Życie to ciągły trening cz.17

Życie to ciągły trening cz.17W poniedziałkowy poranek wstał jako pierwszy i wziął się za przygotowanie śniadania. Usmażył jajecznicę z dziesięciu jaj z podwójną porcją boczku i żółtego sera. W sam raz na rozpoczęcie dnia solidna dawka tłuszczy i białka. Słyszał ukradkiem jak poszła pod prysznic chciał do niej dołączyć ale skupił się na śniadaniu. Kiedy wszystko ładnie przyozdobił w całej dolnej części domu czuć było zapach pysznego jedzenia.
Wycierając włosy dołączyła do niego zachwalając piękny aromat:
- Jak pachnie!  Zjem wszystko co mi zaserwujesz.
- Proszę, częstuj się zrobiłem większą porcję.
- Tak wspaniale wygląda, że szkoda zjeść.
- Starałem się- zarumienił się ale otrzymał w zamian soczystego całusa.
- Gotowy?
- Na?
- Twój powrót…
- Marzyłem o tym od dawna i wyczekiwałem tego dnia jak dziecko na prezent w grudniu. Nawet nie wiesz jaki jestem nabuzowany.
- Domyślam się.
- Zaoferowaliśmy profesjonalną opiekę trenerską a ja siedziałem w domu.  Tak się nie traktuje klientów.
- Nic na to nie mogliśmy poradzić. Ważne, że przybywa nam chętnych na karnety.
Agata zaproponowała mycie po śniadaniu i choć nie chciał jej odpuścić to jednak poszedł się wykąpać. Ogolił kilkudniowy zarost, użył wody po goleniu Adidas i poszedł się przebrać. Założył czerwoną koszulkę z napisem „My name is Daniel Lugo and I believe in fitness” zamówioną na specjalne życzenie kiedy obejrzał film z Markiem Whalbergiem jednym z jego ulubionych aktorów. Dołożył spodnie dresowe z wzorem moro w biało-czarnych barwach. Lekkie adidasy od Nike idealnie uzupełniały strój dresiarza.  Będąc w pełni formy efektownie zbiegł po schodach zeskakując z ostatniego niemal padając przed jej nogami.
- Czuję się wyśmienicie- przeciągnął się odsłaniając brzuch.
- Widzę. Jedziemy?
- Jasne. Mogę prowadzić?
- Skoro chcesz.
Pod klubem byli kilka chwil po ósmej. Kiedy Janek zauważył czerwone auto wyszedł na zewnątrz na powitanie. Podszedł otworzyć drzwi szefowej ale uprzedził go Olek.
- Cieszę się, że do nas wróciłeś. Naprawdę- uścisnął go mocno.
- Ale wyrosłeś. Ile przybyło na wadze?
- Jakieś dwadzieścia kilogramów. Wszystko dzięki tobie.
- Ja dałem ci tylko kilka wskazówek. Resztę zrobiłeś sam.
- Starałem się abyś nie był zawiedziony.
- No i nie jestem. Zaimponowałeś mi swoim postępem.
- Wczoraj przywieźli automaty z białkiem. Nic nie zostało- wskazał ten pusty.
- Niemożliwe.
- Dziś przyjedzie facet i uzupełni.
- Wiedziałem, że ludzie będą chcieli spróbować jednorazowej dawki- uśmiechnął się w jej kierunku.
- To był twój pomysł. Ja się tylko zgodziłam. Uważam, że zasługujesz na premię.
Przystawił swoje usta do jej ucha i szepnął:
- W sypialni mam najlepszą premię z twojej strony, moja droga.
Agata zaczerwieniła się trochę ale zaraz uśmiechnęła obnażając swój piękny, biały uśmiech.
- A byłbym zapomniał. To jest Andżelika.
- Miło mi- przedstawiła się blondynka w wieku dwudziestu lat.
- Agata wiele o tobie wspominała. Olek- wyciągnął dłoń, jej uścisk był dość mocny jak na tak drobno zbudowaną dziewczynę.
- Cieszę się, że sobie dobrze radzicie.
- Pani Agato. Chciałem zapytać w jej imieniu. Czy jest szansa na nową umowę?
- Myślę, że możemy nad tym pomyśleć.
