Życie to ciągły trening cz.52

Życie to ciągły trening cz.52

Czuł się fatalnie bo noc spędzona na kanapie szczególnie tak niewygodnej nie należy do najprzyjemniejszych. Przeciągnął się dwa razy, wykonał kilka skłonów i spięte mięśnie ustąpiły. Do kuchni zwabił go zapach jajecznicy, która jeszcze parowała więc dopiero musiała być zrobiona. Wyjrzał na korytarz i dostrzegł światło w łazience. Szum prysznica upewnił go, że ktoś jest w środku. Zapukał a potem uchylił drzwi. Agata stała w kabinie i co chwila obejmowała brzuch mówiąc coś do niego. Uśmiechnął się tylko na ten widok i poszedł jeść.  
Nalał dwie szklanki soku pomarańczowego i przygotował sztućce. W programie śniadaniowym rozmawiali o tym jak prawidłowo wychować dziecko i jak sprawić by wyrosło na porządnego człowieka.
- Eksperci od siedmiu boleści- prychnął i wyłączył telewizor- Nikt nie będzie mi mówić jak mam żyć.
Czekał go bardzo trudny dzień. O ile według zapewnień adwokata wyrok w sprawie będzie oczywisty to całkowicie nie wiedział czego się spodziewać po oskarżonej wdowie. Na dwóch ostatnich rozprawach płakała jak bóbr, że zostanie bez środków do życia więc zrobiło mu się jej żal szczególnie, że na sali była dwójka jej dzieci. Michał nie miał wątpliwości, że blefuje bo według jego źródeł dorobili się niezłego majątku na handlu autami, którym zajmowali się dobre kilkanaście lat. Dodatkowo posiadali własny warsztat i stację kontroli pojazdów więc w łatwy sposób mogli wprowadzać trupy do obiegu.  
- Fatalnie wyglądasz. Co jest?
- Chciałbym aby się to wszystko już skończyło.
- Ostatnia rozprawa. Dasz radę.
- A jak ona coś jeszcze wymyśli?
- Mogę pojechać z tobą jeżeli chcesz.
- Pragnę twojego towarzystwa ale ty nie powinnaś się za dużo denerwować.  
- Ja tylko z twojego powodu. Z tego w jaki sposób ty to przeżywasz.
- Wiem ale to i tak niepotrzebny dla ciebie stres.
- Na pewno?
- Tak. Dziękuje za dobre chęci ale sam muszę się z tym zmierzyć.
- Nie będę nalegać ale podrzucisz mnie do klubu?
- Oczywiście.
Po zjedzonym śniadaniu pojechali do klubu. Odprowadził ją i kazał Jankowi mieć pod kontrolą do momentu aż wróci.  
Kiedy siedział w samochodzie czekając na Marcina stoczył sam ze sobą walkę na argumenty czy aby dobrze robi, czy jego bliscy chcieliby tego wszystkiego. Dopiero rześkie Cześć po zatrzaśnięciu drzwi przez Michała przywołało go do porządku.
- Gotowy?- spojrzał na niego z uśmiechem ale mina Aleksa była raczej przeciwnego zdania- Widzę, że się wahasz. Uwierz mi, że to wszystko skończy się po naszej myśli. To już naprawdę ostatni akt.
- Trzymam cię za słowo. Więcej nie wytrzymam i nawet gdybym miał wszystko stracić zrobię to.
- Obiecuję. Jedźmy.
Przyjechali jako ostatni ale to nie oni byli gwiazdami tego dnia. Wdowa po handlarzu ubrana na czarno w kapeluszu zrobiła największe wrażenie. W pełni umalowana wyglądała nieco poważniej niż ostatnio i nie było widać po niej ani śladu cierpienia jakim obdarzyła wszystkich na poprzedniej rozprawie.  
Każdy z obrońców przedstawił swoje żądania i w porozumieniu z pozostałymi obiecał, że to ostateczne roszczenia i nikt nie będzie już wszczynał żadnego postępowania. Olek nerwowo odliczał minuty bo zależało mu już tylko na powrocie do klubu gdzie znów będzie blisko Agaty.  
Po  prawie dwóch godzinach przemówień i kilkunastominutowej przerwie sędzia podjął decyzję.  
Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa o odpowiedzialności za czyny osoby ubezpieczanej przyznaję poszkodowanym zainteresowanym w tej sprawie kwotę miliona euro za każdą osobę, która poniosła śmierć  w wypadku drogowym z powodu wadliwych pojazdów wprowadzanych do sprzedaży przez Jana Strzegomskiego prowadzącego działalność komisową pod adresem Czernikowo 25B. Ubezpieczyciel oferując swoje usługi ubezpieczenia bierze na swoje barki odpowiedzialność za swoje niedopatrzenie i nie zweryfikowanie nieprawidłowości występujących przy prowadzeniu działalności przez powyższy podmiot. Orzekam, że zarządzona kwota zgodnie z obowiązującymi przepisami zostanie podzielona na cztery podmioty. Obecną właścicielkę Barbarę Strzegomską i trzech ubezpieczycieli zawierających umowy z panią Strzegomską w ciągu ostatnich pięciu lat.
Euforia jaka zagościła wśród pozywających była najgorszym widokiem dla wdowy i reprezentantów ubezpieczycieli, którzy ze spuszczonymi głowami siedzieli i nie dowierzali temu co przed chwilą usłyszeli. Tylko Aleks nie specjalnie się cieszył tym widokiem. Westchnął głęboko i jako pierwszy udał się do samochodu omijając szerokim łukiem przedstawiciela lokalnej prasy. Z uchyloną szybą nasłuchiwał co do powiedzenia miał jego obrońca.  
- Czy ten wyrok wstrząśnie branżą?
- Nie mam żadnych wątpliwości, że tak się stanie.
- Ma pan jakieś przecieki czy kolejnych poszkodowanych?
- Nic mi o tym nie wiadomo ale ryzyko jest pod dwóch stronach. Tych oszukujących klientów i tych ich ubezpieczających. Dziękuje. Do widzenia.

-Dzięki- Olek uścisnął dłoń obrońcy.
- Mówiłem, że się uda? Może jakieś piwo?
- Nie dzisiaj. Nie czuję się na siłach poza tym muszę wrócić do Agaty. To ona jest teraz dla mnie najważniejsza.
- Rozumiem. Kiedy się spotkamy?
- Nie wiem. Rozliczymy się jak tylko wszystko będzie zatwierdzone i zaksięgowane. Ok?
- Jasne. Trzymaj się- wysiadł pod Obi a Olek pojechał do klubu.
Zaparkował auto między świeżo odmalowanymi liniami i wszedł do środka.
- Jak poszło?- zapytała Olka.
- Dobrze. To już koniec. Agata u siebie?
- Tak.
Zapukał dwa razy i wszedł do środka. Rozmawiała z kimś w sprawie ilości jakiegoś towaru więc zaparzył sobie kawę i czekał aż skończy.  
- Odezwę się do pana później kiedy w końcu się pan zdecyduje co do ceny- odłożyła słuchawkę- Idiota.
- Kto?
- Ten od suplementów. Chce nam wcisnąć większe opakowania w większej cenie.
- Idiota- roześmiał się.
- Jak poszło?
- Chyba dobrze- wzruszył ramionami.
- To chyba czy dobrze?
- Sędzia kazał podzielić się kosztami między wdową a ubezpieczycielami. Milion euro za każdego straconego w wypadku.
- Trochę będzie ich to kosztować. A ona?
- Chyba jej ulżyło. Nie płakała tylko spuściła głowę. Powiedziała, że przeprasza za to co się stało. Włącz stronę pomorskiej.
Agata wczytała na laptopie dział z wiadomościami toruńskim. Na wideo było widać akurat przechodzącego Olka ale na pytania odpowiadał jego obrońca.
- Widzę, że zbytnio nie byłeś zadowolony.
- Ile można wracać do tamtego wypadku?
- Nie dziwię ci się. Uczcimy to gdzieś?
- Jakaś propozycja?
- Coś na starym mieście?
- Może być. Ile ci tu jeszcze zejdzie?
- Godzinka może kilka minut dłużej.
- Pomóc ci?
- Dam sobie radę.
- To ja zrobię trening- pocałował ją i poszedł się przebrać.
Kiedy skończył rozgrzewkę porozmawiał z rudą Mileną i jak się okazało kobieta fizjoterapeutka była lepszym wyborem dla niej. Przeprosił ją jeszcze raz za znajomego i poszedł kontynuować swój dwudziesty tydzień z programem 5X5 stronglifts za jaki zabrał się ostatnio. Robił progres więc zamierzał go stosować aż do osiągnięcia swojego maksimum. Był zmęczony ale wyładował się na żelastwie dzięki czemu jego umysł odzyskał przejrzyste myślenie.  
Kilka chwil po piętnastej pojechali do małej restauracji na starym mieście. Zamówili filet z grilla w sosie kurkowym.
- Czy coś się zmieni miedzy nami?
- Masz na myśli pieniądze?
- Uhm- skinął głową.
- Jeżeli chodzi o mnie to nic. Poznaliśmy się w zupełnie innych okolicznościach.  
- I dziękuje ci za to, że we mnie uwierzyłaś. To bardzo wiele znaczy w dzisiejszym świecie.
- No cóż- zarumieniła się obdarzając go kolejnym, niesamowicie szczerym i pełnym szczęścia spojrzeniem- Co teraz?
- Dziecko, ślub i rozwój klubu. Co ty na to?
- Czytasz w moich myślach.  
- Wiem czego pragniesz od życia po prostu.  
- Czy jest coś czego o mnie nie wiesz?
- Jeszcze tego nie odkryłem.  
- Sporo jeszcze przed tobą.
Jak na pierwszą wizytę w tym miejscu Olek stwierdził, że ze względu na miłą atmosferę i pyszne jedzenie będą zaglądać tu częściej. Po powrocie wznieśli toast sokiem pomarańczowym za ich wspólną przyszłość. Życzyli sobie już tylko spokoju i całkowitej stabilizacji by to uczucie nigdy nie wygasło.

608 czyt.
100%133
dreamer1897

opublikował opowiadanie w kategorii miłosne i przygodowe, użył 1506 słów i 8470 znaków

Komentarze (3)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 27 lut 10:18

    Wreszcie zapadł wyrok, a jednak sprawiedliwość wygrała, nawet łzy nic nie dały, wdowa musiała ustąpić. Agata w dobrym humorze, a Olek wciąż czeka na nowego lokatora, tym razem na kanapie Przyjemnie się czyta ich losy.

  • blondeme99

    blondeme99 20 stycznia

    "- Dziecko, ślub i rozwój klubu. Co ty na to?" - GENIALNE. To raduje moje serce   Kibicuje im z całego serduszka  

  • Speker

    Speker 13 stycznia

    Więc koniec tej sądowej batali. Ciekawie czy pieniądze ich skłócą? Jeszcze nie było złej sytuacji między nimi.