Życie to ciągły trening cz.95

Życie to ciągły trening cz.95Po zamknięciu drzwi ulżyło mu zupełnie. Spokój i opanowanie natychmiast zawładnęły jego ciałem.
- Mam pomysł- rzucił i zapiął pasy.
- Słucham uważnie.
- Tak sobie pomyślałem, że możemy przywiązać ich do siebie na dłużej.
- Olę i Janka?
- A kogo?
- Piekarskiego i…
- To temat zamknięty. Z resztą, po co mi oni na dłużej?
- Znajomości Piekarskiego i ogólnopolska gazeta to dość pożądane źródła dla każdego.
- Mamy wszystko, czego nam potrzeba do spokojnego życia. Co byś powiedziała na wizytę w biurze nieruchomości?
- W jakim celu?
- Moglibyśmy zainwestować te pieniądze w jakieś mieszkania.
- Mało ci pieniędzy?
- Kupimy mieszkanie i wynajmiemy je naszym pracownikom. Oczywiście wszystkie koszty będą pokrywać oni. Czynszu nie będziemy od nich pobierać. Oczywiście, jeżeli się zgodzisz…
- Jesteś pewien, że to dobry pomysł?
- Kupimy coś blisko klubu. Przecież to fajna sprawa, gdy pracodawca zapewni ci lokum. Powiemy im, że będą mieszkać tak długo, aż będą mieli na coś swojego. Co ty na to?
- Tak chcesz ich przywiązać do klubu?
- Daję im szansę na wspólne mieszkanie znacznie taniej niż na własną rękę. To dobre dzieciaki i uważam, że docenią nasz gest.
- Skąd się u ciebie biorą takie pomysły?
- Stąd- poklepał się po sercu i uśmiechnął do niej.
- No to w drogę.
- Ale gdzie?
- Znam takie jedno biuro. Na następnym skrzyżowaniu w lewo.
- Ulica?
- Żółkiewskiego.
Nie było nic przyjemniejszego niż jazda po Toruniu o tej godzinie. Wszędzie zielona fala, jakby piesi nie istnieli. Wszyscy w pracy albo w szkołach.
Zanim dojechali Natalka zdążyła już zasnąć. Wyjął delikatnie fotelik i weszli do szklanego biurowca. W środku jak na tak spore biuro było mało ludzi. Wyglądało na to, że wszyscy musieli być akurat w terenie. Siedząca na recepcji młoda dziewczyna uśmiechnęła się szczerze.
- Dzień dobry. W czym mogę państwu pomóc?
- Szukamy mieszkania na inwestycję.
- Chwileczkę. Sprawdzę, kto z agentów jeszcze jest w biurze.
Blondynka wykonała kilka telefonów, ale jej zdenerwowanie dało się zauważyć.
- Obecnie wszyscy są poza biurem. Może zostawię państwu wizytówkę?
- To dość pilne- powiedział Olek.
- Bardzo bym chciała pomóc.
- No cóż. Może jakaś inna agencja będzie chciała zgarnąć prowizję od tych kilkuset tysięcy.
- Proszę dać mi chwilkę.
Wyjęła komórkę i wybrała numer.
- Dzień dobry. Przepraszam, że zawracam głowę na urlopie, ale nie ma żadnego agenta w biurze, a państwo chcieli porozmawiać o mieszkaniu na inwestycję. Tak? Za ile minut? W porządku. Przekażę.
- I jak?- zapytał Olek.
- Za piętnaście minut zjawi się właścicielka agencji.
- Przyjedzie specjalnie dla nas z urlopu?
- Klient nasz pan- uśmiechnęła się lekko.
- Zostajemy?- spojrzał na Agatę.
- Mamy jeszcze dwie godziny.  
- Zaczekamy.
- Kawa? Herbata? Sernik?
- Poprosimy dwie kawy i sernik.
Zajęli miejsce przy szklanym stoliku. Naprzeciwko wzroku siedzących na skórzanej kanapie powieszono telewizor wyświetlający oferowane przez agencję nieruchomości. Olek uważnie obserwował miejsca zapisując w pamięci ceny i lokalizacje.  
- Proszę bardzo- dziewczyna zdjęła z tacy porcelanowe filiżanki i talerzyki z sernikiem.
Uśmiechnął się do niej, bo w porę zdążyła ich zatrzymać. Wielu ludzi cieszyłoby się z takiej sytuacji, gdyby nie zależało im na wykonywanej przez nich pracy.
- Ile chcesz tego kupić?
- Możemy coś dołożyć i kupić dwa mieszkania.
- Masz coś konkretnego na myśli?
- Zobaczymy, co nam zaproponują, ale kilka ciekawych obiektów zobaczyłem na ekranie.
Do środka weszła średniego wzrostu kobieta. Szła w ich kierunku pewnym krokiem nie tracą z nimi kontaktu wzrokowego.
- Dzień dobry. Proszę wybaczyć, ale sezon w pełni i sporo się dzieje. A jeszcze brak ludzi o odpowiednich kwalifikacjach na rynku pracy. Widzę, że Kasia ugościła państwa odpowiednio. Zapraszam za mną.
Olek chwycił nosidełko i poszli na górę po szklanych schodach. Praktycznie większość wyposażenia stanowiło szkło. Zupełnie jakby było jedynym budulcem dostępnym w tym mieście. Istny obłęd lub umiłowanie szkła.
Właścicielka usiadła na obrotowym fotelu przed oknem. Otworzyła laptop.
- Jestem Kinga- wyciągnęła dłoń, którą najpierw uścisnęła Agata a potem z odpowiednim wyczuciem Olek.
- Mogę zadać pani pytanie?- odezwał się Aleks.
- Kinga.
- Jasne. Możesz mi powiedzieć, dlaczego większość w tym budynku stanowi szkło?
- Nie pierwszy o to pytasz. Ten budynek powstał kilka lat temu i zgodnie z planem zagospodarowania przestrzeni miał być częścią szklanego przedmieścia, które zamierzało tutaj stworzyć miasto. Inwestorowi niestety nie wyszły kolejne inwestycje, a potem miasto sprzedawało kolejne tereny gromadząc pieniądze na jakąś wielką inwestycję i pomysł padł. Sam przyszedł do nas z propozycją odsprzedania tego budynku po kosztach budowy. Też być nie odrzucił tej propozycji, nawet z powodu tego wszechobecnego szkła.
- Nie znam się na tym, ale gołym okiem widać, że to wszystko dobrze funkcjonuje.
- Tak. W przyszłym roku zmieniamy siedzibę. Trafił się kupiec z zagranicy i chce stworzyć tutaj prestiżowy butik. Same wielkie marki, tylko dla bogatych.
- Przejdzie to?  
- A dlaczego nie?
- Nie widać po mieszkańcach, że rzucają pieniędzmi na lewo i prawo.
- Ci rozumni nie obchodzą się ze swoim bogactwem dla szpanu. Owszem jeżdżą drogimi autami, noszą drogie zegarki i ubrania, ale na konkretne okazje. Na co dzień są zwykłymi ludźmi, bo i tak większość społeczeństwa nie dostrzeże na ich nogach butów za kilka tysięcy czy zegarka za kilkadziesiąt tysięcy.
- Trafne spostrzeżenie- przyznała Agata.
- Dziękuje. O jakiej kwocie mówimy? Wiem już, że to cel inwestycyjny.
- A jaki jest twój punk widzenia? Jedno droższe mieszkanie czy dwa?
- Jaki jest cel tej inwestycji?
- Chcieliśmy kupić jedno mieszkanie celem wynajęcia dla naszych pracowników. Drugie mogłoby być na wynajem, ale to nie jest jakaś konieczność.
- Rozumiem. Jakaś konkretna lokalizacja?
- Grudziądzka, Legionów lub coś w pobliżu.
- Mamy kilka ofert. Chwileczkę- właścicielka wodziła palcami po klawiaturze w poszukiwaniu ofert- Na przykład to- obróciła komputer w ich stronę- Cztery pokoje w spokojnej okolicy. Ulica Legionów, cena trzysta pięćdziesiąt tysięcy. Wyposażone i gotowe do zamieszkania. Wszystko wyremontowane od podstaw.
- Co o tym myślisz kochana?
- Wygląda nieźle. Trochę sporo za tak wiekowe lokum.
- Oczywiście cena podlega negocjacji. Poza tym ze względu na niedogodności, jakie was spotkały cena jest bardziej elastyczna.
- Zagrajmy uczciwie- zaproponował Olek.
- Powiedzcie swoją cenę, a ja to przemyślę.
- Trzysta trzydzieści- powiedział Aleks.
- Stawiasz mnie przed trudnym wyborem- westchnęła ciężko- Dobry grunt pod kolejne interesy kosztem dużo niższej prowizji to jednak lepsza opcja. Stoi.
- Tak od razu?- zdziwił się.
- Wy prowadzicie biznes, ja też.  
- Skąd wiesz, że wrócimy?
- Nie wiem, ale biznes ma to do siebie, że każdy chce w pewien sposób pomnożyć swoje pieniądze.
- A skąd wiesz, że mu mamy ich dużo? Że chcemy kupować nieruchomości.
- Przypuszczam, że auto jest w leasingu, tablice rejestracyjne o tym mówią.  Ale klub fintess z tak szeroką ofertą i wzrastającą klientelą będzie potrzebował rozbudowy, albo nowej przestrzeni. Zapytacie skąd wiem? Widziałam artykuł w gazecie i współczuję, bo media potrafią zniszczyć nawet najsilniejszych, gdy stoi za tym ktoś znacznie potężniejszy.
- Kiedy dogramy szczegóły? Trochę nam się spieszy.
- Po podpisaniu umowy mogę przekazać wam klucze dzisiaj. Reszta formalności to kwestia kilku dni, ale w żaden sposób nie wpływa na natychmiastową dostępność lokalu. Pasuje?
- Bierzemy- Agata podjęła decyzję.
- Świetnie. Dajcie mi kilka minut. Zaraz wracam.
Popatrzyli na siebie nieco zdziwieni, że tak łatwo im poszło.
- Miła dziewczyna- powiedział.
- Konkretna. Takie kobiety lubię.
- Zupełnie jak ty. Stanowcza. Postawiła na swoim i sprzedała mieszkanie. Myślisz, że bajerowała z ceną i niższą prowizją?
- Raczej nie. Widziałam w jej oczach życzliwość. Nie wyglądała na chciwą.
- Jesteś tego pewna?
- Prowadziłam wiele negocjacji, ale tu po prostu obowiązywała zasada przyszłych kontaktów. Myślę, że się nie pomyliła i wrócimy tu za jakiś czas.
- Po co?
- Po nowy dom?
- Mamy dom.
- Z naszymi planami kiedyś może być za mały.
- Skoro tak uważasz.
- A ty nie?
- Sam nie byłem jedynakiem i myślę, że ona nam kiedyś podziękuje za brata albo siostrę.
- Tak. Musi mieć się, z kim bawić.
Po kilku minutach wróciła właścicielka.
- Wszystko gotowe. Wypełnimy potrzebne okienka i sfinalizujemy transakcję.
- Jasne- uśmiechnął się Olek i zabrał się za wypisywanie trzech kopii umowy z agencją nieruchomości.  
W międzyczasie Agata zdążyła nakarmić córkę, czemu bacznie się przyglądała szefowa agencji. Swoim rozkojarzeniem zwracała również uwagę Olka. Zerknął na jej ręce. Nie miała ani pierścionka, ani obrączki.
- Czysta mama- skomentowała scenę karmienia.
- Tata też- dodał natychmiast Olek.
- Się rozumie. Mogę jeszcze dowód?
- Tak, jasne- wyjął portfel i podał jej dokument.
Porównała wpisane przez niego dane z dowodem osobistym.
- Wszystko w porządku. Proszę jeszcze o parafki w wyznaczonych miejscach.
Olek podpisał wszystkie strony i podał jej do weryfikacji. Właścicielka szybko przeleciała wzrokiem wszystkie strony a potem złożyła swoje podpisy.
- Świetnie. Proszę za mną.
Zeszli z powrotem do recepcji.  
- Zaraz przyniosę klucze.
- W porządku- Olek wyjął komórkę- Dzień dobry. Prosiłbym o przygotowanie pięćdziesięciu tysięcy. Na kiedy? Za piętnaście minut. Dane autoryzacyjne 90072011525.
Schował telefon do kieszeni uśmiechając się szeroko do Agaty.
- Mają tyle?
- Jasne, że mają. Zmieniłem bank i mają.
- Klucze- podała im komplet na breloku.
- Pieniądze będziemy mieć za piętnaście minut.
- Chcecie się fatygować ponownie? Nie lepiej przelewem?
- Chwileczkę- sięgnął po telefon- Zmiana decyzji. Poprosiłbym o wykonanie przelewu na te dane- powtórzył przekazane mu przez właścicielkę dane- Kod autoryzacji 90072011525, kod sms 505625. Poszło? Świetnie. Dziękuje.
- Nie mieli problemów?
- Nie. Przelew zlecony.
- Drugi komplet przy następnej wizycie.
- Oczywiście.
- Zadzwonię, gdy wszystko będzie gotowe.
- Czekamy na kontakt- chwycił nosidełko i wyszli z biura.

Dodaj komentarz