, jednocześnie przesunęła oczy na moje spodenki, penis mi się nieco podniósł i z pewnością odznaczał);
Uklęknąłem przy niej i wyciągnąłem do niej rękę, mówiąc:
-Mam na imię Grześ, mogę poznać pani imię?
Podała mi rękę, a gdy ją wziąłem powiedziała:
-Jestem Wiola, miło mi (znów się do mnie słodko uśmiechnęła, następnie przybliżyłem jej rączkę do ust i ją w nią pocałowałem, może już mało popularne zachowanie, ale w takim przypadku uznałem, że to dobry pomysł);
-Szkoda, że nie pomyślałem o opalaniu, również mogłem zabrać koc;
-Nic straconego, może się pan położyć obok mnie, na tym jest sporo miejsca... ale na moim kocu można być tylko nago.
Zaskoczyła mnie, jednak zarazem ucieszyło mnie to, pomyślałem że jest szansa poznać ją lepiej i się rozbierałem. Przesunęła się lekko robiąc mi więcej miejsca i kładąc się na boku moją stronę. Po chwili całkiem nagi stałem już obok niej, penis momentalnie się wyprężył celują w nią.
-Ładnego ma pan penisa, zadbanego jak lubię;
Uśmiechnąłem się, ale nic nie odpowiedziałem, w myśli ucieszyłem się tylko, że dobrym pomysłem było ogolenie penisa i dopiero jak się położyłem obok, również na boku patrząc prosto w jej oczy (je też miała piękne, zjawiskowe ciemno brązowe), spytałem:
-Nie obawia się pani, tak nago tu leżeć?;
-Nie podejrzewałam iż w środku tygodnia ktoś mnie tu zauważy, ale cieszy mnie że pojawił się pan i mam towarzystwo (odpowiedziała uśmiechając się, a potem dodała ciszej) Poza tym lubię seks;
-Mnie również cieszy, ze panią tu spotkałem, nie spodziewałem się ujrzeć tu tak pięknych widoków. Jest pani bardzo piękną kobietą. (i dodałem szybko);
-Może skończymy z tym pan/pani. Nie mam co prawda alkoholu, by wypić bruderszaft jednak zawsze można uczcić to pocałunkiem.
-Bardzo chętnie (odpowiedziała);
-Grześ;
-Wiola;
Następnie przybliżyłem się i delikatnie ją pocałowałem w jej słodkie usteczka, chwilę się nimi rozkoszowałem.
-cudownie, uwielbiam pocałunki i tylko szkoda, że dostałem pozwolenie tylko na jednego;
-czemu tak sądzisz? Również je uwielbiam i jeśli masz ochotę, to mnie całuj;
Nie zastanawiałem się nawet, tylko przybliżyłem do niej bardziej i całowałem namiętnie ją w usta, później po szyi, lizałem ją też po uszkach. Wiola w tym czasie złapała mojego sztywnego penisa i zaczęła go głaskać, chwilę pomiętosiła też jajeczka, a potem już go tylko masowała. Delikatnie przygryzałem płatki jej uszu, głaszcząc ją po całym ciele, a ona chętnie oddawała mi swoje seksowne ciałko do pieszczot. Zszedłem pocałunkami niżej do jej cudownych dużych piersi, musiała wtedy zostawić mojego penisa, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Zabrałem się za całowanie i lizanie jej piersi kręcąc spirale najpierw po jednej, potem po drugiej piersi omijając na razie sutki. Przymykała co jakiś czas oczy rozkoszując się dotykiem moich ust i języka. W końcu zająłem się jej sutkami, z początku delikatnie je liżąc, później zacząłem je ssać, następnie próbowałem wsunąć sobie jak najwięcej jej piersi do ust, kręcąc wewnątrz językiem po jej sutku. Widziałem że jest coraz bardziej podniecona, co jakiś czas zmieniałem pieszczoty i dodawałem delikatny uścisk zębami w jej sutki -usłyszałem jak cichutko jęknęła, co mnie jeszcze bardziej rozochociło i postanowiłem znów skierować się w dół. Całowałem jej brzuszek, polizałem pępek i zbliżałem się do już lekko wilgotnej szparki, którą początkowo omijałem drażniąc się z nią. Całując okolice jej ud i wzgórka, wiedziałem że pragnie poczuć już mój język na szparce, ale postanowiłem ją dalej drażnić, chociaż nie było to łatwe, by. Byłem tak podniecony, że najchętniej bym od razu wypełnił jej cipkę swoim twardym penisem. Chciałem jednak dać swojej kochance niezapomniany seks, długi i delikatny. Zaczęła się lekko kręcić, wiedziałem iż pragnie mocniejszych doznań. Bardzo powolutku przejechałem po jej szparce językiem, a potem gdy na mnie spojrzała i już myślała że zacznę ją tam pieścić, powiedziałem:
