Życie to ciągły trening cz.65

Życie to ciągły trening cz.65Widząc zatrzymujące się przed posesją BMW Agata wyszła przed dom. Na rękach trzymała Natalkę. Jej mina nie wyglądała na ciekawą. Jako pierwszy wysiadł Adam. Wtedy podeszła bliżej.
- Cześć. Coś się stało?
- Nie, a dlaczego?
- Niespodzianka- Olek wyskoczył z auta i podbiegł do swoich dziewczyn.  
Pocałował córkę, a potem Agatę zamykając jej usta na kilka chwil. Uśmiech nie schodził mu z buzi.
- Co ty tutaj robisz? Kto ci pozwolił opuścić szpital?
- Wyszedłem na własne życzenie.  
- Z tym?- wskazała mokrą od krwi koszulkę.
Olek spojrzał na koszulkę, ale zbytnio się tym nie przejął.
- Chyba musimy wrócić do szpitala. Chodź zawiozę cię.
- Nie ma mowy. To nic poważnego. Wejdziemy do środka i zobaczymy, dlaczego leci krew- Olek ruszył, jako pierwszy.
- Czy możesz mi wyjaśnić, o co tutaj chodzi?
- Nalegał tak bardzo, żeby wrócić do domu. Co miałem zrobić?- Adam wzruszył bezradnie ramionami- Zrobił mi nawet listę zakupów, aby miał, w czym wrócić.
- Dziękuje, że się nim zająłeś. Zjesz z nami?
- Musicie się nacieszyć sobą.  
- Chodź- chwyciła go pod rękę i weszli do środka.
Olek wyjął apteczkę i whisky z lodówki. Nalał bursztynowego płynu do szklanki i zdjął koszulkę.
- Do kosza- rzucił ją na podłogę i zabrał się za odwijanie opatrunku.
- Zajmiesz się nią przez chwilę?- spojrzała na Adama- Pójdziesz na kilka minut do wujka?
Natalka zrobiła obojętną minę, a potem się uśmiechnęła przechodząc w objęcia Adama.
- Gdzie masz igły i nici?- Olek zapytał na poważnie badając jej reakcję.
-  Wariat. Ty chyba za dużo filmów oglądasz. Pokaż mi to.
- Jeden szew puścił.  
- Chyba zbyt szybko wyskoczyłem z tego auta.
Agata przyniosła na stół rolkę ręczników papierowych i miseczkę z ciepłą wodą.  
- Mam popić whisky?
- To nie działa.
Olek wzruszył ramionami i zacisnął zęby. Agata z największą starannością zabrała się za przemywanie rany.
- Nic więcej nie zrobię.  
- Nawet nie bolało.
- Sugeruję, abyś odwiedził lekarza.
- Kochanie. Proszę cię. Nie chcę tam wracać.
- Nalegam.
- Jemu nie przegadasz. Próbowałem.
Agata spojrzała obojętnie na Adama i po tym geście kapitulacji zabrała się za podanie obiadu.
- Nie gniewasz się na mnie?- Olek podszedł do niej i przytulił się.
- O co mam się gniewać?
- Że postąpiłem wbrew twojej sugestii.
- Nic na to nie poradzę, że nie lubisz szpitali.
- Ja też- pocałował ją i zaczął rozstawiać talerze na stole.

