Życie to ciągły trening cz.40

Remont nowej sali opóźnił się o dwa tygodnie. Ze względu na pilny powrót do pracy szefa ekipy budowlanej skleconej na potrzeby Agaty. W międzyczasie Olek z pomocą Adama załatwił używany sprzęt niezbędny do wyposażenia nowych sekcji. Jego stan był niemalże idealny ale ze względu na postępowanie komornicze cena była istną atrakcją. Podczas przejmowania tego wszystkiego miał niemałe obawy aby nie skończyć jak ten co musiał się pozbyć sprzętu.  
Jak się okazało oprócz Olka poszkodowanych z powodu nieuczciwego handlarza było jeszcze pięć osób. Została im przedstawiona ugoda w postaci pół miliona euro w zamian za zakończenie sprawy i rezygnację z roszczeń. Olek jako jedyny był za ugodą ale nie mając poparcia wśród pozostałych za namową swojego prawnika podjął się udziału w wymierzaniu sprawiedliwości. Termin pierwszej rozprawy zbliżał się nieubłagalnie. Według zapewnień jego adwokata działającego w kooperacji z pozostałymi prawnikami kwota o jaką walczyli stała się zupełnie realna. Nowe okoliczności i nadal zachowane wraki posłużyły do potwierdzenia przekrętów jakich dokonywał handlarz. Dwa samochody nadal jeździły i to całkiem blisko siebie. Użytkowali je rolnicy z województwa warmińsko- mazurskiego. Zgromadzone wyroki z zagranicy i dwie największe firmy ubezpieczeniowe były gwarancją pomyślnego zakończenia sprawy. W podobnych wypadkach zginęło kilka osób a kwoty jakie wypłacali ubezpieczyciele sięgały od siedmiuset tysięcy do miliona euro za każdego, który zginął w wypadku.
Olek całą noc rozmyślał o kwotach jakie nigdy nie miały prawa się pojawić w jego życiu. Zmęczony koszmarami miał problem z pobudką. Na dole grała muzyka. Stopień stęknął i po chwili dołączyła do niego Agata.
- Marnie wyglądasz. Napij się- podała mu szklankę soku pomarańczowego.
Opróżnił całą, przeprosił za beknięcie choć starał się to zrobić w możliwie jak najcichszy sposób.
- Miałem ciężką noc. Rozmyślałem o kilku ważnych sprawach.
- Niedługo koniec remontu więc jeden problem mniej. Sprzęt już masz.
- Chociaż to. Chyba się wykąpię i dopiero pójdę do klubu.
- Ja zostaje w domu.
- Coś się stało? Źle się czujesz?
- Ostatnio jestem jakaś zmęczona.
- To może zostanę z tobą?
- Forma ci spadnie.
- E tam. Jeden trening zaraz nie zniszczy całego dorobku.
- Sprawdzisz jak radzi sobie ekipa.
- Postaram się ich pogonić. I tak mamy małe opóźnienie.
- Zrobię śniadanie.
Poszedł do łazienki i dość długo przyglądał się swojemu odbiciu. Progresja z ciężarami była zadowalająca, żadnych kontuzji ale sińce pod oczami wyglądały jakby dostawał łomot i to co najmniej od partnerki skoro z nikim nie zadzierał. Zrobił pięćdziesiąt pompek i zszedł na dół.
Agata zdobiła kanapki w pomysłowy sposób. Wycinała buźki z pomidora i ogórków. Majonezem malowała postaci na chlebie.  
- Jakie piękne. Może zostaniesz artystką?- powiedział z uśmiechem na ustach.
- Jak na swój wiek całkiem dziecinnie mi wyszło ale dziękuje za słowa uznania.
- Do usług.
- Trzeba załatwić auto.  
- A co z Mercedesem?
