Życie to ciągły trening cz.18

Życie to ciągły trening cz.18W urzędzie miasta dowiedział się, że budynek obok klubu jest własnością prywatną a zarządza nią jedna z agencji nieruchomości. Informacji udzielała mu kobieta w wieku pięćdziesięciu kilu lat i wyglądała nawet kusząco w tych nerdowskich okularach. Grzecznie poprosił o namiar do agenta nieruchomości. Umówili się na spotkanie w klubie.  
Autobusem numer trzynaście dotarł do pracy kilkanaście minut po dziesiątej. Przytrzymał drzwi tej rudej, która mu tak zawróciła w głowie podczas jego pierwszej wizyty w tym miejscu.
– Dzień dobry. Zapraszam – z wielkim uśmiechem na ustach wpuścił ją do środka.
– Dzień dobry – mrugnęła okiem i poszła do szatni.
Gdyby nie spotykał się z Agatą pobiegłyby za tamtą natychmiast.
– Jak młody?
– Mały ruch dzisiaj.
– Dlaczego?
– Podobno ten gość, który cię napadł otworzył konkurencyjny klub.
– To frajer. Chce nas wygryźć?
– Być może. Jak poszło spotkanie w urzędzie?
– Mam namiar do agenta nieruchomości. Spotkamy się tutaj.
– Świetnie. Przygotuję biuro szefowej z Andzią.
– Dobry pomysł. Idę na zajęcia z odżywiania – lekko podirytowany tamtym typem poszedł do szóstki.
Włączył laptopa i wpiął projektor. Uruchomił prezentację, jaką sobie przygotował.
O jedenastej trzydzieści zaczęły zjawiać się kolejne osoby.
– Dzień dobry – jednocześnie przywitało się dwóch młodzików.
– Witam. Jak forma chłopaki?
– Ja mam problem z przedramieniem – przyznał niższy z nich.
– Gdzie cię boli?
Wskazał mu miejsce nad łokciem od zewnętrznej strony. Olek ucisnął w jednym z miejsc aż młody zareagował bólem.  
– No wszystko jasne.
– Co?
– Prostownik ramieniowy długi nadgarstka. Długo cię boli?
– Z kilkanaście dni już będzie.
– Pozwól za mną na chwilę dopóki nie ma jeszcze wszystkich.
Poszli na salę prosto na ławeczkę.
– Nałóż krążki na gryf. Tyle ile ostatnio podnosiłeś.
Wykonał polecenie i założył nieco ponad trzydzieści kilogramów obciążenia.
– Teraz podnoś.
Po szóstym powtórzeniu jego prawa ręka wykonywała nie prawidłowy ruch. Odchodziła na bok załamując prawidłową linię.
– Widzisz? – skierował wzrok na jego kolegę.
– No.
– Co widzicie?
– Pierwsze pięć powtórzeń robisz dobrze. Dopiero kolejne psujesz i w ten sposób uszkodziłeś mięsień.  
– Co mam z tym zrobić?
– Aby całkowicie uwolnić się od bólu przestać na jakiś czas. Polecam to wyjście, bo druga opcja jest możliwa, ale dla początkujących jej nie polecam.
– To znaczy?
– Wystarczy odjąć obciążenie i zmniejszyć intensywność.  
– I przejdzie?
– Możesz jeszcze używać maści, aby przyspieszyć regenerację, ale to nie zawsze pomaga.
– Byłem u lekarza. Powiedział, że to przemęczenie, bo za dużo dźwigam.
– Pokazałeś mu gdzie cię boli?
– Obejrzał tylko rękę, ale nie tak jak ty, to znaczy pan.
– Olek. Jestem Olek.
– To jak?
– Po wykładzie możemy spróbować drugiej opcji, jeżeli ci zależy.
– Zobaczymy.
Wrócili do sali wykładowej, w której zebrało się już kilkanaście osób. W pierwszej ławce usiadła ruda. Miała na sobie wyraźnie obcisłą bluzkę i szorty opinające jej tyłek. Patrzyła na niego, od kiedy stanął w drzwiach.
– Witam wszystkich. Dziś zaczniemy od poruszonego przez chłopaków tematu. Prawidłowa technika i dobór obciążenia. Trochę o makroskładnikach na początek.
Zgłosiła się ruda wyraźnie zagryzając wargi, kiedy mówiła:
– Proszę pana. Czy będzie praca indywidualna z uczniami?
