Życie to ciągły trening cz.76

Życie to ciągły trening cz.76- Olek?- usłyszał i przebudził się po szturchnięciu w ramię.
- Co jest?
- Przyjechaliśmy do domu.
- Przepraszam.
- Za co?- zdziwiła się.
- Pozwoliłem sobie na zbyt wiele. To nie powinno tak wyglądać.
- Jak?
- Dziewczyna odwożąca narzeczonego w takim stanie.
- Od czasu do czasu potrzeba nam chwili wytchnienia od problemów dnia codziennego.
- Mój Boże. To jest niesamowite, że Cię poznałem. Twoja wyrozumiałość. Twoja cierpliwość i wiara w moją osobę.
- Po prostu kocham cię.
- Ja ciebie też- objął ją i weszli do środka.
Światło lamp natychmiast oślepiło jego wzrok.
- Tu masz podgląd z kamer- wpisał hasło na laptopie i przełączył na widok podzielonego ekranu.
- Po co to wszystko?
- Jesteśmy zabezpieczeni z wszystkich stron.
- Na jak długo?
- Dopóki cała sprawa się nie wyjaśni.
- Co z wojownikami?
- Wpłaciłem za nich kaucję. Jutro walka, a oni muszą wziąć w niej udział.
- Ile?
- Po pięćdziesiąt tysięcy za głowę.
- Postąpiłeś słusznie.
- Naprawdę?
- Tak.  
Przytulił ją mocno. Potrzebował tego od bardzo dawna.
- Co myślisz o propozycji pana Adamskiego?
- Ma na myśli nasz ślub?
- Uhm.
- Kiedy tylko zapragniesz. Moje serce bije tylko dla ciebie.
- Pomyślimy nad tym jutro.  
- Pomożesz mi?
Oparł się o futrynę, a drugą rękę położył na jej ramieniu. Zrzucił buty i przy jej pomocy przeszedł do salonu. Opadł na fotelu i przymknął oczy.
- Ja na samym końcu.
- Jak chcesz.
Został sam, kiedy Agata zabrała się za kąpiel ich córki. Chciał jej pomóc, ale nie nadawał się do tego w tym stanie. Potrzebował tej chwili zapomnienia, ale było mu przykro, że nie może wziąć udziału przy kąpieli. Marzył już tylko o powrocie do normalności. Chciał spokoju.
- Przypilnujesz jej?
Wyciągnął ręce i przytulił do piersi owoc ich miłości. Czuł bijące serce Natalki. Pomimo lekkiego stanu upojenia alkoholem pragnął bliskości swojej rodziny.
- Nie pozwolę was skrzywdzić- powiedział, gdy mała uniosła główkę i patrzyła mu prosto w oczy- Tata kocha was najmocniej na świecie. Mama, ty i ja to jedyne, co się dla mnie liczy.  
Jej spojrzenie, uśmiech i kwilenie było tym, czego teraz potrzebował w tych trudnych chwilach. Pragnął wszystko uporządkować. Budować przyszłość, w której fundamentami były tylko one. Także i on pozwolił sobie zamknąć oczy, kiedy główka ich córki opadła na jego torsie. Nie potrzebował już nic więcej. Zasnął i śnił.

