Życie to ciągły trening cz.42

Życie to ciągły trening cz.42Kiedy się obudził zupełnie nie pamiętał w jaki sposób znalazł się w łóżku obok Agaty. Choć spała to na jej twarzy gościł uśmiech, który niemalże natychmiast przeniósł się na jego buzię. Siedział na brzegu łóżka plecami do niej i patrzył za okno. Było lekko mgliście ale słońce już przebijało się kilkoma promykami do środka.  
Zszedł na dół i zaparzył dwie kawy. Siedząc przy stole rozmyślał jak teraz potoczy się ich wspólne życie. Nie obawiał się kogoś nowego w domu. Cieszył się jak jeszcze nigdy w swoim życiu. Sama myśl, że będzie miał w rękach tak małą istotę, zupełnie zależną od mamy i taty napawał go ogromną dumą.  
Wrzucił do kompaktu płytę Elvisa Greatests Hits. Krążek miał już swoje lata a na jego wieży miewał przycięcia. Tutaj od samego początku odtwarzacz radził sobie wyśmienicie. Przygotował na śniadanie kanapki z serem, twarogiem i łososiem. Pokrojone ogórki i pomidory pachniały tak wspaniale, że podczas krojenia sam zjadł po jednej sztuce.  
Po Don’t Cry Daddy poleciało Burning Love a potem nadszedł czas na jego ulubiony kawałek. Z głośnika poleciały słowa Maybe i didn’t treat you i próbując naśladować króla zaczął nucić za nim. Choć dobrze wiedział, że talentu muzycznego zbytnio nie miał to dawał się porwać temu kawałkowi za każdym razem. Nie dostrzegł stojącej na schodach Agaty. Przyglądała mu się z uśmiechem na twarzy. Zupełnie oddany tej piosence był jak w transie i dopiero jej oklaski przywróciły go do realnego świata.  
- Ale to było piękne- nadal klaskała zbliżając się do niego.
- O tak. Król jest jeden, miał to coś.
- Ty ładnie śpiewałeś- pocałowała go w policzek.
- Fałszuję jak diabli ale doceniam pochwałę. Naprawdę nikt mi nigdy nie powiedział czegoś takiego.
- Co to za kawałek był?- sięgnęła po pudełko.
- Always on my mind. Po prostu hit.
- Piąty numer- wcisnęła na pilocie piątkę.
- Spodobało się?
- Zaśpiewasz jeszcze raz?
- Nie umiem.  
- Nie daj się prosić.
W oczekiwaniu na króla przyłożył do ust wymyślony mikrofon i zbliżył się do niej. Tam gdzie sobie radził śpiewał a tam gdzie było ciężej ruszał tylko ustami. W asyście Elvisa zatańczyli zupełnie improwizowany taniec. Uśmiechali się co chwila wypełniając kuchnię całkiem miłym nastrojem.  
Kiedy piosenka dobiegła końca klęknął przed nią i pocałował w rękę.  
- Czy wyjdzie pani za mnie?- zapytał z wyraźnie przyspieszonym pulsem.
Jej oczy zrobiły się wielkie, rumieniec zalał całą twarz. Czuł jak drżała gdy trzymał jej rękę. Nie miał pierścionka ale jej reakcja była zupełnie taka jak się spodziewał. Lekki szok, chwila zastanowienia i to magiczne słowo.
- Tak!
Wstał i przytulił ją z całej siły. Podniósł do góry i zakręcił dwa koła mając ją w objęciach.  
- Nie mam pierścionka ale nadrobimy to kiedy będziesz miała ochotę.
- Czy to sen?- pytała z niedowierzaniem.
Pocałował ją po czym powiedział.
- Czy we śnie można dostać takie pocałunki?
Pokręciła głową przecząco.
- Kawa- wskazał kubek i zasunął za nią krzesło.
- O której wstałeś?- zapytała ziewając.
- Kilka chwil przed tobą. Jedz bo marnie wyglądasz- mrugnął okiem posyłając jej drobny uśmiech.