– Jestem Olek dla wszystkich. Od tego jestem abyście wszyscy ćwiczyli tutaj bezpiecznie a co najważniejsze osiągali pożądane przez siebie cele. Jeżeli ktoś będzie miał problemy związane z tym, co się tutaj robi każdemu indywidualnie udzielę wszystkich wskazówek.
Nadal patrzyła na niego wzrokiem pożądania, ale jego odpowiedź była wystarczająca, bo nie pytała o nic więcej.
– Chyba wszyscy jesteśmy zgodni, że jesteście tutaj z własnej woli.
– Tak – wykrzyknęło kilka osób.
– Chcecie zmienić coś w sobie. Pozbyć się kilogramów, zbudować sylwetkę, jaką chcecie lub komuś zaimponować.
Wszyscy pokiwali głową zgadzając się z jego wypowiedzią.
– Pracujemy dla was, bo to wy utrzymujecie ten klub. Zadowolony z efektów klient to dalsza motywacja do ciężkiej pracy.
Przerzucił slajd na komputerze i pojawiła się fotografia jednej z podopiecznych klubu.  
– To jest Kamila. Pracujemy z nią od kilku miesięcy. Kiedy do nas przyszła ważyła blisko dziewięćdziesiąt kilogramów. Jak widzicie jej sylwetka nie przypomina ciała atlety. Po wdrożeniu odpowiedniej diety, w której skład wchodziły batony, pizza i inne przyjemności gubiła zbędne kilogramy do momentu, kiedy mogła podjąć odpowiedni wysiłek fizyczny.
Przerzucił slajd, na którym widać było o połowę mniejszą dziewczynę z wielkim uśmiechem na buzi.
– Tak to ta sama osoba. Waży blisko sześćdziesiąt kilogramów. Po jej pośladkach i wyraźnie zarysowanym brzuchu widać, że znaczną ilość jej wagi stanowią mięśnie. Zmieniliśmy kompozycje ciała w odpowiednim tempie, aby pozostałości z nadwagi odeszły w niepamięć.
– A suplementy? – dodał ktoś z tłumu.
– Są ważne, ale nie na tym etapie pracy. Można jeść wszystkie specyfiki w ogromnych ilościach, ale bez treningu siłowego i zdrowego odżywiania wasza sylwetka nie zmieni się w stos mięśni.
– A napis z nami zbudujesz wspaniałą sylwetkę? – zapytała ruda.
– Prosty chwyt marketingowy, aby przyciągnąć klienta. Mamy w naszym klubie automaty z suplementami w pojedynczych porcjach, bo chcemy dać wam wybór a nie zmusić do wydania większej ilości pieniędzy na cały kilogram czegoś, czego możecie nie zjeść a pieniądze mogą pójść w błoto.
Streścił im bez ściemniania zawartości poszczególnych specyfików, że spora ilość to suplementy diety.  A jak wiadomo suplement może pomóc a nie musi. Nie namawiał ich do kupowania czegokolwiek, bo to ma być ich indywidualna decyzja.
Po dość długiej wymianie zdań zaproponował grupie osób godzinę pracy nad techniką. Stanął w drzwiach zapraszając wszystkich na największą salę.
Nie bał się kontaktu z nikim i nawet chłopaków chwytał za ręce czy nogi prostując lub zginając je by wyrobić u nich odpowiedni nawyk przy wykonywaniu danego ćwiczenia. Najwięcej razy prosiła go ruda widocznie miała na niego chrapkę, ale starał się nie robić nic wbrew swojemu sumieniu. Podczas jednego z ostatnich ćwiczeń pozwoliła sobie na bliskie spotkanie z jego twarzą. Było blisko pocałunku, ale zdążył odciągnąć usta informując ją, że nie może robić takich numerów z klientami. Zapytała go jeszcze o numer prosząc o spotkanie poza klubem, ale wytłumaczył się awarią telefonu, głupie, ale podziałało pozytywnie.
Poćwiczył jeszcze sam i poszedł pod prysznic, aby dobrze wypaść w rozmowie z agentem nieruchomości.

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    Konkurencja nie śpi,a to typ, nie dość że go pobił, to jeszcze nowa siłownia. Ruda kręci się wokół Olka, ciekawe jak z tego wybrnie. ;)

  • mydream2017

    @AuRoRa Trzeba być bystrzejszym od konkurencji a Olek ma plan. Ruda...może nakombinować :)