Życie to ciągły trening cz.51

Życie to ciągły trening cz.51- Jedziesz ze mną?- usłyszał zbliżający się głos.
Olek niemrawo podniósł głowę z poduszki patrząc na nią jak przez mgłę. Przetarł oczy i jeszcze raz spojrzał na nią. Agata ubrana w niebieską sukienkę z widocznie zaokrąglonym brzuchem i tym pełnym szczęścia spojrzeniem wyglądała bosko.
- Gdzie?
- Do lekarza.
- Po co?
- Jedziesz?
- Daj mi chwilę- wciągnął laczki i mijając ją w drzwiach pocałował w policzek a w zamian dostał klapsa.
- Przecież byłem grzeczny- odwrócił się w jej kierunku.
- Tak tylko sprawdzałam czy przysiady robisz dokładnie- parsknęła śmiechem.
- Jasne. Chodź- zeszli na dół i zaprowadził ją na fotel w salonie. Włączył telewizor i podał pilot do ręki- Soczek- przyniósł kupioną poprzedniego dnia butelkę soku przecierowego.
- A nutella?
- Z kiszonymi czy w occie?
- Obojętnie…żartowałam. Ogarniaj się bo musimy być w klinice  za jakieś pół godziny.
- Trzeba było mnie obudzić wcześniej.
- Próbowałam ale nie reagowałeś.
Zamknął za sobą drzwi łazienki i odkręcił wodę aby zleciała zimna. Stanął przed lustrem bez bielizny podziwiając swoje ciało. Nigdy nie podobali mu się wysmarowani faceci startujący w sportach sylwetkowych ale podziwiał ich ciężką pracę. Wiedział ile wyrzeczeń za tym idzie, jakie specyfiki trzeba przyjmować i jak rygorystycznie żyć przed samymi zawodami. Znał swoje ciało bardzo dobrze a jego motywacja wystarczyłaby spokojnie na odważny i pozbawiony kompleksów udział w zawodach. Gorący prysznic pobudził krążenie a jego oczy już nie miały problemów z mruganiem z powodu nie wyspania.  
- Co tak długo?
- Kąpiel, golenie, prężenie sylwetki przed lustrem trochę zabiera czasu- uśmiechnął się do niej.
- Ruszaj się.
Pobiegł na górę. Założył luźne dżinsy i niebieską koszulkę by choć trochę dopasować się do sukienki Agaty. Wciągnął trampki i wyszli.

W Toruniu wzmożony ruch ustępował przeważnie w okolicach dziewiątej więc standardowe piętnaście minut wystarczyło im na pokonanie drogi do przychodni. Na Skłodowskiej byli pięć minut przed dziesiątą i nawet załapali się na jedno zwalniające się akurat miejsce parkingowe o które tutaj zawsze bardzo trudno.  

Trzymając się za ręce weszli do środka. W poczekalni siedziały same kobiety w różnych fazach ciąży. Jedne z mniejszym, jedne z większym brzuchem jakby zaraz miały rodzić. Równo o dziesiątej z gabinetu wyszedł lekarz w okularach.
- Pani Agata?
Pociągnęła Olka za sobą i weszli do środka.
- Jak się pani czuje?
- Dobrze. Czy dziś się dowiemy?
Doktorek zerknął w jej kartotekę i zanotował datę badania.
- Dwudziesty czwarty tydzień więc powinniśmy zobaczyć to czego nam trzeba.
- Będzie chłopiec- spojrzał na Agatę kiedy lekarz smarował brzuch żelem.
- Tak pan chce czy przeczucie?
- Ja czuję, że będzie córka.
- A pan jak sądzi?- zapytał Olek.
- Skłaniałbym się ku wersji pani Agaty. Zaraz się dowiemy.
Doktor zaczął przełączać pulpity, zmieniając nastawy na pokrętłach.  
- Płyn owodniowy w normie. Świetnie.
Po kilkunastu sekundach zobaczyli buźkę dziecka.
- Jest!- wykrzyknął Olek.
- Nasz dzidziuś- ścisnęła mocniej jego dłoń.
- Można zachować ten obraz?
- Już zapisuję. Czy może pani wstrzymać oddech na chwilę?
Buźka zniknęła z ekranu i pojawiło się coś innego.
- Proszę posłuchać.
Regularny, nieco stłumiony dźwięk podobny do przejeżdżającego po ruszających się podkładach pociągu wypełnił pomieszczenie.
- Czy to jego serce?- przybliżył ucho do głośnika Aleks.
- Tak. To bicie jej serca…
- Jej?- zapytała Agata.
- Proszę zerknąć tutaj- przesunął kursor niżej.
- Co to jest? Nic tutaj nie widzę?
- No właśnie proszę pana. W tym miejscu powinna być moszna i penis gdyby to był synek.  
- Będziemy mieć córkę- wykrzyknął ze łzami w oczach i spojrzał na lekarza.
- Ułożenie dziecka prawidłowe. Dziewczynka na jakieś 90%. Nie mam już płyt ale pożyczę wam to- sięgnął po pendrive i skopiował zapisane obrazy oraz film- Zwrócicie mi za miesiąc. Proszę pamiętać o wizycie- podał im pamięć i wyszli.

