Życie to ciągły trening cz.56

Życie to ciągły trening cz.56Wstał kilka chwil przed budzikiem. Wyłączył alarm, przeciągnął się i włożył kapcie.
– Zapowiada się piękny dzień – westchnął i zszedł na dół.
Zaparzył kawę i uszykował kanapki z łososiem i twarogiem. W towarzystwie płyty Wonder of you Elvisa spędził przyjemną godzinę oddając się w wir wspomnień swojego życia. Największa ilość dotyczyła wszystkich chwil spędzonych z Agatą. Przypomniał sobie pierwsze spotkanie. Pasję, z jaką patrzyła na niego, kiedy coś tłumaczył młodym chłopakom w klubie i jej zatroskane oczy, kiedy odwiedzała go w szpitalu.  
Był wdzięczny za opiekę, jaką mu okazała, ale też zaufanie, jakim go obdarzyła szczególnie, że miał trudny charakter. Zawsze chciał być sobą, ale związek z Agatą w pewien sposób ukształtował go, jako dorosłego faceta na poważnie myślącego o życiu.  
Wziął szybki prysznic, ogolił się i wyperfumował Dynamic Pulse prawie krztusząc się jego nadmiarem. Sięgnął po telefon i usiadł na kanapie w salonie.
– I jak? Będziecie?
– Oczywiście.
– Ola będzie u mnie za piętnaście minut.
– Do zobaczenia.
Potem wybrał numer Stefana, aby się upewnić czy może po nich podjechać. Zgodnie z planem był u nich kilka chwil po dziewiątej. Wjechał na podjazd i zapukał do drzwi.
– Tak szybko? – zapytała Maria.
– Mały ruch.
– Tak się cieszę, że zobaczę moją córkę i wnuczkę w domu.
– Ja też.
– Wchodź. Stefan zaraz zejdzie na dół. Coś do picia?
– Chętnie. Jakiś sok?
– Już podaję.
Wszedł do kuchni i zajął miejsce przy blacie niewielkiego stolika, przy którym teściowie spożywali zapewne wspólne śniadania. Gdzieś w tle grało radio nadające złote przeboje. Akurat puszczali It’s my life Bona Joviego.
– Rozumiem, że wszystko gotowe? – postawiła przed nim szklankę soku pomarańczowego.
– Myślę, że tak.
– Agatka się ucieszy z takiego powitania.
– Chcę, aby zawsze była szczęśliwa.
– Wiedziałam, że jesteś odpowiednim człowiekiem.
– Miło z pani strony.  
– Już jesteś. Cześć – ojciec podał mu rękę i poprawił wystającą ze spodni koszulę.
– Powinniśmy wyjechać za piętnaście minut.
– Bez obaw. Ja jestem już gotowy – założył krawat a potem marynarkę.
– Świetnie – dopił sok i wciągnął buty.
Kiedy wszyscy zajęli miejsca ruszył w kierunku Torunia. Na podjeździe przy Lawendowej czekał Janek z Olką. Chłopak z bukietem czerwonych róż a dziewczyna z paczką zawierającą jakiś prezent.  
– Przepraszam, że tak długo. Wypadek był.
– Nie twoja wina – uścisnął mu dłoń i weszli do środka.
Zaprowadził ich na górę. Otworzył drzwi pokoiku dla małej.
– Zapraszam.
Wszyscy zachwycali się wystrojem. Białe, frezowane łóżeczko takie samo, jakie postawili w sypialni. Ściany w delikatnym różowym kolorze razem z białym meblami tworzyły iście bajkowy klimat. Na półkach leżały poukładane maskotki różnych postaci z bajek.  
– No cóż. Tata się postarał – pochwaliła go Olka.
– Dzięki.
– Napijemy się czegoś a potem nadmuchamy balony.
