Życie to ciągły trening cz.57

Życie to ciągły trening cz.57Pierwsza noc nowej lokatorki w domu okazała się zupełnym zaskoczeniem. Żadnych pobudek i tylko na specjalne życzenie ojca została zabrana między nich. W świetle nocnej lampki przyglądali się oboje jej grymasom. Jedne były zabawne, a inne wyrażały jakby złość, choć dziewczynka raczej nie miała chyba żadnych powodów do jej wyrażania. Śmiali się w zupełnej ciszy, ale pozwolili sobie na wykonanie kilku wspólnych zdjęć do rodzinnego albumu, do prowadzenia którego zobowiązał się Olek. Dla porównania przyłożył swoją rękę do rączki małej i niemalże natychmiast uronił kilka łez zdając sobie sprawę jak bezbronna wobec tego świata jest tak mała istota. Noc mu się dłużyła bez snu bo nie mógł oderwać wzroku, ani od Agaty, ani od kwilącej co kilkanaście minut dziewczynki. Dopiero pierwsza, wspólna noc pozwoliła mu uświadomić sobie co by stracił, gdyby niektóre sprawy potoczyły się nie tak jak trzeba. Świadomie narażał się na ciosy jakie go spotkały, ale wtedy nie zdawał sobie sprawy, że zostanie tatą i pod opieką będzie miał dwie najważniejsze kobiety swojego życia.
Stanął przed oknem, by przez chwilę popatrzeć jak w niesamowity sposób słońce wypełnia horyzont tworząc bajeczną poświatę wśród watowatych chmur. Pocałował obie dziewczyny i zszedł na dół. Z ciekawości wybrał losowy numer Elvisa. Wyświetlacz wskazał tytuł Kentucky rain. W asyście spokojnej melodii rozpoczął nowy dzień. I choć nie znał słów to ruchem ust starał się naśladować  króla co nie uszło uwadze schodzącej Agacie. Patrzyła z zachwytem kiedy tańczył z czajnikiem w ręku. Dopiero oklaski wyrwały go ze szponów muzyki.
- Już wstałaś?- przerwał natychmiast.
Uśmiechnęła się tylko i dołączyła do niego.
- To nie tak jak myślisz- podrapał się po głowie z zawstydzenia.
- A jak?
- Tak tylko sobie podśpiewuję.
- Ale tańczysz nieźle- objęła go w pasie.
- Tak myślisz?
- Uhm.
Pociągnął ją za sobą prawie w rytm tanga choć nie wiele pamiętał ze swojej studniówki to pewne kroki nawet mu wyszły. Kiedy ją opuścił na dół świetną zabawę przerwał im płacz dziewczynki.
- Dziękuję- ukłonił się przed nią i pocałował w rękę- Pani wybaczy- pobiegł na górę i za chwilę wrócił z córką na rękach.  
- Moje maleństwo- wzięła od niego dziecko i zaczęła tulić do momentu aż przestała płakać.
- Mi tak dobrze jeszcze nie idzie.  
- To dopiero pierwszy, wspólny dzień więc jeszcze się nauczysz.
- Ja wiem, że się nauczę. Pytanie czy ona będzie reagować na moje uspokajanie?
- Och z pewnością tak. Kiedy poczuje, że ojciec jest przy niej na pewno się uspokoi. Popatrz jak na ciebie zerka.
- Jestem twoim tatusiem- stanął nad nią i zaczął się szczerzyć- Zabiorę cię do klubu i pokażę jak się trenuje.
- Najpierw niech trochę urośnie.
- Ależ tak. Co z twoimi rodzicami?
- Nie zaglądałam do nich.
- Mam sprawdzić?
- Ja pójdę do nich. Zaczekasz z tatą?- spojrzała na małą i przekazała ją w ręce tatusia.
Zabrał ją do okna i pokazywał włości.  
- Jak dorośniesz tata pokaże ci jak się jeździ, ale najpierw postawimy bujawkę. O tam, pod tamtym drzewem- wskazał palcem mały dąb. Włączył telewizor w kuchni, a Natalię wsadził do nosidełka i skierował w stronę ekranu.
- Źle robię- skarcił się- Niestety z tobą na rękach nie przygotuję śniadania- spojrzał na nią i poruszył komicznie brwiami. Odpowiedziała mu słodkim uśmiechem.
- Jak słodko- obrócił ją w kierunku lodówki i zaczął pokazywać konkretne produkty.
- To jest łosoś. Zawiera ołów, kadm i inne ciężkie metale. Nie jedz za dużo bo możesz zachorować- sięgnął po warzywa- To jest pomidor, ogórek a to sałata. Warzywa są zawsze wskazane w zdrowym odżywianiu. No i gość dnia Pepsi- pobujał zawartością butelki i wypił- Tego lepiej nie pij bo to świństwo- beknął- Przepraszam moją damę.
- A kto pije takie świństwa?- zapytała Agata w towarzystwie rodziców.
- Tata- wskazał małej na siebie kciukiem i obrócił w stronę ukochanej- Zobacz. Mama wróciła. I babcia i dziadek.
- Chodź kochanie- wyjęła ją z nosidełka i odstawiła je na dół robiąc więcej miejsca na stole.
- Zapraszam. Co do picia?
- Dla mnie kawa. Mamo, tato?
- Dwie herbaty- odpowiedziała Maria za nich oboje.
Ojciec tylko potwierdził zamówienie skinieniem głowy.
- Potrzymasz ją mamo? Pomogę Olkowi.
- Oczywiście- przytuliła małą do siebie i uśmiechnęła się do męża- Zobacz. Idealna kopia naszej, małej Agatki.
- Nie bądź taka. Ma w sobie coś z taty- spojrzał porozumiewawczo na przyszłego zięcia.
- Jest ładna za mamą- powiedział z uśmiechem na ustach aby urosnąć w jej oczach, choć nie potrzebował żadnego potwierdzenia jak wiele dla niej znaczy.
- Cały Olek. Skromny jak zawsze- pocałowała go w policzek i postawiła przygotowaną sałatkę z warzyw jakie pokazał ich córce.
Rodzice przyglądali się z zadowoleniem, że tak świetnie się dogadują pomimo tego, że mają niewielki staż.
Aleks postawił kawę i herbaty na stole, a po chwili podał łyżeczki i widelce.
- Smacznego.
Kiedy skończył podziękował za towarzystwo i poszedł się wykąpać. Potem przebrał się w krótkie spodenki i czerwony t-shirt z niewielkim logo Nike.  
Kiedy wrócił na dół rodzice siedzieli przed telewizorem z wnuczką na rękach. Agata pomimo jego próśb zabrała się za zmywanie. W drodze kompromisu wycierał wszystko na sucho i odkładał od szafy.
- Pójdę przebrać małą.
- Dobrze- wytarł ręce w papierowy ręcznik i wyrzucił do kosza.
