Życie to ciągły trening cz.59

Życie to ciągły trening cz.59Kiedy skręcił w Zbożową czuł jak narasta w nim niepokój. Zatrzymał auto jakby na swoim miejscu parkingowym, idealnie naprzeciwko okien swojego mieszkania. Do godziny zero, w której przyjdzie mu się pożegnać z tym wszystkim, co miał było jeszcze kilka chwil. Mieszkanie bez rodziców i brata stało się tylko miejscem do spania. Przestało tętnić życiem, kiedy to wspólnie zjadali zamówioną pizzę czy zwykły, niedzielny obiad. Oparł ręce na kierownicy i odchylił głowę do tyłu.
– Wszystko ok? – zapytała Agata.
– Tak.  
Mając zamknięte oczy przywoływał na szybko ostatnie wspólne chwile spędzone z rodziną w tym mieszkaniu. I choć upłynęło już kilka lat to wszystkie wróciły jak żywe, jakby wydarzyły się poprzedniego dnia. Pamiętał nawet jak wyglądała pierwsza dziewczyna jego brata. Aneta była blondynką, do tego niską i chudą i nijak pasowała do wyrośniętego Łukasza. Rodzice polubili ją od razu i bez problemu opowiadali jej o wpadkach brata. Po dwóch latach ich związek rozpadł się na dobre a Łukasz wyjechał do Poznania.
– Nie musisz go sprzedawać – Agata położyła mu rękę na ramieniu.
– Chcę. Czas zamknąć przeszłość.
– Nie naciskam, ale nasze finanse są w dobrej kondycji.
– Chodźmy. Im szybciej tym lepiej.
Zabrał córkę w jedną rękę a drugą chwycił dłoń ukochanej. Oczywiście nie mógł się opędzić od wzroku nagrywających całą sytuację sąsiadów, którzy omal nie powypadali z okien widząc go wysiadającego z BMW w towarzystwie rodziny.  
Na ich widok przypomniał sobie czcze gadanie, jaki to z niego był rozrabiaka, choć nigdy się z nikim nie bił, przynajmniej nie pod domem. Nigdy nie wrócił w stanie nieważkości. Szemranych interesów nie robił i kobiet lekkich obyczajów również nie przyprowadzał.  
Zrobił to, co najlepiej potrafił. Uśmiechnął się kpiąco w ich kierunku obnażając białe zęby, o które walczył z wielkim zacięciem nieraz przechodząc potworne męczarnie w gabinecie dentystycznym.
I nie miał zamiaru czymkolwiek szpanować, bo zależało mu na tym by pokazać im, że i on jest w stanie zrealizować swoje marzenia. Proste marzenia. Sylwetka, rodzina, dobre auto i spokojna przyszłość oparta na tym, co lubił najbardziej, czyli walka sam na sam ze sobą w pokonywaniu kolejnych granic. Z pewnością siebie, jaką dodawały mu dziewczyna i córka dumnie zmierzał w kierunku klatki schodowej.  
– I na niego przyszedł czas – skomentował wiszący na drzwiach wejściowych nekrolog sąsiada, który zmarł w wieku dziewięćdziesięciu lat.
– Znałeś go?
– Niby o zmarłych nie mówi się źle, ale nie było nam po drodze. Krótko rzecz ujmując nie przepadaliśmy za sobą.
– Nie wnikam.
Stojąc przed drzwiami obejrzał się na swoich bliskich. Wielkie, niebieskie oczy Natalki przyglądały mu się badawczo i gdyby mogła mówić pewnie powiedziałaby:  
– Na co czekasz? Otwieraj te drzwi. Pokaż to mieszkanie tato.
Uśmiechnął się do niej jakby słyszał z jej ust te słowa. Odpowiedź dziecka była taka sama. Szeroki uśmiech i błysk w oku.
– Zapraszam – uchylił drzwi i wpuścił Agatę a potem wniósł fotelik – Proszę się rozgościć.
Mieszkanie było przewietrzone jakby ktoś dzisiaj tu był. Na meblach ani grama kurzu.  
– Mocno mu zależy.
– Taka prowizja skusi każdego. Napije się pani czegoś?
– Herbata?
– Może być owocowa? Ostatnie trzy torebki.
– Uhm – Agata chodziła po mieszkaniu rozglądając się dookoła.  