-nie tak prędko (i się uśmiechnąłem).
Złapałem w ręce jej nogę i teraz to ją obsypywałem pocałunkami, lizałem ją po łydce, po pięcie, a nawet powolutku po spodzie stopy, zaczęła lekko chichotać i gdy przestałem, spojrzała na mnie mówiąc:
-nie rób tak proszę;
-niczego nie obiecuję.
Polizałem jeszcze jej paluszki, a następnie powtórzyłem na drugiej nóżce te same pieszczoty, omijając tym razem spód stopy. Gdy uznałem, że już wystarczy, ona akurat powiedziała:
-proszę wyliż mi w końcu cipkę;
Nie kazałem już jej więcej na to czekać i przywarłem ustami do jej szparki na początku delikatnie, jeździłem po niej językiem od dołu do góry, kręciłem ósemki, brałem w usta jej rozchylone płatki, muskałem ustami i językiem jej łechtaczkę, wzdychała coraz częściej. Wiedziałem że dużo jej nie brakuje, była już bardzo podniecona. Nasiliłem jeszcze pieszczoty, aż zawładnął nią orgazm, nie przestawałem jej pieścić, ale robiłem to już bardzo subtelnie, co chyba wydłużyło nieco jej przyjemność. Gdy w końcu uspokoiła się, powiedziała:
-chodź tu do mnie;
Położyłem się na niej, całowałem ją znów po ustach, poczuła jak mój twardy penis ociera się o jej cipkę, ale zaskoczyłem ją szepcąc do ucha:
-posmakowałaś mi, chcę Cię jeszcze raz wylizać do orgazmu, nim w końcu zerżnę;
Nie wiedziałem jak na to zareaguje, bo może już bardzo pragnęła seksu, ale nie pozostawiłem jej chwili na zastanowienie i znów pieściłem ustami oraz językiem jej słodką cipkę. Zmieniłem teraz trochę jednak pieszczoty, nie tylko lizałem ją po szparce, ale wsuwałem też język do jej cipki starając się dociskać usta i tym samym wsunąć głębiej w nią język. Delikatnie też ssałem jej łechtaczkę, a nawet co jakiś czas ściskałem ją leciutko zębami. Długo nie czekałem, jak moja kochanka znów zaczęła wykazywać oznaki podniecenia. Zmieniałem dotychczasowe pieszczoty, ich tempo i nasilenie pobudzając ją coraz bardziej. Chciałem by znów miała orgazm i bardzo się starałem ją doprowadzić ponownie do rozkoszy, wsuwałem w nią palec wskazujący i kręciłem nim w jej wnętrzu, jednocześnie skupiając się już tylko na łechtaczce, patrząc na jej reakcję i próbując robić to co ją najbardziej pobudzało. Później wprowadzałem do jej cipki już dwa palce i mocno ją lizałem, aż w końcu ponownie osiągnęła orgazm, podczas którego aż wytrysnęła prosto na moją twarz. Zaskoczony odsunąłem się, a po chwili do mnie dotarło iż pierwszy raz doprowadziłem kobietę do aż takiego podniecenia i byłem z siebie bardzo zadowolony. Poza tym to było dosyć podniecające, mieć jej soki na twarzy. Ukucnąłem przed nią, trochę niepewny co dalej zrobić, gdy ona jeszcze przeżywała swoją rozkosz. Powolutku wracała do siebie, gdy otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie jakoś tak niezręcznie, powiedziała:
-przepraszam, to było niesamowite.
Uśmiechnąłem się do niej również i nim zdążyła coś dodać odpowiedziałem:
-Dziękuję, cieszę się że sprawiłem Ci taką przyjemność.. pierwszy raz udało mi się doprowadzić kobietę do wytrysku. Słyszałem o tym, ale nigdy nie widziałem, zaskoczyłaś mnie.
-Pierwszy raz i mnie to spotkało, nawet nie wiedziałam że uda mi się osiągnąć taki orgazm.. jesteś świetny. Daj mi jeszcze chwilkę i będę chciała Ci się odwdzięczyć.
Miałem jednak teraz już inne plany, wstałem mówiąc:
-Poczekaj chwilkę, wezmę tylko gumki, mam je przy rowerze. Chcę się z Tobą kochać Wiolu.
Ruszyłem w kierunku swojego pojazdu, ale nim zdążyłem zrobić może krok ona powiedziała:
-nie musisz ich zakładać, nie lubię się w nich kochać, chcę Cię lepiej poczuć.
-no ale nie wiem, czy uda mi się go w porę wyciągnąć..
Nie skończyłem nawet mówić, jak odparła:
