Życie to ciągły trening cz.44

Życie to ciągły trening cz.44Nie chciał opuścić łóżka czując ciepłe ciało Agaty. Wpatrywał się w sufit próbując nakreślić plany na najbliższe miesiące. W ostatnim czasie wiele się działo z jego zdrowiem choć głównie na własne życzenie był częstym gościem szpitala. Odkąd poznał Agatę zmieniał się dorastając z dnia na dzień. Pewność siebie nie znikła do końca ale łączyła się z rozważnym podejmowaniem decyzji. Choć początki były trudne to obie cechy w końcu zyskały balans i wszystko zaczęło się układać zgodnie z planem. Niektóre sprawy stały w miejscu ale te najważniejsze dobiegały końca bądź znajdowały się w ostatecznej fazie. Zanim wstał ziewnął dwa razy, przeciągnął się po czym podszedł do okna. Oślepiony słońcem zasłonił rolety ponownie. Stał jeszcze przez chwilę przed łóżkiem obserwując ukochaną. Nigdy nie fascynował się „plastikowymi” dziewczynami choć w pełni podziwiał je z jaką starannością trzeba pracować nad swoim nie do końca prawdziwym obliczem. Oczywiście wszystko jest dla ludzi i każdy ma prawo do upodobania sobie tego co akurat jest w zasięgu jego pragnień i wymagań.  
Dla niego Agata wyglądała zawsze jak miliard dolarów no może kiedy się smuciła to traciła kilkanaście milionów z tego wyglądu ale nie schodziła poniżej pewnego poziomu. Zapewne pryzmat miłości kształtował jego pogląd.  Pierwszego dnia w siłowni kiedy jeszcze nie był zakochany w niej spodobała mu się jej twarz bez makijażu no chyba, że był tak delikatny a on nie potrafił dostrzec ingerencji kosmetyków. Uwielbiał patrzeć kiedy się uśmiechała a teraz pewnie śniła o czymś przyjemnym bo jej twarz była rozpromieniona. Schylił się nad nią, pocałował w policzek, nakrył kocem i zszedł na dół.  
Prace remontowe czekają już tylko na odbiór, termin rozprawy został wyznaczony.  
- Teraz już z górki- powiedział na głos i włączył czajnik elektryczny.
Zupełnie nie świadomie sięgnął po pilot i włączył jeden z programów śniadaniowych. Na fotelu siedziała jedna z najlepszych jak nie najlepsza polska modelka Ania Rubik. Oczywiście w jego mniemaniu była zbyt chuda i z pewnością pomógłby jej przybrać trochę tkanki mięśniowej. Jej smukła twarz miała to coś co przyciągało wzrok męskiej części społeczeństwa. Kryła się w niej jakaś tajemniczość czegoś co niejeden facet chciałby odkryć. Spojrzenie kusiło, wodziło i zachęcało do kontaktu.  
- Już nie długo twój koniec- powiedział na głos słysząc skrzypiący schodek.
- Co powiedziałeś?- nadal ziewając zapytała Agata.
- Mówiłem do tego schodu czy do całych schodów? Nie ważne. Przyjadą chłopaki by zrobić pomiar bo w końcu mają materiał i mały przestój.
- Świetnie.
- Jak się pani czuje?- przyjął na usta rewanżowy pocałunek.
- Wybornie. Jestem taka szczęśliwa bo każdy poranek zaczynam od spojrzenia na brzuch. Patrzę czy rośnie tak jak powinien.
- Nic nie dostrzegłem- położył dłoń na jej brzuchu badając obecność malucha.
- Bo nie oglądasz go codziennie.
- To co na śniadanie? Ogórki kiszone z nutellą?
- Jeszcze nie mam na to ochoty ale coś dodającego energii bym zjadła.
- Niech pomyślę.  
Otworzył lodówkę w poszukiwaniu inspiracji. Sięgnął po warzywa, serek feta i tuńczyka. Przyrządził sałatkę i dokładając tuńczyka postawił przed nią.
- Wszystko co potrzeba w twojej diecie. Węglowodany, białko i tłuszcze.
- A kawa?