Wstawił wodę w nowym czajniku, no prawie, bo użył go może z dwa razy.
W międzyczasie mama nakarmiła dziecko a herbata nieco przestygła.
– Trudno ci się pożegnać z tym wszystkim, co? – usiadła mu na kolanie widząc jego smutną buzię.
– Jedno jest pewne.
– Co?
– Przy tobie dorosłem na tyle by móc to wszystko zostawić – objął ją mocno.
– Dziękuje bardzo za komplement panie Aleksandrze.
Jego spojrzenie z wilgotnymi od łez oczami sprowokowało ją do pocałunku, który trwał do momentu aż zadzwonił domofon.
– To było piękne – wstał i poszedł odebrać – Przecież masz klucz – powiedział do słuchawki i otworzył zamek.
Do środka z piskiem wpadła dwójka dzieciaków i natychmiast wbiegła do pokoju jego brata.
– Cześć – przywitał się agent Artur.
Olek uścisnął mu dłoń a potem przywitał się z rodzicami owych dzieci.
– Agnieszka Solska – wyciągnęła bladą, chudą dłoń, z którą musiał obejść się z delikatnością.
– Aleksander Badowski. To moja dziewczyna Agata Domańska.
– Tomasz Solski. Pani jest właścicielką siłowni?
– Zgadza się.
– Muszę przyznać, że znajomi chwalą ten klub. Przeszedł takie zmiany, że hej a jeszcze wprowadziła pani dodatkowe sekcje.
Spojrzała na Olka i uśmiechnęła się lekko.
– Miłosz i Basia do mnie. Jeszcze tutaj nie mieszkacie a wpadliście jak do siebie. Nieładnie się zachowaliście. Nawet się nie przywitaliście z państwem – wskazał Olka i Agatę.
– Dzień dobry – powiedzieli chórem i spuścili głowy na znak pokory.
– No cześć – Agata przykucnęła obok nich – Podoba wam się tutaj?
– Tak! Chcemy tu zostać.
– Chyba nie trzeba nic dodawać.
– Kochanie – ojciec spojrzał na dziewczynkę – To nie od nas zależy. Pan Olek decyduje czy sprzeda na mieszkanie.
– Proszę! – chłopczyk stanął przed nim – Niech pan nie pozwoli bym musiał rozpakowywać z powrotem swoje zabawki.
Aleks ze zdumieniem spojrzał na dzieciaka i wybuchł śmiechem.
– Nie musisz – westchnął głęboko i przytulił do siebie Agatę – Ja już postanowiłem.
– Bo my właśnie w tej sprawie.
– To znaczy?
– Państwo chcieli zapytać czy da się zejść z ceny.
– Ile?
– Chociaż dziesięć tysięcy – powiedział w ich imieniu agent.
Agat zabrała córkę i dzieci Solskich do innego pokoju by porozmawiać z nimi jak urządzą swój pokój.
– Mogę na chwilę na osobności? – zabrał agenta do swojego, dawnego pokoju.
– Jedno pytanie do ciebie.
– Jakie?
– Ile im zaśpiewałeś za to mieszkanie?
Agent przewrócił oczami i zaczął pukać palcami w parapet okna.
– Czterysta dziewięćdziesiąt tysięcy.
– Balansujesz na krawędzi.
– Są bardzo chętni na to lokum.
– Co nie oznacza, że możesz oskubać ich z każdej złotówki.
– Przecież sam powiedziałeś, że wszystko ponad 430 będzie moim dodatkowym bonusem.
– Sześćdziesiąt tysięcy premii?
– Olek wiesz dobrze, że to biznes w najczystszej postaci.  
– Nic mi do tego, jakie masz metody, ale trochę przesadziłeś.
– Dobra. Co proponujesz?
– Opuścisz do 470 tysięcy.
W bajce oczy agenta zamieniłyby się w znaczki dolarów, ale nie tutaj.  
– Niech będzie – sapnął zrezygnowany i wrócili do małżeństwa.
– I jak?
– Sprzedane – Olek uścisnął dłoń Solskiego.
Dzieci wybiegły i rzuciły się na niego wykrzykując podziękowania. Agata wyjrzała z Natalką na rękach i puściła mu oczko.
– Mały prezent dla dzieciaków od wujka Olka i wujka Artura. Czterysta siedemdziesiąt i podpisujemy kwity.  
– Przecież to dwadzieścia tysięcy mniej – zdziwiła się Aneta Solska.
