Życie to ciągły trening cz.28

Życie to ciągły trening cz.28Po cichym pukaniu do pokoju weszła ta sama grupa osób co poprzedniego dnia.  
- Proszę pani- próbował obudzić Agatę lekarz.
Spojrzała na niego wyraźnie zaspana. Odsunęła się od łóżka i pozwoliła personelowi ocenić stan Aleksa. Lekarz przejrzał na monitorze zapisy z ostatniej doby. Kilka wykresów i sporo liczb informujących o pracy serca i aktywności mózgu.  
- Choć jeszcze się nie obudził to jesteśmy przekonani, że operacja przebiegła pomyślnie. Aktywność mózgu zachowana prawidłowa.
- Kiedy się obudzi?- zapytała Agata.
- Ciężko powiedzieć. Przy jego wadze anestezjolog trochę się napracował by spokojnie zasnął. Uważam, że powinna pani odpocząć w domu. Minie jeszcze kilka godzin.
Uznała, że powinna się trochę odświeżyć i zgodziła się z radą doktora.
- Czy zostanę poinformowana jak się obudzi?
- Proszę zostawić numer u pani Anny.
- Dziękuje- spojrzała na Olka i wyszła.
Zanim wsiadła do samochodu próbowała skontaktować się ze swoją matką ale bezskutecznie. Zadzwoniła do pizzerii aby zamówić jedną pizzę na wynos. Zaczekała kilka minut na swoje zamówienie i wróciła do domu. Umyła ręce, włączyła telewizor i siadła na kanapie zajadając się gorącą pizzą. Zjadła połowę czterdziesto-dwu centymetrowej sztuki. Poszła na górę po czystą bieliznę i w łazience na piętrze wzięła długą kąpiel.  
Dioda powiadomień na telefonie informowała o nieodebranym połączeniu. Chwyciła smartfon pełna nadziei ale wyświetlił się numer jej matki. Oddzwoniła i szybko streściła co się wydarzyło bo czekała na ważny telefon.  
W międzyczasie Olek poruszył ręką co nie umknęło uwadze pielęgniarce podającej leki. Natychmiast pobiegła po lekarza. Obecny zespół przez kilka chwil przyglądał się pacjentowi ale nie otworzył oczu. Źrenice zareagowały na światło latarki więc dali mu jeszcze kilka chwil na wybudzenie.  
Odświeżona zdrzemnęła się dwie godziny na kanapie. Ze snu wyrwał ją telefon od nieznanego numeru. Odebrała i wypowiedziała dwa słowa:
- Wspaniała wiadomość.
Zerwała się natychmiast i pobiegła na górę. Założyła szare, dresowe spodnie i żółtą bluzkę. Niemal sprintem zbiegła na dół i zamknęła za sobą drzwi.  
Już spokojniejsza przez miasto jechała idealnie według obowiązujących przepisów. Zaparkowała auto i poszła na oddział pooperacyjny. Zapukała i weszła do środka.
- Hej- powiedziała szeptem.
Jego wzrok utkwiony był gdzieś za oknem i kilka sekund minęło zanim usłyszał jej głos. Zwrócił się w jej kierunku rozciągając usta w uśmiechu. Przyglądał się jej przez dłuższą chwilę.
- Dawno się obudziłeś?
- Nie wiem, nie pamiętam. Ale boli mnie głowa.
- Miałeś operację tętniaka.
Jego źrenice rozszerzyły się a twarz przybrała wyraz zaskoczenia.
- Co miałem?
- Operację. Nie pamiętasz nic?
- Pamiętam tylko, że kupiłem ci kwiaty.
Uśmiechnęła się na wspomnienie tego bukietu i pocałunku jakim ją obdarzył.
- Opowiem ci wszystko ale nie zadawaj zbyt wielu pytań. Ok?
Skinął głową zatwierdzając jej propozycję.
Agata po krótce streściła obiad, jego zachowanie w łazience i decyzję dotyczącą operacji.
- Dziękuję za uratowanie życia. Podjęłaś bardzo trudną decyzję. Mogłem umrzeć bez operacji a mogłem umrzeć po operacji.
- Prosiłam Boga aby cię ocalił.
Spojrzał na nią z wyraźną ulgą. Miał na pieńku z bogiem od dawna i nie chciał się z nią sprzeczać czy to on stoi za tym, że się obudził.
- To ty podjęłaś decyzję. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Dzwonek telefonu Olka przerwał ich rozmowę. Sięgnęła do szuflady wyjmując smartfon.  
- Dzwoni Jerzy A. Kto to jest?
- Ten od schodów. Odbierzesz?
Przesunęła palcem po ekranie i włączyła na głośnik.
- I jak? Wpadniecie do nas dzisiaj?
- Nie da rady- ledwo ale wyszeptał Aleks.
- Słabo cię słyszę. Jesteś tam?
- Bo Olek jest w szpitalu.
- Z kim rozmawiam?
- Agata Domańska.  
- Dzień dobry. To dla pani te schody mają być?
- Dla mnie. Ale nie zjawimy się dzisiaj. Olek miał poważną operację.
- Co się stało?
- To zbyt długa historia.  
- Jak będzie lepiej niech oddzwoni do nas. Trzymaj się młody.
Odłożyła telefon z jabłkiem na szafkę.
Widok jego bladej twarzy znów przyprawiał ją o płacz. Wtedy omal nie rozkleiła się na widok jego obitej twarzy a teraz balansował na krawędzi życia i śmierci.
- Rozmawiałam ze znajomym prawnikiem.
- O czym?- zapytał zdziwiony.
- O tamtym pobiciu. Możliwe, że tętniak podczas tamtych badań był niewidoczny a dopiero teraz zaczął uciskać na mózg, Stąd twoje dziwne zachowanie.
- Niemożliwe. Doszedłem do siebie i nic mi nie było.
- Mamy wszystkie raporty lekarskie z obdukcji.  
- Załatwię to sam.  
- Nie ma mowy!
Spojrzał na nią próbując się uśmiechnąć ale zmarszczył tylko brwi i parsknął.
- Powiedział, że zgodzi się jeżeli zgłosisz sprawę.
- I się nie zgadzam podziękuj mu grzecznie. Narobiłem sobie kłopotów i sam je rozwiążę.
- Wiesz co ja wtedy przeszłam jak zadzwonił do mnie Jasiek?
- Wiem. Czułaś się fatalnie?
- Nic nie wiesz. Myślałam, że cię stracę a teraz znów byłeś bliski zejścia.
- Ale jestem tutaj i żyję…
- Olek ty nic nie rozumiesz.  
- Wszystko rozumiem. Wydaje mi się, że ktoś wiercił mi w głowie- parsknął śmiechem.
- Inaczej ciężko byłoby wyciąć tętniaka. Coś mi się wydaje, że za mało czegoś ci wycięli.
- Czego?
- Tej zbyt dużej pewności siebie.
- Mam jej odpowiednią ilość. Pewność siebie całkowicie determinuje w nas kolejne ważne cechy jak decyzyjność i stanowczość.
- Będziesz mi robił wykład?
- Jeżeli będziesz pilną studentką…
Rozpromieniła się trochę bo mimo dziury w głowie humor dopisywał mu nadal.
- Pytałaś lekarza czy z dziurą w głowie można trenować? Oczywiście bez wyciskania na ławeczce bo mózg może wypłynąć na podłogę.
- Masz zakaz wstępu do klubu.
- A kto tak powiedział?
- Twoja szefowa.
- A co z moimi zajęciami?
- Jasiek zadeklarował się, że przez jakiś czas cię zastąpi.
- Dobry chłopak z niego ale ma jeszcze zbyt skromną wiedzę w pewnych dziedzinach. Nie zgadzam się.
- Nie masz nic do powiedzenia. Jakby co mogę zwolnić cię za porozumieniem stron bez okresu wypowiedzenia.
Przyglądał się jej badawczo szukając czułego punktu tej rozmowy. Wyglądała na zdeterminowaną i nie zawahałaby się wręczyć mu wypowiedzenia.
- Ej…
- Co?
- Ty na serio byś mnie zwolniła po tym wszystkim?
- Nie weźmiesz mnie na litość.
- Nawet nie próbowałem. Najwyżej poszukam sobie nowego klubu- drażnił się nią ale w dobrym celu.
- Proszę bardzo.
Nastała chwila ciszy. Olek patrzył gdzieś za okno, Agata wzrok skierowała w sufit. W końcu nie wytrzymał presji:
- No już. Przepraszam- wydusił z siebie.
- Wygrałam.
- Dobrze wiesz, że dostałem słuszny łomot.
- Nie zgadzam się z tym wyznaniem. Nikt nie ma prawa bić kogoś za wyrażanie opinii.
- Powiedz to szefowi jakiegoś gangu. Że jest miękką fają i nie ma jaj by zlikwidować jakiegoś faceta.
- Musisz się przespać. Opowiadasz bzdury.
Przytulił ją do siebie i zrobił kilka wspólnych zdjęć swoim iphonem. Włączył galerię podziwiając efekty sesji zdjęciowej.
- Piękna i bestia. Jak w mordę strzelił.
- I tu się z tobą zgadzam. Piękna i bestia- pocałowała go w czoło.
Oboje wiedzieli, że takie gierki cementują ten związek jeszcze bardziej.
- Faktycznie zaraz zasnę. Chyba nie będziesz tu siedzieć i patrzeć jak śpię?
- Pójdę na telewizor jak będziesz głośno chrapał.
- Zabierz mnie ze sobą.
- Gdzie?
- Gdziekolwiek. Dobrze wiesz, że nienawidzę szpitali.
- Jak tak dalej będziesz się bawił w bójki to polubisz szpital szybciej niż myślisz.
Wcale nie poczuł się dotknięty bo wizyty w tym miejscu załatwiał sobie na własne życzenie. Denerwował się tą nadopiekuńczością, której akurat nie potrzebował przynajmniej tak uważał w obecnej sytuacji.
- Może rewanż pójdzie lepiej…
- Zaśniesz w końcu?
- Bez ciebie będzie trudno.
Nie miała wyjścia i położyła swoją głowę obok jego. Kilka chwil głaskania po ramieniu i zasnął jak niemowlę. Napisała mu kartkę, że wpadnie jutro kiedy odwiedzi rodziców. Zostawiła pocałunek na jego policzku i wyszła.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 31 paź 2018

    Cały Olek, ledwo żyje, ale chce lecieć na trening Jest pod dobrą opieką, ale napędził wszystkim strachu, zwłaszcza Agacie. Nawet w tak poważnej chwili potrafią podejść do życia z humorem, przyjemnie się czyta.

  • blondeme99

    blondeme99 · 20 lip 2018

    Dobrze, -e operacja się udała Olek jak zwykle w swoim żywiole pewności siebie, uwielbiam go za to niech Agata o niego dba rozdział jak zwykle wyśmienity i trzymający w napięciu umiesz zaciekawić czytelnika a to bardzo ważna cecha

  • PLMatrix

    PLMatrix · 20 lip 2018

    Niech olek szybko wyzdrowieje,i niech będzie razem z Agata w domu.Opowiadanie zajebiste pod słońcem 😍😍