Zeszli na dół i zajęli miejsca w salonie. Z lodówki wyjął karton soku pomarańczowego i butelkę Pepsi. Z witryny przyniósł szklanki z logo Coca Coli.
– Częstujcie się. Zaraz podam ciastka.
Z kuchennej szafki przyniósł srebrną paterę i rozsypał na niej kilka rodzajów ciastek. Postawił przed swoim gośćmi i zaczęli dopinać szczegóły przyjęcia.
Trzydzieści minut przed dwunastą pojechał do centrum. Z ulubionej kwiaciarni odebrał bukiet róż i pojechał do szpitala. Zapukał do pokoju i wszedł.
– Witam moje piękności – pocałował Agatę i wręczył jej bukiet. Potem wziął na ręce córkę i pocałował w czoło – Moja córeczka.
– Moja też.
– Nasza – uśmiechnął się do niej.
– Lepiej.
– Gotowa?
Skinęła głową i włożyła małą do nosidełka.  
– Ja się nią zaopiekuję – chwycił niebieski fotelik i zarzucił torbę na ramię.
– A ja?
– Zabierz kwiatki. I tak nie możesz dźwigać.
Rzuciła mu szczery uśmiech i wyszli trzymając się za rękę. Czuł się szczęśliwy, kiedy szli przez oddział a wszyscy gapili się na nich ze zdumieniem.
Zanim odjechali trzy razy sprawdził czy dobrze zamontował fotelik.
– Zaraz będziemy w domu.
Stłuczka na Lubickiej nie wpłynęła na czas dotarcia do domu, bo kraksa nastąpiła na sąsiednim pasie ruchu.
Zaparkował auto na podjeździe i wyjął nosidełko. Trzymając za rękę Agatę poszli w kierunku drzwi, które uchyliły się same z siebie.
– Co jest? – zapytała.
– Niespodzianka!
Wszyscy wyskoczyli na środek salonu z uśmiechniętymi buziami. Balony z napisami Agata, Natalia i witamy w domu wypełniały cały parter. Na stole w salonie błyskały świeczki na torcie.
Wszyscy przez chwilę skupili się na świeżej mamie. Z jej oczu popłynął strumyk łez a sama zaczęła ciężko oddychać.
– Ja nie wiem, co powiedzieć – zaczęła.
– Kochanie. Miło cię powitać w domu – objęła ją matka i mocno przytuliła.
– Dziękuje wam wszystkim za tak wspaniałe przywitanie. Tobie też – spojrzała na uśmiechniętego Olka – Czuję się taka szczęśliwa, że mogłam wrócić do najlepszych przyjaciół.
– Gratulacje – Olka z Jankiem wręczyli swoje podarunki.
– Nie trzeba było.
– Cieszymy się, że chociaż w ten sposób możemy podzielić się naszą radością z tego powodu.
– Zapraszam do salonu – objął ukochaną i poszli pokroić tort.  
Na specjalnie przygotowanym podwyższeniu postawił najważniejszego gościa tej imprezy. Przystawił tort obok niej.
– Natalko pomyśl życzenie a mama zdmuchnie świeczki.
Dziewczynka rozglądając się po wszystkich chyba onieśmieliła się z wrażenia i rozpłakała się na cały głos.
– O jejku – Agata wzięła ją na ręce i po chwili uspokoiła.
– Do dzieła moja droga – wskazał jej tort i zdmuchnęła świeczki.
Oklaskom nie było końca.  
Kilka chwil po czternastej Olek przy pomocy Olki i Janka podali na stół wołowinę w towarzystwie batatów.  
– Sam to przygotowałeś?
– A jak myślisz?
– Sam – pocałowała go w policzek i zabrała się za jedzenie. Dziewczynka niepewnym spojrzeniem mierzyła gości, ale kiedy spotykała wzrok matki albo ojca to uśmiechała się na całego.