Przysunął fotel obok kanapy, aby przez kilka chwil dotrzymać towarzystwa swoim gościom. Bez problemu opowiedzieli mu kilka historii z życia córki. Czasem wybuchał śmiechem, ale ze zdziwieniem przyjął informację, że Agata nie wzbudzała zainteresowania w oczach swoich rówieśników. Nie miała wtedy prawdziwej przyjaciółki, a chłopcy to już w ogóle był odległy temat. Próbował wnikać dalej z jakiego powodu tak się działo, ale jakoś nie potrafili mu tego wytłumaczyć. Twierdzili, że wolała naukę i czytanie książek zamiast szlajania się po nocach. Oczywiście zdał sobie sprawę, że to wszystko odniosło zamierzony skutek. Agata była dojrzałą emocjonalnie kobietą, wiedzącą czego chce od życia. Nie miała żadnego problemu z dyscypliną, a nawet bez jej nacisków Olek dorósł sam z siebie stając się jej partnerem i ojcem ich dziecka. Praktycznie sama zapracowała na to wszystko co otaczało go dookoła. Miał powód do dumy, że wybrała jego szczególnie, że ze swoją pozycją i tym wszystkim mogłaby zmieniać facetów jak rękawiczki. Nawet przez chwilę nie odniósł wrażenia, że jest tylko zabawką w jej rękach. Przypomniał sobie jak w szpitalu płakała kiedy zobaczyła go po pobiciu. Pamiętał jak drżała kiedy był przed operacją. I wtedy to pełne nadziei spojrzenie spowodowało w nim chęć zmiany. Zmiany jakiej był gotów dokonać tylko dla niej. Zaufała mu w pełni wpuszczając do swojego życia pozwalając mu zostać w nim prawdopodobnie do końca jego dni. Nigdy nie czuł się kimś wyjątkowym, ale to, że prowadziła samotny tryb życia o jakim się dowiedział od jej rodziców dało mu przekonanie, że widocznie dla niej musiał wiele znaczyć.  
- Czyli mam prawdziwy brylant pod swoją opieką- podsumował swoje przemyślenia na podstawie tego co usłyszał od jej rodziców.
- I masz moje pełne poparcie- klepnął go po ramieniu teść kiedy wstawał z kanapy.
- Dziękuje.
Mała miała na sobie bluzę z napisem:
„Piękna za mamą, silna za tatą”
Uśmiechnął się promiennie kiedy przeczytał ten tekst.
- Nie widziałem tej bluzki?
- Prezent od Olki i Janka.
- Naprawdę ładny.
- Jedziemy?- spojrzała na rodziców.
Zapakowali się do samochodu. Wszystkie dziewczyny z tyłu, a Stefan dotrzymywał towarzystwa Aleksowi. Z uwagą przysłuchiwał się jak matka dzieliła się poradami z córką, ale przytakiwał jej ojcu kiedy pytał go o zdanie w kilku kwestiach. Świetnie rozumiał to, że Maria wychowała dwie jak mu się nie tyle wydawało co był pewien tego, że dała światu dwie wspaniałe kobiety. Jedna tworząca wesołą rodzinę, a drugą będącą dopiero na dobrej drodze do tego szczęścia. Czuł niedosyt, że nie rozliczył się po swojemu z gangusami, ale miał na uwadze to, że rodzina jest tym czego nigdy nie chciał stracić więc odesłał te wszystkie myśli gdzieś w najdalsze zakamarki umysłu.  
Kiedy dojechali rodzice próbowali nakłonić ich do wspólnego obiadu, ale mieli jeszcze do załatwienia kilka spraw w klubie. Ostatecznie wypili wspólną kawę w towarzystwie karpatki za jaką przepadał Olek. Zjadł dwa kawałki i pewnie zjadłby całą zawartość talerza gdyby nie to, że obiecał sobie walkę ze słabościami. Pożegnanie trochę się przedłużyło bo babcia nie mogła rozstać się w wnuczką.  
Do klubu przyjechali kilkanaście minut po trzeciej. Gdyby jechał sam z pewnością naciągnąłby kilka przepisów, ale mając w środku dwie najważniejsze w jego życiu kobiety jechał nieco wolniej niż pozwalały przepisy.  
- Jest nasze maleństwo- Olka wybiegła z recepcji, aby przywitać się córką swoich przełożonych- Mogę ją potrzymać?- złożyła dłonie jak do modlitwy.
- Chcesz iść do cioci?- Agata spojrzała na małą.
Jej obojętne oczy nic nie mówiły, więc uznała to za brak sprzeciwu. Wyjęła ją i podała do rąk Oli.
- Jejku jaka ona słodka.  
- Musisz sobie takie zrobić- Olek poruszył zwinnie brwiami.
- Pewnie, że zrobię kiedy przyjdzie na mnie czas.
- Co zrobisz?- zapytał Jasiek wychodząc z sali.
- Nic- ucięła rozmowę i przyłożyła palec do ust dając znak Olkowi, że ma milczeć.
- Trzymam kciuki. Jak sesja?
- Nie wiem co tu się dzieje. Seniorzy zapychają klub. Potrzebna będzie selekcja.
- To chyba dobrze, że chcą się poruszać.
- Z finansowego punktu widzenia tak. Ale oni zamulają stale o czymś gadając.
- A co mają robić?
- Trenować? Przecież to klub sportowy, a nie kółko różańcowe.
- Klient nasz pan.
- Proponuję zatrudnić kogoś bardziej cierpliwego niż ja.
- Nie dajesz rady czy jak?
- Niestety nie umiem współpracować z nimi.
- No cóż. Pomyślimy nad twoją prośbą.
- Jasne. Dzięki Aleks. Ty potrafisz zrozumieć każdego.
- Staram się być wyrozumiały.  
- Kurier przywiózł to- Janek podał szefowej żółtą kopertę.
- Co to?
- Dzwonił jakiś przedstawiciel od automatów. Powiedział, że prześle umowę do weryfikacji.
- Czemu nie przywiózł osobiście?
- Był na drugim końcu kraju, ale na pilną prośbę Olka przygotował specjalną ofertę.
- Zapoznam się z tym- powiedziała Agata.
- Powiedział, że osobiście przyjedzie kiedy zdecydujecie się to podpisać. Obiecał jakiś niezły bonus.
Mała nie płakała więc uznała, że zostawi ją pod opieką cioci. Poszła z Olkiem do swojego biura, aby zapoznać się z propozycją handlowca. Zapis o karze dziesięciu tysięcy i stały rabat na suplementy przez cały okres umowy czyli całe pięć lat były czynnikiem decydującym o podpisaniu umowy. Olek wysłał mu wiadomość, że w przyszłym tygodniu mogą się spotkać, by podpisać korzystną dla nich umowę. Janek został na recepcji, a dziewczyny poszły do biura Agaty kiedy Aleks udał się na salę by zrealizować swój plan treningowy.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 29 marca

