Życie to ciągły trening cz.16

Życie to ciągły trening cz.16Agata zaparzyła dwie kawy rozpuszczalne. Pokroiła na talerzyki ciasto kupione przez Olka i postawiła na stoliku przed kominkiem.
- Siadaj- klepnął miejsce obok siebie.
Przytulił się do niej i pocałował.
- Opowiadaj.
- Dwa lata temu moi rodzice wracali z wesela. To było w pierwszym tygodniu maja. Zaczęły się imprezy w klubach. Wyjeżdżali z terenu zabudowanego swoją polówką kiedy walnął w nich jakiś debil. Impreza była w sali należącej do OSP i dowiedziałem się tylko, że był wypadek BMW i czerwonego auta. Natychmiast wybiegłem w kierunku miejsca wypadku. Oczywiście strażacy byli na miejscu wypadku przede mną. Widziałem mnóstwo krwi, parę urwanych rąk i nóg- jego oczy zrobiły się wilgotne.
- Nie musisz dalej odpowiadać.
- Lepiej abyś wiedziała.
- Jeżeli chcesz.
- Najgorsze jednak było przede mną, zobaczyłem jednego ze strażaków z głową mojej matki w ręku. Wtedy dopiero uświadomiłem sobie, że te wszystkie części to fragmenty ciała mojej mamy. Zacząłem wrzeszczeć w poszukiwaniu tego drania. Zbiegł z miejsca wypadku. Zacząłem szukać w lesie i trafiłem na ślady krwi. Leżał oparty o jedno z drzew. Ruszyłem w jego kierunku i natychmiast wymierzyłem mu w głowę kilka kopniaków, w końcu co to za różnica skoro miał dziurę w głowie. Wrzeszczałem i kopałem go po całym ciele dopóki nie powstrzymał mnie znajomy strażak.
- Już dość, Olek proszę.
- Widziałeś co zrobił moim rodzicom?
- Oboje nie żyją.
- Więc i on nie powinien chodzić po tym świecie- nadal kopałem go po głowie. Kiedy opadłem z sił zacząłem płakać i skuliłem się pod drzewem. Wtedy strażak wezwał sanitariuszy, którzy zabrali go do karetki. Wołał do mnie ale nie reagowałem. Rozumiejąc moją sytuację obiecał, że to co widział zostanie między nami. Podziękowałem mu za dochowanie tajemnicy.
- Przykro mi…
- Wiesz co się okazało?
- Co?- wyraźnie zainteresowana otworzyła szerzej oczy.
- Wyszło, że polo moich rodziców było składane z trzech różnych sztuk. Spawy były tak słabe, że maska podczas uderzenia obcięła głowę mojej matce a kończyny zostały obcięte przez wbicie się silnika do kabiny…
- Jak to możliwe?
- Policja twierdzi, że prędkość BMW zrobiła swoje i wadliwy samochód dokończył dzieła zniszczenia. Ale nie to było najgorsze. Kiedy właściciel komisu dowiedział się o skutkach wypadku powiesił się w swoim garażu.  
- A co ze sprawcą?
- Był pod wpływem narkotyków, dodatkowo miał dwa promile we krwi. Jak się okazało pokłócił się na dyskotece ze swoją laską i wracał zdenerwowany do domu.
- I został skazany?
- Zważając na jego stan sędzia skazał go na szpital psychiatryczny. Stracił mowę i słuch, jego wzrok zanikał i do tego robił pod siebie więc nie było innej opcji. I w taki sposób zostałem bez rodziców- otarł łzy z policzków.
Agata natychmiast położyła jego głowę na swojej piersi. Głaskała po włosach ciężko wzdychając.
- Nigdy w życiu nie powiedziałabym, że możesz nosić w sobie taką traumę.
- Staram się z tym żyć bo nie wrócę im życia. Bóg nie chciał więc w  niego nie wierzę. Może wyglądam na dość pewnego siebie ale mam wrażliwą duszę.
- Wiem o tym, twoja czułość w sypialni wiele mówi.
Olek popił łyka kawy i przełknął pokaźną porcję ciasta.
- A co z twoim bratem?
- Też zginął w wypadku. Wracał z pracy potrącił go osiemdziesięcioletni pijak. Stracił panowanie na łuku drogi i potrącił wyrzucając go w pole na jakieś dwadzieścia metrów. Co najgorsze? Sprawca zmarł na zawał zanim przyjechało pogotowie.