- Już parzę.
- Nie widziałam cię zbyt często przy telewizorze o tej porze…
- Tak jakoś mi się włączyło.
- Ania Rubik.
- Fajna dziewczyna nie?
- Troszkę chuda ale twarz ma bardzo interesującą- przyznała podziwiając ją stojąc przed samym ekranem.
Stanął za nią i objął w pasie.  
- Ja jednak wolę twoje kształty. Ta sylwetka po prostu sama ciągnie do złych czynów- uśmiechnął się zalotnie.
- Tak myślisz?
- Ja to wiem. Kocham cię- skradł pocałunek z jej ust i poszedł zalać kawę.
Usiadła na krześle i podparła brodę rękami. Zamyślonym wzrokiem błądziła gdzieś za oknem.
- Co jest?
- Tyle się dzieje ostatnio boję się, że nie nadążę za tym wszystkim.
- Ty? Kobieta sukcesu radząca sobie z największymi trudami?- usiadł obok niej przytulając do siebie.
- Nie chcę obiecywać bo obiecują tylko partacze i politycy w celu uzyskania niezłych korzyści. Przysięgam, że zrobię wszystko abyś miała pełen komfort i całkowicie skupiła się na wychowaniu dziecka. Chcę abyś nie tylko się nim zajmowała ale też odpoczęła po trudach nadchodzących miesięcy.
- Jejku jak mi brakowało takiego wsparcia. Gdzie ty byłeś przez te wszystkie lata?- przytuliła głowę do jego serca.
- Nie wiem czemu pierwsze kroki skierowałem do twojego klubu. Myślisz, że ktoś tego chciał?
- Tak uważasz?
- Nie wiem. Zwątpiłem w tego u góry. Zabrał mi rodziców i brata więc dlaczego miałbym wierzyć w jego dobre zamiary?
- Doświadczył cię mocno chociaż ja nie wierzę, że to ktoś mściwy co karze swoje dzieci za popełniane przez nich błędy. Szczególnie odbierając im rodzinę bo coś przeskrobali.
- Więc dlaczego mi ich zabrał?
- Nie znam odpowiedzi na to pytanie.
Milczeli przez chwilę w zadumie oddając się rozmyślaniom czy istniej ktoś kto pociąga za sznurki bądź rozdziela losy dla ludzi chodzących po ziemi.  
- Idziesz do klubu?
- Mam taki zamiar. Odbiorę prace w nowej części.
- Pojadę z tobą.
- Świetnie.
Dokończyli śniadanie i Agata poszła wziąć prysznic. Olek posprzątał w najłatwiejszy sposób wrzucając brudne naczynia do zmywarki. Ogólnie nie przepadał za takim wyręczaniem ale w końcu ktoś wymyślił dla kogoś zmywarkę.
Zeszła na dół w czerwonej sukience odkrywającej ramiona i czarnych szpilkach. Faktycznie jej brzuch zaczął nabierać kształtów.
- Wyglądasz jak milion dolarów, poprawka miliard.
- Ach ty komplemenciarzu. Mogę prowadzić?
- W sumie rola pasażera nie jest zła- podał jej kluczyki i wyszli.
Silnik zamruczał, auto ruszyło płynnie i momentalnie przyspieszyło opuszczając Lawendową.  
W recepcji siedziała Andżelika. Zerwała się na nogi zaraz kiedy weszli.
- Dzień dobry- obnażyła aparat na swoich zębach.
- Cześć- równie pięknym uśmiechem zrewanżowała się Agata.
- Ślicznie pani wygląda.  
- To zasługa tego faceta- wskazała kciukiem na niego i poruszyła brwiami.
- Gratulacje pani Agato. To musi być wspaniałe uczucie.
- Myślę, że tak.  Nie myślę o niczym innym niż o tym aby mieć dziecko w rękach.
- Jasia nie ma?- zapytał zdziwiony.
- Potrzebował coś załatwić. Powiedział, że wszystko z panem ustali.
- Jasne. Chyba zapomniał. No nic potrenuję sam.
- Ja idę do gabinetu- pocałowała go i poszła do siebie.