- Sądzisz, że jestem za chuda?
- Idealna ale wiesz masz jeszcze kogoś z kim będziesz się dzielić jedzeniem.
- On jeszcze nie je.
- Lub ona.
- No tak.
- Kiedy poznamy płeć?
- Nie miałeś edukacji seksualnej w szkole?
- Miałem ale niezbyt uważałem.
- Czyli wiedzę czerpałeś z innych źródeł?- uśmiechnęła się szyderczo.
- Głównie jadłem kanapki i graliśmy w karty. Nie nastawiałem się zbytnio na to, że przyda mi się ta wiedza. If you know what i mean babe- powiedział lekko ochrypłym głosem.
- Nie bardzo little boy…
- Nie wyglądałem jak teraz i zbytnio nie interesowałem się dziewczynami z tego właśnie powodu.
- Ale już się interesujesz.
- Jest taka jedna.
- Znam ją?
- Być może.
- Jest miła, kochana i bystra?
- Zgadza się ale ma jeszcze wiele innych cech.
- Jakich?
- Jest wrażliwa, wie czego chce od życia i będzie mamą mojego dziecka.
Zarumieniła się na te słowa i odwróciła głowę w stronę salonu.  
- No co? Powiedziałem prawdę.
- Teraz wiem, że wybrałam właściwego faceta.
- A kiedy się o tym dowiedziałaś?
- Pierwszego dnia w klubie twoja pewność siebie była zbyt widoczna. Uważałam cię wtedy za przemądrzałego ale im bardziej cię poznawałam tym mocniej się przekonywałam, że to jest to.
- Ach tak- podszedł do niej i poczęstował się namiętnym pocałunkiem- Nadal jestem pewny siebie.
- Nie wątpię ale czuję, że dorosłeś bo twoje ostatnie decyzje są bardzo odważne i z myślą o przyszłości.
- Mam wspaniałą nauczycielkę życia. Biorę przykład z najlepszych- wskazał palcem na nią i puścił oczko.
Jej uśmiech był najlepszą nagrodą.  
- Idę zadzwonić do Adama.
- Właśnie. Próbował się z tobą skontaktować ale spałeś.
- Mogłaś mnie obudzić.
- Zbyt słodko spałeś.
- A właśnie. Jak dostałem się na górę?
- Ocknąłeś się i gadałeś coś przez sen. Chciałeś gdzieś iść więc zaprowadziłam cię na górę.
- Zupełnie tego nie pamiętam.
- Zdarza się.
Poszedł na górę i zadzwonił do Adama. Potem zalogował się do aplikacji bankowej. Stan jego konta nie wyglądał jak u milionerów ale według tego co przekazał mu przyjaciel na jakiś czas leasingu wystarczy.  
- Może dziś załatwię samochód.  
- Co to będzie?
- Chyba taki jak ma Adam.
- BMW?
- X6M.
- Ujdzie- westchnęła głęboko.
- Nie podoba ci się?
- Fajny ale koszty mogą być duże.
- Powiedział, że pojedzie ze mną i może coś da się ugrać ale nie dał żadnej gwarancji.
- Ile?- zapytała.
- Dużo.
- To znaczy?
- Ja zapłacę…
- Olek.
- Wstępnie cztery tysiące…
- Ile?
- Cztery koła kosztują cztery koła…
- Leasing musi być na firmę więc pojadę z wami. Jakoś to wbiję w koszty.
- Nie zgadzam się.
- Bo?
- To był mój pomysł.
- No i co z tego?
- To ja chciałem ten wóz.
- Mam inną propozycję. Podzielimy koszty na dwa.
Choć jego adwokat obiecał mu dość dużą kwotę to nie chciał się napalać nie mając gwarancji jej otrzymania. Planował leasing drugiego auta gdyby udało mu się zgarnąć ładną kasę ale to na razie były zwykłe marzenia.
- Dopóki będę miał pieniądze to ja płacę.
- Aleks…
Choć nalegała coraz delikatniejszym głosem zdecydował się nie uginać.
- Pomówimy o tym wieczorem. Niedługo przyjedzie Adam.
- Idę się przebrać.