- Według ubezpieczyciela nie nadaje się do dalszej jazdy. Na domiar złego pozmieniały się cenniki i koszty wyposażenia, że salon nie jest w stanie zapewnić mi takiego samego w tej samej cenie.
- I co zrobimy?
- Mogę dopłacić do wyższej wersji, wybrać mniejsze auto bądź zrezygnować.
- Rezygnujemy- odpowiedział bez zastanowienia.
- A potem?
- Weźmiemy coś z innego salonu.
- Na przykład?
- Przyznaj, że Macan robił wrażenie.
- Samochód jak samochód. Ma jeździć i czasem wyglądać.
- Pogadam z Adamem. Może coś mi podpowie. Na pewno ma jakieś chody w salonie.
- BMW?
- A dlaczego nie?
- Wolę Macana.
- Skoro nalegasz.
- Oczywiście to ma być wspólna decyzja. Będziemy jeździć oboje więc chcę abyś i ty czuł się komfortowo.
- Zdaję się całkowicie na ciebie. Nigdy się jeszcze nie zawiodłem na twoich decyzjach. Ufam ci bezgranicznie.
Policzki Agaty zarumieniły się na te słowa.
- No wiesz…to był wspaniały komplement.
- I nie ostatni jaki usłyszysz z moich usta. Idę do klubu. Ładna pogoda więc przejdę się- pocałował ją i zamknął drzwi.
Lato tego roku aż za nadto odgrywało się na ludziach. Właśnie z tego powodu nie przepadał za komunikacją miejską. Oczywiście natura każdego z nas obdarzyła potem i nie potrafił zrozumieć dlaczego niektórzy nie pocą się a jeszcze dobrze pachną pomimo trzydziestu kresek na termometrze.  
W nowo powstałym ogródku piwnym siedział znany mu facet, ten od bicia dzieciaków. Od Agaty dowiedział się, że zabrali im kolejną dwójkę dzieci. Dołączyła do niego narzeczona z wyraźnie zaokrąglonym brzuchem. Jakie było jego zdziwienie kiedy to zobaczył. Odniósł wrażenie, że robią to na złość mopsowi aby pokazać, że potrafią spłodzić sobie kolejną zabawkę. Niektóre pary nie mogły mieć wcale dziecka a tutaj poczęcie dziecka wyglądało jak pstryknięcie palcem. Wielu jeszcze rzeczy nie rozumiał i przewidywał, że nie zrozumie ich nigdy.
Zanim wszedł do klubu kupił napój do sportowców. Choć nie bardzo wierzył w jego bogactwo witamin to wolał to niż popijanie coli. Szczególnie teraz gdy człowiek z potem traci cenne składniki.
- No hej- przywitał się z Jasiem.
- Gdzie pani Agata?
- Źle się czuła. Chciała zostać w domu.
- Ale to nic poważnego…
- Chyba nie.
- Pozdrów ją ode mnie.
- Jasne. Odzywał się ten urzędnik?
- Potwierdził, że dziś będzie czekać w parku.
- Szybko się przypomniał. No trudno.
- Mogę cię zastąpić.
- Ostatnio miałeś wiele roboty. Starczy ci.
- Ale jakby co możecie zawsze na mnie liczyć.
- Wiem.
- Gdzie Olka?
- Już jest- wskazał drzwi.
- Cześć- uśmiechnięta od ucha do ucha pocałowała młodego.
- No tak. Gołąbeczki.
- Już cię zastępuje. Trenuj.
- Robię to dla ciebie- mrugnął do niej okiem.
- Jasne. Nie ma pani Agaty?
- Źle się czuła.
- Życz jej powrotu do zdrowia.
- Powiem jej. Jak się sprawuje?
- Dobry chłopak z niego. Wczoraj kupił mi wielki bukiet róż. Nigdy takiego na oczy nie widziałam.
- No proszę. Nie mówił gdzie kupił?
- Nie chciał zdradzić źródła.
- To drań. Podsumujesz wstępnie miesiąc?
- Nie wiem czy sobie poradzę.
- Jakby co możesz przyjść do mnie podpytać.
- W porządku.
