Życie to ciągły trening cz.48

Życie to ciągły trening cz.48

Po skończonym seansie zaniósł Agatę na górę i położył się obok niej. Kiedy sen długo nie przychodził wrócił na dół by napić się pepsi. Kolejny dzień był jednym z tych przełomowych w jego życiu. Choć pierwszą rozmowę z jej ojcem miał za sobą to jednak proszenie go o rękę córki było czymś znacznie bardziej stresującym nawet pomimo jego sporej pewności siebie. Próbował nawet zmęczyć się oglądając jakiś film na kanapie ale stres był silniejszy i nie dawał za wygraną nie pozwalając mu zasnąć.  
Godzina po godzinie wyczekiwał poranka by o szóstej wziąć prysznic w tym jakże ważnym dniu. W lustrze przyjrzał się swojej twarzy, która odzyskała elastyczność i golenie przebiegło zupełnie gładko. Wypachniony i z nową energią po chłodnej kąpieli zabrał się za przygotowanie śniadania. Wypił odżywkę białkową i zaczął robić kanapki z warzywami i jajkiem. Aromat kawy roznosił się po całej kuchni a on zrelaksowany nucił coś pod nosem. Stojąca na schodach Agata z uśmiechem na ustach przyglądała się jego tanecznym poczynaniom. Zupełnie oderwany od rzeczywistości stawiał kroki w tył i przód.
- Kiedy pójdziemy na jakąś zabawę?
Otworzył oczy i odwrócił się w drugą stronę ze wstydu.
- Co jest?
- Nic. Trochę się zamyśliłem.
- Widziałam. Całkiem nieźle.
- Śniadanie dla ciebie- próbował odwrócić uwagę od swoich poczynań.
- Olek? Czy ty się czegoś wstydzisz?
- Ja? Niczego.
- To co tak się przestraszyłeś?
- Dobra. Denerwuję się trochę i próbuję jakoś z tym walczyć.
- Moi rodzice są twoimi kibicami.
- Tak myślisz?
- Ja to wiem.
Milczał przez chwilę ale uśmiech na jej buzi i ten wzrok pełen nadziei nie pozostawiał mu złudzeń. Ona chciała z nim być i nawet ewentualna niepomyślność którą brał pod uwagę przy oświadczynach niczego by nie zmieniła w ich relacji.
- Twoje wsparcie jest bezcenne- pocałował ją w policzek.
- Od tego mamy siebie aby się wspierać każdego dnia- mrugnęła okiem i posłała mu całusa kiedy stawiał przed nią kawę.
- I pomyśleć, że przez całe życie trafiałem na niewłaściwe dziewczyny. Przyszedłem do twojego klubu i to było coś co natychmiast mnie ogarnęło. Poczułem, że nie tylko chcę u ciebie pracować bo coś mnie pchnęło w twoim kierunku.
- Przynajmniej wiesz, że los potrafi skrzyżować zupełnie odmienne drogi. Żałujesz poprzednich związków?
- Po części tak bo liczyłem zawsze na coś więcej to znaczy nawet na całe życie ale błahostki niszczyły wszystkie moje starania. Gdybym zakochał się w tobie w podstawówce pewnie bym tworzył z tobą ten klub.
- Kto wie- popiła łyka kawy i przygryzła kanapkę.
Siedzieli przez chwilę w milczeniu przyglądając się sobie na zmianę. Olek podziwiał jej uśmiech i dobry nastrój, które z każdym dniem przybierały na sile. Widział zachodzące w niej zmiany nie tylko na brzuchu. Cieszył się z tego dziecka jak nigdy w życiu bo doczekał się prawdziwej stabilizacji o jakiej zawsze marzył.  
- Zbieramy się?
- Muszę się wykąpać jeszcze a potem poszukać coś ładnego.
- Jasne. Ja posprzątam.
Agata pocałowała go i poszła na górę.
W towarzystwie płyty Elvisa zabrał się za porządki w kuchni. Suche talerze i sztućce odłożył na ich miejsce. Po chwili zawibrował jego telefon oznajmiając nadejście wiadomości. Napisał Michał jeden z jego podopiecznych, że prosi o telefon gdy znajdzie kilka minut na rozmowę. Odzwonił natychmiast.
