Życie to ciągły trening cz.32

Życie to ciągły trening cz.32Zaparkował auto na parkingu przy Bulwarze Filadelfijskim. Wrzucił monety do parkometru i zostawił bilet za szybą. Poprawił okulary i poszedł nad Wisłę. O tej porze roku dość sporo ludzi spacerowało wzdłuż Wisły. Minął wędkarza z wiaderkiem pełnym ryb, czuł obrzydzenie bo wiedział jak brudna jest ta rzeka. Nie wiele więcej spodziewał się po rybach kupowanych w sklepie ale te, które wybierał przynajmniej nie śmierdziały mułem. Mijał ludzi w różnym wieku. Sporo młodych par i pokaźne grupy turystów przybyłych z innych krajów. Słyszał język niemiecki, rosyjski i francuski. Długo się zastanawiał co tak ciekawego jest w tym mieście, że ciągną tutaj z tak daleka.
Aleksandra wzięła go z zaskoczenia i zakryła mu oczy pytając:
- Zgadnij kto to?
- Maciek?- zaczął się śmiać.
Kiedy wzięła ręce była zmieszana ale po chwili też zaczęła się śmiać.
- Jak się masz?
- Nie spodziewałam, że się odezwiesz. Miło z twojej strony, że się w końcu zdecydowałeś.
- Co porabiasz w sobotę?
- Żadnych planów z milą chęcią dam się namówić na jakieś piwo.
- Świetnie.
Na te słowa w jej oku pojawił się błysk. Olek dostrzegł go ale nie miał zamiaru gasić jej zaangażowania.
- Jakieś propozycje?
- Co możesz polecić?
- Znam taki jeden klub. Często bywamy tam z koleżankami. Jeżeli mogę zapytać…
Skinął głową dając znak, że może pytać.
- Co cię skłoniło aby się ze mną spotkać?
- A tak chciałem pogadać- starał się dobierać odpowiednie słowa aby zbytnio nie przyciągać jej do siebie.
- No więc zdradzaj swoje tajemnice.
- Nie mam tajemnic.
- Więc?
- Nie mówiłem ci gdzie pracuję. Jestem trenerem personalnym.
- Fajna praca. Zazdroszczę, naprawdę.
- Też ją lubię. Po remoncie otwieramy kolejną powierzchnię do ćwiczeń ze specjalnymi strefami. Będziemy potrzebować kogoś do obsługi.
- Co ja mam z tym wspólnego?
- Za pierwszym razem wydałaś mi się taka miła. Polubiłem cię i uważam, że mogłabyś chociaż spróbować.
- Miło z twojej strony ale ja się uczę.
- Dlatego mam propozycję popołudniowej zmiany. Co ty na to?
- Interesująca propozycja.  
- Spotkamy się w sobotę? Pogadamy sobie przy piwie.
- Skoro nalegasz.
- Świetnie. Podrzucić cię gdzieś?
- W sumie jak mam wracać autobusem latem to aż się brzydzę.
- Gdzie mieszkasz?
- Osiedle przy Rydgiera. Znasz to miejsce?
- Kilka razy byłem w okolicy.
Wrócili na parking. Jej zdziwienie wyglądało autentycznie no i znała się na autach. Kiedy odblokował zamki aż westchnęła z zaskoczenia.
- To twój?
- Nie, leasing mojej szefowej.
- Pożycza ci tak drogie auto?
- Kwestia zaufania moja droga.
- Nie pytam o więcej.
Jako, że mieli blisko a ruch o tej porze był dość mały dojazd zajął im niecałe pięć minut.  
- Chcesz zobaczyć gdzie mieszkam?
- Muszę wracać do klubu. Poprosiłem tylko o kilka minut aby z tobą pogadać.
- Jak chcesz.
- Zadzwonisz aby potwierdzić spotkanie?
Kiwnęła głową i weszła do klatki w bloku numer cztery.
- Co ty wyrabiasz?- pytał patrząc we wsteczne lusterko.
Wziął głęboki oddech, odpalił auto i pojechał do klubu. Kiedy wysiadł pogłaskał go po masce i wszedł do budynku.
- I jak się jeździ?- zagadnął młody.
- Super auto. Ma duszę.  
- Zazdroszczę.  
- Pracuj ciężko a będziesz spełniał marzenia.
- Jasne.
- Co robisz w sobotę wieczorem?
- Ogólnie miałem zamknąć się i obejrzeć kolejną część Rockiego.
