Życie to ciągły trening cz.7

Życie to ciągły trening cz.7Siłownię opuścił o trzynastej trzydzieści by przebrać się w jakieś lepsze ciuchy. Po szybkim prysznicu założył ciemno-niebieskie joggery, t-shirt z napisem You can win everything i czerwone buty Pumy z logo Ferrari. Wody toaletowej też nie pożałował ale uwielbiał zapach drzewa sandałowego i piżma, ten zapach ukajał jego nerwy i wprowadzał spokój. Kilka chwil prze trzecią był pod klubem gdzie spotkał tą samą rudą co za pierwszym razem. Przyciągała go swoim wzrokiem ale nie ugiął się mimo swoich słabości.  
- Jaki elegancki- pochwalił go Jasiek.
- Wiem, wiem ta ruda też była zachwycona- zgrywał się ale musiał.
- Też mi się spodobała. Niezła laska.
- Potrenujesz to może się tobą zainteresuje?
- Muszę powalczyć ona jest na wyciągnięcie ręki, o tam 4 metry dalej.
- Gdzie Agata?
- U siebie. Gdzie idziecie?
- Nie mam pojęcia ale liczę na nią.
Poszedł do gabinetu szefowej.
- Już jestem!
- Świetnie. Gdzie pojedziemy?
- Chyba autobusem…
- Nie masz samochodu?
- Nie. Przykro mi z tego powodu.
- Nic się nie stało nie każdego stać na własne auto.
- Dziękuje za wyrozumiałość moja droga.
- Chodźmy.
Na parkingu stało kilka samochodów ale tylko jeden się otworzył gdy nadusiła pilot rozbrajając zamek. Światłami mignął, czerwono krwisty Mercedes CLA. Było pod wrażeniem prestiżu jakim emanował samochód choć to nie najwyższa półka. W środku pachniało nowością w końcu na liczniku dostrzegł nieco ponad pięć tysięcy przebiegu. Wykończenie skórzane, silnik pojemności 1,6l wg katalogów ponad 150tys.  
- Nie kupiłam za gotówkę.
- Jak to?
- Leasing na dwa lata, na firmę.
- Prawdziwa kobieta biznesu- mrugnął do niej okiem.
- Trzeba gdzieś lokować kasę. Gdzie jedziemy?
- Z mojej strony brak pomysłów- skapitulował totalnie.
- Pojedziemy do mojej ulubionej restauracji.
- Zdaję się na ciebie.
Przejechali pół miasta krążąc w poszukiwaniu wolnego miejsca parkingowego. Wysiadł jako pierwszy i poszedł po bilet do parkomatu. Zapłacił za trzy godziny bo chciał jeszcze pospacerować po rynku. Gdy zajęli miejsce przy stoliku na zewnątrz restauracji podszedł do nich Adam.
- Dzień dobry- rzucił z uśmiechem w stronę Agaty.
- Dzień dobry- odparła lekko zdziwiona.
- Cześć. To mój znajomy od kart VIP. Z tym panem musisz się rozliczyć.
- Adam- podał jej rękę.
-  Agata- miło pana poznać.
- Mnie również. Nie będę wam przeszkadzał- mrugnął okiem koledze.
- Zadzwonię później do ciebie- przyłożył rękę do ucha udającą telefon.
- Ładnie się ubiera ale to ni mój typ- skomentowała jego znajomego.
- Czyli nie muszę być zazdrosny?
- Zgadnij…
- Każdy byłby o ciebie zazdrosny, ja też.
- Aż taka jestem piękna?
- Cudowna- puścił całusa w jej kierunku.
Po chwili przyszedł kelner przyjąć zamówienie. Poprosili o polędwiczki z grilla z dipem czosnkowym.
- Potrzebujemy sprzedawać suplementy i odżywki, dodałbym jeszcze ciuchy sportowe. Zyski powinny wzrosnąć.
- Gdzie to wszystko pomieścimy? Pomyślałeś o tym?
- Wynajmiemy pomieszczenie od sklepikarza albo pójdziemy do właściciela budy oferując mu więcej niż handlarz.
- Nie chcę powodować konfliktów.  
- Chcemy powiększyć zyski?
- Ja zarabiam dobrze. A ty?
- Jeszcze nie miałem wypłaty ale gadałem z Adamem i chciałbym go dogonić w jego osiągnięciach. Patrzę na ludzi, którzy mają lepiej ode mnie.
- Myślisz, że to się może udać?
- Wierzę w to. Marzę o prawdziwej rodzinie, domu…
- Takie są twoje plany?
- Coś w tym dziwnego?- zapytał zaskoczony.
- Nie bo ja też chcę mieć dzieci ale najpierw trzeba się wyszaleć.
Na stół podano obiad, wszystko wspaniale pachniało ale podczas jedzenia żadne z nich nic nie powiedziało aż do momentu kiedy skończyli.
- Pyszne- podsumował Aleks.
- Wiem jadam tu dość często.
- Idziemy?- złapał ją za rękę i spojrzał głęboko w oczy.
Była pod wrażeniem jak w ostatnich dniach się zmienił, wyglądał na bardziej dojrzałego i zaczęła się zastanawiać co może chodzić mu po głowie.
- Chodźmy na lody. Ja stawiam
Kupił jej dwie gałki o smaku kokosa i białej czekolady, sobie wybrał to samo dodając jeszcze gałkę smaku malinowego.
Trzymając się za ręce przeszli wzdłuż całego rynku i zajęli miejsce w parku na ławce pod dębem z informacją o jego wieku sięgającym sto lat.
- Jak myślisz moglibyśmy być razem tyle samo czasu?- wskazał na tabliczkę.
- A chcesz tego? Nie zostawisz mnie dla innej?
- Ja chcę a ty?
Nie musiała mu odpowiadać, przytuliła się do niego. To  było potwierdzenie tego na co liczył. Ma szansę się ustatkować u boku kobiety starszej o kilka lat.  
- Kocham cię- wyznał z dozą niepewności.
- Powtórzysz?
- Co?
- To co powiedziałeś bo nie dosłyszałam.
- Kocham cię- przyciągnął ją do siebie.
- Ja też ciebie kocham- patrzyła mu w oczy i coraz bardziej się upewniała w przekonaniu, że to może być ten jedyny.
- Dziękuje.
- Za co?
- Pomogłaś mi tak szybko dorosnąć…
- Do czego?
- Do uporządkowania swojego życia, postawienia celów na przyszłość.
Wrócili do samochodu i pojechali do niego do mieszkania i choć nalegał na jedną chwilkę u niego nie chciała zostać tłumacząc się, że jutro z rana musi wyjechać do Gdańska. Chciała sobie wszystko przemyśleć na spokojnie rozmawiając z najlepszą przyjaciółką. To mogła być kluczowa decyzja w jej życiu, potrzebny jest czas aby wszystko zrozumieć.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 10 sie 2018

    Znajomość przechodzi na wyższy poziom, ciekawe co dalej .

  • Robert72

    Robert72 · 15 lut 2018

    Bardzo faine, czemu tak krótkie ?