- Ja pozmywam- zadeklarował się.
- Kochany jesteś- pocałowała go w policzek i poszła na górę.
Decyzja została podjęta choć miał niemałe wątpliwości co do jej słuszności. Denerwował się z minuty na minutę. Było o włos od zbicia talerzyka ze złotym łabędziem.
- Dam radę- zacisnął pięści i otworzył okno.  
Powiew świeżego powietrza zmieszanego ze spalinami samochodów nie był najprzyjemniejszy ale w mieście w którym samochodów jest aż tyle to nic dziwnego. Na podjazd wjechał obiekt jego westchnień.  
Podszedł otworzyć drzwi zanim zadzwoni. Stanął w progu w momencie gdy Adam chciał nacisnąć dzwonek.
- Cześć- przywitał go z uśmiechem.
- Witaj.
Uścisnęli sobie dłonie i weszli do środka. Niebieska koszula, czarne spodnie na kant i perfekcyjnie dopasowana marynarka dodawały Adamowi stylu bogatego biznesmena.
- Coś do picia?
- Cola?
- Jasne- sięgnął do lodówki i  nalał czarnego napoju do dwóch szklanek.
- Ładna pogoda. Idealna by nabyć samochód- zaśmiał się i pociągnął łyka Adam.
- Muszę to przyznać ale bez samochodu jak bez ręki. No to jest jednak komfort. Chcemy jechać do jej rodziców a nie ma czym.
- Byłeś już u nich?
- Jeden raz. Mili ludzie.
- Czyli wkupiłeś się w ich łaski.
- Chyba tak.
- Co chyba tak?- zapytała Agata schodząc na dół.
- Dzień dobry.
- Już pan jest. Dzień dobry.
- Adam pyta się czy twoi rodzice mnie polubili…
- Sądzę, że tak. Mama jak najbardziej, tata wydawał się zadowolony po waszej, prywatnej rozmowie.
- Myślę, że możemy podzielić się z Adamem naszą nowiną. Zgadzasz się?- spojrzał na nią pytająco.
- Spodziewam się dziecka.
- Świetna wiadomość. Gratulacje- uścisnął Olka i poklepał po plecach.
- Dzięki.
- Wyglądasz pięknie.  
- Dziękuje- odparła z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Naprawdę cieszę się, że zostaniecie rodzicami. To wspaniałe przeżycie choć pierwsze noce mogą być ciężkie. Wiem coś o tym.
- Wstawanie i reakcja na płacz to przywilej rodzica a nie obowiązek.
Agata słysząc te słowa z ust Olka rozpromieniła się jeszcze bardziej. Nie miała żadnych wątpliwości co do jego oświadczyn.
- Poza tym. Dziś poprosiłem ją o rękę…
- I?- spojrzał na dziewczynę Adam.
Jej uśmiech był najlepszą odpowiedzią a wilgotne kąciki oczu tylko potwierdzały jak przeżywała dzisiejszy dzień.
- Skoro jesteśmy w temacie. Jak wiesz nie mam nikogo kto mógłby towarzyszyć mi w tym dniu. Czy zostaniesz świadkiem na naszym ślubie?
Adam nie wyglądał na zdziwionego. Wiele w życiu widział ale tak szczęśliwej pary nigdy. Pomimo różnic w majątku między nimi szanowali swoją przyjaźń ponad wszystko.
- Jasne, że tak.
- Kamień spadł mi z serca.
- Jeszcze raz wielkie gratulacje. Musimy się pospieszyć aby trafić na mojego znajomego.
Wnętrze samochodu wywarło pozytywne wrażenie na Agacie. Nie miała już żadnych wątpliwości do co wyboru Olka.  
W salonie przywitał ich młodszy chłopak. Wyglądał na jakieś dwadzieścia dwa lata. Włosy zaczesane na bok. Koszula w drobną kratę i granatowe spodnie garniturowe czyniły z niego eleganckiego sprzedawcę.
- To jest Bartek.
- Witam. W czym mogę pomóc?
- Ci państwo potrzebują auta. Do gustu przypadł im samochód jak mój. Pomożesz?
