Życie to ciągły trening cz.33

Życie to ciągły trening cz.33Kiedy się obudził był cały mokry. Próbował przypomnieć sobie sen ale po otwarciu oczu nie pamiętał nic. Sprawdził godzinę na smartfonie była już dziesiąta. Sprawdził jeszcze raz i zerwał się na nogi. Szybko zbiegł na dół ale nikogo nie było. Na stole stały kanapki i kawa, która była już zimna. Wrócił się po telefon i zadzwonił do Agaty. Pierwsza próba nie powiodła się więc poszedł skorzystać z toalety. Po chwili dziewczyna oddzwoniła ale on nie słyszał.  
Zjadł cztery bułki graham z jajkiem, pomidorem i ogórkiem. Kompozycja niemalże idealna, brakowało tylko majonezu. Kawę wypił gorzką, trochę za mocna ale orzeźwiająca.
Wybrał ponownie numer i tym razem się dodzwonił.
- Przepraszam Agata, zaspałem.
- Nie chciałam cię budzić. Kawa zimna ale kanapki ci smakowały?
- Tak były pyszne. Dziękuje bardzo. Zaraz przybiegnę na nogach do klubu.
- Nie musisz się fatygować. Powiedziałam Jasiowi, że jesteś przemęczony. Zgodził się aby cię zastąpić. Możesz zrobić obiad.
- Na pewno?
- Tak. Awaryjne pieniądze są w brzuchu Mikołaja w witrynie z której wczoraj brałeś świece.
- Po co mi one?
- Miałeś zrobić obiad.
- Mam pieniądze.
- Jak uważasz. Zaskoczysz mnie?
- Nie gotuję jak ty ale postaram się zrobić dobre wrażenie. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Działaj, widzimy się po południu.
Przez chwilę stał przy oknie trzymając w ręku smartfon. Wredna biegaczka akurat zaczęła swój trening. Przez firanki na pewno go nie dostrzegła. Szybko przebrał się w koszulkę z motywem Iron Mana i krótkie, dresowe szorty. Adidasy na bose nogi i poszedł do sklepu.
Odwiedził mięsny i kupił kilogram piersi z kurczaka. Po bataty pojechał do marketu w galerii bo w osiedlowym warzywniaku nie mieli. Był to chyba zbyt prestiżowy produkt dla podniebienia przeciętnej rodziny, cena za kilogram przekraczała cenę trzech kilogramów zwykłych ziemniaków. Wybrał kilka świeżych warzyw, oliwę i kilka paczek z przyprawami, zgrzewkę Pepsi Max i opakowanie Rafaello. W drodze powrotnej wstąpił do ulubionej kwiaciarni gdzie znów kupił ogromny bukiet czerwonych róż. Z powodu zakupów zajął dwa miejsca w autobusie i tak jechał prawie sam więc nikt nie miał z tym problemu.
Z powrotem był kilka minut po trzynastej. Włączył wieżę postawioną w kuchni i wybrał radio Eska. Włączył aplikację z przepisami i wybrał ten dla którego zrobił zakupy.
- Kurczak balsamico z pieczonymi batatami. Ładnie brzmi ciekawe co na to Agata- powiedział na głos myjąc ręce.  
Zdjął koszulkę by się nie pobrudzić. Przygotował piersi i zamarynował, potem obrał bataty i wypełnił nimi szklane naczynie, które znajdowało się w piekarniku. Przyprawił i wstawił do uprzednio rozgrzanego piekarnika. Zrobił sałatkę ze świeżego ogórka ale bez soku z cytryn bo tych nie kupił z powodu niedoczytania listy zakupów. Sięgnął po smartfon i napisał do niej wiadomość pytając o której będzie. Obiecała, że na czternastą wróci więc miał jeszcze trochę czasu. Rozłożył talerze i sztućce, postawił szklanki i Pepsi. Usmażył piersi a potem dołożył do naczynia polewając marynatą wykonaną wedle przepisu. Wstawił jeszcze na kilka chwil by upiec wszystko razem.  
Kiedy puścili Party Rock Anthem za pomocą pilota ustawił głośność na maksimum przez co nie słyszał jak weszła do środka. Stanęła za nim by go chwycić za pas ale akurat sięgnął po obiad do piekarnika. Kiedy się obrócił dostrzegł na jej buzi ten niesamowity uśmiech zadowolenia na jaki uwielbiał patrzeć.
- Pachnie jak w najlepszej restauracji. No proszę a jak wygląda.
- Nie słyszałem jak weszłaś.  
- Jakbyś tak głośno nie słuchał muzyki to byś słyszał- wyłączyła wieżę.
- Moja ulubiona piosenka akurat leciała.
- Też ją lubię ale chwila spokoju mi się przyda.
- Jak uważasz. Rączki umyte?- zapytał troskliwie.
- Już idę proszę pana- poszła posyłając mu kokieteryjne spojrzenie.
Zaczekał za nią aby dosunąć krzesło kiedy usiadła.
- Co to za pyszności?
- Kurczak balsamico.
- Jaki?
- Z batatami i sałatką z ogórka- przyniósł ją z lodówki i postawił na środku stołu.
- Mocno głodna? Zrobiłem dużą porcję.
- Jeszcze jak.
Jadła w ciszy co chwila patrząc na niego z uznaniem. Nie mogła zostać obojętna i musiała powiedzieć kilka słów:
