Życie to ciągły trening cz.46

Życie to ciągły trening cz.46Wrócił późnym wieczorem wyczerpany znacznie bardziej niż po najcięższym treningu. Z ulgą ściągnął swoje najwygodniejsze adidasy i udał się do kuchni. Sięgnął po butelkę lodowatej Pepsi uprzednio wrzucając kilka kostek lodu do półlitrowej szklanki. Z blatu kuchni zdążył jeszcze złapać paczkę wafli ryżowych i rozsiadł się na kanapie w salonie. Próbował znaleźć coś w serwisie VOD, coś co pozwoli mu się odprężyć i choć na chwilę wyciszyć kotłujące się myśli. Długo przeglądał katalog z filmami ale zmęczenie wygrało z wolą obejrzenia czegokolwiek.  
Choć przez całą noc spał jak kamień to natychmiast poczuł na swoim ramieniu ciepłą dłoń Agaty. Zegar na pasku programu śniadaniowego wskazywał 8:30 a on nadal czuł niedostatek snu.
- Nawet się niczym nie przykryłeś. Nie było ci zimno?
- Miałem w planach obejrzeć jakiś film.
- O poduszce też zapomniałeś.
Sięgnął po butelkę Pepsi do której się przytulił kiedy spał.
- Mój kark- próbował rozmasować efekty spania na kanapie.
- Pokaż.
Delikatne dłonie Agaty poruszające się w sposób rytmiczny i z odpowiednim wyczuciem przyniosły mu niemalże natychmiastową ulgę. Odprężenie przyszło szybko rozluźniając najbardziej spięte mięśnie.
- I jak?
- Bosko.
- O to chodziło. Zbyt spięty byłeś.
- Być może. To co się wtedy działo na sali sądowej to jakiś koszmar.
- Ale opowiesz mi?
- A dlaczego nie? Przy śniadaniu czy obiedzie chciałabyś posłuchać?
- Weź prysznic, zjemy śniadanie i pójdziemy na spacer. Co ty na to?
- Za tobą na koniec świata- poszedł na górę po świeże ciuchy.
Trochę się moczył w wannie i gdyby nie pukająca do drzwi Agata oczywiście z opiekuńczego powodu pytająca czy wszystko w porządku poleżałby jeszcze kilka chwil. Stanął przed lustrem oglądając się od stóp do głów zupełnie nagiego. Ostatnie pomiary nie wykazały ubytku masy mięśniowej ale dla jego oka nadal występowało kilka niedoskonałości. Wciągnął bokserki i stanął przed zlewem. Pomimo dłuższego zarostu golenie przebiegło bez zacięć z tylko jednym podrażnieniem.  
- Wyglądasz jak męczennik- powiedział do swojego bladego odbicia.
Sine, podkrążone oczy i sztywna skóra w której brakowało wody dodawały mu kilku lat. Przynajmniej on tak uważał bo nikt inny nie powiedział mu tego bezpośrednio ale czasem tak odbierał niektóre spojrzenia. Z szafy sięgnął ulubiony dres w grafitowym kolorze, pachniał nowym płynem ale nie przypominał sobie aby go prał.  
- Co ciekawego serwuje szef kuchni?
- Placki kukurydziane z dżemem i jogurtem naturalnym.
- Brzmi smacznie.
- I smakuje pysznie.
- Nie wątpię- pocałował ją w szyję kiedy zdejmowała placki z patelni.
Ilość zjedzonych przez niego placków względem tego co zjadła Agata mogłaby sugerować, że to on nosi i karmi ich dziecko ale to jej brzuch wyglądał na zamieszkiwany przez nowego lokatora.
- Zaraz wracam i wychodzimy.
- Tak mam iść?
- Jak chcesz.
Nie wiedział jak się ona ubierze ale wciągnął dżinsowej spodnie i czerwony t-shirt. Czekając na nią popijał przez słomkę resztę Pepsi z butelki. Wiedział, że to trucizna ale ciężko odmówić kiedy dasz się zniewolić tej recepturze.
- Masz jakieś telepatyczne zdolności?- zapytał gdy schodziła.
- Nie a co?
Uśmiechnęła się kiedy go zobaczyła przy blacie w kuchni.
- Nic nie poradzę na to, że czerwony sprawia mi przyjemność.
- Mi też. Idziemy?
Skinęła głową akceptująco i wyszli.
Poszli do ulicy Owsianej. Pech akurat chciał, że musieli iść za orszakiem pogrzebowym co nie było zbytnio miłym widokiem dla zakochanych. Olek nawet współczuł tym wszystkim z powodu czerni jaka dominowała wśród żałobników. On ledwo co wytrzymywał w dżinsach a co dopiero oni na czarno w takim słońcu.  