Obudził się rano. Obrócił głowę w lewo. Uśmiechnięta buzia ich córki, była miłym obrazkiem o poranku. Podniósł głowę wyżej. Agata nadal spała. Opadł na poduszkę patrząc się w sufit próbując przypomnieć sobie jak się tutaj znalazł. Nie męczył go kac, ale nie pamiętał zbyt wiele z poprzedniego wieczora.  Wziął Natalkę na ręce i podszedł do okna.
- Tam jest jedna kamera- wskazał palcem nad bramą- Druga jest z tyłu domu. I jedną zamocowałem do drzwi wejściowych. Jesteście bezpieczne. Gdyby jednak elektronika zawiodła to tata podejmie wszystkie środki, aby skopać tyłki wszystkim tym, którzy bez mojego pozwolenia przekroczą próg tego domu. Niech mama pośpi jeszcze a ja pokażę ci, co i jak.
Okrył kocem Agatę i zszedł na dół z córką na rękach. Postawił nosidełko na stoliku i wsadził do niego małą. Z lodówki sięgnął butelkę soku pomarańczowego i nalał sobie całą szklankę.  
- Witamina C. Bardzo ważna dla naszej odporności- pokazał jej szklankę i wypił duszkiem.
Przyniósł laptop i pokazywał jej ujęcia z wszystkich kamer. Bystre oczka dziecka śledziły każdy pojawiający się ruch na ekranie. Kilka aut przejechało przed ich posesją od momentu, kiedy po nich pojechał. Żadnych podejrzanych obcych.  
Przygotował kolorowe kanapki z pomidorem, sałatą i ogórkiem. Zaparzył dwie kawy. Potem sięgnął po mleko w proszku, które Agata stosowała dodatkowo. Po przygotowaniu wstawił do zlewu w zimną wodę, aby butelka trochę ostygła.
- Wyspany?
- Tak. Dziękuje.
- Za?
- Że mnie zatargałaś na górę.
- Najpierw się wykąpałeś, a potem zaprowadziłam cię na górę.
- Nic nie pamiętam.
- A ja tak.
- Stawiałem duży opór?
- Jak już wstałeś, to sam maszerowałeś, ale trzymałam cię pod rękę.
- To już się więcej nie powtórzy. Obiecuję.
- Olek…potrzebowałeś odreagować jakoś stres i nerwy związane z tym wszystkim.
- Ale nie w taki sposób. Zero godności, kiedy twoja kobieta musi patrzeć na ciebie w takim stanie. A co dopiero, kiedy musi pomóc ci się wykąpać i zaciągnąć po schodach do łóżka.
- Doskonale współpracowałeś. Wykonywałeś moje polecenia perfekcyjnie. No może myliłeś strony. Powiedziałam lewa noga do góry a ty podniosłeś prawą. Poza takimi drobnostkami wszystko poszło gładko.
- Ale wstyd- zarumienił się i skrył twarz w dłoniach.
- Wstydem byłoby jakbyś się upił i rozrabiał na ulicy. Ty po prostu zasnąłeś z tego wszystkiego.  
- Nie musisz usprawiedliwiać mojego zachowania.
- Wcale tego nie robię. Po prostu cię rozumiem.
Sięgnął po butelkę ze zlewu i położył sobie córkę na piersi. Przechylił butelkę i zaczął ją karmić.  
- Unieś główkę wyżej.
- Tak będzie ok?
- Już lepiej.
Usiadła obok nich i zabrała się za kanapki.
- Gryza?
- Na to czekałem. Ja karmię córkę, a mnie mama. Wspaniała chwila.
- Chciałbyś tak każdego dnia, co?
- A dlaczego nie?
- Taka przyjemność jest zarezerwowana tylko dla małych dzieci, no i może zajętych karmieniem ojców.
- Mogę karmić ją każdego dnia, jeżeli ty będziesz robić to samo.
- Wariat.
- Jak to powiedziałaś krnąbrny chłopiec…
- I pomysłowy.
- Daj się przytulić- przyciągnął ją do siebie obejmując mocno.