- Mistrz kuchni z ciebie. To było przepyszne.
- Starałem się jak mogłem. Naprawdę ci smakowało czy tylko tak mówisz?
Podeszła i pocałowała go nie pozwalając mu nawet na sekundę nabrać oddechu. Kiedy skończyła przytuliła się do niego mówiąc:
- Nikt jeszcze nie sprawił mi tyle przyjemności samym obiadem.  
- Zawsze do usług- ukłonił się bardzo nisko.
- Idę się przebrać- kiedy wchodziła po schodach ten felerny skrzypnął niczym nadepnięta żaba.
- I musimy zająć się jeszcze tym.
- Zaraz zadzwonię do Artura.
Wybrał jego numer ale nie odbierał. Spróbował się połączyć z jego ojcem. Po trzech sygnałach odebrał jakby biegł do telefonu.
- Słucham.
- Witam. Olek z tej strony.
- Miło cię słyszeć. Kiedy nas odwiedzicie?
- A możemy dzisiaj?
- Jasne. O której?
- Czy szesnasta będzie pasować?
- Świetnie. Poproszę żonę aby coś przygotowała.
- Nie trzeba, proszę jej nie fatygować.
- Gość w dom, bóg w dom- dodał jeszcze sapiąc.
Jego ojciec opowiadał mu o ich serdeczności i oczywiście o zamiłowaniu do bursztynowych trunków. Pojadą autem co niestety wiązało się z trzeźwością jednego z nich. Podjął decyzję, że w razie czego odmówi alkoholu.
- Widzimy się niedługo.
- Do zobaczenia.
Agata zbiegła po schodach i znów bez ostrzeżenia zaatakowała jego usta kolejnym, długim pocałunkiem. Nie wyrywał się choć znów brakło mu tchu. Grzecznie czekał aż sama przestanie.
- A to za co?- dyszał z wrażenia.
- Za te kwiaty.
- Sądząc po tym co przed chwilą się wydarzyło śmiem twierdzić, że się spodobały.
- Są piękne. Skąd ty je wyciągasz?
- Z magicznego kapelusza.
- A nie mógłbyś wyjąć jeszcze czegoś innego dla mnie?
- Co tylko zapragniesz.
- Chcę dzidziusia a najlepiej parkę.
- Tego w kapeluszu nie mam. Przykro mi.
- A pan czarodziej nie ma przypadkiem jeszcze czarodziejskiej różdżki?
- Może i ma.  
Oboje natychmiast wybuchli gromkim śmiechem. Echo nosiło się po całym domu. Ktoś przypadkowy mógłby stwierdzić, że napalili się tego i owego.
- Panie czarodzieju…
- Słucham?
- Działa ta magiczna różdżka?
- Trzeba wypowiedzieć magiczne zaklęcie.
- Jakie? Hokus pokus?
- Być może zadziała…ale nie teraz. Załatwimy najpierw te schody.
- Tyle już czekały, że do jutra też wytrzymają.
- Już nas umówiłem na odwiedziny.
- Szkoda.
- Idę pozmywać a ty włącz sobie telewizor i zrelaksuj się. Ja ci włączę- chwycił ją za rękę i posadowił w fotelu włączając telewizor.
- Jaki kanał sobie pani życzy?
- Jakieś wiadomości.
- Pyk i już. Widzi pani jaka magia?
- Mam ci pomóc?
- Nie. Ty odpoczywasz. Ja nabrudziłem to muszę posprzątać.
-Skoro nalegasz- rozłożyła się w fotelu .
Zabrał się za zmywanie. Myślał długo o tych dzieciach wyjmowanych z kapelusza. Przecież chce aby była szczęśliwa. Zastanawiał się czy nie będzie jej szkoda sylwetki nad którą pracowała tak długo. Obiecał sobie, że po powrocie od znajomych poruszą ten temat ponownie.
Kiedy skończył stanął za nią i zabrał się za masaż pleców. Była spięta ale każdy kolejny dotyk rozluźniał ją coraz bardziej.
- Myślę, że powinnam cię zatrudnić na cały etat ale w domu.
- Nie nadaję się na koguta domowego.
- Nie ma takiego zwrotu.
- A jakbyś nazwała kurę domową w wersji męskiej?
- Niech ci będzie.
Przystawił drugi fotel obok niej i razem oglądali reportaż jednej z telewizji w którym poruszano temat krzywdzenia i porzucania dzieci.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 21 lis 2018

    Gotujący mężczyzna to skarb, Olek chce aby Agata go doceniła, i ten wymyślny przepis Przez żołądek do serca. Wygląda na to, że niedługo podejmą decyzję o założeniu rodziny, wszystko na to wskazuje

  • blondeme99

    blondeme99 · 24 sie 2018

    Miłość rośnie wokół...nich Genialnie, po prostu IDEALNIE. Ta para jest idealna i temu nie można zaprzeczyć. Aż zazdroszczę im i jeszcze to jedzenie, kurde głodna jestem Takie opowiadania mogłabym czytać całą wieczność

  • Lolissss

    Lolissss · 23 sie 2018 · 211660575

    Wszystko fajnie, jednak ja bym dawała mniej opisów ci jadł na śniadanie albo jaki to był kurczak, a dawała więcej akcji

  • PLMatrix

    PLMatrix · 23 sie 2018

    Piękne opowiadanie,również uważam ze Agata i Olek powinni być rodzicami,są do tego stworzeni.Czekam na kolejne opowiadanie z niecierpilowością