- W czym mogę pomóc?
- Cześć. Już pomogłeś.
- Cieszę się.  
- Chciałem cię zaprosić jako gościa honorowego na moje wesele, które odbędzie się 28 lipca.
- Nie wiem czy powinienem przyjąć zaproszenie.
- Dlaczego?
- To twoja zasługa. Twoja ciężka praca i konsekwencja pozwoliły na uzyskanie tak wspaniałych efektów.
- Ale bez twoich rad i motywacji tego celu bym nie osiągnął.
- Przesadzasz. Dla mnie najważniejsze są efekty i chęć zmiany.
- Dlatego chcę abyś był moim gościem. Zgadzasz się?
- Porozmawiam z moją drugą połówką.
- Jasne. Czekam na odpowiedź. Cześć.
- Odezwę się wkrótce. Hej.
Przez chwilę patrzył jeszcze na wyświetlacz jakby nie do końca dotarła do niego ta informacja. Nie spodziewał się takiej formy podziękowania za swoje zaangażowanie ale czuł dumę, że dobra sylwetka jego podopiecznego to również jego sukces.
- Czego się tak cieszysz?
- Mamy zaproszenie na ślub.
- Od kogo?- zapytała zaskoczona.
- Od Michała, tego celnika.
- Pamiętam, że kupował karnet.  
- W podzięce za osiągnięte efekty zaprosił nas. Powiedziałem mu, że zapytam swoją dziewczynę. Zgadzasz się?
- Kiedy?
- 28 lipca.
- A ty chcesz tam iść?
- Ciężko będzie mi się bawić nie znając nikogo.
- Odmówisz mu?
- A co nie chcesz tam iść?
- Chętnie będę ci towarzyszyć ale to twoja decyzja.
- Nasza- poprawił ją tak jak ona to robiła.
- Więc?
- Jeżeli ze mną pójdziesz to napiszę mu, że się zgadzam.
- Jestem za.
- Świetnie- napisał mu krótko, że zaproszenie przyjęte.
Jego odpowiedź była krótka.
„Wspaniale”
Pokazał jej telefon a ona się tylko uśmiechnęła.
- No nieźle sobie poczynasz, że klienci zapraszają cię na swoje wesele.
- Powiedział tylko, że chce odzyskać formę.
- I jak się spisał?
- Zrzucił jakieś piętnaście kilogramów a potem przybrał prawie dziesięć. Kiedy porównałem jego zdjęcia odniosłem wrażenie, że czystej masy mięśniowej nabrał jakieś osiem kilogramów.  
- Świetny wynik.
- Też tak pomyślałem kiedy zobaczyłem zarys kratki na jego brzuchu.
- Jedziemy?
- Tak. Odwiedzimy jeszcze kwiaciarnię.
Pokonali dwa skrzyżowania i zostawił ją na chwilę dwie ulice od swojej ulubionej kwiaciarni. W środku z bukietem w ręku czekała Marta pracowniczka kwiaciarni znajomych jego rodziców.
- Cześć.
- Hej- przywitała się z uśmiechem na ustach.
- Ile będzie?
- Osiemdziesiąt złotych.
Położył stówkę na stole i chwycił za bukiet.
- Dla kogo?
- Dla mojej przyszłej teściowej.
- Gratulacje.
- Dzięki. Reszta dla ciebie ja muszę lecieć.
Młoda dziewczyna nie zdążyła nic powiedzieć bo tak szybko zniknął.
- Ależ one piękne. Skąd ty bierzesz te bukiety?
- Tajemnica. Jeszcze jedno miejsce.
Pojechali do osiedlowego sklepu. Tym razem poszła z nim. Kupiła kilka owoców dla rodziców kiedy wybierał butelkę whisky dla teścia.
Przez kolizję na jednym ze skrzyżowań miasto opuścili z pół godzinnym opóźnieniem. Kiedy się zatrzymali na podjeździe Agata dostrzegła w jego oczach nutkę wahania. Wiedziała, że mocno się stresuje więc próbowała go uspokoić.
- Na pewno się zgodzą.
- Chciałbym aby tak było.
- Będzie. Chodź- chwyciła go za rękę i poszli w kierunku drzwi.  
Nie zdążyli nacisnąć dzwonka bo drzwi otworzyła jej mama.
- Już jesteście moje dzieci- przywitała ich uśmiechnięta Maria.