Zatrzymali się na chwilę pod furtką boiska zajmując jedną z ławek. Oboje przyglądali się dzieciakom grającym mecz w piłkę nożną. Każde z nich na swój sposób rozmyślało na temat przyszłości ich dziecka.
- Wydaje mi się, że polubi piłkę nożną.
- A jak będzie dziewczynka?
- Też może grać w piłkę. Może jeszcze dźwigać ciężary albo startować na miss bikini fitnessu.
- Kazałbyś własnej córce ganiać w bikini po wybiegu?
- Dlaczego nie? Jeżeli będzie tak ładna jak jej mama to czemu nie miałaby pokazywać swojego ciała i zdobywać na tym swojej popularności z możliwością zarobienia niezłej kasy?
- Tylko pieniądze się liczą?
- Nie. Chciałbym aby po mamie odziedziczyła pasję do pracy nad sobą i swoją przyszłością. Będziemy ją wspierać oboje ale kiedy uzna, że sama chce iść swoją drogą to trzeba będzie jej pozwolić działać na własny rachunek.
- Jasne, że nie możemy jej narzucać swojego zdania przez całe życie.
- A ty jak czujesz?
- Sama nie wiem. Chciałabym córkę i syna.
- Nie możesz się zdecydować?
- Chciałabym mieć dwójkę na raz.  
- Mama wychowuję córkę a tata syna?
- Na to nie mamy aż takiego wpływu kto do kogo będzie bardziej ciągnął.
Objął ją natychmiast i pocałował.
- Co to było?- zapytała lekko zdziwiona tak spontanicznym zachowaniem.
- Nie widziałaś?- wskazał palcem kogoś z jej plecami.
- Kogo?
- Biegaczka.
Prychnęła i roześmiała się na kilka dobrych sekund.
- Nadal cię prześladuje.
- Mam się wyprowadzić?
- Nie wiem. Może zaprośmy ją na ślub i się przekona, że nie ma szans u ciebie- poruszyła ironicznie brwiami i zaśmiała się ponownie.
- Jak dla mnie możesz zawsze być w ciąży. Zniewala mnie twój uśmiech kiedy jesteś taka szczęśliwa- zaczął malować butem kółka na piasku.
Agata zarumieniła się na twarzy i zamilkła na chwilę jakby delektowała się komplementem jaki usłyszała. Olek dalej szurał butem po piasku nie do końca wiedząc co chce namalować za jego pomocą.
Teraz to ona wstała i całowała go przez dłuższy moment. Kiedy nabrał oddechu po tym co zrobiła zapytał ze zdziwieniem:
- Znowu ona?
- Kto?
- Biegaczka.
- Nie.
I znów wybuchła potężną dawką śmiechu.
- Dlaczego faceci nie mogą być w ciąży?- zadumał się przez chwilę.
- A co? Nie jadłeś nigdy Nutelli z ogórkami kiszonymi?
- Przydałoby mi się trochę takiego humoru po tym wszystkim co się ostatnio dzieje.
- A właśnie jak poszło?
- Bo ja wiem? Pozwani aż kipią ze szczęścia, że wataha poszkodowanych wyczuła krew w postaci niezłej sumki.
- To znaczy?
- Ta kobieta przez całą rozprawę płakała, że nic nie wiedziała. Mówiła, że nie będzie miała za co żyć jak zabiorą jej pieniądze na poczet tych odszkodowań.
- A to nie miało iść z pieniędzy ubezpieczyciela?
- Tak myślałem. Tylko dlatego się zdecydowałem ale wszyscy obrońcy wyglądają na takich co oddadzą życie za te pieniądze. Odniosłem wrażenie, że celem tej sprawy jest ogromne odszkodowanie ale jak najmniejszym kosztem ubezpieczycieli. Wygląda jakby się zgadali z obrońcami i próbowali bezwzględnie obciążyć żonę handlarza.
- Wcale się im nie dziwię bo niezły procent dla nich wpadnie.
- Nigdy nie marzyłem o takiej kwocie ale nie chciałbym aby to były pieniądze uzyskane czyimś nieszczęściem. Muszę przyznać, że niezłym autem przyjechała.
- Jakim?
- Są droższe auta.
- Dawaj.
- Porsche Panamera Turbo S E-Hybrid.
- Takie kombi od Porsche? Dobrze kojarzę?
- Hatchback ale można odnieść wrażenie podobne do twojego. Zgadnij ile kosztuje?
- Milion?
- Prawie osiemset tysięcy na start ale doposażone sięga ponad milion.
- Nieźle. Z taką kwotą na koncie nie przejmowałabym się klubem.