Zaczął rozmyślać nad lekcją udzieloną mu przez Adama. Miał w objęciach dwie, najważniejsze w jego życiu kobiety i faktycznie ogromną głupotą byłoby narażanie ich na niepotrzebny stres swoją nieodpowiedzialną postawą. Żałował, że nikt nie może im zrobić zdjęcia w tej chwili. Mógł skoczyć po aparat na górę, ale to by nie było to samo zdjęcie. Każdy miałby pozowaną minę, a to już nie to samo, co strzał z zaskoczenia. Komputer kliknął dając znać, że kamera wykryła ruch. Wyjrzał przez okno. Przed bramą zatrzymało się czarne, terenowe auto.  
- Myślisz, że to mafia?
- Nie podoba mi się to.
- Gdzieś już je widziałem.  
Ze środka wysiadło dwóch chłopaków i wszystko było jasne.
- Tomek i Andrzej.
- Wojownicy?
- Zgadza się. Nie mam jednak pojęcia, czego ode mnie chcą. Zaraz wracam.
Wciągnął buty i poszedł w kierunku bramy. Kiedy się obrócił dostrzegł wpatrującą się w niego Agatę. Uśmiechnął się i wyszedł za bramę.
- Cześć.
- Jak forma?
- Będzie ostro. Daje małe szanse naszym rywalom.
- Po tym, co ostatnio zrobiliście nie mam żadnych wątpliwości.  
- Sorry. Nie chcieliśmy sprawić ci problemów.
- Jakich problemów? To nic w porównaniu z tym, czego uniknęła moja rodzina.
- Co robisz dziś wieczorem?
- Siedzę w domu, z rodziną. Będę oglądał waszą walkę.
- Nie chciałbyś popatrzeć na żywo?- Andrzej wyciągnął dwie wejściówki- Miejsca w pierwszym rzędzie. VIP z alkoholem i przystawkami.
- Jak można jeść, kiedy krew bryzga na około?
- Można. Trzeba mieć tylko odpowiedni refleks, aby keczup spadł na kiełbaskę- wybuchł śmiechem Tomek.
- Bardzo śmieszne.
- Dzień dobry- oboje skinęli głową Agacie, kiedy stanęła za Olkiem trzymając na rękach córkę.  
- Dzień dobry. Co was do nas sprowadza?
- To- Andrzej podał jej wejściówki.
- Nie wiem czy to najlepszy widok dla niej.
- Nie macie jakiejś opiekunki?
- Nie.
- To wasze auto?
- Gdyby było nasze, to nie tułalibyśmy się po tym mieście za walką. Kosztuje z dwa miliony. To bryka Piekarskiego. Pożyczył nam na chwilę.
- Tylko nie rozbijcie, bo będzie afera a on nie lubi skandali.
- Wpadniesz?
- Zobaczę, co się da zrobić.
- Jasne. Do wieczora.
Wsiedli i z piskiem opon odjechali Mercedesem klasy G. Auto robiło wrażenie i faktycznie można było pomyśleć, że to samochód mafii.
- Chcesz iść?- spytała.
- Sam nie pójdę. Wolę zostać z wami.
- Zadzwonię do rodziców i zapytam czy zajmą się nią przez kilka godzin.
- Przywieź ich do nas.
- Świetny pomysł.
- Mówiłem ci już, że pomysłowy ze mnie chłopak.
- O tak.  
Po powrocie do środka Agata poszła na górę porozmawiać, a on zajął się Natalką. Pokazał jej kilka ciosów, jakie będą wyprowadzać wojownicy opisując potencjalne szkody, jakie mogą wyrządzić.
- I jak?
- Zgodzili się.
- Powiedziałaś im gdzie się wybieramy?
Pokręciła głową przecząco.
- Powiedziałam, że chcemy wyjść razem na romantyczny wieczór.
- Nie wiem czy oglądanie rozbijających sobie gęby wojowników będzie romantycznym widokiem, ale ja postaram się być romantyczny.
- Wariat.
- Tak, ale pomysłowy- uśmiechnął się do niej, a potem do córki.

1 komentarz

 
  • blondeme99

    blondeme99 · 17 lipca

    Olek potrzebował odreagować ten stres, nic dziwnego, że pozwolił sobie na zbyt dużo alkoholu ale Agata to wyrozumiała kobieta naprawdę cudownie się czyta, kiedy opisane są uczucia Olka, bo to naprawdę niebywałe Taki facet to skarb kamery to dobra sprawa, jakaś ochrona musi być