Adam z uwagi na swoje doświadczenie z dziećmi, bez problemu odnalazł się w roli wujka. Sprytnie odwracał uwagę dziecka od mamy, aby ta w spokoju mogła przygotować ucztę dla wszystkich. Kiedy wszystko było gotowe nosidełko znalazło swoje miejsce na stole. Agata odłożyła delikatnie córkę, która już prawie zasypiała w ramionach przyjaciela Olka.  
- Coś ciekawego w klubie?
- Tak. Dzisiaj gościłem niesamowicie uzdolnionych chłopaków.
- I co tego wynikło?
- Zaprosiłem ich do współpracy. Nie zatrudniłem, ale dałem karty VIP.
- I jaki w tym twój cel?
- Myślę, że wielu naszych klientów będzie chciało ich naśladować. Zrobili sobie rywalizację w wyciskaniu sztangi, a tłum skupił się wokół nich.
- Większość z twoich przeczuć się sprawdza. Mam nadziej, że teraz też klub na tym skorzysta.
- Przekonamy się wkrótce.  
Po skończonym obiedzie Adam musiał jeszcze wrócić do firmy. Olek poszedł z nim do auta. Wyjął z bagażnika bukiet, o jakim zapomniał przez to wszystko. Wrócił do domu i padł przed nią na kolana.
- Kochanie przepraszam. Nie chcę już nigdy więcej cię krzywdzić swoim postępowaniem. Za każdym razem, kiedy coś złego się działo cierpiałaś mocniej niż ja.
- No cóż- po jej policzkach spłynęło kilka łez- Są tak piękne, że nie mogę ci nie wybaczyć. I jeszcze taka deklaracja- zarumieniła się i pomogła mu wstać.
- Dziękuję- przytulił ją mocno i puścił uśmiech przyglądającej się im córce.

Popołudniowy seans z filmem przyrodniczym o delfinach był tak wyczerpujący, że Olek i Natalka usnęli z nudów. Włożyła córkę do wózka i zostawiła obok ojca, a sama wzięła kluczyki i pojechała na krótkie zakupy do pobliskiego sklepu.  

