Życie to ciągły trening cz.36

Życie to ciągły trening cz.36W sobotni poranek to on wstał, jako pierwszy. Siedząc na brzegu łóżka, trzymając głowę w dłoniach rozmyślał jak potoczy się dzisiejszy dzień. Zerkał, co kilka chwil na Agatę, gdy ta jeszcze spała. Widok jej ciała sprawiał mu przyjemność, dla której podjął się wyzwania by poprowadzić ich życie w sposób, jaki sobie wymarzył. Przeciągnął się stojąc przy oknie, kiedy słońce dopiero zaczynało swoją wędrówkę w górę nieba.
Zupełnie bezszelestnie zszedł na dół i nastawił ekspres do kawy. Posmarował bułki masłem i wstawił jajka do gotowania. Z lodówki sięgnął po plastry łososia i pudełko sałatki z krewetkami. Krok po kroku zapełniał stół by przyszła na gotowe. Po zaparzeniu kawy poszedł do łazienki.
Stojąc przed lustrem na szybko ocenił stan swojej psychiki i ciała. Nie miał żadnych zmarszczek, sińców pod oczami a forma wracała na właściwy poziom. Spłukał twarz zimną wodą, nałożył piankę do golenia i zaczął rytuał niemalże każdego faceta. Zaciął się dwa razy, ale miał na wyposażeniu sztyft zmniejszający krwawienie.  
Wrócił do kuchni i obrał jajka. Pokroił na talerzyk dodając zielonego groszku i dwa ostatnie liście sałaty. Udekorował majonezem i poszedł się wykąpać.  
Kiedy wrócił siedziała w długiej, białej koszulce popijając kawę.
– Jak się spało?
– Wyśmienicie. Dlaczego mnie nie obudziłeś? – wstała, aby pocałować go na powitanie.
– Wyglądałaś tak bajkowo, że nie miałem serca.
– Coś mi się wydaje, że musiałeś dużo wcześniej się obudzić.
– Nie. Dlaczego tak sądzisz?
– Przygotowałeś takie śniadanie a jeszcze się ogoliłeś i wykąpałeś – przejechała dłonią po jego twarzy.
– Raptem kilka minut przed tobą.
Zerknął na zegar znajdujący się nad pokrętłem kuchenki mikrofalowej, który wskazywał pięć minut do ósmej.
– Zgadnij, kogo wczoraj spotkałem pod sklepem?
Spojrzała na niego spodziewając się jakiejś niespodzianki.
– Mojego kata.
– I co?
– Wiesz, że pierwszą moją myślą było, aby się na niego rzucić?
– Ale?
– Dołączyło do niego dwóch osiłków i całej trójce nie dałbym rady. Potem dołączył do mnie Adam i myślałem, że może we dwóch, ale znów zmieniłem zdanie, bo nie chciałem go mieszać w moje sprawy.
– Co potem?
– Odjechaliśmy z Adamem.
– Wiem, że ci trudno, ale nie możesz tak ryzykować.
– Tak. Adam zapytał mi się czy mam tyle samo żyć, co kot.
– I co powiedziałeś?
– Jestem tutaj z tobą, więc może, co najmniej dwa życia mam.
– Mogę nas umówić z adwokatem skoro zależy ci na rozwiązaniu tej sprawy.
– Dziękuje, dopiero, kiedy moje pomysły się nie sprawdzą to skorzystam z twojej propozycji.
– Ależ ty uparty.
– To chyba dobrze, co?
– No nie wiem.
– Największe sukcesy osiągają ludzie uparci i zawzięci.
– Ale nie aż tak.
– A ty? Ile poświęciłaś dla tego wszystkiego? – wskazał palcem po domu.
– Masz rację. Trochę poświęciłam, ale nie ryzykowałabym życia byleby się zemścić.
– Słusznie. Nie myślałaś o sportach sylwetkowych kiedyś?
– Może dałabym radę, ale nie chcę się katować.
– Rozumiem.
– Jeszcze kilka lat temu myślałam o tym dość poważnie skoro mam swój klub i pieniądze. Teraz są inne rzeczy, jakie są dla mnie ważniejsze.
– Jakie?
– Nie domyślasz się?
Dobrze wiedział, co dla niej jest najważniejsze i nie miał problemów by mówić o tym z nią w otwarty sposób.
– Ślub, dzieci i spokojne życie?
– Tak, to są rzeczy, jakie stały się najważniejsze dla mnie. Przez tyle lat ciężko pracowałam by moja sytuacja materialna była na stabilnym poziomie, więc teraz czas na odłożone sprawy.
– Nie widzę żadnych przeszkód by zacząć działać.
– Naprawdę?  
– Słowo harcerza!
– A byłeś nim kiedyś?
– Byłem i to właśnie te wspólne obozy i wyjazdy z dala od domu kształtowały mój charakter. Uczyłem się samodzielności i działania pod presją. Mój upór też miał swoje zalążki w poszukiwaniach skarbów czy rozpalaniu ogniska bez zapałek.
– Może kiedyś opowiesz mi ciekawą historyjkę?
– Chcesz słuchać o śpiewaniu piosenek przy ognisku?
– A dlaczego nie?
– Przypomnij mi kiedyś abym to zrobił.
– Co z tym klubem dzisiaj?
– Jakim?
– No wieczorem.
– Aktualne. Najpierw pójdę do ciebie na siłownię.
– Weź samochód.
– Jesteś tego pewna?
– Weź.
– Dzięki – pocałował ją i pobiegł na górę się przebrać.
Stopień zaskrzypiał domagając się niczym jeniec, aby go dobić.
Ubrany w czarną koszulkę z Goku i napisem Train to Become Super Saiyan i białe szorty Adidasa wrócił na dół by założyć sportowe buty Nike.  
– Nie forsuj się za bardzo Songo – uśmiechnęła się widząc go w tej koszulce.
– A forma?
– Przyjdzie, kiedy trzeba. Kluczyki i dokumenty.
– Dzięki – wymienili się pocałunkiem i wyszedł.

Otworzył drzwi auta i wybrał drugi program regulacji fotela. Kilka sekund i jego ustawienie było idealne. Pogładził dłońmi kierownicę i wcisnął przycisk Start. Silnik mruknął, kiedy dodał gazu i wyjechał na ulicę. Znów przed oczami mignęła mu ta biegaczka, ale nie spojrzał w lusterko tylko przyspieszył.  
W klubie był kilkanaście minut przed dziewiątą. Wszedł do środka i przywitał się z Andżeliką.
– Dzisiaj twoja zmiana?
– Cześć. Jasiek będzie o dziewiątej.
– Podoba ci się praca u nas?
– Ja jestem zadowolona, ale nie wiem czy pogodzę to ze studiami.
– Ale nie znikniesz z dnia na dzień?
– Rozmawiałam z panią Agatą i wytłumaczyłam jej, że jeszcze przez ten miesiąc będę przychodzić regularnie.
– Dzięki.
Kiedy przekładała papiery na biurku zobaczył nowy pierścionek na jej palcu.
– Gratulacje.
Spojrzała na niego ze zdziwieniem. Wskazał na jej palec.
– Dziękuje.
– Kiedy?
– Wczoraj mi się oświadczył.
– Szczęściarz. Dokonał właściwego wyboru. Też bym nie wypuścił z rąk tak ładnej dziewczyny.
Jej twarz zarumieniła się i musiała rozejrzeć się wokół siebie.
– Dziękuje za komplement był taki emocjonujący.
– Cała przyjemność po mojej stronie. Idę do szatni i zaczekam na niego.
– Powiem mu, że tam jesteś.
Otworzył szafkę i wyjął koszulkę, z której był coraz bardziej dumny. Napis trener personalny i AgataGym były dla niego wsparciem w osiąganiu kolejnych etapów na swojej drodze. Rozmasował mięśnie łydek siedząc na ławce.
Równo o dziewiątej Jasio rześki i natchniony otworzył drzwi szatni.
– Cześć – rzucił wesoło w kierunku Olka.
– Witaj. Spotykasz się już z kimś?
– Nie. A co?
– Nic. Tak tylko pytam.
– Dzisiejszy wypad aktualny?
– Tak. Dotrzesz sam czy mamy cię zabrać?
– Dam radę.
– Mam dzisiaj wykład i potrzebuję modela.
– Nie wiem czy ja się nadaję?
– Podnieś koszulkę.
Jasiek posłusznie wykonał polecenie. Jego brzuch stał się płaski a klatka piersiowa zaczęła wystawać ponad niego.  
– I jak?
– Nadasz się.
– Co chcesz pokazać?
– Miałem zamiar opowiedzieć trochę o konkretnych grupach mięśniowych i ćwiczeniach na konkretne partie.
– A nie możesz pokazać na sobie?
– Znasz cały szkielet i wszystkie mięśnie?
– Nie do końca.
– Więc wiesz, dlaczego ty a nie ja.
– Idziemy?
Olek skinął głową i poszli na salę. Trenowało jakieś piętnaście osób, co o tej godzinie było dość sporą liczbą. Uwagę obu przykuła Ruda w swoich nowych legginsach. Wzór mięśni, który był na nich nadrukowany miał idealne kolory a rozmiar był odpowiedni.
– Panie Aleksandrze? – zawołała, kiedy trenowała przed lustrem.
– Olek jestem – uśmiechnął się.
Ruda wykonała przysiad mając jakieś trzydzieści pięć kilogramów na sztandze.
– Czy robię coś nieprawidłowo? W dniach nie treningowych boli mnie w połowie kręgosłupa, kiedy się odchylam do tyłu.
– Janie? Czy pani ma właściwą technikę?
– Jestem Milena.
– Możesz powtórzyć?
Zrobiła przysiad ponownie i oboje przyglądali się jak pracują jej nogi i plecy
– Co sądzisz?
– Wydaje mi się, że technika jest w porządku.
– Skąd ból?
– Mogę sprawdzić kręgosłup? – zapytał Olek.
– Jasne – uniosła bluzkę do góry pokazując czerwony, sportowy stanik.
– Proszę powiedzieć gdzie zaboli, kiedy będę naciskał – zaczął od szyi palcami naciskając poszczególne kręgi.
Jej skórę pokryła gęsia skórka, kiedy to robił, ale kontynuował badanie.  
– Tutaj – zatrzymała jego rękę.
– Co o tym sądzisz młody?
– Nie mam pojęcia.
– Zrobisz martwy ciąg?
– Jasne – przyjęła pozycję i podniosła sztangę do góry.
– Co teraz myślisz?
– Zła pozycja startowa i koci grzbiet.
– Bingo.
– Czyli co? Źle robię deadlift?
– Podejdźmy do lustra a ja nagram wideo.
Ruda wykonała dwa powtórzenia, kiedy Olek nagrywał dla niej wideo. Włączył odtwarzanie a ona prawie go objęła, gdy chciała obejrzeć to nagranie.  
– Pokażesz? – spojrzał na Jasia
– To za mało ciężaru.
– Technika, nie ciężar.
Chwycił sztangę a Olek omawiał poszczególne etapy jak pozycja wyjściowa, wzniesienie do góry i zrzucenie ciężaru.
– Zalecam na razie zaprzestać martwego ciągu i udać się do fizjoterapeuty. W pozostałych ćwiczeniach proszę odjąć 10–20% ciężaru, jaki dźwigałaś ostatnio. Oczywiście wskazana byłaby całkowita przerwa.
– Nie mogę przestać ćwiczyć.
– Więc proszę zastosować się do moich rad.
– Napiszesz mi?
Wziął karteczkę od Jasia i zapisał swoje zalecenia.
– Dzięki. O dziesiątej w ósemce?
– Zapraszam.
Chłopaki poszli na bieżnię i zaczęli rozgrzewkę od dwukilometrowej przebieżki. Potem zrobili trochę rozciągających ćwiczeń.
– Jakiś mały challenge?
– Jaki?
– Kto więcej w martwym albo na klatkę?
– Przecież cię nie prześcignę.
– Chociaż sprawdzimy twój maksymalny ciężar.
– Niech będzie.
Postawili obok siebie dwie ławeczki poziome i zebrali wokół siebie sporo talerzy. Do obserwacji dołączyła kilkuosobowa grupa trenujących.
Do dziewięćdziesięciu kilogramów szli z łatwością. Dołożyli po pięć kilogramów na gryfy i Jasio zaczął miotać łokciami, ale zrobił pięć powtórzeń. Olek nawet nie uronił kropli potu a co dopiero jakiegokolwiek stęku. Mając sto pięć kilogramów Jasio zakończył swój udział, bo nie mógł już podnieść sztangi wcale. Aleks odniósł wrażenie, że to doping publiki dźwignął za niego te sto pięćdziesiąt kilogramów. Wielkie brawa, jakie się rozległy były wspaniałą nagrodą za trud włożony w tą rywalizację.
– Nigdy cię nie dogonię. Moje gratulacje.
– Dzięki. Myślę, że za jakiś czas bez problemu osiągniesz, co najmniej sto trzydzieści.
– Patrząc na progres, jaki zrobiłem pod twoimi skrzydłami wierzę, że cię nie zawiodę.
– Ja to wiem.
Poszli wziąć prysznic przed zajęciami i z kawą w ręku udali się do ósemki.
– Miło mi, że jest was tylu. To oznacza, że każdy chce osiągnąć wielkie rzeczy. Ja mogę wam tylko wskazać drogę i pokazać jak trenować, ale to od was zależy czy pójdziecie tą drogą.
Rozległy się brawa niczym na koncercie, ale lubił powtarzać motywacyjne teksty. Na kursie, co chwila był motywowany do działania.
– To mój model Jasiek. Pokażemy wam, co i jak z naszymi mięśniami. Dodajcie mu otuchy brawami! – powiedział natchniony.
Ludzie zaczęli klaskać We will rock you, co było miłą niespodzianką dla nich. Jasiek stanął obok Aleksa i zdjął koszulkę, choć jego ciało było dalekie od ideału.
– Wskazał mięśnie skośne a potem proste lub jak kto wolał kostki czekolady albo czteropak.  
– Niech trener pokaże swoje mięśnie. Tutaj jeszcze za dużo nie widać – zawołała Ruda.
Uwielbiał, kiedy ludzie współpracowali a zajęcia stawały się znacznie łatwiejsze, kiedy ludzie się interesowali tematem. Podniósł koszulkę odsłaniając swój sześciopak, bo tak przedstawiała się budowa jego torsu. Oklaski nie miały końca, kiedy napinał brzuch i klatkę by pokazać grubość mięśni. Ruda patrzyła z podziwem bądź zaciekawieniem jakby zrobił na niej ogromne wrażenie.
– Najlepsze ćwiczenia na mięśni proste to skłony w leżeniu, skłony w leżeniu głową w dół, unoszenie nóg w zwisie na drążku, Allahy, skręty tułowia a dodatkowo przysiad ze sztangą czy martwy ciąg też dobrze oddziałują na mięśnie brzucha.
Pokazał im wszystkie ćwiczenia zapraszając każdego z nich do pokazania swoich umiejętności. Praca z ludźmi była dla niego lepsza niż siedzenie w domu przed kamerką w laptopie. Po zajęciach podeszła do niego Ruda.
– Czy możesz polecić jakiegoś fizjoterapeutę?
– Znam kilka osób, ale sama powinnaś się przekonać czy jest kimś, z kim będziesz chciała współpracować.
– Rozumiem.
– Jeżeli masz więcej pieniędzy wybierz prywatną opiekę medyczną, bo im za takie pieniądze się chce i robią to prawidłowo. Mam twój adres mailowy w bazie klubu i podeślę ci po południu kilka nazwisk. Jako, że jesteś klientką z kartą VIP postaram się pogadać o jakichś zniżkach.
– Dzięki – już chciała odejść, ale zatrzymała się.
– Co robisz dziś wieczorem?
– Mam już plany.
– Rozumiem. Do zobaczenia – poszła zamyślona.
Olek patrzył na nią jeszcze, kiedy odchodziła. Przy pierwszej wizycie tutaj odniósł wrażenie, że między nimi coś zaiskrzyło, ale teraz zupełnie nie miał wątpliwości na czyj widok jego serce bije szybciej. W szatni zamienił jeszcze kilka słów z dwoma młodymi chłopakami pytającymi czy warto sięgać po suplementy w zastrzykach. Kategorycznie zakazał im stosowania środków niewiadomego pochodzenia. Oboje przytaknęli głowami akceptując zalecenia trenera. Wrócił do recepcji gdzie Jasiek popijając białko rozmawiał z Anżeliką.
– Pogratulowałeś jej?
– Czego?
Olek podniósł jej rękę do góry a kryształek zaświecił mu przed oczami.
– Kiedy?
– Wczoraj.
– I nic mi nie powiedziałaś?
– Nie zdążyłam jeszcze z tobą porozmawiać.
– No tak, bo od razu wparowałem do szatni.
– Dam ci znać gdzie się spotkamy. Ok?
– Jasne.
– Cześć Andżelika. Aha i powiedz twojemu chłopakowi, że moim zdaniem dobrze zrobił z tym pierścionkiem.
– Dzięki. Cześć.
Siedząc w Porsche zastanawiał się czy pojechać do jubilera w centrum handlowym. Znał się z Agatą dopiero kilka miesięcy, ale przebywanie z nią dawało mu poczucie stabilności, jakiej brakowało mu od zawsze. Spędzanie czasu w jej towarzystwie było prawdziwą przyjemnością a brak tajemnic i bezpośredniość, z jaką rozmawiali sprawiała wrażenie jakby znali się od wielu lat.
Włączył start i pojechał na Żółkiewskiego gdzie spędził prawie godzinę oglądając różne pierścionki. W każdym butiku ekspedientki zachwycały się nad jego wyborami, ale nic w tym dziwnego, bo to ich zadanie sprzedać pierścionek. Nie kupił nic, bo w każdym ostatecznie coś mu się nie podobało. Wychodząc z galerii podjął decyzję, że nie będzie tego odwlekał, ale odwiedzi w tym celu większe miasto. Ruszył pewnie zmierzając do jej domu.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    Praca sprawiająca mu przyjemność to już duży sukces, ludzie go lubią i ma poważanie. Wygląda na to, że szykują się zaręczyny, ale pewnie chce się do nich odpowiednio przygotować. Agata będzie zadowolona . :)

  • mydream2017

    @AuRoRa Dokładnie lżej jest robić to co sprawia nam przyjemność a ciężka praca buduje uznanie i szacunek w oczach innych. I do zaręczyn kiedyś musi dojść skoro wszystko zmierza w tym kierunku. Dzięki za wizytę. Pozdrawiam :)

  • blondeme99

    Piękne  :zakochany: oby przyjęła ;) Część jak zwykle genialna :) (czekam na książkową wersję  :P )

  • mydream2017

    @blondeme99 Olek ma nadzieje, że się uda w końcu oboje tego chcą. Takie komentarze powodują, że moja twarz rumieni się a ja dostaję motywacji do pisania kolejnej części kiedy czytam komentarze od autorów znacznie lepszych ode mnie (skąd wiedziałaś, że coś skrobię osobnego :O ). Dziękuje za odwiedziny i tak uroczy komentarz :yahoo:

  • blondeme99

    @mydream2017 To ja się cieszę,  że dane jest mi przeczytać coś cudownego ;) miłość Olka i Agaty poprawia mi humor i daje nadzieję, że istnieją tak ciekawi autorzy jak ty ;) To moja tajemnica ;)

  • mydream2017

    @blondeme99 Twoje komentarze są tak niesamowite, że nawet jakbym napisał 1000 razy dziękuje to nadal byłaby to kropla w morzu potrzeby podziękowania za taką ocenę. Bardzo ale to bardzo mi miło, że Ci się podoba ich życie. Kobieca intuicja to ekstra cecha. Dziękuję jeszcze raz za Twoje słowa :zakochany:  :yahoo:  :bravo:

  • blondeme99

    @mydream2017 Ooooo <3 bardzo mi miło, ale to twoja zasługa ;) Śledzenie losów tej pary to sama przyjemność :)

  • mydream2017

    @blondeme99 Chyba nie będzie tajemnicą, że biorę przykład z najlepszych a więc to i Twoja zasługa, że piszę dalej  :)

  • PLMatrix

    Czekam na kolejne czesci Opowiadania,Życze Olkowi jak najlepiej aby z Agata jak nadluzej żył

  • mydream2017

    @PLMatrix Co tu napisać? Dziękuje i jest mi bardzo miło, że podobają Ci się losy Olka i Agaty. Życie to układanka i trzeba się wiele natrudzić by ją ułożyć. Pozdrawiam :)