Szli na parking uśmiechnięci od ucha do ucha. Zamknął jej drzwi i wyjechał zwalniając miejsce zapewne kolejnej szczęśliwej parze bo kobieta z brzuchem pracowała jako asystent parkowania pilnując by facet nikogo nie przytarł.
- Tak się cieszę- położył rękę na jej dłoni.
- Wiedziałam.
- Skąd?
- Przyjrzyj się mojej buzi.
- Nic nie widzę. Wierzysz w te głupoty?
- Nie wiem.
- Podobno to wina hormonów.
- Czyli jednak widzisz.
- Skądże. Czytałem trochę w Internecie.
- I?
- Z tym zabieraniem urody mamie przez córkę to jakiś mit.  
Spojrzała na niego ze zdziwieniem i oboje wybuchli śmiechem.
Za jej namową pojechali do centrum handlowego przy Olsztyńskiej. Wiedział, że to będą trudne zakupy skoro pierwsze kroki skierowali do sklepu z odzieżą dla dzieci. Ilość i wybór kolorów był tak duży, że nie mogąc się zdecydować Agata kupiła więcej niż zamierzała. Choć papierowe torby były lekkie to nie pozwolił jej ich nosić po całym centrum. Zostawił ją przy stoliku i poszedł odebrać zamówione frytki z kebabem. Zakupili trzy porcje jakby jedno było bardziej głodne.

- Niedługo i my będziemy pchać taki samochodzik- wskazała na rodziców z dzieckiem w zabawkowym aucie.
- Nie wiem czy dziewczynka będzie chciała tym jeździć.  
- Ja lubię jeździć autem.
- Myślałaś już nad…
- Imieniem?- dokończyła za niego- Długo myślałam i mam wiele propozycji.
- Na przykład?
- Marta, Natalia, Nina, Andżelika, Aleksandra. A ty?
- Czekałem aż się dowiem czy syn czy córka więc nie mam żadnych propozycji. Uważam, że te które wymieniłaś mogą być bardzo dobre.
- Tak już bym chciała mieć ją na rękach.  
- Jeszcze trzy miesiące i będziesz mogła zapomnieć o spaniu.
- Ty też.
- Będę spał na kanapie…
- To będziesz wstawał jak połamany.
- Przetrwam to.
- Nie dasz rady. Rok to zbyt długo nawet na takiego jak ty.
- Ile?
- Żartuję. Sara i Kuba byli grzecznymi dzieciakami. Rzadko budzili się w nocy więc może i nasza córka będzie grzeczna po mamusi.
- Po mamusi? Chyba raczej po tatusiu.
- Jakby miała być grzeczna za tobą to by dopiero było.  
- Wiem, że nie byłem nigdy idealny ale sporo się od ciebie nauczyłem. Po tym wszystkich wizytach w szpitalu doszedłem do wniosku, że muszę dorosnąć dla ciebie.
- Dorosłeś?
- Nie wiem. A ty jak uważasz?
- Bo ja wiem? Niby nie wdajesz się w konflikty. Chcesz budować nasz sukces. Będziesz tatą więc raczej idziesz w dobrym kierunku.
- Oho. Ktoś mi tu komplementami rzuca.
- Odpowiadam na twoje pytanie.
- A co jeszcze mógłbym w sobie poprawić?
- Nie wiem czy starczy nam czasu…
- Bardzo śmieszne.
- Tak na szybko? Gotowanie, mniej nerwów za kierownicą i masaż pleców.
- Chyba się zapiszę na jakieś kursy. Może Makłowicz ma wolne terminy? Co do moich nerwów to sama wiesz jacy ludzie poruszają się po drodze. Jazda na surykatkę potrafi wnerwić każdego. A masaż?
- Brakuje ci trochę wyczucia.
- Że za mocno naciskam? Nigdy nic nie mówiłaś…
- Myślałam, że tak ma to działać ale kiedy nie bywałam spięta ty nadal używałeś tej samej siły.
- Spróbujemy dzisiaj i powiesz mi czy tak wystarczy.
- O ile znowu nie zaśniesz jako pierwszy.
- Jeżeli odwiedzimy jeszcze supermarket i kupimy najpilniejsze rzeczy to nie powinienem być zbytnio zmęczony.  
- No to się ruszajmy.