- Mam lepszy pomysł. Wybieramy się z Agatą do klubu. Chcesz dołączyć?
- Nie wiem czy to dobry pomysł aby wam ciążyć w romantycznych chwilach.
- Zaufaj mi. Nie będziesz. Pogadamy sobie przy piwie.
- Nie wiem co kombinujesz ale zgoda.
- Ja nic- podniósł ręce do góry udając niewinnego.
- Ten twój uśmieszek jest dość podejrzany.
- Naprawdę?
Jasiek skinął tylko głową bacznie obserwując jego ruchy.
- Agata u siebie?
- Tak.
Pewnym krokiem poszedł do jej gabinetu. Poprawił koszulkę, zapukał dwa razy i wszedł do środka.
- Jak spotkanie?- spojrzała na niego.
- Chyba się udało ale na efekty będę musiał poczekać do soboty.
- Co to za sprawa?
- Wyjdziemy do klubu?- zapytał.
- Proponujesz randkę?
- Być może. Zaprosiłem Jasia.
- We troje?
- Być może w czwórkę.
- Co ty kombinujesz?
- Nasz recepcjonista potrzebuje towarzystwa. Coś smutno wygląda ostatnio.
- To chyba jego prywatna sprawa.
- Czasem szczęściu trzeba pomóc.
- Czy powinnam o czymś wiedzieć?
- Kiedyś spotkałem taką jedną licealistkę. Próbowała mnie poderwać, takie odniosłem wrażenie.
- Co?
- Spokojnie. Chwaliła moje mięśnie i uśmiech. Będziemy potrzebować personelu w przyszłości. Fajnie jakby to była zaufana osoba. Pomyślałem o Jasiu, jeżeli to wypali będziemy mieć zgrany team.
- Oszalałeś.
- Wcale nie. Chcę mu pomóc.
- A jak nie wyjdzie?
- Biorę pod uwagę ewentualną porażkę ale nie mam jeszcze dla niej rozwiązania.
- No nie wiem. Mam nadzieję, że wiesz co robisz.
- Nie do końca ale wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia- podszedł do niej i skradł kilka pocałunków z jej ust.
- Ile ja straciłam dni…
- Jakich?
- Spędzonych bez ciebie.
Był bardzo dumny słysząc te słowa. Jego wewnętrzne ja urosło tak wielkie, że chciało opuścić wnętrze uwalniając się z krzykiem. Czuł niesamowity przypływ pozytywnej energii. Bardzo w niego wierzyła i przysiągł sobie, że nigdy jej nie zawiedzie. Pomyślał nawet nad porzuceniem zemsty na tamtym gościu.
- To co? Sobota będzie ok?
- Dostosuję się.
- Świetnie- mrugnął okiem.
- Co z twoją pomocą? Nadal aktualna?
- Co tam masz?
- Trzeba rozliczyć dostawy suplementów i zakup nowego sprzętu, utylizacje uszkodzonego. Trochę boli mnie głowa.
- Potrzebujesz jakieś tabletki?
Bez wahania wyszedł do apteki naprzeciwko i przyniósł opakowanie aspiryny. Z kubkiem wody w ręku wszedł do jej gabinetu. Wyjął tabletkę i podał razem z kubeczkiem.
- Proszę powinno pomóc.
- Dziękuje.
Wziął krzesło stojące przy stoliku dla gości i przysiadł się obok niej. Przeglądał faktury i raporty jakie zrobiła. Uznał, że to czarna magia ale starał się główkować razem z nią.
- Jezu jakie to zawiłe. Naprawdę jesteś niesamowita. Przez tyle lat ogarnąć to wszystko i mieć taką pozycję.
Spojrzała z kartek na niego uśmiechając się lekko.
- Początki były trudne, bywały nawet ujemne bilanse ale rodzice mnie wspierali.
- Wiedziałem, że to dobrzy ludzie.
- Skąd?
- Wtedy jak mnie przepytywał twój ojciec odniosłem wrażenie, że nie chciałby cię oddać nikomu. Jednak potem zmiękł trochę i chyba nawet troszkę mnie polubił. To jak opowiadał o tym jak budowałaś swoją pozycję  było niesamowite. Mówił z dumą, podkreślając twój heroizm.
Zaczerwieniła się na twarzy ale całkiem na poważnie zaczęła mu wyjaśniać kilka kwestii.  