-Wszedł do szatni i natychmiast pogratulował mu zastosowania się do porady.
- Szarmancki Jan. Pięknie.
- Co?
- Pochwaliła cię za duży bukiet.
- Była szczęśliwa. Tajemnicę zachowałem.
- Wiem. Powiedziała, że miałeś gębę na kłódkę w sprawie źródła.
- Dzięki.
- Wujek dobra rada poleca się na przyszłość.
- Mam doskonałego nauczyciela.  
- Wiem, że jesteś kreatywny i coś wymyślisz w trudnej sytuacji.
- Dlatego na zapas spisuje twoje rady.
- Każda kobieta jest inna. Jedne wolą BMW inne Porsche.
- A ty?
- Dla mnie oba się piękne.
- Ale?
- Nie stać mnie na żaden z nich.
- Nie miałeś jeszcze wypłaty?
- Myślałeś, że ile tu zarabiam?
- Jesteś narzeczonym szefowej.
- Właśnie- przypomniał sobie o pewnej kwestii.
- Co?
- Nic. Idziesz?
Tym razem przeprowadzili szkolenie mające na celu poprawę mobilności ciała. Opowiadali też o kontuzjach i najskuteczniejszych metodach leczenia. Janek coraz częściej zabierał głos i wyręczał go w kilku kwestiach.
- Co z twoim kursem?
- Pozostały mi dwa zjazdy i egzamin.
- Powiem, że nauka nie idzie w las. Zagadałbyś ich wszystkich na śmierć.
- Bo fajny gość prowadzi szkolenie. Jest wielokrotnym mistrzem Polski w fitnessie a ma jeszcze występy na skalę światową. Bardzo mi zaimponował.
- Wiedziałem, że nas nie zawiedziesz.
- Staram się. Wydaliście tyle kasy na to szkolenie.
- Człowiek to najlepsza inwestycja- poklepał młodego po plecach i wrócili do szatni.
Po szybkim prysznicu zadzwonił do Adama aby umówić się na spotkanie. Godzina dwunasta idealnie nadawała się na krótką rozmowę. Mając jeszcze trochę czasu odwiedził dwóch jubilerów ale nieszczególnie zaimponowali mu swoim asortymentem. Usiadł w jednym z ogródków piwnych i zamówił szklankę złocistego trunku. Agent z którym robili interesy zadzwonił, że ma dwóch klientów na mieszkanie więc jego nastrój poprawił się z dobrego na bardzo dobry. Miał dług do uregulowania więc taka wiadomość była dobrym znakiem.
- Cześć- zaszedł go od tyłu Adam.
- Hej. Co do picia?- uścisnęli dłonie.
- A wiesz, że jestem pieszo więc to samo co ty.
- No i muzyka gra- poszedł kupić dwie szklanki piwa.
Adam zawiesił marynarkę na krześle i podwinął rękawy.
- W tym roku pęknie rekord w ilości turystów.
- Tak ci się wydaje czy masz pewność?- Olek postawił dwie szklanki na stoliku.
- Gdzie się nie obejrzysz to obcokrajowiec.
- Nie lubię tego miasta.
- Czemu?
- To jest krzyżacki relikt- popił łyk piwa.
- No tak. Można się poczuć jak w średniowieczu.
- Właśnie tego nie lubię.
- A gdzie byś chciał zamieszkać?
- Patrząc najbliżej?
- Uhm- Adam opróżnił pół szklanki jednym haustem.
- Bydgoszcz.
- Wiedziałem.
- A niby skąd?
- Więcej klubów i siłowni…
- Tak. Ale tam mają większe atrakcje sportowe czy rekreacyjne. No i oczywiście Brda i jej okolice.
- Przez całe swoje życie byłem tam chyba z cztery razy.
- Taką furą byłbym tam każdej niedzieli.
- Zaproponuj Agacie wyprowadzkę.
- Nie chcę aby rezygnowała z domu jaki sobie urządziła.
- A jaki problem go przenieść?
- Za dużo amerykańskich programów oglądasz.
- Widziałem takie przeprowadzki, że możesz nie wierzyć.