- Wybór naszej marki to prawdziwy zaszczyt. Oferujemy najwyższej klasy auta w odpowiednich do wymagań cenach. Kupno za gotówkę czy leasing na firmę?
- Leasing- odezwała się Agata.
- Dobrze. Mamy dwa demonstracyjne auta na parkingu. Przejedziemy się.
Po krótkiej namowie ze strony Adama udało się namówić Bartka na zjazd do lasu. Olek i Agata sprawdzali na własnej skórze działanie napędu na wszystkie koła. Spisał się dość dobrze choć nie mieli odniesienia względem Macana bo nie mieli okazji go sprawdzić. Zadowolenie pary było dla młodego najważniejsze bo miał z tego niezłą premię. Kiedy wrócili Olek jeszcze nie mógł dojść do siebie.
- Wspaniałe przeżycie. Ta moc robi wrażenie.
- To jak? Zdecydowani?
- Ja tak. A ty kochana?
Agata przez chwilę się wahała ale w końcu złapała Aleksa za rękę i poszli do gabinetu młodego.  
- Nie mam takiej wersji do sprzedaży u nas. Dzwoniłem do Bydgoszczy i auto byłoby gotowe za dwa dni.  
- Jakoś przetrwam- rzucił mimowolnie Olek.
- Świetnie. Będę potrzebował kilka podpisów i danych. Na kogo będzie auto?
- Na mnie.
- Proszę pani tu, potem ta strona i ten papierek- wskazał odpowiednie kolumny na drukach i wyszedł.
- Dziękuje- pocałował ją w policzek.
- Za co?
- Że się zdecydowałaś.
- To była nasza wspólna decyzja.
- I tak jestem ci wdzięczny.
- Skoro płacisz…
- Oczywiście.
Bartek skopiował kilka dokumentów i wręczył im umowę leasingu.
- Zadzwonię gdy auto będzie u nas. Dziękuje i miłego dnia życzę.
- Jasne. Do zobaczenia- pożegnali się i poszli do Adama.
- Dzięki stary. Zjesz z nami obiad w jakiejś restauracji?
- Nie ma sprawy. Mam pilne spotkanie z klientem.
- W porządku. Nie będziemy cię zatrzymywać.
- Podrzucić was gdzieś?
- Do domu jak da radę.
- Jasne.
Na Lawendowej byli po dwudziestu minutach jazdy.  Pożegnali się w aucie i wysiedli. Olek obserwował jak BMW cofa na ulicę i znika zostawiając miły dla ucha dźwięk przyspieszenia.
Kiedy wszedł do domu Agata przygotowywała obiad w kuchni. Chciał jej pomóc ale stwierdziła, że da radę.
- Dobrze się składa bo auto będzie na weekend. Uprzedzę rodziców, że wpadniemy.
- Dobry pomysł.
Poszła na górę. Olek usiadł na miękkim fotelu w salonie. Włączył telewizor ale przynudzanie reportera i nadmiar dzisiejszych wrażeń wprowadziły go w błogi sen niemalże natychmiast. Zasnął i spał snem sprawiedliwego.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 23 stycznia

    Coraz więcej dobrych wiadomości, Agata będzie czekała z utęsknieniem na ślub. Jednego świadka już mają Romantyczny Olek z pewnością nie raz ją zaskoczy. Widać ich radość w każdym słowie w tekście.

  • Zakochana22

    Zakochana22 · 6 lis 2018 · 209032982

    Już sobie nawet wyobraziłam jak Olek nuci Elvisa choć król jest tylko jeden to z miłą chęcią bym posłuchała wykonania Olka. Oświadczył się! Cudowna wiadomość! Uwielbiam tą historię   

  • blondeme99

    blondeme99 · 26 paź 2018

    Uroczo   no proszę, Olek jako Elvis   widocznie ma to coś w głosie, skoro Agata chciała, żeby zaśpiewał jeszcze raz   Niedługo Agata będzie w białej sukni   nie mogę się tego doczekać