- Będzie mi miło dalej tutaj pracować- uśmiechnęła się pokazując swój aparat ortodontyczny.
- No to do roboty- przybił piątkę każdemu i poszli do jej biura.
Zerknął jeszcze na trenujących i z zadowoleniem kiwnął głową.
Usiadł na jej miejscu i zakręcił się na fotelu obrotowym.
- Uwielbiam to miejsce. Masz naprawdę wygodny fotel.
- Ale to miejsce szefowej.
Natychmiast wstał i odmaszerował przed biurko.
- Jak stoimy finansowo?
- Zyski się podwoiły ale nie wszystkie plany zostały wdrożone.
- Sporo myślałem o budynku obok.
- I co wymyśliłeś?
- Powinniśmy go wykupić.
- Dlaczego?
- Możemy stworzyć strefę specjalną.
- Co masz na myśli?
- Strefa seniora albo korporacyjna. Wiesz nerdzi lubią swoje towarzystwo. Możemy zastanowić się nad strefą slow fitnessu.
- Super wizja. Takiej świeżości potrzebowałam- pocałowała go w usta.
- W każdym miejscu automaty z przekąskami, napojami i odżywkami.
- Ok. Policzyłeś jakie koszty musielibyśmy ponieść?
- Rozmawiałem z Adamem.
- O czym?
- O pieniądzach. Mam dwa pomysły.
- Jakie?
- Pożyczyć od niego brakującą kasę albo zaprosić do zarządu.
- Sama nie wiem. Prowadziłam ten biznes zawsze sama.
- Czasy się zmieniają…
- Świetnie cię rozumiem. Lepiej pożyczyć od znajomego niż z banku.
- Dokładnie. Przebiorę się i pójdę trochę poćwiczyć.
- Jak chcesz. Nie przemęczaj się bo mam pomysł na wieczór.
- Jaki?
- Niespodzianka…
Pocałował ją namiętnie i poszedł do szatni. Odkodował swoją szafkę. Wyprane ale leżące od jakiegoś czasu ciuchy nie zachęcały do treningu.  
- Trudno, muszę się przemęczyć.
Jego ciało nadal przebijało się przez obcisłą koszulkę. Odczuwał ból po łomocie jaki dostał ale nie odpuszczał lekkich treningów. Dieta trzymana sztywno więc nie wiele się zmieniło w kompozycji jego sylwetki. Obmył twarz zimną wodą i przeciągnął rękami po włosach.
Kiedy wszedł na największą salę oczy wszystkich skupiły się na jego osobie. Zastanawiał się co spowodowało taką reakcję. Obejrzał ciuchy i wyglądały na czyste więc nie miał pojęcia o co chodzi. Niektórzy szeptali coś do siebie.
- Witam wszystkich- zaczął mówić w momencie kiedy sala ucichła.
- Przepraszam, że nie mogłem pracować z każdym z was osobiście. Od dzisiaj wracam i jestem do dyspozycji.  
W tłumie było słychać wyraz zadowolenia.
- Miałem małe problemy ale wszystko jest już uporządkowane.
Rękę do góry podniósł jakiś młodzik:
- Tak?- zapytał patrząc w jego kierunku.
- Wiem co się stało. Czy jest szansa na kurs samoobrony?
- Wezmę to pod uwagę aby nikt nie powtórzył mojego losu- uśmiechnął się przypominając sobie tamten ból.
Publika oczywiście zareagowała aplauzem jak na koncercie.
- Dziękuje za wsparcie. A teraz do pracy!
Po kolejnych brawach wszedł na bieżnię . Zamyślił się tak, że przebiegł dziesięć kilometrów. Potem wyciskanie sztangi z obciążeniem siedemdziesięciu pięciu kilogramów, martwy ciąg i wiosłowanie sztangą. Poczuł nagły przypływ energii i nie chciał opuszczać sali. Podchodził i rozmawiał z kilkoma osobami aby dowiedzieć się jakie mają oczekiwania. Kochał tą pracę bo chciał być jeszcze lepszy.

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 4 wrz 2018

    Powrót do pracy, widać że Olek odżywa. Nowe pomysły, nowa energia, szefowa zadowolona na razie jest super