-bez obaw, nie zajdę.
Ciekawiło mnie troszkę skąd ta jej pewność, ale nie dopytywałem, nie chciałem psuć atmosfery zbędnymi pytaniami. Usiadłem więc ponownie przed nią i gdy się całkiem już uspokoiła, widziałem że próbuje usiąść i prawdopodobnie będzie chciała mi się odwdzięczyć. Zamiast tego ponownie ją położyłem na plecach delikatnie popychając i zaskakując ją tym, a następnie przywarłem do niej i zacząłem się z nią całować. Chwilkę się całowaliśmy, znów poczuła jak mój kutas dotyka jej cipki. Tym razem jednak patrząc jej w oczy powoli go w nią wsuwałem. Zauważyłem iż jest zaskoczona i jakby nieśmiało się spytała:
-nie chcesz bym Cię wylizała?
-chcę, ale może później, teraz pragnę kochać się z Tobą;
Wchodziłem penisem coraz głębiej i głębiej w jej cipkę, była bardzo mokra i bez problemu po chwili już cały mój penis tkwił w niej. Podparłem się dłońmi i patrząc jej w oczy poruszałem biodrami kochając się z nią, na początku delikatnie, z każdą chwilą próbując poruszać się szybciej. Opadłem na nią, podpierając się teraz na łokciach i złapałem ją od dołu za ramiona narzucając jeszcze szybsze, mocniejsze i głębsze ruchy. Trzymając zarazem, by moje pchnięcia nie odsuwały jej ode mnie. Czułem dużą przyjemność kochając się z nią, wiedziałem jednak, że ona po dwóch orgazmach potrzebuje pewnie więcej uwagi... ocknąłem się jak ze snu, będąc całkowicie skupiony na niej zapomniałem gdzie się znajduję. Teraz popatrzyłem po okolicy i uświadomiłem sobie, że ktoś może w każdej chwili Nas nakryć i zmieniłem tor myśli, w pewnym przypadku by mnie to może nawet podnieciło bardziej. Była w końcu szansa iż ktoś zauważy, jak posuwam taką śliczną kobietę, a może nawet chciał by się ten ktoś przyłączyć, od dawna fantazjowałem o seksie grupowym. Wtedy jednak o tym nie pomyślałem, tylko przyszło mi do głowy, że jeszcze pojawi się tu jakiś moherowy beret i zacznie wrzeszczeć na Nas, dziwna myśl, ale pomogła i trochę ostudziła mój zapęd. Dałem jednak sobie spokój z takimi myślami i znów całkowicie skupiłem się na swojej kochance, była zjawiskowa. Kochałem się z nią dosyć mocno i całowałem ją w usta, by po chwili zwolnić i znów popieścić jej cudowne piersi, wiedziałem że w ten sposób wytrzymam dłużej. Gdy zacząłem się trochę męczyć, zaproponowałem jej zmianę pozycji:
-może na jeźdźca?
-Chętnie.
Znów obdarowała mnie swoim pięknym uśmiechem. Zmieniliśmy pozycję, nie jest może bardzo doświadczonym kochankiem, ale jakoś nigdy wcześniej nie doszedłem w tej pozycji, sam nie wiem dlaczego. Może bardziej skupiam się wtedy na swojej kochance starając się ją wtedy pieścić po piersiach. W każdym razie słyszałem, że kobiety lubią tą pozycję, gdyż mogą wtedy ustalać szybkość i głębokość penetracji -dzięki czemu mogą dążyć do swojej przyjemności. Patrząc jak Wiola mnie ujeżdża zapragnąłem ją pieścić, mając też nadzieję że może uda mi się ją jeszcze raz doprowadzić do orgazmu. Pieściłem jej duże piersi, a ona zaczęła cichutko wzdychać, więc mimo opierania się na rękach i niezbyt wygodnej pozycji pieściłem ją dalej. Podniecała mnie ogromnie ta piękna kobieta i gdy zauważyłem, że zaczyna się jej robić coraz przyjemniej, znów zaproponowałem zmianę pozycji chcąc dojść razem z nią.
-zmienimy pozycję, chcę Cię wziąć od tyłu.
Nic nie opowiedziała, tylko szybko ze mnie zeszła i wypięła się w moim kierunku, a ja od razu wbiłem w nią twardego kutasa. Zmiana pozycji trochę ją ostudziła, ale po chwili znów zaczęła dochodzić. Natomiast mnie bardziej podnieciła, mogłem szybciej i głębiej poruszać się kutasem w jej cipce. Do tego miała fantastyczny tyłeczek, a ja patrzyłem urzeczony jak mój kutas w nią wnika. Złapałem ją za biodra i jeszcze przyśpieszyłem... jakimś cudem udało mi się i gdy zalewałem jej cipkę spermą ona również doszła.