– Podobna do mamy – stwierdziła Olka.
– Nie masz racji. Sto procent taty – poprawił ją Jasiek.
– Przekomarzają się jak stare małżeństwo – podsumował ich Aleks.
– Jeszcze nim nie jesteśmy – poprawiła go Ola.
– Ale będziecie? – drążył ich dalej.
– Jeżeli się postara równie jak ty to się zastanowię.
– Janek, wiesz, co robić – posłał mu pełne wsparcia spojrzenie.
Małej chyba nie przypadły do gustu te wszystkie zdjęcia robione, co chwila i na swój sposób pozbyła się namolnych paparazzich rozpłakując się w niebogłosy.
– Chyba jest głodna. Pójdę ją nakarmić – Agata poszła na górę.
Rodzice Agaty pochwalili Olka za pyszny obiad i to, w jaki sposób sprawił ich córce niezapomniane chwile.
– Bez waszej pomocy mogłoby się nie udać.
– Nie przesadzaj. To ty wszystko wymyśliłeś.
– Chyba nie ma człowieka bardziej szczęśliwego niż ja.
– Życzę ci, aby każdy twój kolejny dzień był taki sam – całkiem szczerze przekazała mu swoje życzenia Olka.
Spojrzał na nią z uznaniem i posłał jej pełny wdzięczności uśmiech.
– Zaraz wracam – pobiegł na górę po szklanych schodach.
Kiedy uchylił drzwi pokoju małej Agata siedziała na jasnozielonym, fotelu obitym miękką tkaniną.
– Chyba zasnęła – powiedziała szeptem.
– Moja córka – spojrzał z troską na małą.
– Jeszcze ci nie podziękowałam za tak czułe przyjęcie. Chodź – objęła go i całowała przez kilkanaście sekund.
– Odliczałem każdy dzień do waszego powrotu.
– Ja też.
Natalka grymasiła przez sen, ale nie obudziła się. Zostawili ją w łóżeczku.
– Weź to – podał jej krótkofalówkę z wyświetlaczem.
– Co to?
– Niania w wersji online.
Pokazał jej najważniejsze funkcje i wrócili do gości.  
– Zaraz zaparzę kawę – zaproponowała swoim gościom.
– Ja to zrobię. Ty baw naszych gości.
Poszedł do kuchni i nastawił wodę w czajniku elektrycznym. Szukał czystych talerzyków by nie tracić czasu na mycie tych czystych.
– Kochanie? – wrócił do salonu.
– Druga szafka od lewej – mrugnęła okiem w jego kierunku.
– Jasne.
Wrócił i uśmiechnął się na całego, bo jeszcze sporo nie wiedział na temat lokalizacji pewnych przedmiotów w tym domu. Zalał pięć kaw i jedną herbatę. Przy pomocy Olki zaniósł wszystko do salonu i zajął miejsce obok ukochanej.
Gadali w rodzinnej atmosferze do dziewiątej, kiedy to Janek i Olka musieli się zbierać. Choć Aleks naciskał na jeszcze kilka minut a potem, że ich odwiezie to zdecydowali, że sami sobie poradzą. Rodzice dali się przekonać i za namową Agaty zostali na noc. Dzięki temu ojciec mógł się napić whisky z Aleksem szczególnie, że Maria szybko poszła spać.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    Cudowne powitanie, chociaż tyle ludzi na raz dla maluszka to pewnie nie małe przeżycie. Tylko patrzeć, jak zacznie chodzić i będzie ćwiczyć razem z tatą na siłowni :) Agata rozpromieniona, wspaniali przyjaciele, czego mogą chcieć więcej. Piękna opowieść i czyta się z przyjemnością, taka rodzinna, ciepła :)

