Życie to ciągły trening cz.25

Życie to ciągły trening cz.25Widok jej ciała oplecionego porannymi promykami słońca sprawiał mu olbrzymią przyjemność. Na każdy jej ruch zamykał oczy udając, że nadal śpi. Czuł, że patrzy na niego więc grał w swoją grę. Dopiero kiedy usłyszał zamykanie drzwi podążył za nią i patrzył jak schodzi na dół poprawiając swoje włosy. Wrócił do okna przy którym jeszcze przed chwilą stała. Domyślił się, że obiektem jej zainteresowania była dwójka dzieci bawiących się na placu zabaw.
- Zrobię dla ciebie wszystko- wyszeptał do siebie i założył koszulkę z napisem Be the best. Forever.
Stojąc na schodach podziwiał jej zaangażowanie w kuchni. Poruszała się z wielką gracją, na boso wodząc niemal tanecznym krokiem od blatu stołu do lodówki i kuchenki. Sam zapach smażonych jajek sprawiał, że poranek zapowiadał się bardzo pysznie.
- Słyszałam.
- Co?
- Jak wchodzisz na schody. Trzeba coś z tym zrobić.
- Co słyszałaś?
- Skrzypią.  
- To ja już głuchy jestem.
Podeszła do niego i stanęła na trzecim schodzie od góry mocno stąpając na jego lewej krawędzi.
- Teraz słyszysz?
- Jak to wybadałaś?
- Po prostu wiem.
- Może czas na nowe?
- Być może.
- Mam pomysł. Kiedyś ojciec miał znajomego co robił bramy ze stali. Może zrobił by dla ciebie takie ładne schody. Co ty na to?
- Trochę może to kosztować a mamy obiekt do remontu.
- Nie przejmuj się kasą. Ja to załatwię.
- Olek to nie są drobne.
- No i co z tego?
- Najpierw z nim pogadaj.
- Po południu wyjdę z klubu i załatwię to.
- Ale najpierw śniadanie.
- Z twojej ręki zjem wszystko.
- Nawet zatrute jabłko?
- Tak.
- Jesteś pewien?
- Sądzę, że nie mogłabyś mnie otruć. Raczej moja miłość mi to podpowiada.
- Aż tak mi ufasz?
- A mogę mieć jakieś obawy po tym co dla mnie zrobiłaś?
- Z mojej strony nie ale jak wiesz jestem kilka lat starsza od ciebie.
- Co w tym dziwnego?
- Moje ciało szybciej się zestarzeje niż twoje.
- To chyba naturalna kolej rzeczy. Tylko głupek z takiego powodu zrezygnowałby z kobiety takiej jak ty.
- Jakiej? Mającej własny biznes, dom i brak dzieci?
- Tak mądrej, zaradnej i bardzo poważnej dziewczyny.
Rumieniec jaki pojawił się na jej twarzy upewnił go w przekonaniu, że trafił w sedno podkreślając jej najważniejsze cechy.
- Dziękuje. Jesteś taki słodki- wymierzyła całusa w jego policzek.
- Nie bardziej niż ty.
Nigdy nie zastanawiał się na poważnie po co kobiety się malują. Mijał wiele dziewczyn każdego dnia i nawet te ładniejsze przeginały z makijażem. Gdyby nie zajrzał do jej łazienki nie domyśliłby się, że ona w ogóle się maluje. W dzień i o poranku wyglądała tak samo. Naturalna uroda i dbanie o formę potrafią czynić cuda i w jej przypadku było widać to gołym okiem. Chciał jak najszybciej zobaczyć jak wygląda jej mama. Spodziewał się, że będą podobne do siebie.
- Z mlekiem?
- Tak poproszę.
Dolała świeżo otwartego mleka do kawy rozpuszczalnej i podała na stół.
Porcja jajecznicy jaką przygotowała zaspokoiła by jeszcze potrzebę co najmniej dwóch osób.
- Marnujesz jedzenie.
- Myślałam, że zjesz więcej aby mieć energię na cały dzień.
- Po tym co zjadłem będę miał.
- Reszta trafi do miski przed domem. Kręci się tutaj czasem jeden bezpański pies.
- Nie dosyć, że piękna to jeszcze troskliwa o bezdomne zwierzęta.
- Po co wyrzucać do kosza?
- Ty nie masz wad.
- Oj mam. Zapal dobre światło i mi się przyjrzyj.
- Nawet jakbym miał lupę to i tak bym nic nie zauważył.
- Musisz iść do okulisty.
- Jestem całkiem zdrowy i nie widzę problemu.
- Jedziesz ze mną do klubu czy będziesz później?
- Zabiorę się z tobą.
- Idę się przebrać za piętnaście minut w samochodzie.
- Ja pozmywam.
- Przeczysz wszystkim standardom.
- Jakim?
- W opinii niektórych prawdziwy facet nie jest uległy. Po pracy leży na kanapie, ogląda telewizję i woła kolejne piwo.
- Ja słyszałem, że prawdziwa kobieta gotuje, sprząta i siedzi w domu oglądając seriale.
- Ciekawa opinia…- uśmiechnęła się.
- Zupełnie jak twoja. To ja nie jestem prawdziwym facetem bo nie mam takiego trybu życia?
- Według pewnych opinii nie. W mojej jesteś…
- Jaki?
- Zajebisty.
- Co ja słyszę? Nigdy nie używałaś brzydkich słów.
