Życie to ciągły trening cz.10

Życie to ciągły trening cz.10Kiedy dojechali na Lawendową oczom Aleksa ukazało się małe sąsiedztwo na obrzeżach miasta. Dom Agaty miał nieco ponad sto pięćdziesiąt metrów, był pokryty dachówką w kolorze czekolady i znajdował się przed nim zielony trawnik. Cała posesja była ogrodzona i zabezpieczona bramą otwieraną z pilota. Weszli do domu prosto z garażu, który był połączony z domem.  
- Piękny dom. Sama urządzałaś?- zapytał rozglądając się z zaciekawieniem.
- Kupiłam od pewnego małżeństwa. Mieli problemy finansowe i nie dokończyli środka. Urządziłam wg własnego pomysłu.
- Mi się podoba. Masz talent.
- Dziękuje. Chodźmy do kuchni.
Przeszli przez duży salon z kominkiem, który kończył się aneksem. Kuchnia w kolorze czerwonym z białymi akcentami wywarła na nim ogromne wrażenie. Wszystko wydawało mu się takie drogie albo imitowało bardzo drogie. Usiadł na krześle barowym przy wyspie na środku gdzie zamontowana była płyta indukcyjna.
- Dziękuje!
- Za co?
- Za to, że jestem tutaj. Zabrałaś mnie z miejsca, którego nienawidzę.  
- Co dalej z tym robimy?
- Jeszcze nie wiem ale mam zamiar się z nim rozliczyć. Obędzie się bez policji.
- To była napaść z pobiciem.  
- Wiem. Może sobie zasłużyłem?
- Nie ma wytłumaczenia dla pobicia nawet z powodu, że ktoś kogoś obraził. Rozumiem frustrację ale czy nie można było wyjaśnić tego w inny sposób?
- Myślałem, że zrozumiał mój komplement i więcej go nie spotkam. Wyszło inaczej. Pomyliłem się ale nie żałuję bo wiem, że stać mnie na rewanż.
- Nie ma mowy. A jak znów będzie ich więcej?
- Też mam kolegów. Kibicują jednej z najlepszych drużyn w Ekstraklasie.
- Myślałam, że potrafisz się zmienić dla mnie.
- Dla ciebie wszystko ale to jest sprawa honoru.
- Nawet kosztem życia i ewentualnego mojego nieszczęścia?
- Agata…
- Nie chcę cię stracić. Ja wiele ostatnio o nas myślałam.
- Ja też.
- I co?
- Chcę z tobą być. I zrobię wszystko abyś była szczęśliwa.
- Więc odpuść sobie.
- Agata…znowu?
- Kochasz mnie?
- Tylko ciebie.
- Odłóżmy to na później. Musisz trochę dojść do siebie. Na co masz ochotę?
- Z twoich rąk zjem wszystko.  
- Czy ktoś tutaj próbuje mnie poderwać?
- Nie. Przecież jesteśmy razem.
Z szafki pod zlewem wyjęła niewielki garnuszek do którego nalała wody i wrzuciła fragmenty pociętego podczas rozmowy kurczaka. Dorzuciła pokrojone warzywa. Jej babcia powtarzała, że tylko rosół potrafi postawić na nogi każdego. W międzyczasie wyjęła z zamrażarki kotlety schabowe aby się rozmroziły.
- Chodź. Oprowadzę cię po moich włościach.
Na parterze znajdowały się jeszcze dwa pomieszczenia. Biuro Agaty wypełnione po brzegi książkami i papierami wyglądało jak raj dla mola książkowego. Drugie z pomieszczeń to mała siłownia z orbiterem, atlasem i innym sprzętem do uprawiania fitnessu. Poza tym toaleta i łazienka z wanną w staroświeckim stylu. Na górę prowadziły schody wyłożone dębowymi deskami. Na lewo od schodów pokój gościnny a za nim sypialnia Agaty. W końcu korytarza ponownie toaleta i łazienka ale ty wyglądały na wyłożone bardzo drogim kamieniem. Po drugiej stronie sypialni pokój relaksu albo czegoś podobnego. Na ścianie ogromny telewizor, który miał chyba z siedemdziesiąt cali przed którym stało kilka całkiem wygodnych foteli. Dookoła system kina domowego a na oknach automatyczne rolety. Do wyboru Xbox albo PS4 normalnie bajka. W ostatnim pomieszczeniu było tylko małe biurko z komputerem i drukarką.
- To twoje miejsce pracy?
- Jeszcze nie miałam czasu na aranżację. Staram się tam spędzać jak najmniej czasu. Oddzielam pracę od życia.
- Czy to wszystko za pieniądze z twojego klubu?