  • dreamer1897

    @AuRoRa Takie powitania ma się tylko raz w życiu więc trzeba się postarać. Lepiej, żeby nie chodziła bo inni przestaną trenować jak to bywa na siłowniach :rotfl:  
    Dziękuje za super słowa :bravo:

  • blondeme99

    Przyjęcie  <3 Natalka w domu  <3 cudoooo <3 takie rozdziały to tylko czytać i czytać  :zakochany: tak bardzo cieszę się ich szczęściem  :zakochany: Wielkie brawa dla ciebie, bo to co robisz jest genialne  :bravo:

  • dreamer1897

    @blondeme99 W domu najlepiej się powraca do normalności więc trzeba jakoś rozbudzić chęci do wyzwania jakim jest wychowanie dziecka. Bardzo mi miło przeczytać, że życie Olka i Agaty potrafi wzbudzić takie zainteresowanie. Wielkie dziękuje za takie pochwały od autorki równie życiowej opowieści o życiu Sophie :yahoo:  :bravo:

  • Speker

    Nie piszę tak pięknych komentarzy jak Kimicic, ale jestem pełen uznania dla przedstawionych szczegółów. Nareszcie Natalka w domu. Cóż za piękne przyjęcie. Wszystko opisujesz tak dokładnie, tak precyzyjnie, że oczami widzę każdy ten detal.  
    Świetna część, czekam z niecierpliwością na dalsze efekty Twojej rewelacyjnej pracy.

  • dreamer1897

    @Speker Zawsze staram się oddać pełen obraz sytuacji aby jakoś można sobie wyobrazić daną scenę. W końcu nastał ich powrót a takie powroty dają wiele dobrego przed tym co czeka na każdego, świeżego rodzica. No cóż...nie każde słowa potrafią oddać radość autora kiedy czyta się tak rzeczowe i specyficzne komentarze. Bardzo fajnie jest przeczytać miłe słowa wobec swojej pracy. Wielkie dziękuję. Pozdrawiam ;)

  • Kmicic

    Na początku nie mogłem załapać o co chodzi 😄, potem mój prosty mózg złapał że coś się stało w między czasie i zostało zorganizowane przyjęcie  :dancing:. Wszyscy nie mogą się nacieszyć Natalją, chociaż to nic dziwnego, zaraz chłopaki będą za nią latać :drool:  
    Aj cudo, wejść na lola i przeczytać sobie rozdział o szczęśliwym i spokojnym życiu. Uwielbiam to  
    :yahoo:  
    Dzięki ci za napisanie i dodanie kolejnego rozdziału tej wspaniałej histori  :rotfl:  
    Oczywiście liczę na więcej, nie ważne ile przyjdzie czekać, zawsze tu będziemy czekać na dalsze dzieje Olka, Agaty i teraz jeszcze Natalii.  

    PS: Myślisz że dojdzie do rozdziału 100 gdzie to już młoda Natalia sama będzie przeżywać swoje przygody miłosne? 😍 Ja tam liczę na dłuuuuuuuuuuuugą historię  
    :rotfl:  

    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia

  • blondeme99

    @Kmicic Dobry pomysł z tą historią Natalii ;)

  • dreamer1897

    @Kmicic Jeżeli nie właściwie przekazałem swoją intencję to z góry przepraszam. Miałem na myśli powitanie dziewczyn po wyjściu ze szpitala po przyjściu małej na świat. Jest szansa, że mogą latać jeżeli nie odziedziczy nadmiaru cech Olka :rotfl:  
    Piękne słowa komentarza potrafią powodować niezłą euforię i muszę podziękować bo największą motywacją są zawsze dobre oceny i swoje przemyślenia dotyczące danej części. Żadnych wątpliwości nie mam przed pisaniem kolejnej części kiedy czytam takie komentarze :bravo:  
    Przyznam, że podrzuciłeś niezły pomysł z rozdziałem nr 100. Jedno wiem, że motywacji mi nie zabraknie kiedy pod każdą częścią znajdę miłe słowo wsparcia i natchnienia.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuje bo to wiele znaczy :yahoo:  :bravo:  :danss:

  • dreamer1897

    @blondeme99 Genialny tylko czy autor sobie poradzi z doborem wątków dla niej? Przyda się pomoc czytelników.