Życie to ciągły trening cz.35

Życie to ciągły trening cz.35Przed klubem czekał na nich Krzysztof. Miał na sobie zieloną, flanelową koszulę i niebieskie ogrodniczki a jego buty pokrywała farba. Z podziwem patrzył na parę kiedy wysiedli z samochodu.
- Cześć. Długo czekasz?
- Nie. Wyskoczyłem na kilka minut. Mam mały remoncik za rogiem.
- Domyśliłem się. Czego się napijesz? Kawa czy piwo?
- Zimne piwo dobrze by mi zrobiło.
- Zaprowadzisz go? Ja pójdę do sklepu?
Skinęła głową i poszła po klucze do recepcji.
Zatrzymał się kilkanaście metrów od sklepu gdzie dostrzegł swojego kata. Stał z dwoma osiłkami, którzy wyglądali na jego osobistych goryli. Gdyby nie ich obecność pewnie rzuciłby się na niego ale z trzema nie miał żadnych szans. Po chwili złapał go ktoś za ramię. Z automatu obrócił się i postawił gardę.
- Ej. Spokojnie. To ja.
- Adam?
- We własnej osobie.
- Miałeś szczęście.
- Bo?
- Mogłem cię pozbawić jedynek.
- Widzę, że zasadzasz się na tych typków…
- Jakby przyszedł sam pewnie bym spróbował jeden na jednego.
- Uważam, że nie miałby czego tu szukać. Serio.
- Dzięki. Po tamtym wszystkim pragnę zemsty ale Agata mnie hamuje.
- W czym?
- Po ostatniej operacji była wściekła na to, że nie chcę mu odpuścić.
- Nie dziwię się jej wcale. Mogłeś zejść na drugą stronę.
- Ale jestem tutaj i czuję się świetnie.
- Kot podobno ma siedem żyć a ty?
- Bo ja wiem? Wiesz dobrze, że nigdy nie odpuszczałem.
- I kilka razy przypłaciłeś to niezłymi obrażeniami ale zawsze triumfowałeś.
- I to właśnie dodawało mi siły w następnych starciach.  
- Miej na uwadze, że ktoś z tego powodu będzie mógł cierpieć.
- Przecież to nie było fair rzucić się we trzech na jednego.
- Postąpił jak cham ale może jest inny sposób by go zniszczyć?
- Myślisz, że może robić szemrane interesy?
- Trenował u was a potem nagle otworzył swój klub. Nic ci to nie mówi?
- Może dostał w spadku jakąś nieruchomość,  wziął kredyt i postawił klub?
- Tak to może wyglądać dla postronnej osoby. Zastanów się po co potrzebuje obstawy.
- Przecież nie przede mną- wybuchł śmiechem Olek.
- Gdzie idziesz?
- Po piwo dla majstra.
- Robicie już remont?
- Przyjechał obejrzeć obiekt.
- Sprawdzałeś stan konta?
- Nie- zalogował się na konto bankowe.
- Dzięki bardzo. Oddam jak najszybciej.
Olek poszedł zrobić zakupy razem z Adamem. I choć do klubu miał kilkaset metrów to przystał na propozycję podwiezienia ze strony przyjaciela. Przejeżdżając przed klubem rywala opuścił szybę by przyjrzeć się swoim oprawcom z bliska. Ich spojrzenia się nie spotkały ale poczuł miłą satysfakcję kiedy się obejrzeli za BMW.
- Dzień dobry- Adam przywitał się z Agatą i Krzysztofem kiedy oglądali kolejne pomieszczenia.
- To mój najlepszy przyjaciel- pochwalił się Olek i wręczył dwie butelki znajomemu ukochanej.
- Dzięki. Jakie zimne- niemalże natychmiast wypił połowę duszkiem.
- I co myślisz o tym pomieszczeniu?
- Jak mi się uda to skombinuję ekipę ale zejdzie z trzy tygodnie na remont jeżeli będziemy przychodzić  tylko tutaj.
- Trochę długo- dodał Adam.
- Tutaj potrzeba gruntownego remontu a jeszcze trzeba to wyposażyć- dokończył piwo i otworzył drugie.
- Co ty na to?- spojrzał na właścicielkę.
- Nie mamy wyjścia. Po to kupiliśmy tą budę by ją urządzić a remont jest niezbędny.
- Starczy wam pieniędzy?
- Na ile wyceniłbyś to wszystko?
- Agata to fajna dziewczyna ale chłopaki chcieliby zarobić więcej skoro musieliby wziąć urlop w swojej firmie. Materiały też podrożały.
- Więc?
- Nie potrafię tak na szybko podać pełnej kwoty ale wydaje mi się, że sto tysięcy powinno spokojnie wystarczyć.
Olek spojrzał na Agatę i Adama jakby pytając czy to aby nie za dużo. Sam przewidział znacznie mniejsze koszty ale jego szacunki mogły być niepełne.
- Przecież jak wyjdzie mniej to weźmiemy mniej.
- Nie wykiwasz nas?
- Zawsze możecie poszukać kogoś kto ustali z wami stawkę z góry. Ja ze względu na Agatę jestem elastyczny dla was. Wasz wybór.
- Chcę aby było ładnie i funkcjonalnie. Wykonasz dla mnie jakiś kosztorys?
- Jeżeli skończę dzisiaj to przez weekend pomyślę nad tym. Potrzebuję jednak jakiś wstępny plan zagospodarowania i dokładny metraż.
- Prześlę ci wszystko na maila.
- Świetnie. Uciekam bo klient będzie zły. Dzięki za piwo- uścisnął chłopakom ręce i poszedł.
- Uprzedzając twoje pytanie nie jest alkoholikiem. Mamy lato więc chciał się ochłodzić- spojrzał na Adama.
- Nic nie mówię. Jesteście pewni, że zrobi wszystko jak chcecie?
- Znam go od dzieciństwa. Kiedyś miał problemy ze swoim życiem ale od kiedy mieszka za granicą świetnie sobie radzi.
- To po co tutaj przyjechał?
- Ma urlop więc dorabia sobie na fuchach.
- Przedsiębiorczy. Płaci podatki od tych zleceń?
- A jak myślisz?- zwrócił się w jego kierunku Olek i parsknął śmiechem.
- Rozumiem, że nie. Może to i dobrze. Ci u góry kradną znacznie więcej i nikt ich jeszcze nie osądził.
- Miał trudne dzieciństwo ale uparcie dążył do tego co ma. Mieszka w Niemczech, ma dzieci i żonę.  
- Macie tyle pieniędzy?
- Ja wyłożę resztę i jakość ci wszystko oddamy.
- Nie musicie się spieszyć aż tak. Obiecałem Olkowi, że poczekam ile będzie trzeba.
- Dzięki.
- Wracasz do domu czy wypijemy kawę?
- Muszę zabrać żonę do lekarza.
- Coś poważnego?
- Rutynowe badania. Staramy się o dziecko.
- Świetna wiadomość- wtrąciła się Agata.
- Dzięki.
- Co ze ślubem?
-  Nie mamy zbyt wielkich rodzin więc szykujemy coś niedużego.
- Rozsądnie.
- Możecie się szykować.
- Brzmi jak zaproszenie- dodał ze zdziwieniem Olek.
- I dobrze rozumiesz.
- Kiedy?
- Wiosną przyszłego roku. Jest szansa, że dwie pary się rozmyślą a my będziemy mieć dokładny termin za dwa lub trzy miesiące.
Agata z wielkim zaciekawieniem słuchała kiedy Adam mówił o swoim ślubie. Sama uważała, że być może w ich związku czas na podobne działania ale Olek nawet się jej nie oświadczył. Ukradkiem zerkała na niego próbując wybadać jego zamiary. Wiele razy powtarzał, że jest dla niego ważna. Myślał nad jej największym marzeniem i mówił o tym otwarcie ale nigdy, żadnych poważnych deklaracji.
-  Będziesz moim świadkiem?
- Uważasz, że nadaję się do tej roli?
- Chyba, że nie chcesz…
- To dla mnie zaszczyt panie Adamie.
- Dzięki. Choć to jeszcze sporo czasu to przeżywam to każdego dnia jak małe dziecko.
- Spokojnie. Wszystko pójdzie jak po maśle.
- Oby- westchnął głęboko.
Zamknęli za sobą lokal i poszli jeszcze na kilka minut do klubu.
- Wpadniesz w końcu?
- Mam dużo pracy ale z miłą chęcią bym poprawił swoją formę.
- Dla ciebie osobisty trening, pełne doradztwo żywieniowe za darmo.
- Mam to na uwadze.
- Więc?
- Wpadnę wkrótce.
- Trzymam cię za słowo.
- Uciekam.
- Trzymaj się.

- Ile ten facet ma na głowie.
- Dla mnie jest przykładem jak wiele trzeba poświęcić aby osiągnąć status jaki ma.
- Zazdrościsz mu?
- Nie nazwałbym tego zazdrością.
- Więc czym?
- Wspaniałym życiem jakim też chciałbym się cieszyć.
- A nie masz takiego?
- Jestem z najwspanialszą dziewczyną na świecie. Rozwijam się w tym kierunku, który uwielbiam. Dzięki tobie wdrażam swoje pomysły.
- Ale?
- Nadal nie jestem stabilny finansowo.
- Ja jestem.
- I chcesz mieć mnie na utrzymaniu?
- Damy radę.
- Miło, że tak myślisz ale sam chciałbym być na równi z tobą.
- Widząc twoje zaangażowanie nie mam nawet obaw, że sobie nie poradzisz.
- Dziękuje. Takie słowa wiele dla mnie znaczą- pocałował ją w skroń.
- Musimy się wspierać skoro oboje chcemy sukcesu.
- Z mojej strony masz całkowite wsparcie.
- Z mojej również. Wyskoczymy gdzieś na pizzę?
- Skoro masz takie zachcianki.
-  Powiem Jasiowi, że już nie wrócimy.
-  Powiedz.
- Masz kluczyki.
Otworzył samochód i podjechał pod sam klub. Otworzył drzwi i czekał jak lokaj na swoją dziewczynę. Kiedy się pojawiła zaprosił do środka i zamknął za nią drzwi. Pojechali do osobliwej pizzerii stylizowanej na jedną z najlepszych w Italii.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 29 lis 2018

    Agata wyczekuje zaręczyn, może niedługo doczeka się tego kroku. Tamten co pobił Olka coś ewidentnie kombinuje, a ta obstawa oznacza, ze się  boi. Ciekawy odcinek

  • blondeme99

    blondeme99 · 9 wrz 2018

    No proszę, remoncik może Olek ma już zarys i myśli o oświadczynach? Oby zaskoczył Agatę. Aż miło się czyta o losach tej pary. Kurczę, jeśli miłość można znaleźć nawet w pracy to samotne serca nie mają się czego obawiać