– Zainwestujcie je dobrze. W nich – skinął głową na chłopczyka i dziewczynkę uśmiechniętych od ucha do ucha – Kursy, studia wiecie, co mam na myśli.
– Dobry z pana człowiek – ojciec uścisnął mu dłoń jeszcze raz.
– Nie aż tak dobry, ale pracuję nad tym.
– Kiedy będą państwo gotowi? – zapytał agent.
– Kredyt mamy już przyznany. Wszystko zależy od dzisiejszego dnia.
– Jasne. Nie zwlekajmy – wyjął z teczki dokumenty – Przepraszam, że nie w agencji, ale chyba nam wszystkim zależy na czasie.
– Szczególnie tobie – powiedział do siebie Olek i spojrzał z lekkim uśmieszkiem na Artura.
– Mamo zostaniemy tu do wieczora? – dziewczynka bez przerwy ciągnęła matkę za sukienkę do pokoju.
– Panie Olku? Czy zabiera pan stąd coś jeszcze?
– Nie – rozejrzał się szybko, ale nie dostrzegł już nic innego, co mogłoby mu się przydać.  
– Tak kochanie.
– Chodź. Pokażę ci mamo gdzie będzie stało moje łóżko.
Olek patrzył z podziwem na tą scenę. Nie wybiegał myślami daleko, ale przyrzekł sobie, że on również będzie gotowy na taki dzień. Powie wtedy córce, że urządzi jej pokój w takim stylu, jaki sobie zapragnie.
– Interesy z państwem to czysta przyjemność – agent podsumował ostatni podpis Olka – Zostawię was i pojadę do agencji wszystko domknąć. Czas to pieniądz – rzucił na odchodne i zamknął drzwi.  
Zza okna dobiegł ich pisk opon. Dym spod żółtego Camaro unosił się jeszcze przez kilka chwil po tym jak odjechał.
– Wariat – Aleks podsumował popis faceta i zamknął okno –Poczęstowałbym państwa kawą, ale od dawna już tu nie przesiaduję.
– Pójdę do sklepu – zebrał się Solski i wyszedł bez słowa.
Mając na rękach córkę i pod drugą ręką Agatę poczuł niesamowitą ulgę. Niby żegnał się z tym wszystkim na zawsze, ale to, co najważniejsze, czyli pamięć o bracie i rodzicach zachował gdzieś w umyśle jakby wrzucone do konkretnej szuflady.  
Nie mógł wyjść z podziwu, z jaką precyzją dzieci ustawiały w pokoju wyimaginowane kosze z zabawkami, biurko i łóżka. Też kiedyś planował optymalne wykorzystanie przestrzeni w swoim pokoju, ale teraz to będzie już problem nowego lokatora a nie jego.  
Kiedy wrócił ojciec stół wypełnił się woreczkami ze słodyczami. Ostatni raz, jako gospodarz zaparzył cztery kawy i rozstawił je pomiędzy gości. Nie poddał się namowom i zgodnie z nowym postanowieniem nawet nie spróbował pierników w czekoladzie z lokalnej manufaktury zachwalanej tak przez Solską. Zgodnie z tym, co powiedziała Agata mógł pozostawić to mieszkanie, ale widok tak szczęśliwej rodziny i tego, że oni będą kontynuować wychowanie kolejnego pokolenia całkowicie go przekonały, że to słuszna decyzja.
Przed wyjściem ostatnim spojrzeniem pożegnał się z mieszkaniem i życzył nowym właścicielom spokojnego życia.
Kiedy mocował fotelik dostrzegł, że Natalka śpi. W trosce o jej sen wybrał tryb comfort i pojechali na Lawendową.  
Pod drzwiami domu stał pies. Czarny, wysoki do kolan. Kiedy wysiadł z auta skulił się i badał go przestraszonymi oczami.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    Wspomnienia wiążą się często z miejscem, a cztery kąty potrafią przypominać. Olek potrafi się z tym pożegnać, bo ma rodzinę, kochającą go kobietę i śliczną córeczkę. Nawet dla rodziny, co chciała nabyć mieszkanie spuścił z ceny, dobry gest z jego strony, zwłaszcza w czasach, gdzie liczy się każdy grosz. Wzruszające :)

