Życie to ciągły trening cz.1

Życie to ciągły trening cz.1Po wielu latach ciężkiej pracy, przybierania na wadze i zrzucania jej podczas redukcji w końcu osiągnął swój cel. Aleks został certyfikowanym trenerem personalnym i dietetycznym. Co w tym trudnego zapytacie? Wystarczy kilka tysięcy, szybki kurs w Internecie i już macie certyfikat. Pójście na łatwiznę nie było dla niego. Ciężko trenował zaczynając od domowej siłowni by przez wiele lat testować na swoim organizmie różne cykle ćwiczeń połączonych niejednokrotnie z bardzo wyniszczającą dietą. Po wielu latach eksperymentów opracował kilka rodzajów diet i zestawów dla przyszłych pakerów. Po otrzymaniu swojego certyfikatu przygotował CV wraz z kompletem zdjęć przemiany jego sylwetki w celu znalezienia wymarzonej pracy. Od dawna jego celem była praca na siłowni gdzie będzie mógł się podzielić swoją wiedzą i doświadczeniem a dodatkowo zarobi na tym niemałe pieniądze. Wiele słyszał o prywatnych lekcjach w domach klientów, ile można zarobić i jakie atrakcje wchodzą w czas pracy trenera. Nie bał się wyzwań, chciał pomagać ludziom, więc został trenerem personalnym. Zabrał w teczkę swoje dokumenty i wyszedł równo o dziewiątej by odwiedzić jak największą liczbę klubów. Kiedy pojawiał się na ulicy w szortach i rozpiętej koszuli robił na dziewczynach wrażenie swoim niesamowitym torsem. Poziom tłuszczu minimalny skóra na brzuchu jak kartka papieru. Czuł dosadnie zalotne spojrzenia dziewczyn. Szczerzył tylko swoje równe, białe zęby. Kiedy dotarł do pierwszego klubu „Agata Gym” jego uwagę przykuła opierająca się o samochód rudowłosa piękność. Mrugnął do niej okiem znów szczerząc zęby. Wszedł do środka i nie mógł uwierzyć.
– O ja cię nie mogę – wydukał cicho przez zęby.
– Dzień dobry – powiedział w jego kierunku nerd w okularach.
– Dzień dobry – odparł  
– W czym mogę panu pomóc? – zapytał lekko sepleniąc.
– Chciałem rozmawiać z szefem. Szukam pracy, jako trener.
– Pani Agaty jeszcze nie ma. Będzie dopiero za godzinę. O ile pamiętam nie prowadzimy żadnej rekrutacji. Mogę zaproponować karnet. Chcesz obejrzeć klub w środku?  
– Co? Czy my się znamy?  
– Przepraszam za nietakt. Chciałem zapytać czy chce zwiedzić pan klub przed wykupieniem karnetu.
– Szukam pracy.
– Już panu mówiłem.
– Pozwolisz, że porozmawiam o tym z właścicielką?
– Jeżeli ma pan wolną godzinę i chce odejść z kwitkiem marnując swój czas to proszę bardzo.
– Jednak zaczekam.
– To może zobaczy pan klub?
– Z góry przepraszam, ale odnoszę wrażenie, że zacięła się panu taśma.
– Obawiam się, że nie.
– To może jednak obejrzę.  
– Świetnie
Już chciał pchnąć drzwi i wejść na salę treningową, ale okularnik stanął przed nim.
– Plakietka – podał Aleksowi kawałek plastiku z napisem gość.
– Uszkodzę sobie bluzkę tą agrafką. A tania nie była.
– Nic na to nie poradzę, ale szefowa nie byłaby zadowolona z takiego widoku. Nalegam.
Wziął od chłopaka plakietkę i przypiął na klips do kołnierzyka.
– Może być? – zapytał oschle.
– Oczywiście, że tak. Jeszcze chwila – sięgnął po komórkę. Napisał jakąś wiadomość.
Po chwili zjawiła się młoda dziewczyna. Blond włosy, wąskie usta i szczupła sylwetka. Dał jej góra dziewiętnaście lat.
– Czego chciałeś?  
– Ten pan chciałby obejrzeć klub. Przypilnujesz?
– Tak, jasne.  
– Zapraszam – uchylił szklane drzwi przed nim i weszli do środka.
Odczytywał po kolei motywacyjne hasła wysprejowane na ścianach. Kilka z nich nawet znał, ale nie przypuszczał, kto mógł je wymyślić. Zanotował sobie je w pamięci czytając dwa razy imiona i nazwiska zapisane pod cytatami. Po lewej stronie były szatnie damskie, po prawej męskie. Do dyspozycji było ponad dwadzieścia pryszniców na każdą z płci. Ład, porządek i czystość były niesamowite. Był pod wrażeniem, że ktoś panuje nad tym w tak specyficznym miejscu. Oczywiście woń potu była nieodzowna, ale była świetnie neutralizowana przez aktywne urządzenia wentylacyjne i zapachowe.
– I jak wrażenia?
– Wspaniale utrzymane miejsce.
– Pani Agata dba o każdy szczegół. To dobra szefowa.
– Olek – zatrzymał się i wyciągnął dłoń w kierunku chłopaka.
– Janek.
– Mam nadzieję, że będziemy się dogadywać.
– W czym?
– W pracy.
– Przecież nikogo nie szukamy.
– To się okaże… – pchnął kolejne, szklane drzwi i weszli na salę treningową numer jeden.

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    Ciekawie się zaczyna, bohater pewny siebie, wysportowany, ale trochę przemądrzały się wydaje, ciekawe co dalej. :)

  • mydream2017

    @AuRoRa Jest szansa, że za pomocą kogoś zmieni się na lepsze. Witam w mojej opowieści ;)

  • AuRoRa

    @mydream2017 teraz będę czytać w oczekiwaniu kto to taki ;)