    Młodzi rodzice promienieją, Olek śpiewa jest cudownie. Maleńka zapoznaje się z domem, nawet z dietą Na pewno dostanie najlepszy plac zabaw. Dziadkowie również zauroczeni, czego chcieć więcej. Piękne opisy emocji, zwłaszcza gdy Olek patrzy na córeczkę. Czyta się z czystą przyjemnością

  • Kmicic

    Kmicic · 4 marca

    Dzieje się!  
    Natalka w domu, teraz tylko czekać aż podrośnie i w tedy będzie się działo
    Ten spokój jest porostu wspaniały, w klubie wszytko idzie dobrze i życie prywatne też się układa. Nie wiem co tu mogę jeszcze napisać...o wiem standardowo.  
    Dziękuję za twoją pracę i dodanie kolejnej części tej wspaniałej histori. Oczywiście liczę na więcej   
    Pozdrawiam i trzymaj się

  • blondeme99

    blondeme99 · 3 marca

    Uwielbiam   takie rozdziały to tylko czytać i pochłaniać zawartość w całości   Taka miłość to skarb Olek chyba będzie przyszlym tancerzem, tym bardziej kiedy w grę wchodzi czajnik jako partnerka do tańca

  • Speker

    Speker · 2 marca

    Cud, miód i orzeszki Jak zwykle trzymasz najwyższy poziom. Na czytanie Twoich prac zawsze znajdę czasb gorzej z pisaniem. Dlatego musisz wybaczyć mi brak długich komentarzy. Krótko- PETARDA!!