- Wygląda na bardzo szczęśliwą. Zazdroszczę jej.
- Masz narzeczonego więc do dzieła.
- Mam jeszcze studia do ukończenia.
- No tak. Ale chcecie mieć dziecko?
- Ja tak. Jego nie pytałam.
- To chyba czas zanim dojdzie do ślubu.
- Bierzemy ślub bo się kochamy.
- Oczywiście życzę wam jak najlepiej ale czasami ludzie się rozstają z powodu różnic wobec chęci posiadania dziecka. Lepiej byłoby uniknąć tego przed ślubem.
- Wiesz to z doświadczenia czy ktoś ci mówił?
Podniósł do góry dłoń.
- Nie mam żony ale jeden z moich znajomych zakończył w ten sposób swoje małżeństwo. Oczywiście to nie była jego wina. On chciał ale ona bała się utraty sylwetki. Pomyślałem wtedy, że to niedorzeczny powód ale potem po dłuższych przemyśleniach doszedłem do wniosku, że nie można kogoś zmuszać do życia w niekomfortowym dla siebie stanie. Mam na myśli ewentualne zmiany w jej ciele.
- No tak. No niby można wrócić do formy ale pierwsze lata z dzieckiem w domu i bieganie do siłowni? Nie do pomyślenia.
- Bingo. Dlatego pomyślałem, że można by zrobić w nowej sali kącik zabaw a mamy mogłyby sobie spokojnie ćwiczyć.
- Skąd ty czerpiesz pomysły?
- Same przychodzą ale często musi zainicjować je potrzeba na rynku. Dałaś mi podpowiedź a mój umysł znalazł rozwiązanie. Idę poćwiczyć albo nie do Agaty na chwilę.
Zapukał dwa razy i wszedł do środka. Siedziała w towarzystwie stosu papierów przeglądając kilka broszur od dostawców suplementów.  
- Już po treningu?- zapytała nie podnosząc głowy z papierów.
- Jeszcze nie ale wpadłem na genialny pomysł.
- Jaki?
- Plac zabaw dla dzieci w nowej sali.
- Po co?
- Niektóre mamy miałyby ułatwiony powrót do formy gdyby ich zmieniona po ciąży sylwetka przeszkadzała im w dobrym samopoczuciu.
- Myślisz, że to się sprawdzi?
- Dużo kobiet obawia się ciąży właśnie z powodu przyrostu na wadze i ciężko byłoby im zaakceptować taki stan do końca życia. Siłownie nie oferują niani gdyby mama zapragnęła poćwiczyć.
- Ja nie mam z tym problemu.  
- Ty nie. Dla ciebie możemy zrobić siłownię w domu jeżeli uznasz, że forma będzie dla ciebie ważna.
- Muszę przyznać, że to intrygujący pomysł.
- Jak nie wypali to można inaczej zaadaptować tą powierzchnię.  
- I pewnie masz już alternatywny pomysł.
- Jasne, że tak. Mini siłownia dla dzieci.
- Co?
- Jedne dzieci lubią zajęcia muzyczne czy dodatkowy angielski. Jedne trenują karate więc dlaczego inne nie mogłyby podnosić ciężarów?
- Chyba zmienię ci stanowisko pracy.
- Dlaczego?
- Z takimi pomysłami to powinieneś być menadżerem z odpowiednią stawką.
- Jakbym nie był w tobie zakochany i nie chciał pracować na twój sukces…
- Nasz sukces- przerwała mu.  
- Pewnie bym się zastanowił nad tą propozycją. Wiem, że moje pojęcie w kwestiach organizacji czy działania klubu jest zbyt małe wobec twojej wiedzy.  
- Skromny ale szczery. Ty masz jakieś wady?
- Oj sporo. Myślę, że więcej niż zalet.
- Bardzo dziwne bo jakoś ja nic nie zauważyłam.
- Albo nie chcesz zauważyć.
- Ja ich nie dostrzegam.  
Zarumienił się i z tego wstydu rozglądał się szukając czegoś wkoło. Chciał na nią spojrzeć ale spalony burak był już wystarczającą odpowiedzią na jej miłe słowa.