Miało być krótko a spędzili w markecie jeszcze godzinę. Po powrocie oboje spoczęli na fotelach w salonie.
- Napiłabym się czegoś.
- Już idę.
Wrócił z butelką zimnej Pepsi i kartonem soku pomarańczowego.
- Mógłbyś przestać pić to świństwo.
- Myślisz, że twój sok zdrowszy?
- Jest z pomarańczy.
- Pryskanych i dosładzanych cukrem. A Pepsi jest bez cukru…
- Więc dlaczego używają jej do luzowania zardzewiałych śrub?
- Ale bajki opowiadasz. Próbowałem kilka razy z ojcem i uznaliśmy, że Pepsi bardziej nadaje się do picia i taniej wychodzi kupić WD-40.
- Czy ty zawsze masz odpowiedź na każde pytanie?
- Nie. Nie wiem ile ludności mają Niemcy albo Francja. Nie wiem ile lat ma prezydent.
- Dobra. Wiem o co ci chodzi.
- Podobało mi się u twojej siostry.
- To znaczy?
- Sposób w jaki się do siebie odzywali. Dzieci takie posłuszne i chętne do zabawy.
- Też takie byłyśmy więc poszła w ślady rodziców.
- Marcin wspominał, że nieciekawie u niego w pracy.
- Likwidują zakład w którym pracuje. Przenoszą się na tańsze tereny i niższe podatki. Jakieś dwieście kilometrów stąd.
- Nie wiem jak może się im to opłacać.
- Ja też. Kocham moją siostrę i będę chciała jej pomóc w razie czego.
- Na mnie też może liczyć.
- Dzięki. Chyba się położę trochę zmęczona jestem.
- No to na górę- pomógł jej wstać i poszli do sypialni. Położył się obok i masował jej plecy.
Po kilku minutach zapytał czy tak jej odpowiada ale nie odpowiedziała bo zasnęła natychmiast. Przykrył ją i zszedł na dół przed telewizor. Z butelką Pepsi i paczką chipsów zorganizował sobie maraton filmowy. Najpierw obejrzał Szeregowca Ryana, potem Skazanych na Shawshank i zasnął dopiero w połowie Dnia niepodległości.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 27 lutego

    Cudowna wiadomość, pamiątka z USG, lekarz z poczuciem humoru Nic dziwnego, że na zakupach zaszalała, dla dzieci jest tyle ubranek w różnych kolorach. Wygląda na to, że Agata też martwi się o Olka i jego zdrowie Fajna z nich para.

  • blondeme99

    blondeme99 · 12 stycznia

    No proszę, aż mam ochotę zrobić tak jak Olek - chillout, chipsy, pepsi i maraton filmowy   ich miłość to idealny przykład bezgranicznej miłości   zawsze mogą na siebie liczyć

  • Speker

    Speker · 6 stycznia

    Jak zawsze świetnie. Więc sielanka dalej trwa? Coś się Olek rozchulał chipsy i ta pepsi... Szaleje koksik xd