-  To mozolne i pewnie bardzo drogie.
- W USA niekoniecznie ale nie wiem jak u nas.
- Odpada. Niedługo oddam ci całą kwotę.
- Wygrałeś w totolotka?
- Nie. Skoro mieszkam u Agaty a moje mieszkanie się kurzy pomyślałem aby je sprzedać.
- A jak wam nie wyjdzie?
- Gdzieś tam zakładam w jednym procencie taki scenariusz ale ogólnie w sprawie związku jestem pełnym optymistą.
- Coś jej obiecałeś?
- Agata marzy o dzieciach. Wiele razy poruszała ten temat.
- Ale ty jeszcze możesz?- wybuchł śmiechem.
- Raczej nie miałem z tym problemów. Skąd takie obawy?
- Wiesz. Trenujący biorą różne świństwo i różne są opinie.
- Nie mam z tym problemu. Z suplementów tylko białko i proste witaminy.
- Wspaniale- stuknął szklankę Olka i dopił piwo.
- Jeszcze jedno?
- Jak ty też wypijesz.
- Mam trening z vipem.
- Rozumiem. Nie chciałbym biegać po tylu piwach przy takim słońcu.
- Mam dwóch zainteresowanych mieszkaniem więc zadzwonię jak będzie kasa.
- Nie spiesz się ale to dobra wiadomość, że chcecie żyć razem.
- Dzięki.  
Rozeszli się na rynku a Olek wrócił do klubu aby się przebrać. Ubrany w krótkie spodenki i koszulkę jaką nosił z dumą udał się do parku tysiąclecia. Na rozgrzewkę pokonał most i jeszcze czekał na klienta. Urzędnik zostawił auto pod sklepem i z uśmiechem na ustach dołączył do swojego trenera.
- Witam.
- Ja już po rozgrzewce.
- Dzięki wielkie.
- Za co?
- Moja narzeczona jest pod wrażeniem efektów. Pozostaje jeszcze to- odsłonił koszulkę ukazując pokaźne fałdy skóry.
- To tylko twoja ciężka praca. Lepsze to niż zapowietrzony bojler…
- Jestem za.
Porozciągali się jeszcze a potem po dwóch kółkach wokół parku biegali w trybie sprint- wolne tempo- spacer. Kiedy skończyli ich koszulki były całe mokre. W końcu lato było piękne a słońce nie szczędziło promyków nawet w parku.  
- Podrzucić cię?
- Jeżeli to nie problem. Nie pachnę za przyjemnie…
- Ja też nie ale włączę klimę i  jakoś to będzie.
Urzędnik wyjął pilot z saszetki i odblokował zamki w swoim Oplu. Po piętnastu minutach byli na parkingu niedaleko klubu. Umówili się na kolejny trening. Olek wykąpał się i wolnym spacerem ruszył na Lawendową.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 21 stycznia

    Uwielbia swój zawód, to jest pewne. Agata wciąż go wspiera, uzupełniają się. Z tymi rodzinami co mają dużo dzieci,a rodzice idą w ilość, to różnie bywa. Faktycznie są ludzie co dzieci mieć nie mogą, nie ma sprawiedliwości czasem. Fajny odcinek, jak zwykle czytało się jednym tchem.

  • Zakochana22

    Zakochana22 · 16 paź 2018 · 200837880

    Mieć taką szefową to jak wygrać na loterii. Ich miłość wygląda na wspaniałe uczucie pomimo kilku lat różnicy. Wspaniałe opowiadanie. Powrót ze szkoły i lol24, Olek i Agata to jest relaks. Pozdrawiam

  • blondeme99

    blondeme99 · 11 paź 2018

    Ah te koszmary. Biedny Olek. I oby Agata czuła się już lepiej Fajnie się czyta, kiedy Olek pomaga innym wrócić do formy i ma takie zainteresowanie (wręcz zamiłowanie) do sportu    jak to mówią 'cud, miód i orzeszki