Pisko opon pod garażem wyrwał go ze snu. Rozejrzał się dookoła. Córka nadal spała. Zerwał się na nogi i wyszedł przed dom. Agata cała roztrzęsiona wysiadła z samochodu. Podszedł do niej i złapał za ramiona.
- Agata? Co się stało?
- Otoczyli mnie pod sklepem- drżała, a jej oddech był przyspieszony.
- Zabiję ich wszystkich- puścił ją i wszedł do garażu- A potem zakopię w lesie- oparł łopatę o bagażnik.
- Olek, co ty chcesz zrobić?
- Nie pozwolę, aby ktoś gnębił moją rodzinę bez powodu.
- Nie zgadzam się. Coś mi dzisiaj obiecałeś.
- Niestety wobec takiej sytuacji muszę to zawiesić tymczasowo.
- Chodźmy do środka. Muszę ci coś powiedzieć.
- Zaraz wrócę- wsiadł do samochodu i pojechał pod sklep.
Poprzednim razem o tej godzinie grupa pijaczków liczyła kilka osób, a teraz nie było nikogo. Wszedł do sklepu.
- Powie mi pani gdzie oni mieszkają?
- Kto?
- Ci, co napadli moją kobietę kilka chwil wcześniej.
- Obawiam się, że to tymczasowo niemożliwe.
- Bo?
- Trzech zabrało pogotowie, a dwóch pojechało z policją.
- Nie rozumiem.
- Dziewczyna nic panu nie powiedziała?
Olek pokręcił przecząco głową.
- No cóż. Pańska kobieta wyszła z zakupami, a oni podeszli do auta. Wyjęli noże. Jeden z nich powiedział, że to informacja dla mężulka.
- Ale przecież wróciła autem do domu.
- Bo zjawiło się dwóch, swoją drogą pięknych chłopaków.
- I co z tego?
- Sprali moich klientów na kwaśne jabłko.
- I co z tą policją?
- To nie ja ich wezwałam. Nie było ich, kiedy przyjechał radiowóz.
- Nie wie pani, kto to był?
- A skąd.
- A monitoring?
- To atrapy.
- No cóż.
Wsiadł do auta i wrócił do domu.
- Nic ci nie jest?- objął ją mocno.
- Nie. Ktoś mi pomógł.
- Spokojnie. Już wszystko wiem. Zapłacą mi za to.
- Nie chcę się stąd wyprowadzać.
- Obiecuję ci, że to nie będzie konieczne. Wszystko załatwię.
- Miałeś się nie pakować w kłopoty.
- Nie będę. Obiecuję- przytulił ją mocno i czekał aż zaśnie.
Zaniósł ją na górę i położył w sypialni. Wrócił na dół i przed telewizorem czekał, aż obie się wyśpią. Jeszcze nie wiedział jak to wszystko rozwiąże, ale obiecał sobie, że nikt już nie podniesie ręki na jego bliskich.  Agata dołączyła do niego o dziewiętnastej, ale z nerwów nie była w stanie nic zjeść.
- Nawet do tego doprowadzili, że ty się boisz.
- A ty nie?
- Nie. Zemsta mnie nakręciła.
- Nie zgadzam się na działanie poza prawem.
- Nawet po tym, co ci zrobili?  
- Osobiście nic mi się nie stało.
- Ale cię nastraszyli i to z mojego powodu.
- Zmienimy auto.
- To nie jest rozwiązanie. I tak cię rozpoznają jak wysiądziesz.
- To, co zrobimy?
- Zaufaj mi.
- Chciałabym mieć pewność, że nie zrobisz nic złego.
- Też chciałbym ci to obiecać, ale mogę nie mieć wyjścia.
- Pomyślałeś o mnie, o Natalce?
- Tak. I robię to dla waszego bezpieczeństwa.
- A twoje bezpieczeństwo? O nim pomyślałeś?
- Wy jesteście najważniejsi.
- Wszyscy jesteśmy dla siebie najważniejsi.
- Masz rację.  
Zajął się córką, kiedy brała kąpiel. I choć mała jeszcze nie rozumiała żadnych słów, to powiedział jej, że odda życie byle były bezpieczne. Obiecał jej też, że będzie mogła robić w życiu, co zechce i on z mamą będą ją zawsze wspierać.  
- Co ci tam ojciec ściemnia?- Agata wyszła z łazienki, wycierając jeszcze włosy w fioletowy ręcznik. Jej twarz wyglądała na zmęczoną, ale lekki uśmiech zagościł na jej buzi.
- Czuję, że kąpiel trochę pomogła ci się uspokoić, co?
- Troszeczkę. Gdybyś dołączył, byłaby znacznie lepsza- puściła mu oczko, na które odpowiedział dziarskim uśmiechem.
- Nie wątpię.
- Twoja kolej- wzięła od niego córkę i poszła na górę.
Odkręcił wodę dając ciału czas na ochłonięcie pod strumieniem, lodowatej cieczy. Zimny prysznic działał na niego uspokajająco i wyzwalał w nim całkowite oczyszczenie. Po wyjściu stanął przed lustrem. Wykrzywił twarz w grymasie złości, bo wyglądał okropnie. Tak okropnie, że sam nie chciał na siebie patrzyć i był wdzięczny Agacie, że go nadal tolerowała w takim stanie. Podkrążone oczy, cera żółta i pościerana skóra. Jego sylwetka nieco się przygarbiła, jakby zrezygnowana wobec tego, co się stało. Wewnętrznie pragnął zemsty tak mocnej, że nigdy więcej ich nie zobaczy. Umysł jednak brał pod uwagę konsekwencje związane z niepomyślnym rozwiązaniem tej sprawy. Ogolił się, pokremował twarz i zgasił światło.  
Wszedł wolno na górę delikatnie uchylając drzwi. Na łóżku obok śpiącej już Agaty leżała Natalka, również pochłonięta snem. Ten wspaniały widok odegnał od niego pragnienie zemsty, przynajmniej na jakiś czas. Przykrył je obie i położył się obok wtulając w ciało Agaty.  




2 komentarze

 
  • blondeme99

    blondeme99 · 3 maja

    "Na łóżku obok śpiącej już Agaty leżała Natalka, również pochłonięta snem. Ten wspaniały widok odegnał od niego pragnienie zemsty, przynajmniej na jakiś czas. Przykrył je obie i położył się obok wtulając w ciało Agaty." - piękne   No to się porobiło, aż nie wiem co napisać, zupełnie się tego nie spodziewałam

  • Speker

    Speker · 27 kwietnia

    Co za papierowe tygrysy. Z nożami na kobietę? Nie dziwię się Olkowi i jego chęci zemsty. Tylko, że zemsta czasmi zamydla oczy. Coś czuję, że ci "obrońcy" to te karki z silki.