- Na jakieś drobne wydatki by mi starczyło…
- To jakie ty byś miał te drobne wydatki?
- Duży dom dla nas i gromadki dzieci, duże auto i zabezpieczenie przyszłości dla naszych dzieci.
Znów zamyśliła się nad jego podejściem. Ponownie nie myślał tylko o sobie ale o tym co może ich czekać za jakiś czas. Wybiegał w przyszłość planując rozsądne rozwiązania na życie. Coraz trudniej spotkać ludzi myślących przyszłościowo. Większość to ludzie żyjący na tu i teraz a potem jakoś to będzie.
- Jak wiesz nigdy nie brakowało mi pieniędzy. Zresztą poznaliśmy się zanim znaliśmy swoją sytuację życiową. Wiem, że nie jesteśmy z sobą dla pieniędzy tylko z miłości.
Położył jej palec na ustach a potem pocałował.
- Chciałbym to już mieć za sobą ale jak powiedział Michał ona nie podda się bez walki. Uważam, że to białe, wyróżniające się auto podziałało jak płachta na byka i druga strona też nie da sobie wyrwać tego kawałka mięsa.
- Nawet jeżeli się nie uda to będziemy żyć szczęśliwie.
- Tak. Tego pragnąłem od pierwszego dnia w twoim klubie.
- Naszym- poprawiła go.
- Agata Gym.
- Możemy zmienić nazwę na Agata and Olek Gym albo Olek Power. Co ty na to?
- Klienci są przyzwyczajeni do Agata Gym. Poza tym musiałbym zamówić nową koszulkę a ja kocham tą aktualną.
- Wszystko da się zrobić.
- Najpierw muszę dorównać charyzmą do twojego poziomu.
- A na jakim jesteś poziomie?
Podniósł lekko but do góry.
- Na takim może?
- Bzdury opowiadasz.
- A na jakim?
- Nie mam pojęcia dlaczego tak się oceniasz. Widziałam jak Jasiek jest zapatrzony w ciebie. Kilku nastolatków też ma cię za wzór. Słyszałam kilka razy jak o ciebie pytali.
- Ale z tego nie wynika stan mojego konta. Nie zarobiłem na tym autorytecie za wiele.
- Pozycja jest ważniejsza od pieniędzy ale możemy porozmawiać o twoim wynagrodzeniu.
- No co ty? Mając takie wsparcie z twojej strony i to jaka jesteś wobec mnie mogę zrezygnować z wynagrodzenia.
- Miło z twojej strony ale nie kocham cię za to ile zarabiasz.
- Wiem. Ale jak wiesz ludzie mogą gadać, że jestem na twoim utrzymaniu.
- Jakbym stale przejmowała się zdaniem innych to nie byłabym teraz tu gdzie jestem. Własny dom, kochający Olek i dziecko w drodze. Nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.
- A kasa?
- Też jest ważna ale swoje priorytety wymieniłam przed chwilą. Mogą gadać co chcą ale to my wiemy lepiej ile wkładasz pracy w działanie klubu.
- Masz rację. Walić zdanie innych. Nie jestem zarozumiały ale dla mnie liczy się nasze szczęście.
- I słusznie.  
- Biegaczka- chwycił ją za rękę i pomachał jej niemalże przed nosem.
Roześmiali się oboje bo ta zabawa wyglądała komicznie jak na ich wiek.
- No co? Niech wie kto zawładnął moim umysłem i sercem.
- Jak widzisz nie odpuszcza.
- Ja też nie odpuszczę.
- Wiem. Chodźmy.
Zrobili jeszcze krótki spacer po obrzeżach lasu. Kiedy wrócili za ich plecami zjawił się dostawca pizzy, którą zamówili kiedy opuszczali leśne dukty. Z pizzą na kolanach i nową butelką Pepsi Max rozpoczęli popołudniowy seans filmowy.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 7 lutego

    Sprawa sądowa potoczyła się inaczej, chociaż za równowartość tamtego auta, mogłaby pomóc rodzinom ofiar pokrzywdzonym w wypadkach. Olek jak zwykle w dobrym humorze, jako wzór trenera musiał się podbudować jeszcze bardziej. Agata wciąż zadowolona i żartuje, może będą bliźniaki

  • blondeme99

    blondeme99 · 24 lis 2018

    Bardzo dobry rozdział. Widać, ze sytuacje Olka się ciągną   Jak zawsze Olek i Agata wiecznie młodzi i zabawni Ah ta biegaczka   humor im dopisuje i to jest najważniejsze w tym czasie