- Mamo- Agata bez zastanowienia rzuciła się jej na szyję.
Olek potarł zimne ze zdenerwowania ręce i wręczył kwiaty jej mamie.
- Są piękne. Dziękuje. Zapraszam.
W powietrzu unosił się przyjemny zapach obiadu i wszystkie zmysły Olka zostały pozytywnie pobudzone.
- Tata jest w pokoju.
Agata objęła matkę i wszyscy razem dołączyli do Stefana.
- Dzień dobry.
- Agata, Olek jak wspaniale was widzieć- uśmiechnął się na ich widok.
Po dłuższej chwili ciszy w końcu zdobył się na odwagę i wyjął z kieszeni marynarki czerwone pudełeczko uchylając je. Wszyscy zgromadzeni wymienili się spojrzeniami ale to on zaczął ważną dla siebie chwilę i zwrócił się w kierunku dziewczyny.
- Kochanie. Czy zostaniesz moją żoną?- zapytał całkiem pewnie.
Ten błysk w jej oczach dostrzegli wszyscy. Matka ze wzruszenia uroniła kilka łez a ojciec stał jak wryty, jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
- Oczywiście, że tak. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Tak się cieszę, że w końcu potwierdzimy to uczucie- podniósł ją do góry i pocałował a potem włożył pierścionek na jej palec.
- Jest taki piękny- wtórowała córce Maria.
- Tato powiedz coś.
- Co mogę powiedzieć…cieszę się kochanie, że odnalazłaś kogoś kto zasłużył na twoje zaufanie. Wiem, że jesteś rozsądną kobietą i dokonałaś słusznego wyboru. Obym się na tobie nie zawiódł- spojrzał na Olka posyłając mu pełne nadziei spojrzenie.
- Zapewniam tu wszystkich zgromadzonych, że szczęście Agaty jest dla mnie najważniejsze na świecie i zrobię wszystko aby jej życie stale było pełne dobrych chwil.
- Odważna deklaracja ale będę za was trzymała kciuki. Czuję, że tworzycie wspaniały duet a wasze szczęśliwe twarze to potwierdzają.  
- Dzięki mamo- Agata przytuliła swoją rodzicielkę również roniąc kilka łez.
Aleks zapisał ten wzruszający obraz w pamięci. Wiedział, że nigdy nie doświadczy tego ze strony swoich rodziców ale poczuł wzruszenie z tego powodu. Starał się nigdy nie ukrywać emocji bo wiedział, że łzy oznaczały posiadanie serca i odpowiedniej wrażliwości.  
- Obiad zaraz będzie gotowy. Siadajcie do stołu.
Kiedy wspólnie podały rosół, ziemniaki i schabowe na stół zajęli miejsca parami naprzeciw siebie. Agata rozpromieniona nie mogła oderwać wzroku od Olka. Jej rodzice z podziwem przyglądali się scenie ściskając swoje dłonie jakby wspominali swoje dawne czasy.  
- To kiedy ślub?- zapytał Stefan.
- Jeszcze nic nie ustaliliśmy ale ten pierścionek- przyglądała mu się z wielkim zainteresowaniem- Stanowi najlepszy dowód co do jego zamiarów- spojrzała na Olka ukazując swój biały uśmiech.
- Jak się czujesz?
- Dobrze mamo. Olek je za nas wszystkich- parsknęła śmiechem.
- Formę trzeba utrzymać- wtrącił się ojciec i mrugnął okiem w kierunku przyszłego zięcia.
- Ma pan rację. Inaczej się nie da.
- A co tam w klubie?
- Coraz więcej chętnych na karnety w nowej strefie. A właśnie. Może państwo odwiedzą naszą strefę seniora? Oczywiście bez opłat.
- My? Żebyśmy padli z wysiłku?- zaśmiała się Maria.
- Dostosowujemy wszystko pod każdego klienta. Opracowujemy plan żywieniowy i tempo wysiłku.
- Jak się załapię na wymianę protezy to może skorzystam. Na razie ruch w moim przypadku to żadna przyjemność.
- No cóż. Trzymam kciuki za sprawne działanie służby zdrowia.