- Chyba sprawiedliwie się stało?
- Myślisz, że bóg chciał w ten sposób  wyrównać rachunek?
- Nie wiem. Bardzo mi przykro, wiele przeszedłeś.
- Życie kruche jest więc trzeba się cieszyć tym co się aktualnie ma- przytulił ją do siebie całując w czoło.
- Teraz twoja kolej. O co chodzi z tamtą biegaczką?
- Żałosna historia. Na balu maturalnym przyszłam jak wtedy myślałam z moim przyszłym mężem. Do północy było wszystko w porządku dopiero potem pokłóciła się ze swoim partnerem bo nawalił się porządnie. Mocno zdenerwowany wyszedł a ona zaczęła się dowalać do mojego partnera. Prosiła go do tańca a on wcale nie odmawiał. Zwróciłam mu uwagę ale nic sobie z tego nie robił.
- I?
- Ona niby poszła na zewnątrz ale jakoś się dostała do toalety, on dołączył do niej pod pretekstem pilnej potrzeby.
- Jak się skapnęłaś?
- Poszłam zobaczyć czy ona nadal jest na zewnątrz. Nie było jej. Ruszyłam do toalety. Usłyszałam po wejściu do damskiej jej kwiczenie, darła się jak świnia. Uderzyłam butem w drzwi kabiny i wiesz co?
- Co?
- Pieprzyli się jak pieprzone króliki. Zabawna była jego reakcja na mój widok. Ładował ją dalej aż wystrzelił w nią jęcząc jak głupi. Śmiał się i patrzył mi w oczy. Bez słowa wybiegłam i zamówiłam taksówkę do domu. Rodzicom nic nie powiedziałam a płytę z filmem ze studniówki natychmiast spaliłam.
- I jak się skończyła wasza znajomość?
- Nie odezwał się ani razu. Dowiedziałam się tylko, że zaszła z nim w ciążę. Kiedy urodziła zwinął się i wyjechał. Podobno siedzi za granicą a ona szuka jelenia do wychowywania swojego synusia.
Zamyślił się na chwilę i uśmiechnął szyderczo.
- Co tak się szczerzysz?
Przygryzł kawałek ciasta pociągając ostatni łyk kawy omal jej nie wypluł gdy powtórzyła pytanie.
- Próbowałem sobie wyobrazić tą sytuację. Przypomniałem sobie jak ona wygląda i  stwierdziłem, że nie zamieniłbym ciebie na nią. Ma o wiele gorsze walory niż ty.
- Zgrywasz się…
- Nie, kocham twoje ciało i nie będę ukrywał bo jego nagi widok mocno mnie podnieca.
- Kocham cię- przytuliła się do jego ramienia.
- Ja ciebie też. Był podłym frajerem.
- A wydawał się taki miły…
- Może chciał cię zaliczyć a ty byłaś odporna na jego próby?
- Nie chciałam seksu na swoim balu maturalnym. Może jakbyśmy byli w związku to jeszcze bym się nad tym zastanowiła.
- Masz zasady. Uwielbiam twoją stanowczość.
- Tak jak ci mówiłam. Inni patrzą a dotykasz ty.
- Dziękuje.
- Za co?- zapytała zdziwiona.
- Że jesteś ze mną, że zabrałaś mnie ze szpitala tutaj.
Pocałował ją ponownie wpychając swój język w jej gardło.
- To było słodkie.
- Wiem. To z miłości. Jesteś najwspanialsza.
Objął ją ramieniem i nakarmił ostatnim kawałkiem krówki z talerza.
- Pyszne było- podsumowała jego zakup.
- Cieszę się, że twoje podniebienie zostało zadowolone.
Wyszli i usiedli na stojącej przed domem drewnianej huśtawce. Objął ją ramieniem i rozbujał bujawkę. Patrząc na zachód słońca szykowali swoje ciała i emocje na wieczór jaki czekał w sypialni od porannej kąpieli.

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 29 sie 2018

    Straszny wypadek, bardzo realistycznie opisany. To szczęście, że Olek się powstrzymał, jeszcze jego ciągaliby po sądach. Agata też nie miała lekko, ale radzi sobie, dobrze zrobiła. Teraz mają siebie.