  • dreamer1897

    @AuRoRa Dokładnie. Miejsce gdzie się spędzało sporo czasu zostaje w pamięci na zawsze. Boisko, podwórko czy nawet szkoła to takie właśnie miejsca. Mając wsparcie bliskich zawsze łatwiej pożegnać się z cząstką naszego, dawnego życia. Wiedział, że dla kogoś może być ważny początek, tak jak w jego przypadku. Dziękuje za odwiedziny i tak fajne podsumowanie odcinka. Pozdrawiam ;)

  • Kmicic

    Coraz lepiej, stare mieszkanie sprzedane i z jednej strony mamy pieniądze a z drugiej można uznać że stare sprawy zostały za nim  :rotfl:.  
    Natalka teraz taka mała, nie mogę się doczekać aż zacznie mówić 😆, wtedy będzie się działo.  
    Kolejny rozdział tej genialnej opowieści pełen spokoju i dobra 😍.
    A tutaj niespodzianka! Mamy psa, teraz tylko posadzić drzewo i rodzina w komplecie! :danss:  
    Teraz tak zacząłem kminić, ten fagas z pierwszych rozdziałów jest w więzieniu. Ale on jeśli dobrze pamiętam trafił ba 4 lata (w razie czego proszę mnie poprawić).  Co się stanie gdy wyjdzie?  :boje:  

    Dziękuję za dodanie kolejnego rozdziału tej poruszającej histori, oczywiście dostaliśmy kolejną genialną część 😊. Teraz tylko jak nazwą psa, bo nie trzeba być geniuszem by wiedzieć że go przygarną 😍 🐶.  
    Dziękuję za dodanie kolejnej części, pozdrawiam  :dancing:

  • dreamer1897

    @Kmicic Przeszłość musi odejść w zapomnienie by zrobić miejsce temu co przed nami. Jak będzie tak wyszczekana jak Olek to nauczyciele mogą mieć z nią problem :rotfl:  
    Z tym drzewem to nawet dobry pomysł tylko syna nie ma :D  
    Może być nieciekawie gdy banda zobaczy co się stało podczas ich nieobecności.  
    No co ja mogę napisać na tak genialne słowa komentarza? Wielka motywacja i wsparcie płynące z Twoich słów są porządnym zastrzykiem energii. Dzięki bardzo :bravo:  :yahoo:  :dancing:

  • Speker

    I po co ta skromność little king? Dla mnie to mocne 7/10. Jest styl, poprawność, zaangażowanie, systematyczność. Masz talent i rewelacyjnie go wykorzystujesz. Jesteś na mojej liście top autorów.
    Rozdział dobry, kolejny krok naprzód. Hojność Aleksandra to tylko dowód na jego zmianę.  
    Zdecydowanie na tak.

  • dreamer1897

    @Speker very litttle king to jeszcze za duży tytuł ale  :cheers:  
    Tylko pracą nad sobą można polepszać swoje umiejętności ale czym byłby zapał bez takiej motywacji?  
    Wielkie dzięki za tak super słowa :yahoo:  :bravo:  :cheers:

  • Speker

    @dreamer1897 nie kłóci się ze mną (czytelnikiem) :D

  • dreamer1897

    @Speker Nie mam zamiaru podważać Twojego zdania w demokratycznym portalu LOL. Z pokorą przyjmuję do wiadomości, że wcale nie jestem takim złym autorem i goszczenie w galerii ulubionych to zaszczyt. Twoje zdrowie. Oby moja wątroba wytrzymała :cheers:

  • Speker

    @dreamer1897 już zaznaczyłem, że pisanie to cios dla wątroby :D

  • dreamer1897

    @Speker Mam to na uwadze. To jest bezalkoholowe :cheers:

  • blondeme99

    Bardzo dobry rozdział  :zakochany: ciężko zostawić coś z czym ma się wiele wspomnień. Dobry gest ze strony Olka, kiedy obnizyl o 20 tys to mieszkanie  :zakochany: dobry z niego człowiek  :zakochany: widac jak duze szczescie dają mu Natalka i Agata  :zakochany:

  • dreamer1897

    @blondeme99 Kłaniam się nisko za taką ocenę szczególnie po tym co przeczytałem dzisiaj. Takie słowa to motor napędowy a ja jeszcze szczęki nie zebrałem z podłogi po części numer 45. Mam kogo naśladować:bravo:  
    Musiał iść na kompromis z agentem i skoro chciał zarobić to musiał nieco przystopować cwaniaczek.  
    Ma się nad kim skupić a dobra materialne nie są wcale najważniejsze  :faja:

  • blondeme99

    @dreamer1897 To naprawdę miłe czytac takie slowa od takiego dobrego pisarza jak Ty ;) Oj to prawda, rodzina na pierwszym miejscu  :zakochany:

  • dreamer1897

    @blondeme99 Dobrego ależ teraz mam powód do dumy. Muszę się napić :cheers: awanse trzeba świętować. Jeżeli w skali  na 10 dobry to 5/10 to okej bo wyższa ocena to jeszcze wiele pracy przede mną ale od tego tu jestem aby gonić takich jak Ty, Aurora, Agnes, Candy, Somebody i wielu innych dzięki którym jest co czytać na tej stronie.

  • blondeme99

    @dreamer1897 5/10? Miałam na myśli znacznie wiecej ;) i też jestes bardzo skromny ;)

  • dreamer1897

    @blondeme99 Bardzo dziękuje za taką wiarę :bravo: będę się starał by ocena tylko rosła :yahoo: