Życie to ciągły trening cz.9

Życie to ciągły trening cz.9Obudził się nad ranem kiedy zrobiło mu się zimno i nie mógł przewrócić się na drugą stronę. Otworzył oczy i przez chwilę myślał, że to sen ale po przetarciu oczu zobaczył jakąś kobietę obok siebie.  
Co jest?
Zapalił lampę stojącą na biurku i nie mógł uwierzyć.
Agata?- znów pytał tylko siebie.
Zastanawiał się co on tutaj robi ale skąd ona się wzięła nie miał bladego pojęcia. Wstał z łóżka i kuśtykając trochę poszedł na drugą stronę aby poprawić ukochaną i przykryć kołdrą. Podszedł do okna i odsłonił roletę w poszukiwaniu wspomnień. Wschodzące słońce oślepiło go, że dostał flashback. Przypomniał sobie, że ktoś się z niego śmiał i kopał po plecach, brzuchu i nogach bo głowę chronił rękoma. Domyślił się już kto to był i postanowił załatwić to z nim sam na sam bez udziału policji. Patrząc na łóżko upewnił się w przekonaniu, że walczy o właściwą kobietę. Domyślał się, że jechała tutaj z Gdańska tylko dla niego, że została z nim na noc chociażby z powodu, ze nic poważnego mu się nie stało. Musiał skorzystać z toalety ale żebra i poobijane nogi strasznie utrudniały mu zadanie z jakim musiał zmierzyć się sam. Idąc przez korytarz wyglądał jak paralityk, kulejąc małymi kroczkami realizował swoją wyprawę w poszukiwaniu toalety.
-Dokąd pan idzie?-zapytała go siedząca przy recepcji pielęgniarka.
- Szukam łazienki. Mam potrzebę…
- Pan jest spod numeru szóstego?
- Te otwarte drzwi…o tam- wskazał z trudem unosząc rękę do góry.
- Zgadza się. Ma pan złamane żebra i nie może się…
- Wyglądam na starego dziadka?- przerwał jej nagle.
- Nie a coś się stało?
- Proszę mówić do mnie po imieniu. Aleksander jestem.
- Nie wiem czy możemy tak w szpitalu.
- Aleksander- wyciągnął obolałą rękę.
- Agnieszka- uścisnęła delikatnie jego rękę mocno zdziwiona bo kto normalny o piątej rano zawiera nowe znajomości.
- Dziękuje.
- Nie możesz się za bardzo forsować. Potrzebujesz kilku tygodni zanim dojdziesz do siebie.
- Co? Ja muszę na siłownię chodzić bo mi forma ucieknie.
- Nie ma szans, nie podniesiesz nawet kilku kilogramów.
- Nie poddam się tak łatwo. Gdzie ta łazienka?
- Zaprowadzę cię- oparła jego rękę o swoje ramię i było jej ciężko w końcu musiała dźwigać ponad siedem dych.
- Jakbyś potrzebował pomocy to daj znać…
Po chwili usłyszał zza drwi:
- Wszystko w porządku?
- Wejdź i zobacz- powiedział do siebie.
- Aleksandrze?
- Dam sobie radę- odpowiedział bojąc się, że wejdzie jak się nie odezwie.
Na jego twarzy nadal gościł grymas bólu ale jeden ucisk mniej na pęcherzu to powód do zadowolenia.
- Chodź- złapała go znów i odprowadziła pod drzwi.  
- Do następnych dojdę sam sprawdzę jak sobie radzę- nie chciał pokazywać ukochanej w łóżku.
Kiedy wszedł akurat przewracała się na drugą stronę natychmiast zarażając go ziewaniem. Kiedy otworzyła oczy zrobiła to samo co on, przetarła z niedowierzaniem bo stał na własnych nogach.
- Aleks? Ty…
- Co się stało? Kim ty jesteś?- udawał amnezję.
- Nawet sobie nie żartuj ze mnie.
- Co ja tutaj robię? Jak się nazywasz?- zgrywał się dalej.
- Wiem, że udajesz- powiedziała dość niepewnie.
- Co udaję proszę pani?
- To jakiś koszmar- wstała z łóżka i stanęła przed nim w swoich obcisłych dżinsach.
- Czego pani chce?- kontynuował grę.
- Aleks…jestem Agata- i zaczęła go całować dłużej niż się spodziewał.
Niestety nie mógł wytrzymać i zbierał się w nim śmiech więc powiedział:
- Już sobie przypomniałem…pamiętam uratowałaś mnie z pożaru?
- Nie z pożaru. Pobili cię i dlatego jesteś tutaj.
Teraz on ją pocałował.
- Wiem jesteś moją szefową w klubie Agata Gym.
- Wspaniale idź dalej tą drogą.
- Bez kolejnego pocałunku się nie obejdzie- i znów zaczął ją całować.
- Już lepiej. Przypomniałem sobie wszystko. Twoje usta są najlepszym lekarstwem jakie mogłem otrzymać. Dziękuje i kocham cię.
- Dzięki bogu- westchnęła z ulgą.
- Wracajmy do domu, nie znoszę szpitali.
- Gdzie? Dopiero co tutaj trafiłeś a już chcesz wychodzić?
- W szpitalach umierają ludzie a ja nie chcę chyba, że masz mnie już dość i sobie tego życzysz.
- Nie opowiadaj głupot. Kiedy zadzwonił do mnie Jasio ugięły się pode mną nogi jakby z waty były. W drodze z Gdańska znacznie przekroczyłam prędkość aby się tu znaleźć. Wyglądasz fatalnie. Kto ci to zrobił? Musimy zgłosić to policji.
- Chyba za bardzo dramatyzował. Jak go spotkam to mu nakopię do dupy. A jeżeli tobie coś by się stało na drodze? Nie wybaczyłbym sobie tego do końca mojego życia.
- Kocham cię i tylko ty się dla mnie liczysz. Nie mogłam zostawić tak tej sprawy.
- Jasio nie ma prawa jazdy, ja nie mam samochodu…jak tu się znalazłem?
- Przywiózł was twój przyjaciel Adam.  
- Pieniądze…
- Jakie pieniądze?
- Kazałem mu uciekać z kasą za karnety.
- Dał mi całą kwotę. Rachunek z Adamem uregulowany.
- Zamówiłem więcej sztuk. Udało się!
- Od początku wierzyłam w twój pomysł. Będzie nagroda dla ciebie ale najpierw musisz wyzdrowieć.
- Jaka nagroda?
- Wszystko w swoim czasie. Co z twoim telefonem?
- Rozbiłem wyświetlacz. A zapasowy mam w kieszeni spodni. Podasz je?
- Proszę.
Wyjął z kieszeni stary telefon z klawiaturą. Zawstydził się ale musiał przełknąć gorzką pigułkę obciachu.
- O, ten też został skasowany- pokazał jej ekran starej Nokii.
- Świetnie.
- A jak będę się z tobą komunikował?
- Mam dla ciebie mały prezent. Byłam z Eweliną
- Kim jest Ewelina?- przerwał jej w słowo.
- Moja najlepszą przyjaciółką. Byłyśmy w galerii bałtyckiej w jednym z fajnych sklepów. Proszę- wyjęła zapakowane pudełko.
- Co to jest?
- Rozpakuj.
Widząc jak się gramoli wzięła prezent w swoje ręce i podała mu gotowe do otwarcia pudełko.
- Co? Przecież to kosztuje majątek- niemal wykrzyknął wyraźnie zainteresowany bryłą Iphona siódmej generacji w czerwonym kolorze.
- Jest twój.
- Nie mogę go przyjąć. Nie mam takich pieniędzy…
- Na co? To jest prezent.
- Agata nie chcę być na twoim utrzymaniu to zadanie dla faceta.
- Przestań marudzić. Masz konto w Apple?
- Nie. Używałem androida.
- No to założę ci i przyniosę gotowy jak wrócę tutaj po południu.
- Już tutaj nie wrócisz bo nie będzie po co. Dzisiaj wychodzę stąd a jak będą problemy to ucieknę jak Michael Scofield!
- Mój ulubiony serial.
- Mój też. Może obejrzymy sobie dzisiaj?
- Tutaj nie ma DVD…
- U mnie albo u ciebie.
- Porozmawiam z lekarzem- zaraz wrócę.
Siedział i już obmyślał plan jak zemści się na tamtym frajerze.
- Możesz opuścić szpital wyłącznie na własne żądanie- wróciła po chwili szefowa.
- Gdzie mam podpisać?- zeskoczył z łóżka prawie się przewracając.
- Na pewno chcesz stąd wyjść? Ktoś ci pomoże w domu?
- Nie mam rodziny.
- No to zostajesz tutaj albo pomieszkasz u mnie.
- Przecież jasne, że wybieram twoje towarzystwo.
Spakował swoje graty i schował czerwony smartfon do kieszeni kurtki. Podpisał kilka oświadczeń odpowiedzialności o swój stan zdrowia i z wielką radością opuścił ten przybytek.
Agata pomogła mu wsiąść do CLA i nawet zamknęła jego drzwi.
- Dziękuje. Poczułem się jak dama gdy zamknęłaś za mną drzwi.
- Mocno głodny?
- Jak wilk.
- Ugotuję coś u mnie.
- Świetnie! W drogę byle dalej stąd- spojrzał z obrzydzeniem na szpital i odjechali.

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 21 sie 2018

    Fajna część, nawet w szpitalu nie opuszcza go poczucie humoru. Agata się postarała z prezentem, ale on też jej pomaga z tymi Vipami.