Padliśmy na koc szczęśliwi i zmęczeni. Chwilkę leżeliśmy na plecach i relaksowaliśmy się, gdy nad nami przesuwały się po niebie chmury i poruszały się na drzewach liście, odczuwałem cudowny błogostan. Odwróciłem się w końcu na bok spoglądając na swoją kochankę i spytałem:
-może czas się trochę poznać?
-chętnie, przyjechałeś z Kutna rowerem?
-tak, nie wiem czy się orientujesz gdzie jest ulica R..? to przy niej mieszkam.
-wiem, mieszkamy blisko siebie nawet, ja przy ulicy B..
-faktycznie blisko, mieszkasz sama?
-nie z mężem.
Pokazała mi pierścionek na prawej ręce, uśmiechnąłem się trochę głupio nie bardzo wiedząc co powiedzieć, gdyż po prostu nie zwróciłem na to wcześniej uwagi.. następnie spytała:
-chyba nie przeszkadza Ci, że mam męża?
Bladego pojęcia nie miałem co jej odpowiedzieć i krótką chwilę nad tym myślałem, w końcu odparłem:
-raczej nie... nie przeszkadza Ci Wiolu, że to zrobiliśmy?
-nie, dlaczego by miało? (nim zdążyłem odpowiedzieć, dodała);
-jesteśmy z mężem dość nowocześni, oboje lubimy seks i zdarzało się, że kochaliśmy się z kimś innym, mieliśmy też przyjemne chwile w większych układach.
Zaskoczyła mnie tym i próbowałem to sobie poukładać w głowie. Nie całkiem wierzyłem w miłość i zgorszony też tym nie byłem. Poznawałem już pary otwarte na takie doświadczenia, czy kobiety robiące to czasem za zgodą, ale przeważnie za plecami nieświadomego małżonka w internecie. Jednak realnie pierwszy raz spotkałem się z osobą otwarcie o tym mówiącą i to mnie chyba tak na prawdę najbardziej zaskoczyło. Odparłem nieco niepewnie:
-to interesujące... mnie interesują od dłuższego czasu większe układy, ale jakoś nie miałem okazji spróbować.
-nie masz partnerki?
-nie i właściwie to nawet nie całkiem wierzę w miłość. Lubię seks i nawet próbowałem kogoś poznać w takim celu, ale przeważnie poznawałem osoby przez internet i z daleka.
-to się więc może dobrze składa, ja też od jakiegoś czasu szukałam jakiegoś faceta. Większość nawet nie zwracała na mnie większej uwagi ze względu na męża, nadal wiele osób jest trochę zacofanych i pruderyjnych.
-cóż, ja nie mam za dużego doświadczenia... nie dążyłem za bardzo do spotkań z osobami mieszkającymi daleko, po części dlatego iż wolałem poznać kogoś na dłużej.
-po tym co pokazałeś to myślałam, że jesteś bardzo doświadczony, nikt mnie jeszcze nie doprowadził do wytrysku;
-to chyba tylko szczęście nowicjusza i duże chęci;
-nie uważam tak, niektórzy to dobrze cipki nie zobaczą i tryskają, a Ty mi zafundowałeś trzy orgazmy;
-starałem się, uznałem ze jak się dobrze spiszę to zechcesz się ze mną spotkać ponownie;
-udało Ci się, jestem chętna na wiele powtórek;
-nie wiem, czy kolejny raz spiszę się tak dobrze, jednak bardzo chcę próbować;
-świetnie, to możemy wymieńmy się kontaktami.
Wstałem by sięgnąć po telefon, a ona poprosiła bym też jej podał, swój oczywiście miała przy swoim rowerze. Podała mi numer, puściłem jej sygnał, zapisaliśmy sobie jeszcze na wszelki wypadek maile i adresy. Zauważyłem, że wiatr się wzmógł i zaczęły nadciągać ciemniejsze chmury, odkładając telefony zauważyłem w swojej torbie aparat, więc spytałem:
-może porobimy sobie parę fotek, bo chyba zaraz zacznie padać, a ja uwiecznił bym tą chwilę i chętnie popatrzył na Ciebie będąc u siebie?
-jasne, tylko faktycznie trzeba się pośpieszyć i zaraz zbierać;
Zrobiliśmy sobie tylko kilka zdjęć samowyzwalaczem, byśmy mogli być razem na zdjęciu. Następnie schowałem aparat, a Wiola spytała:
-mam nadzieję, że prześlesz mi te zdjęcia, też chciałabym mieć taką pamiątkę;
-nie ma sprawy, jak tylko zgram to Ci wyślę na maila;
Zakładając ubranie ustalaliśmy, że pojedziemy wspólnie, krótszą i sprawdzoną drogą, szczególnie ze mieszkamy obok siebie. Początkowo to ja prowadziłem gdyż lepiej znałem okolicę, próbując jednocześnie dostosować tempo jazdy do swojej towarzyszki. Jak wjechaliśmy na drogę asfaltową pozwoliłem jej jechać pierwszej i ustalać prędkość, szczególnie że mogłem przy tym podziwiać jej zgrabne pośladki. Gdy dojeżdżaliśmy znów ją wyprzedziłem i w pewnym momencie dałem jej znać by zatrzymać się. Mieliśmy i tak zaraz skręcać w swoje strony:
-Chyba czas się pożegnać (powiedziałem niepewnie);
-Nie koniecznie, może wstąpisz do mnie, porozmawialibyśmy jeszcze i może nie tylko...
-Chętnie, ale chyba powinienem się nieco ogarnąć, wykąpać i przebrać.
-Wolałabym się wykąpać z Tobą, szczególnie że też będę musiała. Podejrzewam, że mam piasek w kłopotliwym miejscu.
Znów mnie obdarowała tym pięknym uśmiechem.
-hehe no skoro tak mówisz, to chętnie Ci pomogę się tego piasku pozbyć;
-Twojego męża nie ma w domu? (spytałem następnie)
-nie wiem, raczej nie.. nawet jeśli to nie masz się co martwić, najwyżej spełnisz fantazję o większym układzie;
Uśmiechnęła się do mnie zadziornie i dodała:
-no to w drogę, zaczyna kropić, porozmawiamy u mnie.

Jak Ci się podoba opowiadanie?

10 559 czyt.
97%292
xek

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i przygodowe, użył 4312 słów i 23147 znaków, zaktualizował 19 gru 2017. Tagi: #przyroda #rower #wycieczka #rowerowa #zdrada #mężatka

2 komentarze

 
  • Jacy28

    Jacy28 · 29 paź 2017 · 202661596

    Przedmówca ma rację, ciężko.  
    Piszesz "z stamtąd",  "cichsze", zatrzymałem się i zaraz podszedł.  
    Proponuję, żebyś obrał sobie osobę w której piszesz. Poza tym ok.

  • ken

    ken · 24 paź 2017 · 198249614

    bardzo ciężko czyta się tak zbity tekst ale całkiem całkiem, pozdrawiam