- Olek?
- Tak?- teraz patrzył na czubki swoich butów.
- Ty mnie pocałujesz czy nie?
Podszedł i całował ją przez kilkanaście sekund.  
- Ty masz tyle roboty a ja ci przeszkadzam- powiedział kiedy skończył choć ledwo dyszał.
- Te kilka sekund przyjemności zawsze mile widziane. Miej to na uwadze.
- Mam przychodzić w przerwach między seriami?- wyszczerzył zęby.
- Nie mam nic przeciwko.
- Skoro szefowa nalega- pocałował ją jeszcze raz i poszedł do szatni.
Z uśmiechem na ustach wciągał koszulkę z napisem Agata Gym. Czekał na chwilę kiedy ktoś doceni jego umiejętności i pomysłowość. Trening szedł bardzo gładko, żadnych błędów a nawet mały rekord w przysiadach zrobił. Napełniony samymi pozytywnymi myślami skupiał się tylko na tym co aktualnie potrzebował.  
Kątem oka dostrzegł, że ktoś mu się przygląda. Agata stała z Krzysztofem, kierownikiem ekipy odświeżającej ich nowy lokal. Dokończył serię w wyciskaniu na ławce i pewnym krokiem ruszył w ich stronę.
- Cześć- wyciągnął spoconą dłoń.
Krzysztof jako robotnik nie miał problemu z jej uściśnięciem co dla niektórych ludzi z wyższych sfer było sporym trudem.
- Witaj. Możemy podpisać kwity?
- Nie wiem czy nie powinienem najpierw wziąć prysznica.
- Spieszysz się gdzieś?- zapytała kolegę Agata.
- Mam trochę czasu.
- Napijemy się kawy.  
- Za kilka minut do was dołączę.
Sięgnął po ręcznik i żel pod prysznic. Poszło mu dość sprawnie.
- Kilka minut prysznica a jak poprawia komfort życia- powiedział na głos i zamknął szafkę na klucz.
Zapukał i wszedł do środka. Przy śniadaniowym stoliku stała jedna kawa.
- Dla ciebie.
- Dzięki- uśmiechnął się do niej.
- Chcesz iść zobaczyć czy wszystko gra?- zapytał Krzysztof.
- Byłem dwa dni temu. Wyglądało obiecująco. Agata?
- Byłam zobaczyć i wygląda tak jak miało być.
- Nikomu innemu nie ufam bardziej niż jej- stanął za nią obejmując za ramiona.
- Podpisujemy- złożyła swój podpis a potem Krzysztof.
- Jakbyś potrzebowała jeszcze remontu wiesz gdzie mnie szukać- uśmiechnął się w szyderczy sposób.
- Pomyślimy- uścisnął jego dłoń Olek.
- Trzymajcie się.
- Poleca się na przyszłość. Jakbym skasował o dziesięć patyków więcej też bym polecał się na następne takie fuchy.
- Czymś musiał zachęcić wspólników. Termin gonił a jeszcze było trochę więcej do zrobienia niż zakładaliśmy.
- Oczywiście, że wszystko rozumiem.
- Świetnie. Głodna jestem.
- Ja też. Poproszę Andżelikę aby coś zamówiła.
Po pół godziny przyjechał zamówiony kebab. Rozpakowali sreberka na stoliku i dzieląc się jedzeniem karmili się jak dzieci. Karmił ją tak niestarannie, że musiała zmazywać sos czosnkowy z nosa. Uśmiechom nie było końca, choć to był zwykły lunch to bawili się wyśmienicie.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 29 stycznia

    Jak zwykle nie opuszcza go dobry humor, zwłaszcza że Agata lubi się z nim przekomarzać w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Lokal się rozwija, a pomysły go nie opuszczają. Szczęśliwy związek, aż miło czytać ich losy.

  • blondeme99

    blondeme99 · 9 lis 2018

    Jak romantycznie ich miłość jest genialna, prawdziwa   to coś czego oboje od dawna szukali Pięknie ujmujący rozdział oby tak dalej i niech ich miłość kwitnie z każdym dniem coraz bardziej