- Kiedy byłam mała nie zawsze dostawałam to co chciałam. W ten sposób uczył mnie pokory. Oczywiście niczego mi nie brakowało ale nagrody musiałam zdobywać swoim zachowaniem i postępem w nauce. Wiele świnek rozbiłam z żalem ale tylko w ten sposób mogłam sobie pozwolić na niektóre rzeczy. Teraz uważam, że oszczędności i miesięczne dochody w pełni pozwoliłby mi cieszyć się spokojnym życiem.
Patrzył na nią zdziwiony próbując zgadnąć co miała na myśli mówiąc spokojne życie.
- To znaczy?
- Mogłabym na przykład wychowywać dzieci. Najlepiej dwójkę aby od razu nauczyły się dzielić.
- Musiałyby dzielić się tobą jeszcze ze mną. Nie zapominaj- wyszczerzył zęby.
- Tak. I jednocześnie tobą ze mną.
- Już sobie wyobrażam dwa małe brzdące biegające po twoim domu.
- Naszym domu- poprawiła go.
- Twoim. Ja nie zainwestowałem ani złotówki w niego. Pamiętaj.
- Ale ja chcę abyś ze mną mieszkał. Jesteśmy rodziną nie?
Teraz to Olek spalił buraka jak nigdy. Jego twarz przybrała kolor ciemnej purpury. Odwrócił się do okna zastanawiając się  nad jej propozycją. Po chwili podeszła i objęła go za biodra.
- Co o tym myślisz?
- O czym?
- Abyśmy stworzyli prawdziwą rodzinę.
- Wierzę, że nam się uda.
- Nie rozumiem jak mogłam spotykać na swojej drodze tylu dupków a ty przyszedłeś do klubu i skradłeś moje serce.
Znów poczuł ciepło w sercu jakiego nie doznał nigdy. Słowa płynące z jej ust były jak najwspanialsza melodia. To czym go obdarowała sprawiło, że zupełnie się poddał i porzucił pomysł zemsty, przynajmniej ten najbardziej brutalny i nieodpowiedzialny.
- Masz ten numer adwokata z którym o mnie rozmawiałaś?
- Mam. Jednak zmieniłeś zdanie?
- Tylko twoja osoba i to co nosisz w swoim sercu mnie do tego skłoniło. Nie potrafię się sprzeciwić kiedy mówisz do mnie takimi słowami. Zupełnie wymiękam kiedy patrzysz na mnie w ten sposób.  
- Aleks…ty naprawdę się zmieniasz.
- Zmieniam?
- Na początku byłeś zbyt pewny siebie, czasem nawet zarozumiały. Oczywiście ja nie odniosłam tak mocnego wrażenia ale Jasiek tak to właśnie odbierał. Nie złość się na niego, pytałam o opinię.  
- Po prostu zrozumiałem czego chcę w życiu. No i oczywiście chciałem brać z ciebie przykład jak wiele serca i pracy trzeba wykonać by uzyskać pozycję jaką ty posiadasz. Nie wiem komu dziękować ale jestem bardzo szczęśliwy, że spotkałem cię na swojej drodze.
Przytuliła go i zaczęła gładzić po włosach. On zawsze to robił kiedy mu się zwierzała więc uznała, że też może zrewanżować się w podobny sposób.  
Resztę dnia spędzili w jej gabinecie popijając espresso z automatu opowiadając sobie o tym czego chcieliby jeszcze w życiu doświadczyć.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 14 lis 2018

    Rodzice ją wspierali, ale i uczyli radzenia sobie w przyszłości. Olek wywarł na niej świetne wrażenie. Porównując z pierwszym odcinkiem, faktycznie widać jego przemianę, na lepsze oczywiście Powinni zostać ze sobą na zawsze

  • blondeme99

    blondeme99 · 16 sie 2018

    Miłość rośnie i bardzo dobrze. Myślę, że Agata znalazła w nim ukryte uczucie i dlatego przy niej się zmienił, oczywiście na lepsze w końcu zakochana osoba dostaje skrzydeł

  • PLMatrix

    PLMatrix · 16 sie 2018

    Niesamowite odpowiadanie,Czekam na kolejne części z niecierpliwością.Chciałbym bardzo aby Olek stworzył prawdziwa rodzine z Agata 😍😍😍