- Nie. Rodzice mi trochę pomogli.
- Fajnych masz rodziców. Moi zginęli w wypadku drogowym, to znaczy zamordował ich pijany debil.
- Współczuję. Przykro mi.
- Dziękuje.
- Czy on został już osądzony?
- Najgorsze, że to syn jednej ze znanych sędzin w naszym mieście.
- Której?
- Nie ważne. Wytłumaczyła go przed innym sądem, że się pokłócił z kimś a on miał słabą wolę i się upił. Wracał nawalony w trupa i zjechał moim rodzicom na pas. Wiesz co było najgorsze?
- Nie?
- Uciekł do lasu a ich zostawił na śmierć. Pomoc przyszła za późno albo niepotrzebnie bo to było na drodze do wsi w której mieszkało tylko kilka osób będących akurat na mszy w kościele. Co za ironia losu. Chodzili do kościoła zawsze a nie dostali pomocy od boga do którego się modlili dlatego ja podziękowałem mu za taką jego dobroć. Nie mam zamiaru modlić się do kogoś kto im nie pomógł kiedy byli w potrzebie.
- Smutna historia. Naprawdę. I nic już nie można zrobić?
- Ja nie mam kasy na prawników.
- Ja mam pieniądze. Poszukamy razem sprawiedliwości.
- Ledwo się znamy a chcesz płacić za prawnika, który może sobie nie poradzić?
- Sądzisz, że nic z tego nie będzie?
- A ty dałabyś osądzić swojego syna?
- Zależy w jakiej sprawie.
- No widzisz. Nie odpowiedziałaś jednoznacznie, że tak. Masz dobre serce.
Zaproponował sam z siebie, że będzie spał w pokoju gościnnym. Dziewczyna była zdziwiona tą propozycją ale miała inny pomysł. Posiedzieli przed telewizorem gdzie obejrzeli film Mechanik Prawo Zemsty na VOD.  
- Mogę być jak Jason. Nauczę się walczyć i dokopie tamtemu gościowi.
- Pora na obiad bo z głodu zaczynasz bajki opowiadać.
Zaśmiał się szyderczo ale wiedział, że musi się z nim policzyć. Ona nie musi o niczym wiedzieć.
- Rosół jak u mojej mamy- pyszny.
- Cieszę się, że ci smakuje.
- Jak to możliwe, że nie masz faceta?
- Mam.
- Dlaczego nie miałaś wcześniej?
- Nie wiem. Może brzydka jestem albo za dużo wymagam?
- Brzydki to ja jestem. Piękna i Aleks. Rozumiesz?
- Słaby komplement ale dziękuje.
- A jakie masz wymagania?
- Pieniądze mam, dom i firmę przynoszącą zysk też. Potrzebuje kogoś kto będzie ze mną we wszystkich trudnych chwilach. Osoby, która będzie mi towarzyszyć.
- Myślisz, że się nadaję?
- Zobaczymy co przyszłość przyniesie.
- Czy drugie danie też będzie takie pyszne?
- Właśnie. Kotlety- poleciała szybko do patelni.
W kuchni trochę się zadymiło ale udało się uratować obiad.
- Troszkę się przypalił.
- Ja go zjem. Lubię takie chrupkie- dodał z uśmiechem.
- Moja wina. Przepraszam.
- To tylko kotlet- pocałował ją w czoło.
- Wiesz jak mnie pocieszyć.
- Jakieś plany na wieczór?- zapytał.
- Może jakiś seans i pizza?- zaproponowała.
- Jestem za. Co obejrzymy?
- Coś się wypożyczy.
Chciał pozmywać ale oszczędziła mu takiego wysiłku ze względu na jego stan. Obejrzeli Dzień Patriotów z Markiem Whalbergiem na którym ona zasnęła. Spodobał mu się ten film i choć to tylko kino wierzył, że wielu ludzi stać na takie poświęcenia. Podniósł ją z wielkim bólem w klatce piersiowej i zaniósł do sypialni. Zdjął jej buty, bluzę i przykrył kocem. Po cichu zszedł na dół i nalał sobie pepsi z lodówki. Wyszedł na chwilę przed dom by podziwiać zachód słońca. Uśmiechnął się lekko i odmachnął ręką dziewczynie, która przebiegała przed domem. Nie znał jej więc zrobił to z grzeczności. Chciał aby mu teraz towarzyszyła w planowaniu następnych kroków ale nie miał serca jej budzić. Zamknął oczy i wyobrażał sobie przyszłość…

1 komentarz

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 21 sie 2018

    Przykra sprawa, tragiczny wypadek i nie ma sprawiedliwości. Kuchnia Agaty mu odpowiada i mają podobne zainteresowania