Po zjedzonym obiedzie obie zniknęły w kuchni i faceci mieli chwilę na kolejną rozmowę.
- Dobra decyzja. Liczę na to, że mnie nie rozczarujesz.
- Zapewniam pana, że dołożę wszelkich starań aby miała wszystko.
- Dobra materialne to nie wszystko. Ważne abyście byli szczęśliwi. Wierzę, że dobry z ciebie chłopak i wiesz, że kłótnie to wymiana poglądów a nie powód do rozstania.  
- Oczywista sprawa, że kłótnie to nie powód. Wiem, że każdy człowiek popełnia błędy i trzeba je sobie wyjaśniać a nie obrażać się.
- Bardzo mądrze. Wydaje mi się, że musimy tego skosztować- sięgnął po stojącą na komodzie butelkę bursztynowego płynu.
- No ładnie. Tato co z twoim sercem?
- Jest w najlepszej kondycji. Słowo harcerza.
- Mamo?
- Sądzę, że w takich okolicznościach mogę wyrazić zgodę.
Olek spojrzał na Agatę ale nie musiał nic mówić.
- Będę prowadziła z powrotem.
- No i wszystko wyjaśnione. Szklaneczki w ruch- Stefan bez problemu wychylił zawartość swojej, niestety Olek jak zawsze miał problem z pierwszą porcją.
- Coś nie bardzo ci po drodze z alkoholem- powiedział kiedy zobaczył jego kwaśną minę.
- Ciężko wchodzi.
- To chyba dobrze. Jeżeli alkohol smakuje to ma się problem.
- Tato skąd ty bierzesz takie mądrości?
- Mam swoje lata i pewne rzeczy to kwestia doświadczenia.
- Ma pan rację. Życie jest najlepszym sposobem na naukę.
Przy kawie dziewczyny przeglądały ubrania i zabawki dla dziecka na smartfonie Agaty. Stefan pokazywał Olkowi swoje zdjęcia sprzed kilkudziesięciu lat kiedy był w całkiem niezłej formie. Aleks nie mógł wyjść z podziwu, że kiedyś był w formie nie wiele gorszej od niego. Przyznał, że miłość do sportu Agata otrzymała po nim. Stres zupełnie opuścił umysł Olka i czuł się wyśmienicie do samego wieczora. Trudno było im przestać gadać kiedy zbierali się do wyjścia. Ciągłe naleganie, że jeszcze chwila wzbudziło w nim poczucie przywiązania jakie między nimi się zawiązało z powodu ich córki.  
- Uważajcie na siebie- przytuliła ich oboje matka.
- Będziemy. Kocham was.
Odjechali kilka chwil przed dziewiątą kiedy było jeszcze widno. W samochodzie Olek nie mógł się nachwalić pomyślnego podejścia jej ojca.
- Miałem obawy ale poszło super.
- Ja byłam pewna, że dasz radę.
- Dzięki- położył rękę na jej ciepłej dłoni.
W domu byli przed dziesiątą gdzie czekał dostawca pizzy. Olek w ramach podzięki dał mu spory napiwek choć chłopak na ten widok zrobił wielkie oczy to przyjął go po dwóch prośbach.  
- No to do dzieła- chwycił kawałek pizzy i przerzucał bibliotekę filmów.

692 czyt.
100%233
dreamer1897

opublikował opowiadanie w kategorii miłosne i przygodowe, użył 2380 słów i 13009 znaków

Komentarze (3)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 13 lutego

    Ojciec wydaje się podejrzliwy, ale Olek wybrnął z sytuacji. Dobrze, że wszystko przebiegło pomyślnie. Łzy matki mówią same za siebie, atmosfera się poprawiła. Olek wciąż nie przepada za piciem przynajmniej obraca wszystko w żart. Wzruszająca część.

  • niesmialy

    niesmialy 18 gru 2018 ip:2135211

    Wale konia pod te milosc

  • blondeme99

    blondeme99 16 gru 2018

    No proszę, ich miłość kwitnie coraz bardziej   oby tak dalej było   Stabilizacja i prawdziwa miłość to coś na co czekali oboje   Czy wersję klona Olka można gdzieś kupić albo wynająć na zawsze? Jeśli tak, to muszę go mieć