- Ale to nie jest brzydkie słowo. To jest określenie niemal równe słowom piękny czy idealny.
- W takim razie ty jesteś bardziej zajebista.
Wybuchli gromkim śmiechem na te słowa.
- Serio- dodał kiedy szli na górę.
- Wierzę ci.
Pomimo porannego szczytu komunikacyjnego w klubie byli kilka minut przed dziewiątą. W recepcji siedziała Andżelika ubrana w firmową koszulkę z napisem Agata Gym.
- Dzień dobry- przywitała się z nimi.
- Cześć- odpowiedzieli chórem.
- Coś pilnego?- zapytała szefowa.
- Nic nowego- odparła grzecznie.
- Ja idę się przebrać. Trening i zajęcia- ucałował ją a ona poszła do swojego gabinetu.
Otworzył szafkę i wyjął swój wyprany strój. Pachniał jakimś nowym płynem.
- Dzień dobry- przywitał się z nim nowy klient.
- Olek.
- Michał.
- Dzisiaj z samego rana? Myślałem, że urzędnicy pracują do piętnastej.
- Pracuję w wydziale kontroli i mam nienormowany czas pracy.
- Rozumiem. Do dzieła.
Zaczęli od dziesięciu minut na bieżni. Olek ustawił prędkość około dziesięciu kilometrów na godzinę ale jego podopieczny po dwóch minutach miał dość, zmniejszył mu do siedmiu. Lekko spocony ale mocno zmotywowany posłusznie powtarzał wszystkie ćwiczenia rozgrzewające.
- Myślę, że możemy przejść do sedna.
- Od czego zaczynamy?
- Najpierw zrzucimy trochę wagi potem zajmiemy się budową sylwetki. Pasuje?
- Tak.
- Masz kwestionariusze dla mnie?
- Zapomniałem. Kiedy następny trening?
- Za dwa dni.
- Przyniosę następnym razem.
Pierwszy trening zaczęli od zrobienia testu sprawności i wytrzymałości. Wyniki jakie osiągnął urzędnik były dość słabe. Z wielkim trudem podnosił lekkie obciążenia ale swoim samozaparciem dobrze rokował w oczach Olka.
- Jest źle prawda?
- Myślę, że możemy być szczerzy.
Skinął głową akceptując jego propozycję.
- Spodziewałem się więcej siły przy twojej wadze. Po tym teście wiem, że twoja tkanka tłuszczowa jest spora.
- Więc?
- Przyspieszymy dodając więcej treningu aerobowego. Oczywiście dieta na pierwszym miejscu, żadnych wpadek.  
- Jasne.
- Dzisiaj o osiemnastej w parku Tysiąclecia pobiegamy kilka kombinacji.
- Tak jest. Mogę odpocząć?
- Tak to koniec do wieczora.
- Dzięki- uścisnął dłoń Olka.
- Ja również dziękuje.
Przyszedł czas na jego trening. W powrocie do formy pomagał mu tryb 5X5 w którym całkowicie poświęcał się technice i sumiennemu powtarzaniu wszystkich cykli.
- Twoja komórka dzwoniła już kilka razy- przyniosła czerwony smartfon szefowa.
- Dziękuje- na wyświetlaczu miał informację o połączeniu od prawnika, też Michała.
- Kto dzwonił tyle razy?
- Znajomy z kancelarii.
- W końcu poszedłeś po rozum do głowy.
Domyślał się, że chodzi jej o tego frajera co spuścił mu łomot ale nie powiedział nic.
- Wyskoczę zapytać o te schody.
- O której?
- Przed południem zadzwonię czy będzie miał dla mnie czas.
- Jeżeli nie masz zajęć zgadzam się.
- Nie mam nic zaplanowanego.
- Może pojadę z tobą?
- Nie będę cię odciągał od papierów i tak masz sporo na głowie.
- No dobrze. Liczę na twój gust.
- Nie zawiedziesz się na mnie.
- Wierzę w ciebie.
Po skończonym treningu wziął szybki prysznic i zaplanował dwa spotkania na mieście. Obrót kilku spraw z ostatnich dni przybrał znacznie na tempie a jego nadzieje na lepsze życie stawały się coraz bardziej obiecujące.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 11 paź 2018

    Olek sprawnie sobie radzi, nie sprawia przykrości swojej Agacie. Podtrzymuje ją na duchu, jak próbuje widzieć wady, zamienia je w zalety. Dobrze się dobrali, a różnica wieku im nie przeszkadza.

  • PLMatrix

    PLMatrix · 2 lip 2018

    Czekam na kolejne części,cudowne opowiadanie,Najlepszy bohater Olek

  • mydream2017

    mydream2017 · 2 lip 2018

    E tam mistrz   
    Stara się stworzyć świat po swojemu ale oczywiście pojawienie się Agaty miało znaczenie w zmianie postrzegania świata przez niego. Dziękuje za miłe słowo

  • blondeme99

    blondeme99 · 2 lip 2018

    Olek to mój mistrz Jest po prostu genialnym i czułym facetem I to wszystko dzięki Agacie Widocznie kobiety mają coś, przez co facet wszystko widzi w innych barwach Romans kwitnie Tak trzymaj!